Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
TheGrengolada

Co trzyma was przy życiu?

Rekomendowane odpowiedzi

ciekawość różnych miejsc, jestem miłośnikiem przygód i kocham góry lasy i tego by mi brakowało. Kolejna rzeczą co mnie trzyma przy życiu że nie dałbym satysfakcji innym żeby myśleli że się poddalem owszem lubię adrenalinę i czasem sam proszę się o nieszczęście ale to jest mój sposób na walkę ze sobą i na motywację czy na satysfakcję że mi się coś udało. Czasem działam jak maniak i jak chce to mieć to nakładem ponad stan sił walczę o to ale to tylko w sportach wysilkowych typu chodzenia, rowery, szlaki górskie czy trochę spinaczki bez zabezpieczeń. Jestem osobą auto destrukcyjna co czasem sam siebie karam i trochę może z masochisty mam ale nie mógłbym się zabić bo wtedy powrócę na ziemię w innym wcieleniu i znow będę musiał żyć jak teraz bo nie sprostalem zadaniu. Wierzę że pokonując strach, pogodzenie się z tym jaki jesteś i tak odchodząc naturalnie jest szansa że albo już się nie narodzisz albo urodzisz się z całkiem innym charakterem gdzie będziesz innym człowiekiem lub będziesz kimś wplywowym,wiem że to bzdury ale taka możliwość istnieje a jak bym się zabił to urodzić się możesz żeby ponaprawiac poprzednie życie lub zdegradowany jeszcze w innym wcieleniu co inni mogą nazywać piekłem. Nie jestem religijny ale może się okazać że nawet jak byłeś bardzo dobrym człowiekiem, pomagałes , byłeś uczciwy wrażliwy na los innych ale nie umiałes siebie kochać i nie chciałeś walczyć odbierając sobie życie to karma wróci mimo że nie chciałeś źle, przecież myślałeś że się starałes ale z bezsilności podjales wybór a teraz pokutujesz wracając z tymi samymi problemami w przyszłym życiu lub jeszcze bardziej na margines ściągnięty w celu aż pokonasz swe słabości i w nagrodę będziesz miał wolność lub narodzisz się szczęśliwy mądry i wszystko będziesz miał pod dostatkiem. Dlatego ważne jest żeby zaakceptować się nawet jak jest bardzo bardzo źle co niestety nie jest łatwe wiedząc że jesteś inny niż wszyscy i czujesz się przez to gorszy. Nie jest łatwo wiem co tu napisałem bo ile lat mudi człek cierpieć zanim umrze ale nawet jak się mu nie uda swe cele do końca pokonać niech chociaż prubuje i nawet kiedy dla wszystkich jesteś idiota patrz na siebie i miej gdzieś innych uwagi co życzą ci porażek i potkniec a każdy twój sukces zareaguja na cud i z zazdrością że ci się udało. Walczymy kochani nakładem sił o lepsze jutro, dziś nie mamy siły, jesteśmy smutni okiii ale przyjdzie dzień że wstaniesz i pokażesz wszystkim ze nie powiedziałeś jeszcze ostatniego słowa stając się pewniejszy zmotywowany i zadowolony z siebie a zatym idzie szacunek do siebie samego i miłość co potem wam będzie nagrodzone w życiu pozagrobowym. Przepraszam że tyle gadam pewnie macie mnie za świra hehee. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość dobry dzień

 Co mnie trzyma przy życiu? Różne zajęcia, wszelkiego rodzaju aktywność intelektualna i fizyczna, jak jestem zajęta - aktywna to jest wszystko o kej, nie znoszę bierności, bo wtedy źle się czuję, 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
7 godzin temu, el33 napisał:

Córka i strach, że nie uda mi się skutecznie się zabić.

Fakt czasem może nie pójść po twojej mysli i... Ja mało co warzywem nie zostałem po powieszeniu było podejrzenie złamania kręgów kręgosłupa. A w tym wszyskim najgorsze by było to ze musiał bym żyć bo jak sie targnac będąc sparaliżowanym

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

powiedziałabym, że kredyt, ale już spłacony ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie wiem.. Chyba Bóg, wiara chociaż mam wzloty i upadki i nie mogę się nazwać całkowicie osoba wierząca.. Długo mnie tu nie było.. Od mojego załamania nerwowo lękowego w listopadzie 2020 minęło trochę czasu.. Mam super pracę która tak pragnęłam mieć. Jest i narzeczony.. I tu się zaczynają schodki.. 

Mam pierścionek ale ja wole być sama niż z nim. Jest wierzący rodzice też. Kościół zielonoświątkowy jaa inna wiara. Niestety upiera się na wspólne wynajem mieszkania ale przy tych cenach nas nie będzie stać związać koniec z końcem... Mówię mu to.. A on mi odpowiada że nie jestem z nim dla kasy.. Ma swoją firmę ale jest leniem.. Okazało się to po zaręczynach.. Mało robi a stać go na więcej... Przy jego 4 tys max i mojej najniższej.. 

Lepiej mi z rodzicami w domu chociaż tata czasem pije... Mimo tego starcza mi na wszystko. A mój narzeczony mi wypomina że ja go demotywuje. 

Manipuluje na pewno mną tzn jemu się nie chce robić...... Chcę mnie zamknąć w mieszkaniu. Żebym nigdzie nie chodziła nawet na paznokcie do kosmetyczki. 

Milion razy z nim rozmawiałam i wiem że to nie ma sensu... Z nim będę się czuć jak w klatce zamknięta. 

Co robić?

Probuje fo namówić na mieszkanie na start w domu rodzinnym jego albo moim i nie... 

Powiedział że się możemy wtedy w ogóle nie żenić. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Rodzice. "Lenistwo" (w kontekście samobója). Lęk przed nieudaną próbą i sytuacją, z którą będę się wtedy musiał zmierzyć.

Edytowane przez Psychoanalepsja_SS

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W chwili obecnej praca w bardzo dobrej firmie. Nie chciałbym, by ktoś stamtąd czuł się w jakiś sposób winny za moje samobójstwo. Ta firma absolutnie nie zasługuje na to, by mieć na swoim koncie tak beznadziejną śmierć któregoś ze swoich pracowników. 

 

No i jeszcze prawdopodobnie leki, bez których miałbym w głowie totalny miszmasz. Leki porządkują mi myśli, normalnie czasem się czuję jak jakiś schizofrenik albo border...

Edytowane przez MarekWawka01

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

- zwierzaki

- lęk, że się nie zabije a będę niepełnosprawna

- ocena innych

- trochę terapia i psychiatra 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Co mnie powstrzymuje? 🤔 Mój najwspanialszy kot i narzeczony. Oboje w sumie popadliśmy w depresję. 

Jeszcze się łudzę, że życie może się do mnie uśmiechnie ale na razie czas leci a ja czuję, że ugrzęzłam w miejscu. Nie wiem jak odnaleźć swoje miejsce i na czym tak naprawdę polega nasze życie. 

Nie mam wymarzonej pracy, sama już nie wiem jaka praca byłaby też dla mnie wymarzona, wizję własnego domu/mieszkania uśmierciła inflacja, nabyta w dzieciństwie niechęć do kredytów i moje źle podejmowane decyzje. 

 

Kontrolnie przechodzę badania  co jakiś czas od ukończenia 20 lat. Nowotwór na razie niezłośliwy. Trzeba go " pielić" (tak to ujmując w słowa). Trochę wyrośnie i przycinanie. ✂️ Statystyki pokazują wydłużenie życia przy kontroli z 45 na 60 lat. Więc o emeryturę nie muszę się martwić. 😁 ZUS lubi takich jak ja i mój śp. Tata. 

Myślę, że jeśli dostanę wyniki badań z diagnozą nowotworu to przyjmę to jako coś oczywistego. Bynajmniej chociaż wtedy pewna będzie śmierć w tym niepewnym życiu (i to nie z mojej ręki). 

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×