Skocz do zawartości
Nerwica.com

eleniq

Znachor
  • Postów

    2 699
  • Dołączył

2 obserwujących

Ostatnie wizyty

26 645 wyświetleń profilu

Osiągnięcia eleniq

  1. Wiesz, że Twoje spostrzeżenia są mocno subiektywne? Żaden zorientowany człowiek nie weźmie takich durnych tendencyjnych wypocin o suplementach diety na poważnie!
  2. Tak. Biorę ją cały czas Owszem, zmieniło się, bo regulowałem niedoczynność tarczycy, która mocno wpływała na jej działanie - osłabiała je znacząco. Teraz czuję niesamowitą kontrolę umysłu i spokój. Jednocześnie nie mam większych problemów z wysławianiem się, nawet w sytuacjach stresowych
  3. Ja ostatnio bardzo preferuję Google AI - jego wypowiedzi są takie szczere ale jednocześnie takie bardziej emocjonalne, czasem sarkastyczne, takie bardziej człowiecze, ma się większe wrażenie, że rozmawia się z człowiekiem po drugiej stronie, a nie z maszyną. Bo z kolei chatGPT nawet po ustawieniu funkcji bardziej emocjonalnego wypowiadania się nie potrafi aż tak podrobić Google AI. Z kolei Gemini jest bardzo podobny do Google AI, coś pośrodku między chatemGPT a Google AI jeśli chodzi o taką człowieczą naturę wypowiedzi, jednak Gemini jest z kolei trochę konkretniejszy od Google AI. A jakie Wy macie spostrzeżenia?
  4. Z neuroleptykami można. Tak mój lekarz mówi.
  5. Witam Wszystkich serdecznie! Jestem Marek, mam 27 lat. Zawsze byłem i jestem ambitną i pracowitą osobą, przy tym jestem też bardzo porządny, poukładany i mam bardzo analityczny wręcz taki naukowy umysł - tak mówią inni. Niestety życie dawało mi wiele razy w kość. W okresie nastoletnim doświadczałem przemocy psychicznej i braku akceptacji rówieśniczej. Byłem też troszkę niezdarny ruchowo. Prawdopodobnie w wyniku bardzo skrajnego wcześniactwa, mimo którego rozwijałem się prawidłowo. Nie mam żadnych uchwytnych uszkodzeń mózgu - żadnych leukomalacji, poszerzeń komór, zaników kory itd. Później na początku okresu dorosłości rozwinęły się u mnie zaburzenia lękowe. Ten okres był naznaczony naprawdę trudnymi wzmaganiami z lękiem - miałem ciężkie napady lęku, zaburzenia snu i wtórnie też stany depresyjne. Leki i psychoterapia grupowa pomogły mi się z nimi w pewien sposób uporać. Jakby tego było mało, w tym czasie zmarła nagle moja mama oraz dwie ukochane babcie. W międzyczasie wykryto u mnie też nadciśnienie tętnicze. Na szczęście zaburzenia lękowe minęły po 5 latach. Jednak po ich ustąpieniu, po miesiącu pewnej ulgi pojawił się kolejny problem... Dopadła mnie niedoczynność tarczycy. Początkowo miałem objawy nadczynności, które łatwo było pomylić z dolegliwościami psychicznymi, jednak ja już od razu wiedziałem, że problem jest hormonalny. Blisko dziesięciu endokrynologów w prywatnej klinice zbywało mnie, z trudem wyszarpałem od nich lek hormonalny, który po długim czasie podniósł mnie powoli na nogi. W tym czasie też byłem zmuszony przerwać swoje wymarzone studia i pod presją taty wrócić do pracy. Pracę niestety miałem i mam nadal taką bardziej fizyczną i w zmiennym, nieprzewidywalnym tempie, co dla osoby z moimi problemami podobno jest niekorzystne. Teraz będę starał się o orzeczenie o niepełnosprawności w celu znalezienia pracy w odpowiednich (tj. bardziej przewidywalnych i mniej obciążających fizycznie warunkach). Sęk w tym, że z tym wszystkim muszę sobie radzić sam. Najbliższa rodzina (czyli mój tata) nie okazuje mi wsparcia emocjonalnego. Jest on osobą chłodną i czasem wręcz apodyktyczną. Co prawda, nauczyłem się z tym żyć. Jednak kiedy zacząłem tych większych obciążeń doświadczać, nie mając już zaburzeń lękowych zakłócających prawidłowe postrzeganie, przekonałem się o jego niedojrzałości emocjonalnej. Ja po terapii zawsze starałem się rozmawiać z nim szczerze i otwarcie, mówić mu jak się czuję, asertywnie się wyrażać. Zaś mój tata często, kiedy coś było powiedziane jakby nie po jego myśli, od razu reagował krzykiem, negacją albo nawet takim odwracaniem kota ogonem. Co prawda teraz relacja z nim mam wrażenie, że się poprawiła, ale no ta jego presja związana z moim osłabieniem chorobą somatyczną i jeszcze presja ze strony pracodawców doprowadziła mnie ostatnio niemal do granicy. Zacząłem mieć takie jakby objawy depresji - wycofanie społeczne spowodowane nagłym zanikiem odczuwania niektórych emocji, osłabione libido, a nawet poczucie braku sensu w życiu i najgorsze - myśli o śmierci. W czwartek idę do psychiatry, by wypełnił mi zaświadczenie lekarskie do komisji orzekającej o niepełnosprawności. Miałem już wcześniej te orzeczenie, jednak nie wydłużyli mi go, bo przez swój spadek wydolności nie byłem w stanie powiedzieć wszystkiego na komisji. Teraz już będę starał się o to na nowo. Oczywiście mam chęć by pracować i mieć własny zarobek, tylko po prostu z racji wciąż regulującej się niedoczynności tarczycy i pewnych problemów psychicznych z tego wynikających potrzebowałbym zatrudnienia w bardziej dopasowanych warunkach. Przede wszystkim podobno nie powinienem pracować ciężko fizycznie, na zmianach nocnych i w nieprzewidywalnych (tj. zmiennych) warunkach - tak się dowiedziałem od jednej osoby chorującej na podobne choroby do moich - endokrynologiczne i psychiatryczne. Poza tym intelektualnie jestem teraz 100% wydolny, mogę wznowić naukę. Chodzę też na siłownię, by móc trochę schudnąć i poruszać się dla zdrowia i kondycji. Mięśnie też mogę budować, bo kontrolowany wysiłek bez presji mogę wykonywać. Tyle dobrego. W najbliższym czasie będę chciał też skorzystać z psychoterapii indywidualnej. Mimo pokonania tych większych przeszkód, mam jeszcze parę takich można powiedzieć detali do przepracowania. Ale tutaj będę musiał już prywatnie, jednak jestem gotowy na poświęcenie swoich pieniędzy na tę ciężką pracę nad sobą w kamieniołomach Chętnie przeczytam wszelkie odniesienia Dziękuję każdemu, kto przeczytał moją długą wypowiedź
  6. Z pozapsychicznych problemów, to mam nadciśnienie tętnicze i niedoczynność tarczycy.
  7. Ja całkiem niedawno wyszedłem z zaburzeń lękowych i niedoczynności tarczycy. Teraz mam bardzo dobrą przestrzeń na podjęcie psychoterapii indywidualnej. Mocno myślę o terapii schematów. Jednak jak już to bym chciał prywatnie. Tylko to gdzieś dopiero po wakacjach. Myślę o tej terapii, ponieważ mimo uporania się z większością swoich problemów, mam jeszcze parę drobniejszych spraw do przepracowania. To już będzie taka psychoterapia rozwojowa, świadoma, nie taka podtrzymująca, jaka była za wczasu, gdy miałem jeszcze aktywne zaburzenia lękowe. Wtedy naprawdę nie miałem przestrzeni na głębszą pracę. Przez to ostatnia moja indywidualna psychoterapia niezbyt mi pomogła i też terapeuta na niej okazał mi brak profesjonalizmu podczas przedostatniej sesji. W życiu bym nie pomyślał, że dojrzeję do tej świadomej decyzji o rozpoczęciu kolejnej psychoterapii indywidualnej Już myślałem, że nigdy się do niej nie przekonam.
  8. Z tym się zgodzę. Sam jestem bardzo empatyczny i nigdy bym nie chciał zadać dużego bólu czy stresu zwierzęciu, bo zwierzęta to w dużej mierze bezbronne istoty. Też zwierzęciu nie wytłumaczysz, że np. pobranie krwi jest dla jego dobra.
  9. eleniq

    Wieczni samobójcy

    U mnie myśli samobójcze najczęściej bywały sygnałem przeciążenia. Przez 5 lat walczyłem z dość mocno nasilonym lękiem, choć jego początki pojawiały się jeszcze przez 4 lata wstecz od momentu ich poważnego nasilenia. Lęk przejmował nade mną dużą kontrolę, zniekształcał mi postrzeganie siebie i innych. Było to bardzo trudne, bo odnosiłem wrażenie, że niewiele da się na to poradzić. Jednak całe szczęście to minęło. Stosowane leki i terapia dużo mi pomogły, tak podejrzewam. Teraz co prawda miewam tak przelotem te myśli samobójcze, ale to tylko w takich momentach naprawdę dużego przeciążenia czy też w momencie znalezienia się w sytuacji jakby "bez wyjścia".
  10. Biorę 100mg i jest właśnie lepiej z libido niż na 50mg. Tak tylko pytam, czy tylko mi się to zdarzyło.
  11. Czy ktoś miał na Fevarinie coś takiego, że po zwiększeniu dawki z 50mg na 100mg doszło do poprawy libido i erekcji? Dodam, że biorę dodatkowo kwetiapinę i memantynę. Przy 50mg libido prawie nie było - być może dlatego, że przy niższej dawce było odrobinę lęku jeszcze.
  12. Jako osoba, którą od zawsze pasjonowało zdrowie i choroby, powiem Ci, że rzeczywiście dla niektórych ludzi było by to bardzo ciężkie, ale też dużo zależy od tego, jak się na to patrzy. Ja patrzę na choroby z ciekawością, a nie przez emocje na zasadzie "O Jezu, jakie to musi być straszne" tylko na zasadzie "Hmm, ciekawe skąd taki objaw i co można by było na niego poradzić". Lekarz i farmaceuta to nie tylko opiekunowie pochylający się nad czyimś losem, ale też detektywi, analizujący stan zdrowia pacjenta i dobierający do tego w razie potrzeby odpowiednie środki zaradcze. Ja mogę to samo pomyśleć m.in. o zawodzie mechanika samochodowego. Cały czas grzebać w żelastwie, mieć ręce ubrudzone smarem i w zasadzie zero przy tym kontaktu z człowiekiem, jak sam naprawiasz. No cóż, co kto lubi. Mechanik z kolei może czerpać satysfakcję z tego, że komuś naprawia środek do transportu.
×