Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Abbey

Użytkownik
  • Zawartość

    8926
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  1. Abbey

    Samookaleczenia.

    @Duża Mi wie o wielu składowych, które występując w tym samym czasie powodują u mnie permanentny stres, zaburzenia snu, wieczną sr*czkę z nerwow, wymioty itd... Ale on uważa, że nie mam prawa się denerwować, bo histeryzuję, wymyślam, a tnę się dla zabawy. To była moja ostateczność. Coś, do czego nie chciałam wracać po tylu miesiącach. Starałam się mocno nie wpaść w ciąg. A on strzela fochy, że po prostu chciałam się zabawić... zabolało mnie to. Widzial mnie pociętą tylko raz - gdy miałam załamanie nerwowe na studiach. Dostalam wtedy niesłusznego kopa od uczelni, potraktowano mnie jak szmatę, a nauka wtedy była dla mnie priorytetem. Gdyby nie jego obecność, prawdopodobnie nie wytrzymałabym napięcia. Mam wrażenie, że on myśli, że w ten sposób szukam znowu jego atencji. Ale ja nie jestem atencyjną mendą, jakbym chciała zabiegać o jego uwagę to pocielabym się tak, żeby od razu widział. A ja nie chciałam, żeby w ogóle wiedział. Dowiedział się przypadkiem i ma pretensje. I teraz nie dość, ze mam pretensje do samej siebie, ze znowu to zrobiłam, to jeszcze on traktuje mnie jak powietrze i się mnie brzydzi.
  2. Abbey

    Samookaleczenia.

    Dżizas, miałam jakiś czas temu kryzys, pocięłam się pierwszy raz od daaaawna, prawie się wygoiłam, rany ujrzał mój "partner" i nagle wielka drama i foch. Wiem, że robię źle, nie chcę nikogo obciążać, zobaczył przypadkiem i siedzi obrażony. Nie spyta dlaczego, co mnie doprowadziło. Uznał, że "wolę tak się bawić niż robić cokolwiek innego" i dyskusja na tym stanęła. Ughr.
  3. Abbey

    Jak się dziś czujecie-umiecie to opisać?

    Miałam kilka dni temu poważny kryzys z bezsilności, po chyba dwóch latach znów się skrzywdziłam, ale teraz jest mi lżej i nie wiem czy powinno to cieszyć czy martwić :( czeka mnie powrót na jakis czas do innego miasta... które źle mi się kojarzy. Już wariuję.
  4. Abbey

    "JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

    @Lilith to głównie kwestia podjęcia decyzji - z tym mam największy problem. Potem „jakoś” to idzie, dostosowuję się. Czasem mi się zdaję, ze za dużo myślę i analizuję.
  5. Abbey

    Samookaleczenia.

    :(
  6. Abbey

    "JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

    @Lilith czas decyzji, moja praca dyplomowa w strzępkach, promotor ma mnie zupełnie gdzieś, dzięki niemu nie mogłam przystępować do rekrutacji na kolejne studia, nienawidzę tego, czym zajmuję się ostatnie 3,5roku, nie mam swojego miejsca na ziemi, prawdopodobnie czeka mnie kolejna zmiana miasta, mam znowu okropne problemy ze snem. Od ponad pół roku żyję w żałobie i rodzina między sobą przypisuje mi nieco winy, w co uwierzyłam i z czym nie potrafię sobie poradzić. Z pracą krucho - nie mogę podjąć niczego na dłużej, bo nadal nie wiem gdzie będę za 2-3 miesiące... Nadal nie wiem czego chcę, co lubię i kogo kocham. Brak mi tożsamości i wyrazu. Nigdy nie chciałam być przezroczysta. Nadal czuję się malutkim; głupim dzieckiem we mgle.
  7. Abbey

    Samotność

    Zwierzaki są super. Ja obecnie mam pod opieką rejon w mieście i dokarmiam bezdomne koty. Niby zwierzęta wyrachowane i wredne, a w zyciu nie dostałam od człowieka tyle wdzięczności, życzliwości. I to nie tak, że tylko je karmię i mają gdzieś - zazwyczaj pierw coś gadają po swojemu, połaszą się. Bardzo pozytywnie działa to na moje samopoczucie. I motywacja do wyjścia z domu jest. A owszem, jestem z nim głównie dlatego, że się boję spać sama - potrzebuję czyjejś obecnosci w pokoju w nocy. Wróciły do mnie lęki i koszmary nocne. I rozumiem, że nasz związek to bardziej układ niż związek. Rozmawiamy ze sobą (tzn od dwóch dni nie, bo się nie odzywa, powróci zapewne dzień po walentynkach ), mieszkamy w jednym pokoju, czasem coś zjemy razem, zrzucamy się na opłaty, seksu żadnego, bieda piszczy. Jak stare małżeństwo na emeryturze, które niezbyt się toleruje, ale po co coś zmieniać. Ale to nie zmienia faktu, że on się obraża gdy mówię, że czuję się niekochana „a to co, nie jesteśmy w związku? Myślisz, ze cię nie kocham?”. A ja tylko mówię co czuję. Ja zawsze uważałam, że każdy płaci za siebie. Nigdy nie wymagałam, by za mnie płacił. Ba, nawet głupio mi było. (W sumie mogę żałować, bo chyba dwa razy zapraszał mnie do kina, ale wtedy miałam bardzo dużo na głowie i już nigdy nic nie zaproponował ) Nie wymagam płacenia za mnie, ale tez mnie wkurza jak np. pójdę gdzieś kupię frytki, a on się patrzy jak pies na obiad i nie dość, ze mi głupio samej jeść, to on liczy, że się załapie. Albo jak zjem dwa kawałki pizzy i mam płacić 50/50. Albo jak „w żartach” słyszę, że mam więcej płacić za papier toaletowy, bo „kobiety zużywają go więcej”. Bardzo żałośnie to wszystko brzmi 😕
  8. Abbey

    Samotność

    Dla mnie walentynki to komercyjne gów.o co nie zmienia faktu, że gdy mój „partner” uznał, że walentynki będzie spędzać u mamusi, to mnie zabolało mocno. Mówiłam, że nigdy nikogo innego nie miałam, więc choć raz chciałam się poczuć jak inni, co to chodzą na kolację, a potem idą w ślimaka i się siebie nie brzydzą. Ale to byłoby jedno wielkie kłamstwo z mojej strony, takie zachowania, więc może to i dobrze. Przynajmniej zaoszczędzę, bo pewnie jak zwykle byłby na tyle biedny, że musiałabym za wszystko płacić. Wtedy sobie przypomniałam, że mój związek jest fikcyjny. I że to, że teraz tkwię w kryzysie jakiego nie miałam od lat, a on nie potrafi usiąść obok i wesprzeć to nie jest kwestia jego bezradności tylko bezuczuciowosci. Lata temu wyobrażałam sobie, że nie będę mieć zjazdów gdy będę w związku. Że będzie wystarczyła mi obecność tego kogoś. Teraz muszę chować się po kątach, żeby mój płacz go nie irytował. Bo gdy mnie boli każdy moment mojego marnego istnienia, to on uważa, że dramatyzuję i mam „babskie humory”.
  9. Abbey

    "JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

    Znowu żyję w ciągłym stresie. Znowu boli mnie każdy oddech i każda minuta istnienia. Nie potrafię sobie poradzić. Nie mam swojego miejsca. Nie mam swojego celu. Chciałabym zniknąć, ale nie potrafię.
  10. Abbey

    Samookaleczenia.

    Ostatnio żyję w ciągłym poczuciu lęku i stresu, więc każdy tydzień bez tego, za czym tęsknię, jest dla mnie wielkim zwycięstwem. Często wracam do tego myślami.
  11. Abbey

    Jak się dziś czujecie-umiecie to opisać?

    Bardzo mi smutno, nowy rok to zawsze dla mnie podsumowania tego, jak zmarnowałam poprzednie 12 miesięcy i całe swoje życie
  12. Abbey

    Gdzie jest dawny użytkownik tego forum?

    Czy ktoś wie gdzie się obraca Kiya? Chodzi mi tylko o to, czy jest szczęśliwa...
  13. Abbey

    Niechęć do imprez

    Nie próbuj nikogo uszczęśliwiać na siłę męcząc się i zmuszając do czegoś, czego nie lubisz i gdzie źle się czujesz. Wyprowadzając się na studia do innego miasta obiecywałam sobie, że zacznę żyć typowego młodego człowieka - imprezka, koncercik... Na pierwszym roku pojechałam na kilka koncertów. Masakra, ścisk, tłum, ludzie wokół się cieszą, bawią, skaczą, a ja stoję jak ten kołek... Niewarte nerwów. Oj nie.
  14. Abbey

    Bezsenność, zaburzenia snu

    Ja niestety znowu wróciłam do bezsenności/lęków nocnych. Sypiam mało. Jeśli już zasypiam, to przy świetle. Sen krótki, przerywany, ileż można...
  15. Abbey

    "JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

    Serio chciałam zacząć to całe branie się w garść. Trzy lata mega beznadziejnych studiów na beznadziejnej uczelni i beznadziejnym kierunku dały mi mocno w kość, ale zostało mi pół roku, później pół roku przerwy i wybrana już WEDŁUG MOJEGO SERCA magisterka. To mnie próbuje popchnąć do przodu. Tyle że mogę stracić rok już na ostatniej prostej. Wytknęłam w dziekanacie dość kosztowny dla mnie w $$ i czasie błąd i pani po złości postanowiła nieco utrudnić mi możliwość odbycia praktyk. Można określić to mianem wstrzymywania przepływu dokumentacji. Przez jej złośliwość praktyki, o które się nieco namęczyłam psychicznie, prawdopodobnie nie dojdą do skutku. To znaczy będę tam chodzić, za darmo będę dla kogoś pracować, ale uczelnia ich nie zaakceptuje. Czuję się jak ostatni debil, bo mój tymczasowy "szef" podchodzi do mnie i wymagań mojej uczelni z dużą cierpliwością. A oni odwalają taką manianę.
×