Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

ner3252351

Użytkownik
  • Zawartość

    32
  • Rejestracja

  1. @Luna* Wiem, najchętniej odciąłbym się, niecałkowicie, ale chciałbym już mieszkać sam. Dlaczego uzależniam swoje decyzje od tego co mama powie? Na co dzień z pozoru dobrze się dogadujemy, ale gdy tylko zaczynam rozmowę na jakiś temat już nie jest kolorowo. Trzy lata temu chciałem iść do technikum (informatyka), ale mama uważała, że to jest szkoła gorsza niż liceum, dla słabych uczniów, co się nie uczą. Więc poszedłem do liceum. Niecały rok temu myślałem, żeby nauczyć się programowania, z kursów lub studiów prywatnych (np. uczelnia WSB), bo w branży IT podobno studia nie są tak mocno wymagane. Ale według mamy po tym bym nic nie miał. Myślałem też o studiach zaocznych, ale podobnie, uważa, że każdy dostaje z zaocznych dyplom, bo płaci i pracodawcy mnie nie przyjmą. Poza tym mówi, że jak pójdę na np. zaoczne, to już nie będzie mi dawać żadnych pieniędzy, no i tym samym wynika z tego, że się obrazi, czyli będę na domiar złego w złych stosunkach żył z nią. Ale może coś w tym wszystkim jest, w końcu jestem mocno zagubiony i nie wiem co robić, nawet taki tytuł tematu dałem. @z o.o. Ale jak pójdę do pracy np. sortownia paczek, na produkcji czy w Amazonie, to żeby się uniezależnić, będę większość wypłaty wydawał na wynajęte mieszkanie i jedzenie. Będę bez wykształcenia i aspiracji Dlaczego wyimaginowanych problemów? To przecież jest realne - stres powstający w organizmie na wskutek publicznego wystąpienia czy nawet ustnego odpowiadania w grupie zajęciowej. A że tak się dzieje to kwestia choroby psychicznej czy tam zaburzenia - fobii
  2. Nie wiem co zrobić. Przez fobię społeczną czuję, że nie dam rady na studiach. Mimo że dopiero minęły 3 dni zajęć (reszta to organizacyjne; stresuję się mocno już od tygodnia). Czy trzeba mieć w dzisiejszym świecie studia, żeby dobrze zarabiać? Mowa o Polsce. Zacząłem studiować ekonomiczny kierunek na Uniwersytecie Ekonomicznym w Katowicach, ale jest dużo zajęć ćwiczeń, na których trzeba być aktywnym, udzielać się i zgłaszać do zadań. W drugim dniu zostałem wybrany przez Panią Doktor (większość osób już się zgłosiła sama i dostała "plusy" i była cisza na spotkaniu online, więc Pani musiała kogoś wybrać). I jako jedyny się plątałem i kilka razy błędnie powiedziałem... Dodatkowo będą prezentacje w grupach, na razie zapowiedziane 4, mimo że już w dwóch grupach jestem zapisany, bo był termin, to nie dam rady. Nienawidzę wszelkich publicznych wystąpień i wolę je unikać, tu nie mogę. Wolałbym same wykłady, słuchać, notować, uczyć się potem samemu, czytać literaturę, ale błagam nie ćwiczenia i prezentację... Nawet mama już jest zła na mnie, bo ze mną jest ciągle ten sam problem, trzy lata temu przy rozpoczęciu liceum też był. Ale w liceum obyło się bez prezentacji i udzielania się. Umówiłem się do psychiatry i psychoterapeuty, nawet dwóch (bo chciałem szybszy termin). Mam mieć w przyszłym tygodniu spotkanie z psychoterapeutką. Ale jedno mi nie pomoże. Będę chodził dalej, ale czytałem tu na forum, że to trzeba dużo czasu i nie każdemu pomoże, no i nie dostanę tam rady, co mam zrobić. Szukam innych sposobów, myślałem o studiach zaocznych, napisałem na Messengerze do kilku osób, które znalazłem na ogólnej grupie uczelni na FB z pytaniem o zaoczne i to wszystko zależy od kierunku i wykładowców. U niektórych nie ma prezentacji i nie jest wymagana aktywność, a u innych są, mimo że to zaoczne. Chociaż mniej niż na dziennych raczej. No ale skoro i tak są, a poza tym już za późno i raczej się nie zgodzi mama.
  3. @szary kot Dziękuję ci znowu za rady. W ogóle wczoraj doświadczyłem czegoś dziwnego, bo po tych trzech, czterech dnia, w których czułem się beznadziejnie, nagle poprawił mi się nastrój. To znaczy nie stałem się szczęśliwy, ale jakby zobojętniały, przestałem odczuwać tę samotność, smutek i w ogóle. A stało się to po tym jak po dowiedzeniu się w e-mailu od dziekanatu o sytuacji (że nie będzie zajęć językowych) poszedłem ze swojego pokoju, w którym było ciemno i zimno (Słońce pada po drugiej stronie, a za moim oknem jest wyższy wieżowiec), do pokoju po drugiej stronie - gdzie Słońce mocno świeciło, a wczoraj było ciepło i spędziłem półtorej godziny przy kocie i wśród roślin (w pokoju jest dużo kwiatków i za oknem drzewa), bez żadnych urządzeń, po prostu myślałem Dobrze wiedzieć o tym leku, czyli najlepiej wezmę przed weekendem. Napiszę tutaj po wizycie chyba, jaki lek dostałem. W ogóle jest szansa, że wizytę będę miał tydzień wcześniej, czyli w przyszłym tygodniu, jeśli będzie miejsce. Ale to jeszcze się okaże. Jeszcze nikt nie udzielił mi odpowiedzi na tytułowe pytanie, zaznaczę pogrubieniem, jakby ktoś przeglądał jeszcze ten temat (pamiętam, że pisałaś, że nie masz wiedzy): Jak działają leki na fobię społeczną? Chciałbym się dowiedzieć zanim sam zacznę brać. A wracając, dzisiaj odbyły się pierwsze zajęcia online (w których uczestniczyłem, były już w zeszłym tygodniu od 1 października, ale osoby z drugiego naboru nie otrzymały informacji, za co potem przeprosiła uczelnia). Wykłady i niektóre ćwiczenia nie są złe pod kątem tematu fobii, bo faktycznie nie muszę się nawet odzywać. Ale to tylko część, nie wiem jeszcze jak wyglądają języki, ale z dwóch przedmiotów ćwiczeń, mamy już zadane dwie prezentacje. Z tym że jedna to przygotowanie własnej prezentacji na podany temat, ale druga jest bardziej w formie dyskusji, w 3-5 osób i to przed 150 osobami w grupie online. I na koniec, po 15 minutach jeszcze włączenie kamerek, jakby inni chcieli zadać nam pytania. No tego to na pewno nie dam rady zrobić, może napiszę do Pani Doktor Eh, mam nadzieję, że pozostałe przedmioty obędą się bez prezentacji, w ciągu kilku dni się przekonam Pójdę też na spotkanie z psychoterapeutką i zobaczę co dalej. Odpowiadając na pytanie o wyśmiewanie/wykluczenie z grupy, to nigdy tak bezpośrednio nie miałem takiej sytuacji. Nawet inni w szkołach byli dla mnie mili. A ja już od przedszkola byłem nieśmiały. Czyli problem rósł przez wiele lat...Może na tej terapii dowiedziałbym się, co jest przyczyną tej fobii, skoro właśnie nie wyśmiewanie itp. Urodziłem się taki, czyli sprawa genów? Mój ojciec w sumie też nie jest otwarty, ale to inny temat, bo wychowywałem się bez niego. Ale tak, pocieszające jest to, co napisałaś. Z prokrastynacją spróbuję tak jak piszesz. W ogóle mam problem z utrzymaniem koncentracji, nie wiem czy nie ma to związku z Izotekiem - silny lek, który brałem na trądzik i ma wiele skutków ubocznych. A już 11 miesięcy go biorę, na szczęście już co drugi dzień, bo kończę go brać Ale się tu rozpisuję. Fajnie, że można spotkać na forum tak miłe osoby jak Ty. No to teraz wizyta u psychiatry i psychoterapeuty i mam nadzieję, że coś się poprawi. Z ciekawości, co studiowałaś?
  4. @szary kot Kilkanaście minut zapisałem się na wizytę u psychiatry, która jest dopiero 19 października. Wiem, że termin nie tak odległy, ale myślałem, że prywatnie uda się na ten tydzień zapisać. Za 2 tygodnie to nie wiem co będzie. Piszesz, że mogę się uzależnić, a podobno te leki nie są uzależniające. Chyba że to o inne chodziło, nie znam się na lekach od psychiatry Myślałem, żeby właśnie do psychoterapeuty ustalić termin, ale przepracowanie fobii będzie trwało miesiące lub lata i nie wiadomo czy się uda, a może lek by mi pomógł w miarę szybkim czasie Co mnie teraz najbardziej stresuje? Myśl, że zaraz lub jutro będą zajęcia, które nawet nie wiem jak wyglądają i boję się, że trzeba będzie aktywnie uczestniczyć, to jest dużo mówić, w szczególności na językach, ale chodzi mi o wszystkie przedmioty ćwiczenia. Wczoraj zajęć nie miałem przez dzień rektorski, a dzisiaj jest dzień tylko z językami w planie, ale jest problem z organizacją i nie wiadomo, czy dzisiaj planowo się odbędą (jeszcze nikt nie wie w jakiej jest grupie językowej) A co do pracy, to nie mam pojęcia. Nigdzie się nie nadaję. Chciałbym jakąś spokojną pracę, bez dużego kontaktu z ludźmi. No ale może nie zerowego, bo psychika mi w końcu się zniszczy od samotności. Chociaż z tą moją fobią to jest tak, że absolutnie nie umiem rozmawiać z rówieśnikami i boję się każdych zajęć, ale z ludźmi starszymi ode mnie rozmawiam swobodniej (chociaż nie całkowicie na luzie). Mam na myśli różne sytuacje, typu rozmowa z trenerem, fizjoterapeutą, nauczycielką w szkole od angielskiego. Chodzi mi o to, że umiem dokładnie opisać problem, czy no długo rozmawiać z kimś obcym. Nie że boję się każdej rozmowy z nieznajomym i nie wychodziłbym z domu. Mam nadzieję, że nie opisałem pokrętnie A wracając jeszcze do pytania o stres, to ciągle mam problem z prokrastynacją z nauką. Już kiedyś tu stworzyłem taki wątek. Powinienem od 2 dni zrobić jedne ćwiczenia i wysłać wykładowcy (czas mam do jutra), ale zwlekam z nauczeniem się i zrobieniem. Bo jak siądę, to mnie otacza takie poczucie samotności i po co mam się tego uczyć. Zazwyczaj po niedługim czasie już jestem gdzieś w internecie i przeglądam jakieś fora czy coś
  5. @szary kot Dzięki za odpowiedź. Jednak odnośnie drugiego akapitu - zdałem maturę, ale ze słabym wynikiem, dostałem się na studia, ale próg nie był wysoki, więc większość osób by się na nie dostała i mam zdolności matematyczne (od podstawówki mi dobrze w niej szło), ale zmarnowałem je przez prokrastynację. Ciągle na nią cierpię, bo nie potrafię się zabrać do nauki albo szybko przerywam, bo mnie męczy Cenna wskazówka do prezentacji, myślę że może minimalnie pomóc. Ale stres i tak przed nią mam Nie chodzę do psychologa. Byłem kiedyś u psychoterapeuty i psychologa innym razem też, ale to z innym ówczesnym problemem i to jednorazowe sytuacje. Psychoterapeuta prywatnie to za drogi, a na NFZ długie terminy A co do leków ziołowych to nie próbowałem. Jedynie raz kilka dni używałem jakiegoś zioła z apteki na problemy z jelitem drażliwym (pewnie od stresu, ale nie jest obecnie źle) i nie jestem pewny czy te zioła coś dają, leki są mocniejsze, a i tak niektórym nie pomagają Wygloszenie prezentacji przed kimś bliskim hm, chyba by nie pomogło, to i tak będzie inaczej przy studentach Eh teraz siedzę i myślę, bo na uczelni jest dzień rektorski i nie ma zajęć. Chciałbym już mieć stały zarobek nawet z jakiejś marnej, ale spokojnej pracy. Byleby nie stresować się tak jak teraz. Nic szczęśliwego w takim życiu nie ma. Może te studia to nie dla mnie jak mam takie problemy z lękiem, może powinienem iść gdzie indziej tylko gdzie, żeby nie wylądować za parę lat na bruku
  6. ner3252351

    Państwa - Miasta

    Zachary Zwierzę na literę U?
  7. ner3252351

    Pierwsza i ostatnia litera

    Gastronom K.......a, 9 liter
  8. Cześć. Zaczynam studia na kierunku ekonomicznym i mocno się stresuję ciągle. Do tego stopnia, że wczoraj w pewnym momencie zacząłem się lekko trząść, a dzisiaj mimo że starałem się powstrzymać, to płakałem. Po prostu z beznadziejnej sytuacji; przez fobię społeczną nie nawiążę żadnej relacji na studiach i chcę jakoś łagodnie przez te studia przejść, o ile dam radę. Najgorsze jest dla mnie to, że już w tym miesiącu będzie pierwsza prezentacja w dwie osoby (online, studia w trybie zdalnym mam). Jeśli poszedłbym do psychiatry i dostał jakiś lek, to jak on zadziała? Efekt będzie w miarę szybki? I co spowoduje, stres chyba nie zniknie magicznie? Trzy lata temu gdy byłem u psychiatry dostałem Asertin 50, ale nigdy go nie wziąłem.
  9. ner3252351

    Prokrastynacja

    Mam dokładnie ten sam problem z prokrastynacją, szczególnie z rozwojem, nauką. Mimo że bym chciał, to przekładam, przekładam, aż jest za późno Może też problemem jest, że nie widzę celu, załóżmy nauki, bo w większości to się nigdy w życiu nie przyda (większość studiów słabo przygotowuje do pracy w zawodzie), w dodatku zawsze będzie ktoś ode mnie lepszy + wolę w tym czasie zrobić inną rzecz, najczęściej jest to coś w internecie. To przypomina modny ostatnio problem z dopaminą, na który rozwiązaniem jest post dopaminowy, czyli ograniczenie internetu, social mediów, telewizji itp. Właśnie na Youtube takie filmy są teraz bardzo popularne, a jak się okazuje, z naukowego punktu widzenia to nie działa: https://www.national-geographic.pl/ludzie/dieta-emocjonalna-podbija-krzemowa-doline-ludzie-unikaja-bodzcow-dajacych-przyjemnosc
  10. No tak, nie wziąłem pod uwagę, że lek może pogorszyć mój stan. To w takim razie nie biorę póki nie jest bardzo źle. A z psychoterapeutą zobaczę...Wiem, że to może być dobre rozwiązanie, no ale właśnie trzeba znaleźć dobrego, mieć pieniądze, starać się, przejść wiele spotkań i wierzyć w pozytywny efekt terapii, którego mi (po przeczytaniu opinii) teraz brakuje
  11. Właśnie życia na niższym poziomie (przez lenistwo) niżbym mógł, się boję. Myślałem, że może to wina braku jakiejś substancji w mózgu (tak się naczytałem, ale nie do końca w to wierzę) i lek to naprawi. A co do psychoterapeuty, to już dwa razy w życiu byłem. Co prawda nie do końca na ten temat, ale taka rozmowa myślę, że niezbyt mi pomoże. Naczytałem się już kilkadziesiąt artykułów o motywacji czy dyscyplinie w internecie i jak widać nie pomogło No i tak, depresji i lęków nie mam. Czasami czuję się gorzej, no ale nie często, więc to chyba "naturalne"
×