Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

ner3252351

Użytkownik
  • Zawartość

    45
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Ostatnie wizyty

1247 wyświetleń profilu
  1. @MarekWawka01 Dziękuję, napisałem wiadomość. Nie wiem już co zrobić, by wyrwać się z tego stanu. Znajomych nie mam, od rodziny wsparcia też, po rozmowach z psychologami, psychoterapeutami i psychiatrą, jestem w tym samym miejscu. Nawet w takich miejscach jak to forum, nie zawsze mnie ludzie rozumieją
  2. @Dalja Nie mam bliskich, którzy by mi pomogli. Mama nie rozumie moich problemów. Ale z tymi lekami może masz rację. Tylko nie wiem, czemu jak powiedziałem psychiatrze, że mam problem z prokrastynacją, to nie zaproponował zmiany leku, a to już kilka miesięcy brania escitalopramu (Pramatis) było. Chociaż według rad od ludzi, gdy napisałem post, to następnym razem pójdę do innego psychiatry. Tylko jakoś nie mam wiary, że inny lek pomoże mi się wydostać z tego stanu Ah, bo nie napisałem. Mam też fobię szkolną. Przez co nie mam przyjaciół ani znajomych.
  3. Jak włączyć u siebie w mózgu tryb "zacznij ciężko pracować"? Mam 20 lat, przez problemy z psychiką wypisałem się ze studiów i już nie wrócę. Jestem zapisany teraz na dalszy kurs, ale to teraz nieważne. Powinienem się uczyć, pod zawód i języka obcego. Powinienem też uprawiać jakiś sport, dbać o ciało. I inne produktywne nawyki. Mimo że dosłownie grozi mi bezdomność (jeszcze mieszkam z mamą) lub bardziej prawdopodobne - wylądowanie na wiele lat w marnej pracy fizycznej, to mój mózg przegrywa z prokrastynacją. SSRI, próba psychoterapii (wrócę, jak będę miał pieniądze) nie pomogły. Nie mam nałogów, nie jem dużo przetworzonego (ostatnio więcej, nad czym też pracuję). Od wielu lat mój mózg woli wegetować, niż się rozwijać. Jak zmienić ten stan? Wiem, że są ludzie, którzy tego dokonali. Poszli mocno w drogę zawodową i osiągnęli sukces, albo osiągnęli niesamowite wyniki sportowe i powstały o nich książki. Mimo że na początku byli na dnie.
  4. W jakim zawodzie pracujecie i jak udało wam się dostać to stanowisko? Jesteście zadowoleni czy planujecie zmienić?
  5. @z o.o.@madmax6 Myślicie, że bez studiów przyjmą mnie do pracy? Zakładając, że te co najmniej kilka miesięcy, rok bym się dzień w dzień uczył w domu. Dodając do tego, że nie mam umiejętności miękkich, wiadomo, fobia społeczna. Ale starałbym się jak najlepiej pracować w zespole
  6. I operator CNC mi pasuje, ja tylko nurka odrzuciłem, spokojnie. Może źle odpisałem, pewnie tak A zarobić, żeby się nie narobić nie chce. Interesuje mnie szczęście, poczucie spokoju w życiu zamiast wydawania pieniędzy. Wolałbym mądrość niż pieniądze
  7. Programowanie mi pasuje, ale nie wiem, czy nie rzucam się na to jak głupiec. Jak wy uważacie? W sensie teraz to zazwyczaj idzie się na studia informatyczne, 5 lat nauki od profesorów i się coś umie. A ja jak przemądrzały głupiec chciałbym się tego nauczyć w domu, gdzie zaczynam z zerową wiedzą w wieku 20 lat. Chyba głupie, prawda? Nie wiem, czy mój tok myślenia jest błędny przez brak wiedzy i nieracjonalne myślenie
  8. Nie brałem tego pod uwagę, ale wydaje mi się, że nie mam żadnych wskazań, by w to próbować nawet. Tzn. pływać umiem, ale nigdy nie nurkowałem w żadnym sprzęcie, wydaje się to rzadkim zawodem, to chyba trzeba znaleźć lokalizację i kosztownym Programowanie w internecie jest tak popularne, że oczywiście o tym słyszałem. Ale jak przyznaję, nie umiem programować. Co prawda mam możliwość nauki przez jakiś czas, powiedzmy kilka miesięcy, ale ryzyko wielkie, czy coś z tego by wyszło, czy się nadaje, czy dostanę pracę, gdy na rynku tyle osób. Jednak mówiąc szczerze, programowanie chodzi mi po głowie, ale chyba znajdzie się 1000 lepszych ludzi na moje miejsce, więc wątpię w siebie Z dietetykiem rozumiem, że żart Czytam i poczytam jeszcze o operatorze CNC, widzę, że kurs kosztuje w okolicach 3000
  9. Ja mam jednego z czasów podstawówki jeszcze. Tak to żyję samotnie
  10. Znacie kursy mogące dać dobrą pracę? Wiem, że są kursy na grafika, ale do tego się nie nadaję. Można też zrobić kurs/prawo jazdy na tira, ale warunki życia kierowcy tira mnie zniechęcają. Praca spawacza słyszałem, że strasznie szkodzi zdrowiu A kurs myślę, że byłby dobrą alternatywą zamiast studiów dla cięższego przypadku fobii
  11. ner3252351

    Państwa - Miasta

    Hyundai Model telefonu na literę N?
  12. Mam 19 lat, w zeszłym roku skończyłem maturę, w październiku poszedłem na studia ekonomiczne w trybie zdalnym (zakładałem wtedy wątek na forum z ówczesnym problemem), z których po około 3 tygodniach się wypisałem przez fobię społeczną. Dokładnie pisząc, codzienny stres, strach i obawy przed prezentacjami, których już wtedy w październiku zostało kilka zapowiedzianych do zrobienia w grupach i stresowało mnie każde mówienie przed grupą, a wypowiadanie się było obowiązkowe codziennie na jakiś zajęciach. Po ustaleniu z mamą (z którą mieszkam, wychowałem się bez ojca poza pierwszymi kilkoma latami) przerwałem studia, chodzę na psychoterapię co 2 tygodnie i przyjmuję Pramatis od psychiatry. W tym roku planowaliśmy, że zacznę kolejne studia (nie ekonomiczne, bo to wybór z braku innego wyboru). Żebym nie został źle odebrany, napiszę więcej o sobie - od początku podstawówki do liceum byłem dobrym uczniem, co roku z czerwonym paskiem. Ale wielkim samotnikiem. W liceum nie miałem żadnego znajomego, a przez całą podstawówkę i gimnazjum (które miałem w jednym budynku) miałem trójkę najlepszych przyjaciół, z jednym utrzymuję kontakt do dziś i to mój jedyny kolega. Nie czuję się z tym źle, że nie mam znajomych, a Pani psychoterapeutka mówi, że dopóki nie sprawia mi samemu to problemu to nie trzeba tego zmieniać, bo to mój charakter. Teraz jak pisałem nie studiuję, mieszkam z mamą i bratem. Nie mam wielkich aspiracji w życiu, po prostu chciałbym mieć spokojną pracę, która w zupełności wystarczy, żebym mógł dobrze w pojedynkę żyć. Przynajmniej teraz tak to widzę. Ale żeby mieć dobrą pracę, muszę mieć większe wykształcenie niż licealne. I tu pojawia się problem, dlaczego piszę ten post. Moja mama nie widzi innej opcji niż studia dla mnie. Po tych 3 miesiącach które minęły od wypisania się z tych ekonomicznych, nie czuję, żebym w tym roku się zmienił. To znaczy, boję się wizji studiów, że znowu będę się męczył, a jak pomyślę, że to ma być 5 lat, to mnie paraliżuje. Wiem, powinno się małymi krokami stawiać czoła lękom, a ja uciekam tylko od problemu itd. Problem polega też na tym, że nie wiem co w życiu mogę robić, to znaczy nie mam żadnego zainteresowania. Skończyłem liceum o profilu matematycznym, ale nauki ścisłe już na wyższym poziomie są dla mnie zbyt abstrakcyjne, humanistyczne kierunki nie dla mnie itd. Niektórzy w internecie mówią, że w dzisiejszych czasach studia nie są aż tak wymagane na rynku pracy. Chociaż podobno bardzo liczą się umiejętności miękkie z którymi u mnie wiadomo, nie jest dobrze. Tu też dodam, że moja fobia społeczna jest w największej mierze fobią szkolną - nie stresują mnie rozmowy telefoniczne czy rozmowy w urzędzie, czy innych miejscach gdzie trzeba coś załatwić, czy ostatnio robienie kursu na prawo jazdy [stresują mnie sytuacje w grupach, gdzie jestem oceniany itd.]. Wracając do wątku studiów, myślę o np. kursach czy szkole policealnej. Jak to jest ze szkołą policealną, jest coś warta na rynku pracy? Czy to prawda, że w większości idą tam ludzie, którym nie chciało się uczyć lub w późniejszym dorosłym życiu. Na studiach jest wiele teorii, która nie jest później w zawodzie potrzebna. Ciężko mi się też zmuszać do nauki, która wiem, że w przyszłości mi się nie przyda. W liceum pojawił się u mnie duży problem z prokrastynacją z którym teraz się mierzę, ale nie o tym chyba ten wątek. Prosiłbym Was o rady Po przeczytaniu, nie wiem czy nie napisałem tego niejasno, ale podsumowując chodzi mi o to, że szukam alternatywy dla 5-letnich studiów, które wiem, że będą męczarnią przez obowiązek udzielania się i prezentowanie. W dodatku nie widzę siebie w żadnych popularnych kierunkach studiów i nie chce mi się uczyć samej teorii. Może szkoła policealna czy coś innego byłoby dla mnie lepszą opcją? Tylko mam straszne obawy, że to dla "gorszych ludzi". Nie chciałbym też wylądować w słabo opłacanej pracy fizycznej, moja rodzina sobie tego nie wyobraża, a przez wpajane schematy, ja też czułbym się wtedy bardzo źle
  13. @Luna* Wiem, najchętniej odciąłbym się, niecałkowicie, ale chciałbym już mieszkać sam. Dlaczego uzależniam swoje decyzje od tego co mama powie? Na co dzień z pozoru dobrze się dogadujemy, ale gdy tylko zaczynam rozmowę na jakiś temat już nie jest kolorowo. Trzy lata temu chciałem iść do technikum (informatyka), ale mama uważała, że to jest szkoła gorsza niż liceum, dla słabych uczniów, co się nie uczą. Więc poszedłem do liceum. Niecały rok temu myślałem, żeby nauczyć się programowania, z kursów lub studiów prywatnych (np. uczelnia WSB), bo w branży IT podobno studia nie są tak mocno wymagane. Ale według mamy po tym bym nic nie miał. Myślałem też o studiach zaocznych, ale podobnie, uważa, że każdy dostaje z zaocznych dyplom, bo płaci i pracodawcy mnie nie przyjmą. Poza tym mówi, że jak pójdę na np. zaoczne, to już nie będzie mi dawać żadnych pieniędzy, no i tym samym wynika z tego, że się obrazi, czyli będę na domiar złego w złych stosunkach żył z nią. Ale może coś w tym wszystkim jest, w końcu jestem mocno zagubiony i nie wiem co robić, nawet taki tytuł tematu dałem. @z o.o. Ale jak pójdę do pracy np. sortownia paczek, na produkcji czy w Amazonie, to żeby się uniezależnić, będę większość wypłaty wydawał na wynajęte mieszkanie i jedzenie. Będę bez wykształcenia i aspiracji Dlaczego wyimaginowanych problemów? To przecież jest realne - stres powstający w organizmie na wskutek publicznego wystąpienia czy nawet ustnego odpowiadania w grupie zajęciowej. A że tak się dzieje to kwestia choroby psychicznej czy tam zaburzenia - fobii
  14. Nie wiem co zrobić. Przez fobię społeczną czuję, że nie dam rady na studiach. Mimo że dopiero minęły 3 dni zajęć (reszta to organizacyjne; stresuję się mocno już od tygodnia). Czy trzeba mieć w dzisiejszym świecie studia, żeby dobrze zarabiać? Mowa o Polsce. Zacząłem studiować ekonomiczny kierunek na Uniwersytecie Ekonomicznym w Katowicach, ale jest dużo zajęć ćwiczeń, na których trzeba być aktywnym, udzielać się i zgłaszać do zadań. W drugim dniu zostałem wybrany przez Panią Doktor (większość osób już się zgłosiła sama i dostała "plusy" i była cisza na spotkaniu online, więc Pani musiała kogoś wybrać). I jako jedyny się plątałem i kilka razy błędnie powiedziałem... Dodatkowo będą prezentacje w grupach, na razie zapowiedziane 4, mimo że już w dwóch grupach jestem zapisany, bo był termin, to nie dam rady. Nienawidzę wszelkich publicznych wystąpień i wolę je unikać, tu nie mogę. Wolałbym same wykłady, słuchać, notować, uczyć się potem samemu, czytać literaturę, ale błagam nie ćwiczenia i prezentację... Nawet mama już jest zła na mnie, bo ze mną jest ciągle ten sam problem, trzy lata temu przy rozpoczęciu liceum też był. Ale w liceum obyło się bez prezentacji i udzielania się. Umówiłem się do psychiatry i psychoterapeuty, nawet dwóch (bo chciałem szybszy termin). Mam mieć w przyszłym tygodniu spotkanie z psychoterapeutką. Ale jedno mi nie pomoże. Będę chodził dalej, ale czytałem tu na forum, że to trzeba dużo czasu i nie każdemu pomoże, no i nie dostanę tam rady, co mam zrobić. Szukam innych sposobów, myślałem o studiach zaocznych, napisałem na Messengerze do kilku osób, które znalazłem na ogólnej grupie uczelni na FB z pytaniem o zaoczne i to wszystko zależy od kierunku i wykładowców. U niektórych nie ma prezentacji i nie jest wymagana aktywność, a u innych są, mimo że to zaoczne. Chociaż mniej niż na dziennych raczej. No ale skoro i tak są, a poza tym już za późno i raczej się nie zgodzi mama.
×