Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

forget-me-not

Użytkownik
  • Zawartość

    35
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  1. Wygląda na to, że coś jest jednak w Twoim otoczeniu nie tak, a to co opisujesz wygląda na reakcję. Odseparowujesz się od swoich emocji i wpadasz w zachowania narcystyczne. Może tym co Cię boli są jakieś zaburzone emocjonalnie relacje z rodzicami ? Ale w tym wieku nie jesteś w stanie tego zrozumieć, niektórzy "odkrywają" jakieś zaburzenia w relacjach z rodzicami (które później wpłynęły na ich psychikę) dopiero po 30-tce. A być może to faktycznie tylko nastoletnia burza hormonów, która minie z czasem.
  2. Z opisu wynika, że chłopak Cię wykorzystał i masz prawo tak się czuć. Na przyszłość lepiej wybieraj sobie obiekt westchnień. Sama nie jesteś bez winy, że chciałaś użyć seksu po to, aby rozkochać w sobie faceta. A skoro chciałaś go rozkochać to znaczy, że wcześniej uważałaś, że nie do końca on Ciebie chce, prawda ? Więc, żeby przyciągnąć faceta poszłaś na kompromis ze swoimi zasadami - i pewnie również dlatego czujesz obrzydzenie. Po prostu nie rób tego w przyszłości.
  3. To zależy od człowieka oraz od stanu w jakim się znajduje. Ja nie potrafię wytrzymać w bliskiej relacji. W całym moim życiu z każdej bliskiej relacji uciekałem, zrywając kontakt. Im była większa bliskość tym mocniej narastało we mnie poczucia bycia pochłanianym przez tą osobę, zlewałem się z nią, z jej umysłem, ścieżkami myślenia. Stawałem się od niej uzalezniony. Musiałem odciąc połączenie emocjonalne, żeby nie zniknąć. Gdy mimo wszystko zmuszałem się do trwania w relacji, bo nie chciałem zranić drugiej osoby to było tylko coraz gorzej, rozlatywałem się.
  4. Bardzo podoba mi się ten cytat - czy to z jakiejś literatury ? Ale czy u normalnego człowieka tożsamość nie jest tylko tylko przypadkową sumą (tak jak przypadkowe jest miejsce i czas w którym się urodzisz) nacisków sił zewnętrznych, które zostały zinterioryzowane jako własne wybory ? I czy oni faktycznie widzą innych ludzi takimi jakimi są, czy też widzą w nich jedynie własne projekcje, z tą tylko różnicą, że te projekcje są bardziej stałe i niezmienne ?
  5. Przynajmniej masz żonę, nie jesteś sam. Mnie też rodzice zniszczyli, a matka wysysała ze mnie życie. Moja była przyjaciółka powiedziała mi kiedyś, że wychowywali mnie jak psa. Jakiś czas temu natrafiłem w internecie na filmy na temat 'devouring mother' (nie wiem jak to będzie po polsku - "pochłaniająca matka", czy jakoś tak), które opisują podobne schematy. Matka nie wspiera dziecka by dorosło, żeby ono tylko jej nie opuściło. Nienawidzę moich rodziców, czuję do nich pogardę, choć im jestem starszy tym także wywołują u mnie litośc - bo jednak sami są po***leni. Nigdy nie miałem od nich wsparcia, za wyjątkiem działań, które sami mi planowali. Jestem jedynakiem, zawsze samotnym i nieśmiałym dzieckiem, od zawsze miałem problemy w nawiązywaniu kontaktów z rówieśnikami. Od rodziców nigdy nie miałem w tej kwestii pomocy, matka wręcz torpedowała moje wczesne próby socjalizacji, przerzucając na mnie swoje lęki i robiąc mi wodę w mózgu manipulacjami. Po okresie gimnazjum został mi trauma - ciągłe funkcjonowanie w bardzo wysokim stresie, w szkole było źle, a po przyjściu do domu awantury o byle gówno, przy jednoczesnym słuchaniu, że "wszyscy chcą dla mnie dobrze, tylko ja jestem niegrzeczny". Nikogo nie obchodziły moje problemy, zawsze byłem z nimi sam. Przez wiele lat funkcjonowałem jak robot - w ciągłej depresji , dysocjacji i zupełnym zamrożeniu emocjonalnym - skupiałem się na tym co trzeba zrobić i na tym by jakoś przetrwać. Moim największym błędem był brak ucieczki z domu w wieku nastoletnim, przynajmniej bym się usamodzielnił, ale miałem taki poziom lęku i brak doświadczenia życiowego, że nie wiedziałem dokąd mógłbym iść. Też mi kiedyś było żal straconego czasu i braku doświadczeń w socjalizacji z rówieśnikami. Ja chodziłem na imprezy klasowe, bo rodzice mnie do tego zmuszali, gdy się opierałem to były awantury. Tak samo jak i byłem wysyłany na wyjazdy szkolne, które dokładały mi do traumy. Byłem potem jeden raz na zielonej szkole w liceum - ludzie w sumie byli tam mili i nikt mi krzywdy nie robił, ale miałem tak rozwaloną psychikę, że nie potrafiłem się kompletnie odnaleźć i nawiązać głębszego kontaktu z rówieśnikami. Jak i zresztą z nikim - do 25 roku życia wszystkie "bliższe" kontakty jakie miałem z ludźmi były wyłącznie przez internet. W tej chwili już w sumie nie żałuję przeszłości, nie mam dziś nikogo, czuję się zupełnie pusty i nic mnie już nie obchodzi. Cieszę się, że Twoja historia, w gruncie rzeczy, dobrze się skończyła. Masz kogoś bliskiego, a to jest najważniejsze. Teraz możesz zacząć żyć tak jak chcesz i masz wsparcie za plecami.
  6. Jaki jest powód Twojego niepokoju z tej sytuacji? Czy jest to reakcja klientki? Dobrze wiesz, że nie ma takiej możliwosci, by zdjęcie zostało zrobione tak, by nie dało się go wgrać na serwer. To była, jak rozumiem, prostytutka, a więc prawdopodobnie osoba wątpliwa moralnie i jej zachowanie mogło służyć temu, by wymigać się od zapłacenia rachunku lub wymusić jego zwrot. Jeżeli cos jest niezgodne z Twoim układem wartosci, to po prostu tego nie rób. Czy potrzebujesz cudownych znaków od losu by tego nie robić? Czy też nie robisz tego tylko dlatego by nie rozczarować mamy ? Czy też OCD jest tylko na punkcie hipotetycznej reakcji mamy ?
  7. https://yourbrainonporn.com/
  8. Nie, uważam, że dziecko do prawidłowego rozwoju potrzebuje mięsa. Albo bardzo dobrze zbilansowanej diety wegetariańskiej, ale nie wiem, czy istnieją specjaliści, którzy czegoś takiego mogliby się podjąć; czy istnieją w ogóle badania naukowe na ten temat. Z drugiej strony Zespół Stresu Postschaboszczakowego był u mnie czynnikiem istotnie wpływającym na moją decyzję o przejściu na wegetarianizm, bo jako dziecko generalnie brzydziłem się nieprzetworzonego mięsa - chrząstek, żyłek, kostek, ścięgien, galaretowych "słoninek", a także twardych jak dętka kotletów z tłuszczo-tryskiem. Także względy estetyczne oprócz względów etycznych.
  9. 3:00 w nocy. Nienawidzę tej godziny. Moje zmysły są stanowczo zbyt wyostrzone. Słyszę każdy szmer, najmniejsze skrzypienie deski. Obudziłem się i już nie zasnę.
  10. ..o ile skorzystanie z usługi prostytutki mieści się w definicji "osiągnięcia czegoś".
  11. Jestem zmęczony. Generalnie nie lubię większości ludzi, ale nawet gdybym znalazł kogoś z kim teoretycznie mógłbym się dogadać, to nie jestem w stanie nawiązać kontaktu, bo nie jestem w stanie wytworzyć zaufania, ani więzi emocjonalnej.
  12. Jestem wrakiem człowieka. Nie widzę przed sobą przyszłości. ...ale nie o tym chciałem. Czuję się niezdolny do nawiązania relacji z ludźmi. Nie interesują mnie relacje z ludźmi na gruncie koleżeńskim/znajomości, bo one rodzą męczące zobowiązania. Nie obchodzi mnie też co ludzie myślą, w sensie kontakt z ludźmi na zasadzie wymiany informacji - dlatego mam nawet problemy by pisać na forum. Całe życie marzyłem o jakiejś głębszej relacji, przyjaźni; nigdy nikogo nie miałem; prócz tymi, którzy byli, ale mnie nie znali. No i kiedy nadarza się okazja, to im bliższa jest relacja, tym czuję większą ochotę napierającą we mnie w przeciwnym kierunku - ucieczki, izolacji, powrotu do stanu zobojętnienia w jakim tkwiłem przez lata. Boję się, że relacja z drugim człowiekiem jakoś mnie ograniczy, coś mi zabierze. Im lepiej się przy kimś czuję, tym później - czuję się bardziej przeładowany emocjonalnie. Jakby pozytywne emocje mnie męczyły. Wzbiera we mnie ogromna chęć ucieczki i izolacji - powrotu to stanu emocjonalnej pustki. A może boję się zacząć żyć naprawdę?
  13. Idź do psychiatry i niech Ci zapisze jakiś lek antydopaminowy na syndrom odstawienia.
  14. Moja matka nie zna słowa "nie" i całe życie wchodzi mi na głowę. W dzieciństwie bardzo często wzbudzała we mnie poczucie winy, za awantury, które sama powodowała, stosowała szantaż emocjonalny, robiła mi wodę z mózgu. Udowodnienie jej winy/błędu powoduje agresywne wyparcie, albo natychmiastową zmianę tematu - rozmowa jest jak walenie głową w mur. Im jestem starszy, tym bardziej zdaję sobie jak jest stuknięta. Kiedy byłem mały straciłem perspektywę, próbowałem się dostosowywać do niezrównoważonej matki...a potem już nie rozumiałem nic, a moje wyuczone reakcje emocjonalne (lub ich brak) nie były dostosowane do środowiska innych ludzi. Nie jestem w stanie tworzyć relacji z ludźmi - to przekracza moje możliwości. Może dlatego, że nikt mnie nigdy nie nauczył jak normalna relacja wygląda.
×