Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

LostStar

Użytkownik
  • Zawartość

    127
  • Rejestracja

Ostatnie wizyty

Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.

  1. Chciałabym poznać swojego Wybranka. Dzielić z nim życie. Mieszkać , nim razem. Wziąć z nim ślub. Adoptować wspólnie psa. Chodzić na spacery, robić mu śniadania, dyskutować o historii i polityce. Uprawiać seks tylko z nim, poznać smak seksu z miłości. Spać w jednym łóżku z Ukochanym i umrzeć przed nim. On po jakichś 2-3 latach dołączyłby do mnie i pochowano by nas we wspólnym grobie łacińską sentencją "Amor omnia vincit." Czy ja chcę tak dużo? Najbardziej ludzka rzecz na świecie!!! Teraz będzie wysyp ślubów, przedział wiekowy 25-29. Oczywiście, nie będzie to dotyczyć mnie. Jestem kaleką emocjonalnym.
  2. To nie wyobraźnia, tylko FAKT-seks oralny bez prezerwatywy grozi zarażeniem wirusem HIV.
  3. Przecież tyle się pisze o wzrastającej w zastraszającym tempie liczbie zakażeń HIV w Polsce. Wiem, że najbardziej niebezpieczny pod tym względem jest seks analny i waginalny bez zabezpieczenia, ale przy fellatio bez prezerwatywy też istnieje takie ryzyko.
  4. Nacięłam się. Kilka dni temu zrobiłam mężczyźnie fellatio bez prezerwatywy. Teraz boję się, że mogłam się zarazić HIV-em (nie wiem, czy jest zarażony). Teraz muszę trzy miesiące wytrzymać bez seksu i zrobić test. Spodobały mi się te przygody. Czy to coś złego, że chciałam nadrobić stracone lata? A teraz umieram ze strachu. Grozi mi 30 lat na lekach.
  5. Przeszłam długą drogą. Od antyseksualizmu do hedonizmu. Zasmakowałam w wakacje w przygodach na jedną noc ( z zachowaniem zasad bezpieczeństwa). Spodobało mi się to. Uwielbiam to robić. Czy to oznacza, że jestem złym człowiekiem? Czy polubienie przygód na jedną noc pozbawia mnie człowieczeństwa? Czy tylko mężczyzna ma prawo takie przygody mieć i je lubić, a kobieta nie?
  6. Nie poznaję siebie. Od twardego antyseksualizmu przeszłam do tego, że spróbowałam seksu i sprawia mi on ogromną przyjemność. Zastanawia mnie jednak, jak smakuje seks z miłości. Chyba zupełnie inaczej niż przygoda na jedną noc. Taka przygoda jest ekscytująca i jeżeli się przestrzega pewnych zasad, to nie jest niebezpieczna, ale chyba seks z Tym Jedynym jest nieporównywalnie lepszy....
  7. Chcę zabić tę nadzieję. NIGDY z nikim nie będę. I nie zaznam szczęścia w miłości.
  8. W związkach są kłótnie. Byłam przekonana, że jeżeli para się kocha, to ta miłość chroni ich przed konfliktami. Okazało się, że tak nie jest. Nie chcę kłótni i konfliktów. Nie chcę utraty wolności, indywidualności. Dlatego m.in. tak nienawidzę sparowanych-że z pełną świadomością wchodzą w to bagno i powiększają zło tego świata. Wybór między związkiem a samotnictwem to wybór między dżumą a cholerę. I tak źle, i tak niedobrze. Samotnikom brakuje drugiej połówki, bliskości, lecz w związkach są konflikty i brak wolności. Nie chcę. Mam problem, który mnie wyniszcza od środka, pożera moją duszę. Jest on nierozwiązywalny. Nie chcę się dłużej łudzić. Nie można mi pomóc. Zerwę psychoterapię i nabluzgam żonie mojego psychoterapeuty najwięcej , jak się da. Powiedział, że mnie wyrzuci, gdy "obrażę jego kobietę. " Tak, chcę tego. Chcę, żeby mnie wyrzucił. Nadzieja jest torturą. Chcę ją zabić. Chcę być buntownikiem do końca. Obrażę ją. Nazwę ją "krową". I powiem, że tylko kopulacja ich przy dobie trzyma. I sprawi mi to ogromną rozkosz.
  9. Jak ja nienawidzę tematu relacji damsko-męskich, różnic płciowych, małżeństw, miłości między kobietą a mężczyzną. Nienawidzę par!!!!!! Chcę, żeby oni umarli!!!!!!!!
  10. Jeżeli chodzi o życie, to poniosłam totalną porażkę. Mam 25 lat i nie czuję się ani ja dziecko, ani jak dorosły. Nie jestem ani jednym, ani drugim. Życie jest zbyt skomplikowane. Edukacja, praca, związek-to wszystko mnie przerasta. Życie jest za trudne. Czemu to wszystko nie może być chociaż o jeden szczebelek prostsze???
  11. Niech i tak będzie. Niech umrę NIGDY nie zaznając miłości fizycznej (seksu z miłości, na pewno smakuje inaczej niż ten dla "sportu i rekreacji")i duchowej z mężczyzną. Życie to nie jest instytucja do spełniania życzeń.
  12. Moja nienawiść wobec zakochanych par jest ogromna. A jak już widzę obrączki na palcach młodych ludzi to już jest tragedia...
  13. Bardzo mnie boli fakt, iż nie będzie lepiej. Moi znajomi się wykruszyli. Ja, naiwna, łudziłam się jeszcze, że moje życie towarzyskie rozkwitnie jeszcze, że to jedynie okres przejściowy. Błąd, błąd. Mam 25 lat. Mam obsuwę, studia magisterskie ukończę w wieku 29 lat. Moi znajomi w zdecydowanej większości studia już ukończyli (licencjat/ inżynier w wieku 22/23 lub magisterium/medycyna w wieku 24/25). Teraz pójdą na dobre do pracy. Niektórzy są już dzieciaci. Boli mnie to, iż do 30 pewnie większość będzie w stałych związkach/małżeństwach. Z jednej strony słyszę, iż ludzie zakochują się szczęśliwie i tworzą związki, biorą śluby po 40, 50, nawet i 60, a z drugiej, iż należy się wyrobić i zdrowa emocjonalnie większość wyrabia się w tym temacie do 30, max do 35. roku życia. Też kobiety się przestrzega, iż na urodzenie dziecka mają czas do 35. roku życia. Chociaż mnie akurat na dzieciach nie zależy. To smutne, okrutne, z jakiej racji ja-osoba, która z racji wychowania w nieprzyjaznym środowisku nie potrafi wchodzić w te relacje i wyrobić się do 30. ma do końca życia być skazana na samotność?
  14. Kolejna rzecz, za którą muszę przepraszać i o której nawet nie mam co myśleć. Za grosz w Was romantyzmu. Nie zamierzam żyć jak w komunie hipisowskiej. Czy to taki grzech, że ślub jest dla mnie ważny??? Kościelny mnie nie interesuje, ale co za problem poświęcić 20 minut w USC i 85 złotych???!!! Dla mnie to jest jakiś symbol, niezwykły dzień do wspominania, znak, iż będziemy razem....Ech...Przepraszam.....
×