Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

LostStar

Użytkownik
  • Zawartość

    80
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

    nigdy
  1. Może to zabrzmi pretensjonalnie, ale bardzo brakuje mi miłości i dotyku. Bardzo cierpię. Mam swój scenariusz wymarzonej śmierci. Chciałabym odejść w ramionach ukochanego mężczyzny. Aby mnie podtrzymywał i rozmawiał ze mną w ostatnich chwilach. Chcę odejść pierwsza. Boże, tak bardzo boję się wdowieństwa!!! Nie chcę zostawać sama i być na pogrzebie mojej drugiej połówki!!! Nawet gdybym znalazła drugiego towarzysza życiowego, to nie chcę dzielić swojego serca dla dwóch. To by było schizofreniczne. Chociaż prawdopodobieństwo, że ten drugi też umrze przede mną, byłoby na szczęście już mniejsze. Jeżeli by mój pierwszy ukochany umarł, to mam plan 🙂 Przeczytałam gdzieś o historii pewnego starszego wdowca i zrobię to samo, co on. Pójdę z moim nowym towarzyszem życiowym na grób mojego pierwszego ukochanego, przedstawię go i zapytam się, czy mogę wziąć z tym drugim ślub 🙂 Na pewno nie będzie miał nic przeciwko temu. Ale wyedy na pewno moje serce będzie do tego pierwszego należało. Tego drugiego będę lubić i uprawiać z nim seks, ale ten 1 to będzie moja pierwsza i najczystsza miłość.
  2. LostStar

    religia a seks

    Dlaczegi "dorabianie się, doktorat" mogą być bezduszne? Co w tym złego? To prokreacja, rozmnażanie jest bezduszne!! Prokreacja to śmierć!!! Gorzkie zwycięstwo gatunku nad jednostką. I nie chcę być nigdy w ciąży ani rodzić dzieci!! I cieszę się, że moje obecne depresanty mogą spowodować poronienie-to daje mi pretekst dla otoczenia, iż nie mogę teraz powiększać rodziny. I tak, boję się ciąży, porodu, macierzyństwa. I uważam, że małżeństwa mają prawo nie mieć dzieci. A Twoja wypowiedź to przejaw bezdusznego pronatalizmu.
  3. Właśnie się dowiedziałam, iż mój daleki kuzyn, lat 27, żeni się w przyszłym roku. Jestem przeszczęśliwa. Kolejna znana mi osoba, która bierze ślub przed 30. Ja mimo 25 nigdy nawet za rękę się z chłopakiem nie trzymałam. Ta para ma ten etap dawno za sobą. Jednak według GUS najwięcej ślubów jest w grupie wiekowej 25-29. To "cudowne" uczucie-ten pożerajacy głód bliskości przy jednoczesnym emocjonalnym upośledzeniu, widoku setek zakochanych par i tej piekielnej świadomości, iż nikt ze mną nie chce i nie będzie chciał chodzić. To okrutne. Dlaczego moim znajomym się udaje chodzić z drugą połówką, a mnie nie? Czy ja nie mam prawa do miłości i bliskości???
  4. LostStar

    religia a seks

    Czyli potrzeby seksualne i "apetyt" na seks nie są niczym złym? To po co to jest, skoro to takie złe??!! Nie, nie mylisz się.
  5. Mnie od związku odrzuca też m.in. idea płodzenia dzieci, zakładania rodziny. Fuj. Boję się, że np. w wieku 40 lat mojemu wybrankowi włączy się instynkt ojcowski, przykuje kajdankami do łóżka i napluje mi spermą od dołu wbrew mojej woli. Do dzisiaj mam traumę "uświadomionego dziecka". Wciąż nie mogę się pogodzić z tym, wciąż nie dociera do mnie, że niewinne dzieci powstają przez...Uprawianie seksu!!!! Ludzie, to jest ohydne!!! Brzydzę się tego. Kobieta rozkłada nogi jak martwa kałamarnica, jak martwy kraken. A mężczyzna pluje jej od dołu białym kleikiem. Przez trzy kwartały kobieta wygląda jak obleśny hipopotam. Poród to rzeźnia. A noworodki są tak szpetne, że trudno uwierzyć, że to człowiek. Pamiętam jak dziś w LO-nauczycielka przedsiębiorczości o noworodkach i porodach (poruszała temat o tym, jak w zakłamany sposób są pokazywane małe dzieci w reklamach):"Prawdziwy noworodek to przypomina taką różową małpkę. Dziewczyny, jak urodzicie dziecko, będzie to dla was najpiękniejszy widok na świecie." A niech się goni!!!! A ja w środku umierałam ze strachu, byłam tym przerażona, poczułam nienawiść do aspektów swojej płci związanych z rozmnażaniem. To upadlające. Moja dusza cieepi!!! Ale wiem, że nikogo to nie obchodzi. Nie chcę zaszczytnej roli noszenia w sobie życia i wydawania na świat potomstwa. Nie......To tak, jakby ktoś mnie żywcem wymyślnie torturował i ubierał to w gornolotne słowa. Zabierzcie to!!!! Dajcie jakiejś kobiecie, która tak chce żyć i mieć 7 dzieci!!!!! Ale mnie to zabierzcie!!!! Nie chcę tego!!!!! NIC nie chroni przed ciążą. Nawet wiek. Ile to kobiet po 40. przestało się zabezpieczać z myślą, że mają minimalne szanse na zapłodnienie? Multum-i multum z nich zaraz zaliczyło wpadkę zostając mamusiami w wieku 43, 45 i więcej lat. Ma ktoś podobny problem? Na pewno niektórych mężczyzn też odrzuca idea zostania ojcem i czują, iż nie podołają temu zadaniu?
  6. Mnie od związku odrzuca też m.in. idea płodzenia dzieci, zakładania rodziny. Fuj. Boję się, że np. w wieku 40 lat mojemu wybrankowi włączy się instynkt ojcowski, przykuje kajdankami do łóżka i napluje mi spermą od dołu wbrew mojej woli. Do dzisiaj mam traumę "uświadomionego dziecka". Wciąż nie mogę się pogodzić z tym, wciąż nie dociera do mnie, że niewinne dzieci powstają przez...Uprawianie seksu!!!! Ludzie, to jest ohydne!!! Brzydzę się tego. Kobieta rozkłada nogi jak martwa kałamarnica, jak martwy kraken. A mężczyzna pluje jej od dołu białym kleikiem. Przez trzy kwartały kobieta wygląda jak obleśny hipopotam. Poród to rzeźnia. A noworodki są tak szpetne, że trudno uwierzyć, że to człowiek. Pamiętam jak dziś w LO-nauczycielka przedsiębiorczości o noworodkach i porodach (poruszała temat o tym, jak w zakłamany sposób są pokazywane małe dzieci w reklamach):"Prawdziwy noworodek to przypomina taką różową małpkę. Dziewczyny, jak urodzicie dziecko, będzie to dla was najpiękniejszy widok na świecie." A niech się goni!!!! A ja w środku umierałam ze strachu, byłam tym przerażona, poczułam nienawiść do aspektów swojej płci związanych z rozmnażaniem. To upadlające. Moja dusza cieepi!!! Ale wiem, że nikogo to nie obchodzi. Nie chcę zaszczytnej roli noszenia w sobie życia i wydawania na świat potomstwa. Nie......To tak, jakby ktoś mnie żywcem wymyślnie torturował i ubierał to w gornolotne słowa. Zabierzcie to!!!! Dajcie jakiejś kobiecie, która tak chce żyć i mieć 7 dzieci!!!!! Ale mnie to zabierzcie!!!! Nie chcę tego!!!!!
  7. LostStar

    religia a seks

    Dlaczego uważasz, że mam postawę "seksualnego anorektyka"? Możesz rozwinąć myśl? Zaciekawiło mnie to porównanie.
  8. LostStar

    Przemoc i DDD w katolickich rodzinach

    Dziękuję Ci za pełną współczucia i zrozumienia wypowiedź :) Na pewno przyniosła mi pocieszenie i nieco ulżyła mojemu cierpieniu :)
  9. LostStar

    religia a seks

    Refren, ja jednak uważam, że ta wizja moralności, którą reprezentujesz, jest szkodliwa. Stoję po stronie tego "zepsutego świata". Stoję po liberalnej stronie i uważam, że liberalne podejście jest rozsądne. A ten moralny rygoryzm i ascetyzm to przyczyna ogromnych, niewyobrażalnych cierpień i dramatów. To moje ostatnie słowo w tym temacie. Nie chcę dalej ciągnąć tej polemik z Tobą. W ogóle mnie Twoje argumenty nie przekonują. Uważam też, że zwolennicy tej rygorystycznej seksualnej moralności przejawiają lekceważenie dla ogromnych cierpień młodych ludzi oraz brak elementarnego nawet zrozumienia dla inności. Zero empatii i współczucia. Tylko nakaz i zakazy. Taki rygoryzm i ascetyzm to prosta droga do zaniku miłości (zostaje wtedy tylko poczucie obowiązku, a to za mało, negacja emocji, uczuć to takie samo wypaczenie co negacja logiki i rozsądku), do depresji i alienacji ludzi, którzy nie wpisują się w schemat "jedynie słusznej drogi".
  10. LostStar

    religia a seks

    Wiem, że niektórzy ludzie żyją bez seksu i jest im z tym dobrze, jednak jest ich niewielu, jakieś % społeczeństwa, tzw. aseksualiści. Jednak większość ludzi nie jest aseksualna. Twój wywód jest może i logiczny na ekranie komputera, jednak nie liczy się to zupełnie z osobistymi dramatami, doświadczeniem, empiryzmem. Zakony-życie w odosobnieniu, noszenie zgrzebnych szat, brak relacji intymnych z drugim człowiekiem, kolektywizm-nie, to NIE jest zdrowe. To prowadzi do szaleństwa. Wystarczy sobie poczytać zapiski mistyczek, np. św. Teresa z Avila, św. Faustyna Kowalska. Przerażające jest to, jak bardzo te, z pozoru zupełnie "niewinne" wizje, są rozerotyzowane. Ja swoje zasady mam. Powoli, z oporami, ale jednak, uczę się akceptować moje sny i fantazje erotyczne, moje ogromne libido. I czuję się z tym trochę lepiej. Dzięki temu nie zadręczam się z powodu moich skłonności i nie skrzywdzę żadnego chłopaka. Nie wymuszę na nim seksu. Dzieliłam pokój z chłopakami podczas prac w terenie (kierunek pokrewny z geologią). Towarszystwo lat 20-30. I co? ZERO seksu. Owszem, były żarty, ale nikt nikomu krzywdy nie zrobił. Twoje podejście do rozmnażania jest dosyć niefrasobliwe. Wolę jednak te Oświeceniowe wartości. Zapewnienie btu materialnego i odpowiedniego poziomu życia dziecku jest bardzo ważne. Dewaluacja tego to błąd. "Czystość"-już sama ta nazwa sugeruje, iż seks, zarówno stosunek seksualny, jak i fantazje erotyczne, to zło, brud. Mam rację? Refren, ja jednak uważam, że ta wizja moralności, którą reprezentujesz, jest szkodliwa. Stoję po stronie tego "zepsutego świata". Stoję po liberalnej stronie i uważam, że liberalne podejście jest rozsądne. A ten moralny rygoryzm i ascetyzm to przyczyna ogromnych, niewyobrażalnych cierpień i dramatów. To moje ostatnie słowo w tym temacie. Nie chcę dalej ciągnąć tej polemik z Tobą. W ogóle mnie Twoje argumenty nie przekonują.
  11. Wydaje mi się, że jeszcze tego tematu nie było, a jest dosyć powszechny. Od dzieciństwa miałam wątpliwości na temat wiary, religii, Boga itd. Dużo czytałam, poszerzałam wiedzę. Moi rodzice i krewni mieli niemal zerową wiedzę na temat katolicyzmu, który niemal przemocą mi wpajali. Kazali mi chodzić do kościoła, nawet w wieku 18-19 lat. Nie było zmiłuj się. Nie, nie miałam ŻADNEJ mocy przeciwstawić się. Ukaraliby mnie taką "przemową", awanturą, że dla świętego spokoju wolałam chodzić. Nienawidziłam chodzić do kościoła. Nienaiwdziłam tego, że muszę stać na baczność niemal. Ze złości gryzłam hostię zębami w ustach za to, że moja rodzina mnie źle traktuje, a do kościółka się elegancko ubieramy i cała 4 grzecznie chodzi w każdą niedzielę i święta nakazane. Tylko po co? W moim domu nie mówiło się o Bogu, wierze, miłości, religii. Chyba chodzili po to tylko, żeby się ludziom pokazać. Drugie dziecko, z którym mam zakaz kontaktu, wysłali do katolskiej szkoły. Na bierzmowanie rodzeństwa nie zaprosili ani mnie, ani dziadków. M.in. stąd mam taką nienawiść do KK, do katolicyzmu. I nikt mi nie wmówi, że to nei katolicyzm jest zły, tylko ludzie to wypaczają. Nie. Mam mocne podstawy twierdzić, iż to sam katolicyzm, jego założenia, sprzyjają takim patologom rodzinnym. Na moje wątpliwości do Biblii itd., matka mówiła: "Twoja prababcia całe życie Biblii nie czytała i całe życie do kościoła chodziła". Jak w III LO chciałam się przepisać na etykę, bo religia była farsą, a na etyce było mało ludzi i można było każdy temat poruszać, to "nie demoralizuj drugiego dziecka". Gdy ogromnie cierpiałam psychicznie i fizycznie, oni na to:"Chrystus też cierpiał"....Nienawidzę ich i tej postaci. Ktoś miał podobnie?
  12. LostStar

    religia a seks

    Wiem, że niektórzy ludzie żyją bez seksu i jest im z tym dobrze, jednak jest ich niewielu, jakieś % społeczeństwa, tzw. aseksualiści. Jednak większość ludzi nie jest aseksualna. Twój wywód jest może i logiczny na ekranie komputera, jednak nie liczy się to zupełnie z osobistymi dramatami, doświadczeniem, empiryzmem. Zakony-życie w odosobnieniu, noszenie zgrzebnych szat, brak relacji intymnych z drugim człowiekiem, kolektywizm-nie, to NIE jest zdrowe. To prowadzi do szaleństwa. Wystarczy sobie poczytać zapiski mistyczek, np. św. Teresa z Avila, św. Faustyna Kowalska. Przerażające jest to, jak bardzo te, z pozoru zupełnie "niewinne" wizje, są rozerotyzowane. Ja swoje zasady mam. Powoli, z oporami, ale jednak, uczę się akceptować moje sny i fantazje erotyczne, moje ogromne libido. I czuję się z tym trochę lepiej. Dzięki temu nie zadręczam się z powodu moich skłonności i nie skrzywdzę żadnego chłopaka. Nie wymuszę na nim seksu. Dzieliłam pokój z chłopakami podczas prac w terenie (kierunek pokrewny z geologią). Towarszystwo lat 20-30. I co? ZERO seksu. Owszem, były żarty, ale nikt nikomu krzywdy nie zrobił. Twoje podejście do rozmnażania jest dosyć niefrasobliwe. Wolę jednak te Oświeceniowe wartości. Zapewnienie btu materialnego i odpowiedniego poziomu życia dziecku jest bardzo ważne. Dewaluacja tego to błąd.
  13. LostStar

    religia a seks

    Katolicka etyka seksualna jest przerażająca. Ciekawi mnie, co mieli w głowie ludzie, którzy ją wymyślili, np. papież Paweł VI. Dodam, że w luteranizmie czy cerkwi prawosławnej antykoncepcję uznaje się za prywatne sprawy małżonków. Głównym celem małżeństwa nie jest prokreacja. Rozwody nie są pochwalane, ale są dopuszczalne. Katolickie podejście do seksu jest zbyt rygorystyczne. Tego NIE DA SIĘ przestrzegać. To jest oderwane od ludzkich emocji, doświadczenie, empiryzmu. Te reguły trącą taką bezczelnością, pryncypializmem i mogą zranić tak delikatny obszar życia ludzkiego, jakim jest seksualność. Według KK: Seks przedmałżeński NIE Antykoncepcja (nawet w małżeństwie!!) NIE Nie rozumiem rzekomej szkodliwości prezerwatywy, że to niby oddala małżonków od siebie, bo nasienie musi być złożone w pochwie kobiety.....To jest chore!!! Seks w małżeństwach tylko cywilnych NIE Seks homoseksualny NIE (A sama skłonność nie jest grzechem. Więc co? Taki człowiek ma całe życie nie uprawiać seksu. To okrutne. To tak, jakby powiedzieć:"Wolno ci odczuwać głód, ale nie wolno ci jeść.") Bezdzietne małżeństwa z wyboru NIE Fantazje seksualne (które są zupełnie NORMALNE u 99% dorosłych ludzi) NIE Masturbacja NIE Komu wolno według KK uprawiać seks? Single homo i hetero NIE Księża NIE Zakonnicy/zakonnice NIE Małżeństwa tylko cywilne NIE Małżeństwa kościelne w sytuacji gdy stosują prezerwatywę i/lub tabletki antykoncepcyjne NIE Małżeństwa kościelne (nie można się rozwieść, trwa do śmierci współmałżonka. Nieważne, że wszystkie próby pogodzenia i rozwiązania problemu zawiodły. Nieważne, że mąż/żona stosuje przemoc, krzywdzi dzieci. NON POSSUMUS i koniec)-każdy stosunek musi być "otwarty na życie"-ZAWSZE trzeba liczyć i zgodzić się z tym, że seks może skończyć się ciążą. Dopuszczalne są jedynie tzw.metody naturalne, czyli współżycie w okresach niepłodnych kobiety, kiedy szansa na zajście w ciążę jest mniejsza. Efekt? Zauważyłam, że wszystkie ortodoksyjne katolickie małżeństwa mają min.4 dzieci. Czyli PRAWIE NIKOMU nie wolno wg KK uprawiać seksu. W tej sytuacji mówienie, że KK pozytywnie się odnosi do ludzkiej seksualności to potwarz. Wiem, że do tych zasad niektórzy katolicy się nie stosują. Reguły są wszędzie potrzebne, w seksie też. Lecz nadmiar reguł może człowieka złamać. Ta doktryna w sytuacji, gdy człowiek się nią za bardzo przejmie i jej nie zlekceważy, prowadzi do ludzkich dramatów. Zgadzacie się ze mną?
  14. Tak się zastanawiam....Czy naprawdę musimy być do końca życia seksualnymi przegrywamy? Przynajmniej czy ja muszę taka być? Zostać dziewicą po 70., która nigdy w żadnym związku nie była? Są ludzie, którzy po 50 czy nawet 60 biorą ślub PO RAZ PIERWSZY W ŻYCIU. Nie ma górnej granicy wiekowej małżeństwa, związku ani inicjacji seksualnej. Czytałam o 47-latku, który poznał 38-letnią wdowę, zakochał się w niej, zaczął chodzić na siłownię, zmienił ubiór, wizerunek, ożenił się z nią i to z nią przeżył swój pierwszy raz. Miał zanik jąder z niedoczynności-pomogły mu lekarstwa. Aktorka Helen Mirren wyszła po raz pierwszy w życiu za mąż w wieku 52 lat za równolatka. W 2014 r. w Szwecji 9 osób zawarło związek małżeński w wieku 80+ PO RAZ PIERWSZY W ŻYCIU!!! A Wy się martwicie, że jesteście za starzy w wieku 35 czy 40 lat. Kilka dni temu pierwszy raz w życiu się przełamałam i zaproponowałam chłopakowi, który mi się podoba spotkanie. Czytam książki o seksie, oglądam albumy z Kamasutrą. To już coś. Nie chcę brać ślubu przed 30., więc jeszcze mam czas 🙂
×