Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

przez laveno 06 lis 2017, 22:54
No jak nie, cushing to guz na przysadce albo nadnerczach jeśli na nadnerczach to moze byc nawet rak. Sam fakt operacji i wszystkiego i mam dosc ... Pije melise, jutro mam wziasc ta tabletke
Offline
Posty
120
Dołączył(a)
15 lip 2014, 18:15

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

przez Tukaszwili 07 lis 2017, 13:35
kurde, w naszym nerwicowym życiu trudno zrobić badanie kortyzolu, ewentualnie w okresach remisji choroby. inaczej przecież wszyscy mamy wysoki, bo żyjemy w ciągłym napięciu. ja nawet czuję, że mięśnie brzucha mam cały czas lekko spięte. a jak zrobisz USG jamy brzusznej to się nie uspokoisz? tam chyba widać nadnercza. choć nie dam sobie ręki uciąć. sam zresztą obecnie mam bardzo sinusoidalne nastroje. ostatnie dwa dni były ok, bo zrobiłem jeszcze badanie elektrolitów i profil lipidowy. wyniki perfekcyjne, cholesterol mam tak dobry, że chyba każdy kardiolog by mi gratulował i medal przyznawał. dziś jednak po zjedzeniu drugiego śniadania poczułem kluchę w gardle i zacząłem panikować. wiem, że mam refluks, ale przez poprzednie 48 h miałem spokój w kwestii kluchy. już rozważałem wizytę na SORze. poszedłem jednak na 30 minut szybkiego marszu i trochę się uspokoiłem.
Offline
Posty
661
Dołączył(a)
08 gru 2011, 21:07
Lokalizacja
Gdynia

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

przez nemcio 08 lis 2017, 21:44
Ja przypisywałem sobie: raka żołądka- ustąpił po gastroskopii, raka trzustki- ustąpił po którymś tam badaniu usg oraz krwi (tsh, markery nowotworowe, itp), raka wątroby- ustąpił po 2 usg i badaniach krwi, do tego zagrzybienie organizmu, udar, tętniaka i kilka razy zawał po którym lądowałem na pogotowiu z wynikami podręcznikowymi. Wiem, że to wszystko moja wyobraźnia, ale nie mogę się oprzeć jak mnie coś boli żeby nie poszukać "nowej" choroby w internecie a później szukam potwierdzenia u lekarzy, którzy delikatnie mówiąc mają mnie już serdecznie dosyć. Dziwny jest tylko fakt, że każdy z nich puka się w głowę a nikt nie jest w stanie pokierować jak mam dalej z tym sobie radzić i żyć...:(
Offline
Posty
22
Dołączył(a)
08 lis 2017, 20:28

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

przez HAniaa 12 lis 2017, 20:22
Hej, jakiś czas nic nie mówiłam, chociaż z grubsza śledzę Wasze wpisy:)Ja tak od kwietnia mam ciągle coś - zaczęło się od ciągłego ucisku w żołądku, który trwał non stop przez ok. miesiąc. Potem przyszła faza na serce, jakoś w okolicach wakacji. Albo ciągle biło mocno i szybko, albo bardzo nierówno. A jak się na nim nie skupiałam, to z kolei byłam zdenerwowana. Poszłam do kardiologa, bardziej tak przypadkiem się złożyło niż celowo, okazało się, że serce zdrowe i od tego czasu temat serca przestał istnieć. Zaraz potem dziwny ból głowy - przeszło, więc przestałam myśleć o guzie mózgu. Ale potem zaczęły się straszne duszności -też pewnie z miesiąc non stop - to był etap guza w klatce piersiowej. Przeszło samo. Potem zaczęło się dziwne uczucie w głowie i problemy z przełykaniem, które to zresztą rozpoczęły 20 lat temu mogą przygodę z nerwicą i są od lat moim głównym objawem. I tak trwa to już pewnie ze 2 miesiące. O ile jeszcze z tym przełykaniem jestem pewna, że to nerwica, to głowa nie daje mi spokoju. Mam takie uczucie jakby nieobecności, delikatnej niepewności, a czasem takie sekundowe uczucie znikania, wyłączania się świadomości, które dodatkowo nasila się właśnie przy jedzeniu! Niby jak to olewam, a jest to niezwykle trudne, to wydaje mi się, że jest lepiej, ale kurna jak to olewać, skoro jak tylko otworze rano oczy, to pierwsza moja myśl dotyczy właśnie tego. Więc póki co każdy posiłek to dla mnie wyzwanie, powtarzam sobie, że to minie, tak jak duszności, walące serce czy gula w żołądku, ale nie wiem, co to będzie... Pozdrawiam:)
Offline
Posty
71
Dołączył(a)
19 cze 2007, 22:45
Lokalizacja
WROCŁAW

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

Avatar użytkownika
przez nefretis 17 lis 2017, 14:19
LAVENO co u Ciebie???

Ze mną jest źle. Napady paniki, serce, palpitacje, uczucie omdlewania, utraty kontoroli, że dostane zawału. Płaczliwość. Bole głowy po jednej stronie (to one wyzwoliły ten stan), ból wkoło oka...nie wiem co mysleć, mam zrypany staw skroniowo żuchwowy i tylko tym sie pocieszam, ze to napięciowe i nerwobole ale nie wiem:((
Uczucie hipoglikemii. Mysle , ze jej nie mam bo takie uczucie mam od lat. Raz jest potem pare mcy spokój i znowu jakis czas... Jak jem coś gorącego to mam palpitacje..ten objaw tez mam na zmianę od lat...Mam dość moja twarz jakby opadła, powieki obwisły ze zmartwienia, oczy spłakane, wiecznie zmarczone czoło i między brwiami. To mnie wykancza.
Siedziałam tak cicho ... ale to tylko pozory... bywały chwile lepsze (nigdy normalne) i znowu zjazd.
Pozdrawiam WAS
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1056
Dołączył(a)
17 lis 2014, 14:28
Lokalizacja
Poznań

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

przez leniek644 18 lis 2017, 13:59
U mnie tez ostatnio załamanie nerwowe. Powodem są krótkie bóle na szyji, czasem pod pachą i czasem nad obojczykiem. Oczywiście mój mózg już sobie wytłumaczyć ze to bolą węzły. Dobrze wiem ze objawami ziarnicy są właśnie takie bóle. Co prawda zaboli mnie tak raz czy dwa i to nie po alkoholu tylko normalnie w ciągu dnia. Dzisiaj okrągłe urodziny mojego męża a ja jestem w totalnej rozsypce.
Offline
Posty
192
Dołączył(a)
25 sie 2012, 12:30

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

przez HAniaa 20 lis 2017, 12:44
Ja czasem bym chciała mieć normalny atak paniki, zamiast tych wszystkich dolegliwości... Wydaje mi się, że jakoś z tym łatwiej jest się uporać... teraz znowu zaczynam rozważać powrót do leków, bo zaczynam wątpić, czy w innym wypadku uda mi się jako tako ogarnąć. A właściwie nie jako tako, chce normalnie żyć, wychodzić z domu, spotykać się ze znajomymi, wyjść do kina albo na pizze i nie martwić się, że umrę! Może czas pogodzić się z tym, że tylko na lekach można całkiem normalnie funkcjonować i olać to wszystko
Offline
Posty
71
Dołączył(a)
19 cze 2007, 22:45
Lokalizacja
WROCŁAW

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

przez leniek644 20 lis 2017, 12:56
Umówiłam się dzisiaj na usg węzłów bo czuje ze sama sobie nie poradzę z tym. Mam jednego powiększonego pod żuchwa koło ucha. Wydaje mi się ze jest mocno twardy dlatego umieram ze strachu. Trzymajcie kciuki
Offline
Posty
192
Dołączył(a)
25 sie 2012, 12:30

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

Avatar użytkownika
przez nefretis 20 lis 2017, 15:09
Leniek trzymam kciuki...chciałam Ci powiedzieć, że miewałam takie bóle jakby węzłów. Pod pachami i w pachwinach. Bardzo sie wtedy bałam. Dotąd nie wiem co to było. Zdarza mi się to czasami...


HAnia ja tez tak sądzę... że nerwica z samymi atakami jest łatwiejsza, wtedy jakość tak od razu wiadomo z czym ma sie do czynienia. Ataki paniki są oczywiste. To nerwica i tyle. Są, mijają. Objawy w nich są oczywiste...
Moja nerwica (juz 13lat) polega na lęku przewlekłym uogólnionym z okropnymi objawami somatycznymi , które trwają np. kilka miesięcy. To nasuwa zawsze podejrzenie jakiś ukrytych chorób. Np. 1,5 roku miałam ból pod prawym żebrem i schizę nt raków zoładka, trzustki, wątroby. Uważam, ze tamten okres był jakby wyciety z zycia. Nie istniałam wtedy...
W tym wszystkim prawie codzień mam takie gorsze momenty, niby ataki gdzie czuję się paskudnie, płaczę, mam powyższony puls, gorąc, napiecie mięsni do granic (szczególnie kark, szyja, twarz), podniesioną czujność, uczucie że dostanę obłedu, zawału, wylewu. Można powiedzieć że to też typowy atak ale od razu myslę o hipoglikemii, guzach nadnerczy, tarczycy, jakiś problemach krązeniowych, guzach w głowie itp...

Ja już nie wiem co mysleć o lekach, swoje w życiu zeżarłam. Potem wiele art. o szkodliwosci o działaniach kancerogennych itp. Odstawiłam... Teraz znow marzę by cos brać...raz wzięłam Xanax i było prawie normalnie. Dlaczego nie moze byc tak stale? Co ja zrobiłam złego, ze musze tak cierpieć? Gdzie popełniłam błąd? Kiedy? Jak to naprawić? :((( Najgorsze jest to że ja wiem jak jest być normalną - ta świadomość wzmaga cierpienie i tęsknotę za samą sobą...wiem jakie zycie jest piękne w normalnosci...byłam taka do ok 24 roku zycia...to boli najbardziej.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1056
Dołączył(a)
17 lis 2014, 14:28
Lokalizacja
Poznań

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

przez HAniaa 20 lis 2017, 15:24
Leniek powodzenia, daj znać:) Ja jeśli chodzi o węzły miałam przeboje kilka lat temu, a do tego miałam złe wyniki krwi. Byłam przekonana że to białaczka, ale trafiłam go hematologa, który powiedział, że na raka trzeba sobie zasłużyć:) i przepisał mi witamy:) Także wiem dokładnie, co przeżywasz.

Nefretis, chyba czujemy się tak samo:) Ja nie pamiętam dnia, gdy czułam sie dobrze - codziennie mam jakieś jazdy ostrzejsze, a poza tym od rana do momentu zaśnięcia czuje się ciągle źle. Opisałam wyżej, jak moje ostatnich kilka miesięcy wygląda, a zapomniałam dodać, że w międzyczasie "przechodziłam" jeszcze tężec i wtórne utopienie po zachłyśnięciu się herbatą.... Jeśli chodzi o napięcie mięśni, mam dokładnie to samo - kark, szyja, twarz barki - a do tego jeszcze pracuje na komputerze dzień w dzień. Zresztą non stop łapie sie na tym, że mam mięśnie napięte niemiłosiernie i czasem nawet nie umiem świadomie ich rozluźnić. Tak naprawdę chciałabym zrobić rezonans głowy, ale nie uśmiecha mi się łażenie po lekarzach... Poza tym jestem tak przerażona, że coś by w nim wyszło, że nie potrafię nawet sama za kasę sie przełamać i go zrobić.

Też zżarłam mnóstwo leków w swoim życiu, a chwilowo nawet nie mam nic doraźnego, żeby chociaż sprawdzić, czy po nim poczuje się lepiej. Ludzie chorują na różne rzeczy i biorą leki całe życie, wiec może to po prostu jest wyjście? Ile można tak żyć? JA mam za sobą ok 8 lat terapii, + sama wiele czytam i staram się zmieniać w sobie różne rzeczy, ale kurde może jednak to predyspozycja genetyczna i tak robi swoje i to wszystko na nic? Marze, by czuć się dobrze i - tak jak mówisz- to jest najgorsze, że wiesz, jak to jest być szczęśliwym, a nie potrafisz.
Offline
Posty
71
Dołączył(a)
19 cze 2007, 22:45
Lokalizacja
WROCŁAW

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

przez leniek644 20 lis 2017, 17:14
Jak czytam Wasze wpisy dziewczyny to tak jakbym czytała o sobie.

Ja tez już miałam jazdy z węzłami bo mi się powiększyły dwa na szyji. Byłam na usg oczywiście nic poważnego. I te dwa zawsze przy chorobie mi się powiększały. W ogóle to nigdy mi nie znikały zawsze coś tam czułam. A teraz powiększył mi się po drugiej stronie szyji zaraz pod uchem. Twardy nie ruchomy nawet nie czytam w necie co to znaczy bo bym od razu padła na zawał.
O 18 mam to usg do tej pory tak wymagam tego węzła ze aż mi szyja spuchnie ;)
Offline
Posty
192
Dołączył(a)
25 sie 2012, 12:30

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

przez leniek644 20 lis 2017, 19:32
No wiec będę żyła :) węzeł wielkości groszka i nie groźny niby się uspokoiłam. Lekarz się ze mnie śmiał ze jak go w ogóle dałam radę wyczuć. Ale wiecie co jest najgorsze ze po wyjściu od lekarza zamiast się cieszyć wymyśliłam sobie ze muszę sobie w końcu zrobić usg piersi bo mam 27 lat i jeszcze nigdy nie robiłam. Oj taka nasza uroda hipochondryka :)
Offline
Posty
192
Dołączył(a)
25 sie 2012, 12:30

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

przez HAniaa 20 lis 2017, 21:01
No i brawo:) Pamiętam, że jak mnie lekarz obmacał jak poszłam z tymi węzłami, to też powiedział, że są małe:) A kiedyś, jeszcze znacznie wcześniej też sobie wymacałam pod pachą guzka - poszłam do lekarza i on niestety go nie znalazł:)
Offline
Posty
71
Dołączył(a)
19 cze 2007, 22:45
Lokalizacja
WROCŁAW

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

przez Tukaszwili 21 lis 2017, 11:31
Lekarza zwracają uwagę na węzły, jeśli te są naprawdę solidnie powiększone. Bo to, że wyczuwamy węzeł o niczym nie świadczy. Kilkukrotnie już tu pisałem o moim węźle chłonnym na szyi, który 12 lat temu mi wyskoczył i tak do dziś jest powiększony. Jak mnie przewieje to zawsze rośnie i boli. Kilka razy lekarz mi go macali i zawsze słyszałem, że to lekkie powiększenie, że taką mam naturę. Najważniejsze dla nerwicowca to nauczyć się nie zwracać uwagi na swój organizm i zaprzestań skanowania ciała. Cholernie trudne zadanie, dla mnie czasem niewykonalne w nawrotach hipochondrycznej szajby. Gdy jestem normalny, nie mam lęków i przykładowo poczuję ukłucie pod lewym żebrem, to zwyczajnie olewam takie akcje. Natomiast jeśli akurat tkwię w nerwicowym wirze, to każda zmiana, każde pobolewania, urastają do rangi nowotworu w ostatniej fazie rozwoju.
Offline
Posty
661
Dołączył(a)
08 gru 2011, 21:07
Lokalizacja
Gdynia

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 9 gości

Przeskocz do