Mój dzisiejszy dzień

Nic związanego z tematami 'nerwica', 'stres', 'depresja', 'psychologia' itd.
W końcu nie tylko psychologią człowiek żyje. ;)

Re: Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez Alex1963 22 maja 2010, 14:50
wovacuum napisał(a):Alex1963, 18 lat juz wojujesz z nerwicà???to dlugo bardzo..jezu to nie jest pocieszajàce niestety..


Czy ja wiem.... chyba się juz pogodziłem z tym... Tylko tak naprawdę jest żal straconych lat... nieprzeżytego życia... no i zazdrośc ... jak patrzę na zdrowych beztroskich ludzi...
Alex
Avatar użytkownika
Offline
Posty
360
Dołączył(a)
26 wrz 2005, 12:26

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez wovacuum 22 maja 2010, 15:06
Alex1963, na pewno zal tych lat,ale zycie siè jeszcze dla ciebie nie skonczylo prawda??masz jakis przyjaciol,znajomych??ja walcze ponad 9 lat juz.jak na razie jest pozytywnie-ale wiele zalezy od podejscia do zycia takiego na codzien :D mnie tez kiedys szlag trafial jak widzialam beztroskich,radosnych ludzi,ale wierzylam zawsze ,ze ja tez taka mogè byc.Najgorzej to siè poddac..
wovacuum
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez Alex1963 22 maja 2010, 15:18
wovacuum napisał(a):Alex1963masz jakis przyjaciol,znajomych??

niestety już nie... po co komu ktoś taki jak ja....

Najgorzej to siè poddac..


ja już nie mam sił walczyc.. pogodziłem sie ..
Alex
Avatar użytkownika
Offline
Posty
360
Dołączył(a)
26 wrz 2005, 12:26

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez wovacuum 22 maja 2010, 15:24
Alex1963, ale z czym siè pogodziles??z chorobà?no daj spokoj-a pasje zyciowe?a przygody?a marzenia?czy masz takowe?a milosc?nie poddawaj siè-naprawdè warto zyc i kochac;wiem ,ze to tylko slowa,wyswiechtane teksty...ale wiesz,ja zawsze myslè,ze wszyscy ktorzy wchodzà na to forum-szukajà nadzieji na lepsze jutro,nadzieji,ze jeszcze przyjdzie ich czas.
wovacuum
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez Alex1963 22 maja 2010, 16:00
>a pasje zyciowe?
mam... czasem realizuję...

>a marzenia?
już o tym zapomniałem

>ze jeszcze przyjdzie ich czas
chyba nie w tym wcieleniu...
Alex
Avatar użytkownika
Offline
Posty
360
Dołączył(a)
26 wrz 2005, 12:26

Re: Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez puszekokruszek 22 maja 2010, 17:26
kupiłam lodówkę w końcu. Za tydzień prawdopodobnie będę już pisała z nowego domu. Fajnie ;)

Godzinę dziś walczyłam z szerszeniem-wleciał nam do pokoju i wylizć nie chciał-no to godzinę się z nim męczyłam-oczywiście na odległość bardzo długiego kija i tryć, tryć go tym kijem ;) no i poszedł
Nic mnie nie boli, jestem wyspana, nie mam na co narzekać, jak nigdy :mrgreen:
Coć po doxepinie nie mogę się wybudzić rano, mimo, że łykam tylko 10 mg rano. No jak tak dalej będzie to chyba nigdy na to wieczorne 25 się nie zdecyduje :roll:
Almost dying changes nothing, dying changes everything...
"Istnieje wiele rodzajów czubków:od depresji dwubiegunowej po socjopatię"("Krew Manitou",G.Masterton :) )
Avatar użytkownika
Offline
Posty
352
Dołączył(a)
12 mar 2010, 09:18
Lokalizacja
Lublin / Łęczna

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez Natusia 22 maja 2010, 19:11
puszekokruszek

no to gratuluję zakupu lodówki w końcu ;) oby Ci służyła jak najdłużej :)

ja właśnie wróciłam z działki, rozbijaliśmy z moim Miśkiem betonowe płytki na drogę i mam parę odcisków ale łoj tam :P sprawdziłam jak się mają roślinki i ogólnie dzionek zleciał dobrze , głowa przestała boleć :)a potem spacerkiem do domu, teraz mykam na kąpiel i do łózia :)

Pozdrawiam wszystkich i życzę miłego wieczorku :)
...śmierć jest spokojna łatwa życie jest trudniejsze...
Offline
Posty
1382
Dołączył(a)
13 maja 2010, 11:32

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez Magdaa 22 maja 2010, 19:29
Ja chciałam tylko napisać że jak ktoś z Was planuje jutro zakupy to lepiej zróbcie je dzisiaj. Jutro wszystkie sklepy będą zamknięte- Zielone Świątki :?

A mnie dalej wszystko boli... Głowa, plecy, ucho, brzuch, zęby...
Magdaa
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez Anonymous 22 maja 2010, 20:08
[i]wypowiedz skasowana, autor zbanowany[/i],
Anonymous
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez isabella_28 22 maja 2010, 20:09
Alex1963, pomysl co maja powiedziec ludzie chorzy na nowotwory?Moze wtedy nabierzesz dystansu do wlasnej choroby ,ktora badz co badz nie jest zadnym wyrokiem.Nie mam na mysli powaznych chorob psychicznych ,ktore moga doprowadzic do samoinicestwienia w dodatku nieraz nie bedac nawet tego swiadomym.
isabella_28
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez Magdaa 22 maja 2010, 20:18
Esprit- nie żadna depresja, nie żaden tętniak tylko nasza nerwica! Wiesz dlaczego tak się dzieje? Bo wkręca Ci się SSRI. Ja pamiętam jak mi się kiedyś SSRI wkręcały- podobne jazdy jak Ty tu opisujesz miałam! Myślę, że powinieneś tak jak ja brać teraz codziennie benzo przez minimum te dwa tygodnie pierwsze brania SSRI- ja nawet z benzo czuję się do dupy teraz (jem SSRI od 4 dni dopiero) a bez nich to by w ogóle chyba był koszmar! Dodam, że teraz jem 0,5mg SR a wtedy jak zaczynałam te SSRI to jadłam aż 2mg benzo dziennie w tym 1mg Clona! Także pogadaj o tym z psychiatrą, bo leki Ci się wkręcają a Ty jak widać nie radzisz sobie z tym.

Ale mnie łeb napier... :evil: Mam energii- zero.
Magdaa
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez Anonymous 22 maja 2010, 20:24
[i]wypowiedz skasowana, autor zbanowany[/i],
Anonymous
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez Magdaa 22 maja 2010, 20:28
Esprit- nie wytrzymać, tylko dzwoń do psychiatry i wskakuj na te dwa tygodnie na benzo SR. Ja tak jem już drugi raz i naprawdę wiele skutków ubocznych mnie omija, a lęku praktycznie nie mam wcale (trochę w nocy i rano zanim leki wezmę). Ale naprawdę minimalnie! Ogólnie słabo się czuję fizycznie ale psychicznie jest ok. Bez benzo byłoby dużo gorzej. Po co się męczyć? Większość psychiatrów przepisuje benzo na czas wkręcania się SSRI- do 8 tygodni. Po co się męczysz?
Magdaa
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez agaska 22 maja 2010, 21:15
A ja sobie dzis pojechalam na tame :) Jestem z siebie dumna, bo pobilam moja granice bezpieczna, ktorej nie przekraczalam SAMA o jakies 10km :P W dodatku przepedalowalam przez trzesaca sie tame na druga strone. Ba, porobilam fotki i nakrecilam 6 filmow nawet :twisted: Pochwale sie nimi...

ObrazekObrazekObrazekObrazekObrazek
ObrazekObrazekObrazekObrazekObrazek
ObrazekObrazekObrazekObrazekObrazek
ObrazekObrazekObrazekObrazekObrazek
Obrazek


A filmy moze kiedys... :mrgreen: Ogolnie wrazenie jest niesamowite. Nigdy w zyciu tyle wody nie widzialam. Nawet mnie zmoczylo, haha! Na podest sie wlewala woda. Co jednak nie zmienia faktu, ze przekonalam sie na wlasne nogi i rece, ze tama nie jest stabilna... Trzesie sie. Ma 40 lat, ani razu nie miala remontu, fala jest dluga i nie wiem czy mozna powiedziec na 100% ze ani nie peknie ani sie nie przewroci. Tak naprawde nikt tego wiedziec nie moze.
Be the change you want to see in the world
Offline
Posty
680
Dołączył(a)
08 cze 2009, 20:33

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 11 gości

Przeskocz do