Mój dzisiejszy dzień

Nic związanego z tematami 'nerwica', 'stres', 'depresja', 'psychologia' itd.
W końcu nie tylko psychologią człowiek żyje. ;)

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez magdalenabmw 28 mar 2010, 11:19
Boże, co za noc. :-|

Myślałam, że u mnie nie ma takich atrakcji wśród sąsiadów.
Północ, jestem w łazience. Nagle słyszę przerażliwy, straszny krzyk, jakby spod moich drzwi wejściowych:
-Ludzie pomocy! On mnie zabije! Jezu!...
Jak to ja (jak słyszę albo widzę czyjąś krzywdę to od razu biegnę) nie myśląc o konsekwencjach łapię szklaną butelkę stojącą w łazience i wybiegam przerażona na klatkę w samych gaciach i koszulce nocnej (myśląc że to koło windy coś się dzieje złego). Sąsiadka krzyczy do mnie żebym dzwoniła na policję bo tą kobietę zabije. Wystukuję drżącą dłonią numer, stoję z gołą dupą i widzę tłum sąsiadów na klatce. I straszne krzyki kobiety. Telefon mi się wyłącza, klnę, biorę drugi, dzwonię. Krzyczę do słuchawki żeby się pospieszyli bo on ją zabije. Policjant lepiej ode mnie wie gdzie mają jechać, zna lepiej te mieszkanie niż ja- ta, która mieszka pod nimi i nigdy nic nie słyszała ( :!: ). Mężczyżni z sąsiadujących mieszkań zwierają szyki, wypada z mieszkania mój 60 paro letni sąsiad z gołą klatą, idą chłopy powstrzymać tą bestię. Bestia jest silna, ma broń (?) - dwie godziny wcześniej była już u niego policja i karetka na sygnale. Nie zrobili nic. Najwidoczniej uznali że za mało zmasakrował żonę. Kobieta leży na klatce, ledwo żyje, przerażliwie wzywa Boga. Stoję z sąsiadką, trzęsę się, ona tak samo. Dzwoni mój domofon, policja. Otwieram, wbiegają na moje piętro. I stoję- w stringach, koszulce nocnej i z butelką (tak się dziwne złożyło że od piwa) - pewnie gdyby nie okoliczności można by pomyśleć że mam wieczór panieński. Podchodzą do mnie, wypytują, biegną na górę. Zabierają jedno z nich, chyba bydlaka.

Ale bydlak chyba wyszedł dziś rano. Ok 9 budzi mnie donośny krzyk na klatce. Przykładam ucho do drzwi, nasłuchuję. Potwór przylazł do sąsiadki obok i krzyczy:
-Jak jeszcze raz wezwiesz policję ty bura ku**o to popamiętasz!
(ja wezwałam policję, ale myślał że sąsiadka)
Sąsiad (dziadek) wyskakuje z mieszkania jak kogut, naskakuje na potwora i krzyczy że jak jeszcze raz tu się zbliży to od razu dzwoni po policję.

Ponoć ci ludzie tak minimum raz w tygodniu się leją, wyzywają, tylko nigdy na taką skalę. Mieszkam pod nimi (ino po skosie) i nic nie słyszałam?! Nawet tej karetki na sygnale i policji dwie godziny wcześniej? Nic.

Myślałam, że nasz dom jest bezpieczny. Że TU jest inaczej. Myliłam się. Całą noc targał mną lęk, przypomniały mi się wszystkie grozne sytuacje mojego życia. Kiedy do rana w miarę się uspokoiłam ON musiał się przypomnieć.

Boję się i czuję lęk, mam nadzieję że rodzice mi pomogą (obiecali dzisiaj) i mój dom stanie jak najszybciej, mogę mieszkać nawet na samym betonie, byle z dala od ludzi.
Najlepsze jest to, że na co dzień to 'przykładne' małżeństwo ok. 60-tki, ustawieni, zarobieni :?
Boję się wyjść z domu, czuję strach, w domu, w którym zawsze czułam się bezpieczna.
I w dodatku pomimo niedzieli siedzę sama, bo chłopak musiał jechać do pracy.


:-|
magdalenabmw
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez Anonymous 28 mar 2010, 11:34
[i]wypowiedz skasowana, autor zbanowany[/i],
Anonymous
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez wovacuum 28 mar 2010, 11:35
magdalenabmw, my tez z mèzem mieszkalismy na "betonie" ale zawsze to na swoim i z dala od dziwnych sàsiadow.nie zazdroszczè ci tej sytuacji w nocy..ale powiem ci,ze w pewnym momencie usmialam siè do lez 8) piszàc o tym jak sàsiedzi zwarli szyki i o tej butelce od piwska :D zadzwon do rodzicow moze przyjadà do ciebie??albo Ty jedz do nich,pospaceruj po plazy..
a ludzie sà jacy sà.Nie rozkminiaj tego ,bo znowu ataku dostaniesz ;)

ps.no i buduj tà chalupè jak najszybciej :D :D
wovacuum
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez magdalenabmw 28 mar 2010, 11:46
Esprit- ale Ty jesteś odważny, fiu fiu chłopie :roll: :smile: Przydałby nam się taki zawodnik ale nie mamy takiego :-| Póki co chłopy jakoś sobie poradzili, ale naprawdę film sensacyjny tu się rozegrał. Ta akcja miała jeden plus- pierwszy raz w życiu poczułam naprawdę że lubię moich sąsiadów, poczułam się nimi zintegrowana i zrozumiałam, że dobrze mieć takich ludzi obok- ludzi, którzy zrobią wszystko aby pomóc.
Zazdroszczę Ci mieszkania na odludziu, ja niestety od ponad roku mieszkam w mieście i już mam ochotę się stąd wynieść :roll: Pomimo tego, że kocham moje mieszkanko.

Wovka- heh, na pewno były momenty że zabawnie to wyglądało :P Rozjuszone koguty koło 60tki z gołymi klatami i nastolatka z gołym tyłkiem i piwem - pewnie nawet policja z nas pobrechtała :roll: ;)
Dzwoniłam już do mamy, mówi że mogę do niej przyjechać nawet na rok jak mam chęć.
Czekam teraz aż chłop z pracy wróci, może gdzieś pojedziemy...
A chałupa... Brakuje mi trochę hajsu, ja teraz nie pracuję i nie dostanę kredytu, musimy czekać aż mój chłopak będzie miał umowę o pracę a nie zlecenie i musimy ślub wziąć. Resztę mam już obgadaną z rodzicami, myślę że zanim skończę magisterkę to zacznę budowę. Zrobię wszystko (i moi rodzice też) aby się udało, a ja jak się uprę to mnie nic nie powstrzyma.

Ale nerwy mną szargają... :-|

p.s. Ten sąsiad ma 2 metry wzrostu i tyle samo obwodu w pasie :?
magdalenabmw
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez wovacuum 28 mar 2010, 11:54
magdalenabmw, trzymam kciuki za budowè :D musi siè udac!!w koncu muszè ciè odwiedzic,a gdzie teraz mnie pomiescisz?mojego chlopa i bagaze?? :lol: :mrgreen:
a sàsiadem siè nie przejmuj..debil i tyle.

[Dodane po edycji:]

a ja juz po basenie.i mialam dzisiaj kopac w ogrodzie ale leje deszcz..dzisiaj siè leniè i pizamujè :mrgreen:
wovacuum
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez Anonymous 28 mar 2010, 12:07
[i]wypowiedz skasowana, autor zbanowany[/i],
Anonymous
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez wovacuum 28 mar 2010, 12:12
esprit, a bèdzie gorzala?? :mrgreen:
niestety nie popizamujè:muszè sprzàtac cholera jasna,moje koty rozrabiajà okropnie,wywalily kuwety z calà zawartoscià<bèdè rzygac>
wovacuum
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez Anonymous 28 mar 2010, 12:28
[i]wypowiedz skasowana, autor zbanowany[/i],
Anonymous
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez wovacuum 28 mar 2010, 12:33
esprit, oczywiscie :D ale malza tez zabiorè na gorzalè ok?no bo jak to bèdzie wyglàdalo? :lol: :mrgreen: idè sprzàtac.U nas w Belgii dzisiaj leje a u was jaka pogoda??
wovacuum
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez Anonymous 28 mar 2010, 12:40
[i]wypowiedz skasowana, autor zbanowany[/i],
Anonymous
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez magdalenabmw 28 mar 2010, 12:49
Mój kot ma takie samo hobby jak koty Wovy - czym więcej rozpieprzy tym więcej ma radości :?
W Szczecinie też bardzo ciepło i słońce grzeje.
Łab mnie ćmi nadal... Dzisiaj nad czołem.
magdalenabmw
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez agaska 28 mar 2010, 13:23
esprit, oooo? Ty mieszkasz w okolicach mojej ukochanej Przewiezi (osrodek niegdys szkolenia prokuratury, teraz Lesnik 3) :P

magdalenabmw, jak to czytalam, to nie moglam... no nie moglam sie nie smiac. Wiem, ze taka sytuacja nie jest wesola ale ty to tak opisalas, ze banan sam sie na gebie pojawial :P Masz talent, moze ksiazke napisz jakas? Zajecie by bylo i kaska by byla.

Poszlam spac na stary czas okolo 4, na nowy okolo 5. Obudzili mnie pierwszy raz po 7, potem po 9, ale wstalam po 12 (w zasadzie do jakies pol godziny temu wstalam). Zjadlam obiad, ale jeszcze weszlam do wyrka.
Wieje, mogloby popadac. Oczy mnie swedza.
Be the change you want to see in the world
Offline
Posty
680
Dołączył(a)
08 cze 2009, 20:33

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez magdalenabmw 28 mar 2010, 13:30
agaska napisał(a): magdalenabmw, jak to czytalam, to nie moglam... no nie moglam sie nie smiac. Wiem, ze taka sytuacja nie jest wesola ale ty to tak opisalas, ze banan sam sie na gebie pojawial :P Masz talent, moze ksiazke napisz jakas? Zajecie by bylo i kaska by byla.




:D Bo ja nawet w tragicznej sytuacji umiem ujrzeć coś co może bawić. ;) Humor to podstawa w życiu, nie ma lepszego lekarstwa! Cieszę się, że mogłam dać komuś uśmiech, nawet opisując tak traumatyczne wydarzenia.
A książkę piszę, dla dzieci. Już kiedyś tu o tym wspominałam. Na laptopie wystukuję te literki, ale jakby to wydrukować to już pokażnych rozmiarów tom by był... I ciągle kończę, i ciągle coś tam dopisuję...
Muszę jeszcze ilustracje zrobić i zabieram się za rozsyłanie tego po wydawnictwach.
A o książce dla dorosłych pomyślę, może akurat znalazł by się jakiś jeleń co by to chciał czytać, te moje wypociny ;)
magdalenabmw
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez Reaven 28 mar 2010, 14:07
Mam 16 lat, mam nerwicę i depresję.
Witajcie.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
28 mar 2010, 13:58

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 10 gości

Przeskocz do