Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

przez burakota 16 sty 2012, 23:33
Ja też się boję czerniaka. Ostatnio to jedna z moich naczelnych chorób. Umówiłam się już raz na dermatoskopię, ale stchórzyłam, bo miałam iść sama. Ja na takich badaniach nie mogę być sama. Rak, rak, rak... ciągle boję się tego.
Offline
Posty
76
Dołączył(a)
20 cze 2011, 21:10

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

przez Kaja1981 17 sty 2012, 00:02
Jovana-wiem,ze musze to usunąc i pewnie to zrobie ale mam takiego stracha,ze mi tam coś jeszcze znajdą,ze na samą mysl dostaje szału:(

Ja na razie tez nie szukam porady u wujka google-bankowo bym cos wynalazła i juz załamka totalna...

No z tym mięsniakiem to dałaś czadu:)a tym sladem po wymrożeniu się nie przejmuj to na pewno nic takiego ,wszystko jest o.k.:)
Jest taka cierpienia granica,
Za którą się uśmiech pogodny zaczyna,
I mija tak człowiek, i już zapomina,
O co miał walczyć i po co..........
Offline
Posty
88
Dołączył(a)
02 sty 2012, 16:36

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

przez jovana80 17 sty 2012, 00:05
anka mam dwójkę dzieciaczków ale napisze ci, ze wcale miałam nie mieć, miałam tak potężnego mięsniaka (3 kg - pisałam na poprzedniej stronie o nim), że byłam pewna, ze usuną mi macicę i jajniki, potem jak się okazało, ze narządy rodne nie zostały naruszone odetchnęłam, ale dzidzi i tak nie było, potem po jakimś poł roku od mięsniaka wyrosła mi torbiel na jajniku, podejrzewano niedrożność, wciąż staraliśmy się o dziecko,ale nie wychodziło. moje cykle zawsze były nierówne, co 40, 50 dni, a czasem co 25, wszystko przemawiało za tym, ze dziecka mieć nie mogę, no i jednak jakoś się udało. pojechaliśmy na mega wypaśne wczasy w tropiki i zaszłam w dni potencjalnie niepłodne :) no a z drugim dzieckiem to już w ogóle szybciutko, bo kompletnie się nie nastawiałam, więc myślę, że najważniejsze to rzeczywiście psychika, choć wiem jak to brzmi u osoby psychicznej, że udzielam rad, do tego truizmów a sama jestem nieźle rabnięta, anka ale tak musze ci pisać, byś wiedziała, ze wszystko da się pokonać i przemóc, ale niestety nie pocieszę cię, jak zajdziesz w ciąże, będziesz się martwić każdym malutkim badaniem i odstępstwami na wynikach, moje dziecko miało downa, wodogłowie, rozszczep wargi, ja miałam cukrzycę, nadciśnienie, oczywiście to wszystko w wyobraźni, więc tyle przed Tobą, czasem zastanawiam się czy nie lepiej jest być samym jak palec i nie martwić się o nikogo, no może oprócz siebie.

burokata jak ja dałam radę, to i ty dasz, wiem co pisze, bo ja się tak boję lekarzy, ze jest to nie do opisania, a poszłam, jak widzisz i tak dalej schizuję się, choć zostałam przebadana dermatoskopem i nic nie wyszło groźnego.
ja jestem jednak mądrzejsza i podejrzewam lekarza o niekompetencje itp.

anka czy Twój mąż miał usuwane to znamie? czy też dermatoskop wykluczył czerniaka i po prostu dermatolog pozostawił to znamie?

-- 16 sty 2012, 23:15 --

kaja podejrzewam, ze może zrobią ci nawet laparoskopię i nic ci dziewczyno nie znajdą:-D a co niby? no chyba, ze dziecko! :-D
Tak z miesniakiem pojechałam po bandzi, ale wtedy miałam taki okres, ze wcale nie chodziłam do lekarzy, miałam wtedy 26 lat i w życiu nie była u ginekologa, w sumie to nie miałam tak rozwiniętej hipochondrii, ale i tak żegnałam się z życiem, tyle, ze była powaga, bo brzuch miałam taki przy dotknięciu jakbym miała tam głowę, albo arbuza. nie mogłam się na brzuchu zmusić do leżenie, wmówiłam sobie, ze mam raka i to na pewno jest juz wodobrzusze :( w końcu ból mnie zmusił do pójścia do lekarza, bo miesiączki miałam koszmarne, z gorączką i trzęsiawką. nie zapomnę drogi do szpitala, internista wmówił mi ciąże obuzmarłą, albo sklejone jelita, na wewnetrznym w szpitalu szeptem porozumiewali się patrząc na usg i powiedzieli mi w końcu, ze jest to wielki twór brzuszny, w końcu wylądowałam na ginekologii i jakoś się to skończyło, ale pamiętam każdą chwilę, jakoś dałam radę, żyję, jestem zdrowa...chyba...ale mój mózg za bardzo dostał i teraz mam świra haha!
nie wiem co lepsze :)
kaja powiem ci, ze i tak w końcu nie wytrzymasz i pójdziesz pod nóż dobrowolnie, bo się zadręczysz, nawet nie chcę myśleć jak teraz żyjesz, na pewno wciąż się macasz...musisz mieć to już z głowy, bo zwariujesz. no i dobrze, ze google kopnęłaś w tyłek :)
Offline
Posty
178
Dołączył(a)
31 gru 2011, 19:52

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

przez Kaja1981 17 sty 2012, 01:53
Oj Jovana-ja to juz bez google fisiuje ale fakt pojde bo po pierwsze-mąz nie da mi spokoju a po drugie tak jak piszesz-zadreczyłabym się moimi wyobrazeniami a tak albo wóz albo przewóz:)

Dziewczyny macie rację,ze to zamartwianie się o najbliższe osoby może człowiekowi rozum odebrać -ja tez co chwila,pytam jak sie mąż czuje kiedys nawet mialam taką fazę,ze mierzyłam mu co chwila temperaturę a on człowiek wielce wyrozumiały tylko patrzyl na mnie z politowaniem:)
Jest taka cierpienia granica,
Za którą się uśmiech pogodny zaczyna,
I mija tak człowiek, i już zapomina,
O co miał walczyć i po co..........
Offline
Posty
88
Dołączył(a)
02 sty 2012, 16:36

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

Avatar użytkownika
przez anka00 17 sty 2012, 13:54
jovana80 mojemu mężowi nic nie usuwali. Dermatolog powiedział ze to nic takiego i nie ma sensu sie tym przejmowac. Zbadał oczywiscie znamie dermatoskopem.

Boze a ja znowu mysle o ziarnicy. Dzisiaj mi sie wydaje ze mój wezeł wcale nie jest mniejszy tak jak wczesniej myslałam. Mam powiększony wezeł ( tak mi sie zdaje) pod żuchwą. Po obu stronach żuchwy mam w tym samym miejscu wyczuwalne wezły chłonne. PO jednej stronie to taka malutka kuleczka a po drugiej jest większy. Zawsze miałam tak ze przy jakis chorobach te wezły sie powiększały a potem malały, Mam tez kilka zwapnionych- pozostałosc po chorobach. W ciągu ostatniego roku byłam z tymi węzłami u lekarza juz z 5 razy i za kazdym razem mnie uspokajali i kazali obserwowac ( ale nie macac sie codziennie ze az boli szyja!!!!- jak to ujeła jedna pani dr)
Kiedys wprost zapytałam lekarza czy to moze byc ziarnica to mało nie parsknął smiechem. A moze ja ten wezeł zawsze taki miałam tylko nie zwracałam na to uwagi.....

Chciałam pokazac moje węzły mamie. Powiedziała ze ona w życiu by sobie tak głeboko pod żuchwe palca nie włozyła.

Naprawde strasznie sie boje ze mam jakiegos raka w węzłach chłonnych. Co prawda są miękkie i ruchome ale są
Przeklinam dzien w którym przeczytałam w necie o ziarnicy złośliwej, po co mi to było?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
517
Dołączył(a)
24 lis 2011, 16:25

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

przez jovana80 17 sty 2012, 15:08
Hej!
Kaju zobaczysz dasz rade ze wszystkich i wkrotce to bedzie za toba a potem przyjda nowe, wyimaginowane choroby. Nasi mezowie sa chyba swieci :)

Anka ja ci napisze jako osoba patrzaca na temat z boku, ze jesli ci lekarze kilkakrotnie powiedzieli,ze nic nie ma, to uwierz im,ze tak jest. Komus musimy ufac. Zreszta mysle,ze przy ziarnicy sa tak charakterystyczne objawy,ze niemozliwe jest,ze ktos to pominal. Ja wiem,ze na pewno jakbys poczytala w sieci to znalazlabys wypowiedzi tych pechowcow, ktorym nie zdiagnozowano ziarnicy, ale to naprawde rzadkie przypadki. Wiem,ze pisze ci jedno a sama drugie robie. Mi lekarz jak przyszlam na drugie wymrozenie prawie tez sie w twarz rozesmial i kiwal z politowaniem glowka,ze jak on moglby mi czerniaka wymrazac,ze jakby bylo jakiekolwiek podejrzenie to wyslalaby mnie do chirurga. A jednqak ja wciaz szukam dziury w calym i draze i draze i mysle,ze moze jednak czegos nie dostrzegl. Anka przyznaj szczerze,ze jak mnie czytasz, to myslisz to samo co ja o tobie,ze skoro lekarz na 100% cos wykluczyl to czego dalej sie zastanawia..tak to juz jest,ze dobre rady mamy dla kogos a dla siebie nie.

kaju ja ci powiem,ze google tez mnie ciagnie, strasznieeeeee!!!! Tyle pytan bym zadala,ale boje sie,ze zwariuje,wiec wciaz daje na wstrzymanie.

anka ja tez zaluje dnia w ktorym zaczelam czytac o czerniaku i wdciqaz w pamieci mam te wszystkie niewiarygodne przypadki :(
Offline
Posty
178
Dołączył(a)
31 gru 2011, 19:52

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

Avatar użytkownika
przez anka00 17 sty 2012, 16:24
jovana80 dokładnie tak jest ze na problem czy przypadek innej, obcej osoby potrafie patrzec realnie ale jesli cos dotyczy mnie osobiscie lub moich bliskich zaczyna sie cyrk na kółkach. Uwazam ze twój lekarz wie co mówi i nie powinnas sobie tym głowy zawracac. Szkoda naszego życia na ten lęk. Ja niestety niedługo bede miała mnóstwo wolnego czasu i pewnie bede siedziała przy necie chociarz obiecałam sobie ze nie bede nic medycznego czytac. Pracuje tylko do konca stycznia, teraz jestem na zwolnieniu lekarskim. Potem musze zacząc szukac nowej pracy a z tym jest bardzo ciężko, szczególnie jesli ktos ma objawy nerwicy i jest takim czubkiem jak ja.

Internet to z jednej strony super sprawa, daje mnóstwo mozliwosci; ale z drugiej mozna wpasc w niezłą pułapke. Kiedys jeden lekarz powiedział ze najgorsza rzecza jest czytanie o chorobach w internecie bo mozna natrafic na totalne brednie! Kazdy moze napisac co chce i podawac sie za kogo chce. Jest podobno wiele przekłaman i nieprawdziwych informacji. I niby wiem to wszystko ale nie potrafie zaufac lekarzom. Przecierz do jasnej cholery to oni konczyli medycyne a nie ja.

Chyba musze szukac pomocy u jakiegos psychologa.

Jovana80 najgorsze jest to kiedy słysze ze ktos na cos zachorował, umarł, Mysle sobie wtedy ze skoro jego to spotkało to mnie tez moze. Czasem przychodzą mi do głowy tak straszne mysli ze az mi sie chce płakac.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
517
Dołączył(a)
24 lis 2011, 16:25

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

przez Asia1981 17 sty 2012, 17:06
Jovana80 witaj:) Zacznę od mojego pieprzyka. Pamiętam czas kiedy mi sie tworzył to było w czasie ciazy ale ja wogole nie zwracałam na niego uwagi, byłam w ciazy czulam sie siwtenie ani mi do glowy nie przychodzily zadne choroby. Pamietam jak rósł i wyrósł do rozmairu okolo 5 minimetrów. Zaczełam sie nim onteresowac dopiero po 3 latach natrafilam na artukul o czerniaku i tak sie zaczeło jak dla mnie koszmar. Wygladał jak zwykły pieprzyk ale był dosc ciemny równy ze skóra gładki regularny nic sie nie dzialo. Tylko mialam wrazenie ze mnie bola okolice tego pieprzyka. Usunelam okazalo sie znamie barwnikowe brzeżne, wycinałam chirurgicznie z marginesem. Miesiac oczekiwania na wynik to byl koszmar...juz zapomnialam , teraz znajduje nowe pieprzyki zeby sie nimi perzejmowac mimo ze dermatoskop mowi co innego....
Jovana80 ja tez jestem przekonana ze w Twoim przypadku jest wszystko w porzadku! Rowniez podobnie jak Ty co do innych osob nie bedacych moja rodziną mam przekonanie ze jest wszytsko dobrze:)

Tak wogole to wczoraj duzo myslalam i zastanawialam sie od kiedy zaczela sie moja przygoda z ta choroba....i chyba znalazłam ten moment...3 lata temu moj tata mial powazny wypadek samochodowy, bylam tedy w ciazy, strasznie sie o niego bałam. Tata dlugo dochodzil do siebie w tym czasie odchodzilam od zmyslow ciagle obserwowalam czy wszytsko jest w porzadku. Mial duzo badan w tym czasie bardzo sie denerwowalam. Mam wrazenie ze to wtedy sie zaczelo. Od tej pory ciagle sie boje....

Mam takie dni że boję sie juz od samego rana gdy sie budzę. Czuje wewnetrznie strach, lęk że zaraz coś sie stanie, że ktos zadzwoni ze cos sie stalo. Boję sie jak mąz jedzie do pracy, jak jedzie autem czy autobusem to sie boję o niego. Wystarczy ze wraca 5 minut pozniej niz powinien odchodze od zmyslow ze cos sie stalo od razu dzwonie do niego.

Martwię sie wszytskim za bardzo , że nie bede mogla znalezc pracy po wychowawczym, ze nie dam sobie w niej rady, że dziecko idzie do przedszkola, ze pewnie bedzie plakac i nie bedzie chciala chodzic, ja juz stresuje sie za nią...
Nie potrafię zebrac mysli tak wiele jest w mojej glowie i nie potrafię tego tak składnie napisac:)
Jak tam czytam co piszecie Jovana, Kaja1981, anka00 to wydaje mi sie jakbym czytała o sobie. Czasem sie snieje czasem chce mi sie płakac bo z tym trudno życ, zatruwam innym życie. Własciwie to na razie tylko męzowi, rodzicom nie przyznaje sie do tego co wyrabiam, nie chce ich martwic. Boję sie o nich, jestem przekonana ze mam jest na cos chora, ona wogole nie chodzi do lekarzy, a ma duzo niepokojacych objawow, tata tak samo...:(((

Boje sie ze mogłabym zacząć pić...Kiedy napiję sie drinka i zaszumi mi lekko w glowie jest mi lepiej , jest mi dobrze, złe mysli odchodzą na chwilkę....czasami mam ochote napic sie alkoholu wlasnie po to zeby lepiej sie poczuc. Boje sie tego ze to stanie sie niebezpieczne. Na razie na pewno nie jestem uzalezniona ale czy juz nawet takie mysli nie sa powodem do zastanowienia sie nad soba....Moze zaraz wmówie sobie alkoholizm....Aaaaa i jeszcze boję sie tego ze moze HIPOCHONDRIE tez sobie wmówilam i przez to ze sobie wmowilam przegapie to ze jestem naprawde chora bo zwale objawy na choroba psychiczna...A jestem wariatka... Ale duzo tego "boje sie" prawda? Mysle ze bez psychiatry wczesniej czy pozniej sie u mnie nie obedzie.

Pozdrawiam Was
Offline
Posty
25
Dołączył(a)
11 sty 2012, 19:40

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

przez jovana80 17 sty 2012, 17:13
Tak tak aniu wlasnie mam tak samo,nie moge ogladac nic o smierci,chorobach, od razu mysle,ze mnie to czeka,zaraz traktuje to jak jakis znak.wczoraj na przyklad wlazlam na jedno forum,ale nie w celu znajdywania chorob a tam jak wol jeszcze capsem napisane MAM CZERNIAKA. Oczywiscie zaraz pomyslalam,ze to moze jakis omen,ze ja o tym mysle i akurat taki temat sam mi sie nawija :( mi maz kategorycznie zabronil bieganiny po nastepnych specjalistach,byl ze mna jak z dzieckiem malutkim za kazdym razem u dermatologa i powiedzial,ze gosc konkretny i widac,ze wie co mowi,ahhhh jak ja mu zazdroszcze tej pewnosci. To tak samo jak twoj maz poszedl do lekarza ze znamieniem,lekarz powiedzial,ze ok iprzeszedl nad tym do porzadku dziennego.ehhhhh prace musisz szybko znaolezc,bo na bank wpadniesz w jeszcze wieksze bagno. Ja juz prawie rok siedze w domu i wiem,ze musze sie w dupe kopnac jak dzieci troch odchowam, bo wyladuje w kaftanie :(
Offline
Posty
178
Dołączył(a)
31 gru 2011, 19:52

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

Avatar użytkownika
przez anka00 17 sty 2012, 17:27
A ja macam ciągle te wezły i one są tam pod żuchwą cały czas. Nie pwiększaja sie coprawda i trudno je wyczuc ale jak sięgne głęboko to czuje. Cięzko mi z tym wszystkim. Cały czas czekam az wydarzy sie cos strasznego, nie mysle o miłych rzeczach. To nie jest normalne i zdrowe podejscie. Mam tego świadomosc ale co z tego
Avatar użytkownika
Offline
Posty
517
Dołączył(a)
24 lis 2011, 16:25

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

przez jovana80 17 sty 2012, 18:10
Aniu wybacz ale sie normalnie usmialam kiedy wyobrazilam sobie jak grzebiesz pod zuchwa hahahaha! Normalnie nie chce myslec jak gleboko ladujesz te paluchy,wiec na bank wiem,ze nic nie jest,bo przy ziarnicy nie musialabys tak szperac.

Asiu moje znamie nie jest barwnikowe, tak stwierzil doktor,ze na szczescie nie widzi zadnych melanocytow stad decyzja o wymrozeniu,bo tylko znamion barwnikowych nie mozna wymrazac...ja jednak wciaz mysle,ze moze jest mozliwosc,ze w dermatoskopie nie bylo tego widac....najgorzej,ze sie nie znam na tym i opieram sie na necie a tam jak wiadomo jak w archiwum x, wszystko jest mozliwe. Moja mama tez nie chodzi wcale do lekarza i w moim mniemaniu nie dba o siebie,jest calkowita odwrotnoscia mnie. Wciaz wiec drze o jej zdrowie,nie moge sobie wyobrazic,ze jej albo taty zabraknie, mam to juz od lat,przed hipochondria nawet jako dziecko w sumie balam sie,ze ktos umrzenie umiem sie cieszyc cala soba ,bo boje sie,ze za ta radossc dostane kare,ze zycie sprowadzi mnie do pionuboje sie planowac,boje sie jak syn pojdzie do przedszkola i zacznie chorowac.ja tez boje sie nowych wyzwan i pracy,rozmow kwalifikacyjnych,bo bardzo mnie stresuja,widac po mnnie,ze jestem w strachu a to czesto dyskwalifikuje. Qw mojej poprzedniej pracy rowniez wiele sytuacji spapralam,bo balam sie pokazac,zaprezentowac,moglam zostac nawet kierownikiem ale niestety nerwy, stres przed rozmowa z szefostwem, przed wystapieniami znisszczyl mozliwosc kariery a teraaz to zasiedzenie z dziecmi powoduje,ze jeszcze bardziej sie cofam i swiruje :(

-- 17 sty 2012, 17:22 --

Aha i ja tez mysle sobie,ze skoro nikt oficjalnie nie zdiagnozowal mi hipochondrii to moze ja jestem w bledzie i nie mam hipochondrii tylko jestem naprawde chora. To jest paranoja!!!
Offline
Posty
178
Dołączył(a)
31 gru 2011, 19:52

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

Avatar użytkownika
przez anka00 17 sty 2012, 18:53
jovana80 mi tez czasami śmiac sie chce samej z siebie. Ale fakty są takie ze te wezły są tam i są wyczuwalne, powiększone i to mnie kurde martwi. Pewnie masz racje ze gsyby to była ziarnica to byłyby niemal widoczne gołym okiem.
Kurcze ja mam to samo. Boje sie cieszyc, boje sie przestac bac bo wydaje mi sie ze własnie wtedy sie cos stanie. Ale to głupie, błędne koło
Ja sama złożyłam wypowiedzenie po 6 latach pracy w tej firmie. Nie wytrzymałam psychicznie, złożono mi propozycje ( niedoodrzucenia) zmiany stanowiska na inne, duzo bardziej odpowiedzialne, stresujące, wymagające duzego zaangażowania i oczywiscie bez zmiany w pensji. Nie wytrzymałabym tam i pewnie bym skonczyła u psychiatry na lekach tak jak kiedys.

Tez mam takie mysli ze moze to nie hipohondria, moze to nie nerwica tylko jakas poważna, śmiertelna choroba.
Wiesz co jovana80 mozna zauwazyc ze powtarza sie u nas i u innych osób ten sam schemat, ten sam sposób myslenia wiec moze to faktycznie tylko nasza psychika choruje a nie ciało
Avatar użytkownika
Offline
Posty
517
Dołączył(a)
24 lis 2011, 16:25

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

Avatar użytkownika
przez sardyna 17 sty 2012, 19:06
witam :)

moja historia z hipochondrią zaczęła się daaaawno temu (chyba już w dzieciństwie), później okazało się, że nerwica lękowa to tylko jedno z niewielu zaburzeń psychicznych (bpd, ed) a moje zebrane do kupy problemy psychiczne zakończyły się półroczną hospitalizacją wiadomo gdzie :roll: po której nastąpiło ponad 3 letnie stałe leczenie (antydepresanty i psychoterapia)...a na końcu było już naprawdę ok...

...niestety koniec ten nie trwał długo bo mija dopiero 5 miesiąc od odstawienia leków a ja zaczynam znowu świrować...mam wrażenie, że pierwszy "ataczek lękowy" po długiej przerwie pojawił się zaraz po Nowym Roku podczas wyjazdu na narty (przewróciłam się dość niefartownie i wyrżnęłam głową (w kasku of kors) w stok), w głowę nic mi się nie stało chociaż chwilowo zobaczyłam gwiazdki, ale po zejściu ze stoku okazało się, że mocno naciągnęłam sobie szyję po jednej stronie i tak zaczęły się małe lęki (jeszcze nie wiadomo czego), zaraz doszły też bóle brzucha w okolicach żeber i bóle w klatce piersiowej...no i nagle przypomniało mi się o czerniaku (gdy miałam 18 lat czyli 9 lat temu wycinano mi 4 znamiona, bo jedno z nich rosło... pamiętam, że przeżyłam wtedy najgorsze załamanie bo na wycięcie i badania hist pat czekałam od kwietnia do września a lekarze nieźle mnie nastraszyli)...zatem obejrzałam swoje ciało i dostrzegłam wiele "nowych?" niepokojących znamion, im dłużej im się przyglądałam i im więcej czytałam na ich temat w internecie tym robiło mi się gorzej... w końcu w ostatnim tyg doprowadziłam się do stanu wręcz agonalnego (nie mogłam jeść, spać, pracować) i cały czas leciałam na hydroksyzynie, która została mi z gorszych czasów... na szczęście po znajomości udało mi się załatwić konsultacje z chirurgiem onkologiem (w dermatologów nie wierzę póki co i od razu wolę onkologa) i dzisiaj stawiłam się u niego na wstępny wyrok (całą noc miałam z głowy pomimo hydro) czekając już na diagnozę raka (czerniaka mnogiego co najmniej) z przerzutami (tak czułam te przerzuty do klatki,brzucha (nagle mi się przypomniał ten ból w ok. żeber), pomimo niepowiększonych węzłów chłonnych - bo nawet nie jestem w stanie stwierdzić gdzie są te węzły bo ich nie czuję) i generalnie jechałam jak na ścięcie z łzami w oczach... za to lekarz po oględzinach stwierdził, że na 99% wszystkie te zmiany są łagodne ale lepiej je usunąć prędzej czy później, żeby nic się w nich nie zrobiło i patrząc na mój stan psychiczny wepchnął mnie na zabiega na następny tydzień ...
tak więc za tydzień idę na jeden dzień na onkologię na wycięcie ok 6-8 znamion, a później jeszcze z 2 -3 tyg czekania na wyniki... póki co trochę się uspokoiłam, ale i tak do wyników będę kłębkiem nerwów...niestety taka moja uroda, że znamion mam sporo i wyglądają jak wyglądają zatem muszę jakoś z tym żyć i nie popadać w paranoję (co dla kogoś z nerwicą lękową jest chyba niemożliwe :/)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
150
Dołączył(a)
17 sty 2012, 18:37

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

przez jovana80 17 sty 2012, 19:27
Anka ja ci wierze,ze te wezly masz powiekszona ale uwierz to nie ziarnica tylko jakas pierdola, musze powiedziec,ze umysly. hipochondrykow sa bardzo zlozone,bo potrafimy wymyslic niemal wszystko a prawdziwa chorobe jaka zapewne jest hipochondria traktujemy jak wymyslona,ot przewrotnosc.

Sardyna troche mnie podlamalas tym co napisalas o dermatologach,ja zaufalam,a teraz znamie mam wymrozone i na nic sie zda onkolog.licze tylko na to,ze trafilam na kompetenstnego lekarza,ktory dostrzeglby barwniki w znamieniu gdyby byly.... Poza tym ja nie mam zadnych znamion poza tym jednym co jak rozlo wygladalo jak krwiak,bylo regularne,ladnie okragle i roslo wolno,na ciele mam moze kilka piegow,pieprzykow chyba wcale,raczej malo sie opalam,wiec nawet nie jestem w kregu ryzyka...tym sie oczywiscie pocieszam,bo co mi pozostalo :( ale naprawde znow sie podlamalam, jak malo trzeba :( mam nadzieje,ze ta nieufnosc do dermatologow to tylko takie twoje wlasne przekonqanie nie podyktowane niczym szczegolnym.
Offline
Posty
178
Dołączył(a)
31 gru 2011, 19:52

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 33 gości

Przeskocz do