Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

Avatar użytkownika
przez Miro 11 sie 2013, 00:20
perla86, Wybudzało by Cię w nocy ;) Zbyt mała dawka na te objawy, ale więcej nie bierz :!: Sen jest sam w sobie dawką mocniejszą, jeżeli objawy Cię nie wybudzają to znaczy że ustępują.
Kliknij, full screen, full głośność, wyluzuj się --> http://vimeo.com/23333232
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2382
Dołączył(a)
23 cze 2011, 00:53
Lokalizacja
Kraków

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

przez marcin_marcin 12 sie 2013, 17:40
Lęk przed nieuleczalnymi zakaźnymi chorobami

Witam :(
Mam pewien problem. Od jakiegoś czasu odczuwam straszny lęk przed zakażeniem się nieuleczalną chorobą... Było już oczywiście HIV, było HCV, oczywiście nie mogło się obyć bez HBV. Co ciekawe, w kolejce stoi jeszcze nowotwór (tego jeszcze nie grali u mnie). Jak sami poprzednicy nie są, aż takim śmiertelnym niebezpieczeństwem, to od jakiegoś tygodnia, może dwóch pojawiło się coś, co mnie po prostu przytłacza... wścieklizna. Naprawdę mam już tego po prostu dosyć. Jak widzę jakieś zwierzę, to zaraz panika, że może ma wściekliznę. Dzisiaj przylazł jakiś kot, zachowywał się bardzo żywiołowo i do tego miał jakąś ranę na szyi. Od razu w mojej głowie myśl, że to wścieklizna... Najgorsze jest to, że jedna z osób z mojej rodziny dawała temu zwierzęciu jeść, jednak on tylko powąchał i nie zjadł tego. Potem od razu automatyczna myśl, że jak ta osoba sprzątała to, czego ten kot nie zjadł to od razu była tam ślina tego kota i pewnie już trzeba się szczepić przeciw wściekliźnie. Z chęcią bym to zasugerował swoim rodzicom, żeby poinformować tę osobę o niebezpieczeństwie, ale strasznie się boję, że mnie wyśmieją, albo na mnie nakrzyczą. Sam nie wiem, co powinienem zrobić... Możecie mi coś doradzić? Czy ja przesadzam?

P.S. Przepraszam, że trochę chaotycznie to napisałem.
Ostatnio edytowano 12 sie 2013, 23:08 przez *Monika*, łącznie edytowano 1 raz
Powód: połączono z w/w wątkiem z uwagi na treść postu
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
12 sie 2013, 17:24

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

Avatar użytkownika
przez anka00 13 sie 2013, 10:45
Jest mi tak bardzo źle. Jestem prawie pewna ze w piątek na wizycie u ginekologa usłysze ze moje dziecko niezyje. Niewiem skąd mi się to bierze. Zaczynam schizowac. Ja się nawet nie denerwuje, czuje straszny smutek i pustke. Mam jakies wahania nastrojów, chyba przez tą ciąże. Nie mam z kim pogadać i komu się wyżalić. Nikt mnie nie rozumie, wszyscy uważają ze pwoinnam się cieszc a nie myśleć o najgorszym. Dzisiaj znowu wymiotowałam i od wczoraj boli mnie głowa. leże plackiem i na nic nie mam siły.
Niewiem jak wyjść z tego stanu. Wieczorem chcemy z mężem obejrzeć jakiś film, może jakas komedia poprawi mi humor?
Nie mogę już wytrzymać do piątku do tej wizyty i to dopiero mam na godz 19 30 :(
Avatar użytkownika
Offline
Posty
517
Dołączył(a)
24 lis 2011, 16:25

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

Avatar użytkownika
przez Kn24 13 sie 2013, 15:07
anka00, wszystko będzie dobrze z Tobą i z maleństwem nie możesz tak negatywnie myśleć bo dzidziuś też będzie smutny on czuję kiedy Ty jesteś niespokojna :) Możesz zawsze ze mną pogadać pisz nawet na pw :) przeżyłam 2 ciąże i wszystkie lęki niepokoje z tym związane a to że masz wahania nastrojów to normalne w ciąży tak działają hormony ja sama tego u siebie nie mogłam raz płakałam a za chwilę już się śmiałam :) pisz do mnie jeśli tylko masz ochotę :)
Nie ważne, ile razy się upadnie.
Ważne jest, ile razy się podniesiemy.
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
555
Dołączył(a)
09 lis 2009, 16:32

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

Avatar użytkownika
przez anka00 13 sie 2013, 18:05
Kn 24 dziekuje Ci bardzo. Jestes super kobietka.
Ano niestety te hormony... czasem siedze i rycze a czasem robie sie mega wściekła i mam ochote komus przywalic. Mąż sie smieje ze zaczyna sie mnie bac.
mam nadzieje ze te wszystkie objawy świadczą o tym ze ciąża rozwija sie prawidłowo. Wiem ze dziecko moze wyczuwac moje stresy i mam przez to poczucie winy. Ze wszystkich sił staram sie odganiac czarne mysli. Niestety z różnym skutkiem. Zaczełam nawet grac w gry zeby sie na czyms skupiac. Piątek to bedzie bardzo trudny dzien dla mnie. Wtedy własnie mam wizyte u mojego lekarza. Nienawidze siedziec o czekac pod gabinetem. Wtedy jest najgorszy stres. Sama wizyta przebiega bardzo fajnie bo mam naprawde super lekarza. Kulminacyjny moment to oczywiście usg i czekanie jak na wyrok co powie ginekolog...ech...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
517
Dołączył(a)
24 lis 2011, 16:25

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

przez fairy 13 sie 2013, 18:24
anka00, sorry, ale Ty masz każdy ''trudny'' dzień :]
Offline
Posty
53
Dołączył(a)
15 cze 2011, 21:09

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

Avatar użytkownika
przez Kn24 13 sie 2013, 23:45
anka00, wiem ze to tak latwo sie mowi ale sprobuj zajac sie czyms a czas szybko zleci, raz dwa i bedzie juz piatek :) a zobaczysz ze u lekarza bedzie dobrze :) zobaczysz na usg swoje malenstwo :):) to fajne uczucie a jak juz zacznie kopac to dopiero sie bedziesz cieszyc :).
Nie ważne, ile razy się upadnie.
Ważne jest, ile razy się podniesiemy.
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
555
Dołączył(a)
09 lis 2009, 16:32

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

Avatar użytkownika
przez Miro 14 sie 2013, 02:19
Kn24, Wtedy znajdzie coś innego. Hipochondria hipochondrią, ale jak prześledzisz historię Anki00, to to już trąci lekkim epizodem psychotycznym, na którym jedyną osobą która ucierpi będzie dziecko. I tu do Ani - Po wizycie i USG Marsz do psychiatry! Rozumiem rak, serce, stwardnienie rozsiane też jestem w stanie pojąć, ale faza na martwe dziecko? :shock: Czy Ty Anka czytasz co napisałaś? Ja jestem Hipochondrykiem strasznym, ale staram się racjonalizować, mam nowotwory, fazę węzłową, ale zawsze gdzieś w głębi mam świadomość wkrętki. Nawet już się przyczepiłem do węzła z tyłu szyi (taki jak czubek palca) który mam od XX lat, ale nie szukam w nowotworach, szukam np. o zwłókniałych węzłach. Anka, nie rób SE jaj, idź do lekarza, od głowy. ja na przykład mojemu powiem na wizycie co się dzieje i zapytam jak to ugryźć ;)

-- 14 sie 2013, 02:38 --

marcin_marcin, Spokojnie Marcin, specjalnie jako Stary Hipochondryk wygooglowałem Ci: "W Polsce wścieklizna powoduje wyłącznie sporadyczne zachorowania. W ostatnich latach zanotowano wyłącznie dwa takie przypadki u ludzi (w 2000 i 2002 roku). Tak korzystna sytuacja epidemiologiczna jest owocem profilaktyki masowych szczepień zwierząt zarówno domowych, jak i dzikich, oraz szczepień poekspozycyjnych." Tak że możesz spać spokojnie ;)
Kliknij, full screen, full głośność, wyluzuj się --> http://vimeo.com/23333232
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2382
Dołączył(a)
23 cze 2011, 00:53
Lokalizacja
Kraków

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

Avatar użytkownika
przez Kn24 15 sie 2013, 11:45
a mi sie jednak wydaje ze ja cos tam mam z miesniami...
Nie ważne, ile razy się upadnie.
Ważne jest, ile razy się podniesiemy.
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
555
Dołączył(a)
09 lis 2009, 16:32

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

Avatar użytkownika
przez Carols 15 sie 2013, 13:46
Witam,
Długo się zastanawiałam czy tu napisać, bo ciągle nie dowierzam, że uroiłam sobie chorobę na którą obecnie "choruję" ,ale jednak dziś zdrowy rozsądek górą!.
Mam 22 lata ,hipochondrię od 3klasy szkoły PODSTAWOWEJ :( kiedy to uroiłam sobie, że mam guza mózgu !. Wyobrażacie sobie? 2 klasa podstawówki?. Potem leciało... białaczka, sm, rak żołądka, sm, rak kości, sm, rak piersi, rak jajników, znowu wracało sm , chwilowo wszyłam sobie schize ,bałam się że zabiję mame (hah!) nerwica natręctw przez chwile ...były okresy spokoju i wznowy, każdy następny "Rzut" hipochondrii jest gorszy, teraz tkwie od grudnia w ziarnicy złośliwej!. Zaczęło się od wykrycia subklinicznej niedoczynności tarczycy-wtedy pomyślałam-ale jak to możliwe?? przecież zawsze wymyśliłam sobie coś, ale to nie miało pokrycia w wynikach badań, nieco później następny cios ! podejrzenie PCOS na wizycie u ginekologa, wszystko się posypało i wtedy stało się to co najgorsze! wyczułam u siebie te cholerne fasolki na szyi, te okropne, straszne ,zabijające moją duszę węzły chłonne.
Zaczął się bajzel, usg szyi -węzły powiększone odczynowo ,potem powtórzyłam te usg jeszcze 2 razy u dwóch innych radiologów, wniosek węzły powiększone odczynowo-nie wierze. 3x usg brzucha wszystko ok- nie wierze boli mnie brzuch ! już jestem pewna że to na pewno guz, albo woda w brzuchu, rtg klatki piersiowej wszystko super-co,proszę? przecież mam duszności ,to na pewno te cholerne węzły śródpiersia, powiększone ,rezonans głowy -wybłagałam u neurologa ,który średnio chciał dać skierowanie, wszystko ok. Milion razy badań krwi, specyficzne badania, razem z markerami LDH i mikroglobulinami- wyszło ok , badania moczu ok, kał na krew utajoną ok...
Teraz nieco rypła mi się morfologia i jestem przerażona ,bo chociaż rozmaz ręczny jest w normie, choć na pograniczu to o kilka % za mało neutrofili i trochę za dużo eozynofilii..ob wciąż mam za wysokie o 4 jednostki zwariuję ! wyniki widziało kilku lekarzy-wszystko mówią że jest ok i powtórzymy dopiero za 2 miesiące jak coś, ale ja im nie wierze!! nie wierze tym cholernym lekarzykom, przecież im nie zależy na mnie, wracają do domu i piją kawę w nosie mają jakąś tam pacjentkę z węzłami..
Odwiedziłam od grudnia, 3 razy izbę przyjęć w szpitalu, 1x pobyt w szpitalu na badaniach, 6 internistów w tym 4 specjalistów chorób wew. hematologa, laryngologa, alergologa (czekam na testy, ale podobno od alergii nie mogą być te węzły, alergiczką), pulmunologa -czy jak się tam to pisze, endokrynologa, psychologa , psychiatrę , stomatologa (dwie rosnące ósemki, które podobno nie są przyczyna) czeka mnie jeszcze gastroenterolog i na własne życzenie zapisałam się do onkologa...
Najśmieszniejsze jest to, że nikt nie podejrzewa nic patologicznego , w szpitalu mi powiedzieli że wykluczają chorobę hematologiczną, ale co , wykluczają po badaniach krwi? żenada! czemu nikt nie chce mi wyciąć tych cholernych węzłów i zbadać pod mikroskopem! boże boję się spać, że w nocy się będę zlana potem ,co jest typowe dla chłoniaków, ciągle mam wrażenie że swędzi mnie skóra -Jezusie czy ja to sobie wmawiam?! ale przecież ja mam naprawdę te węzły.
Co ja mam zrobić ? żoną miałam być , matką, tyle planów i wszystko się rypło przez cholerne węzły chłonne, przez które od grudnia codziennie płacze, jestem przekonana że to na pewno RAK nie jestem w stanie dopuścić do siebie myśli,że to może być toksoplazmoza lub coś innego, liczę swoje dni i na wszystko patrzę jakbym miała to widzieć ostatni raz :( nawet teraz gdy piszę tutaj, mam wrażenie że niepotrzebnie tutaj napisałam, bo w końcu wyjdzie że mam to najgorsze :(
Pytam JAK ŻYĆ? Błagam, pomóżcie :(.

Aha, bym zapomniała- w związku z bólem piersi byłam jeszcze na usg i wyszła mastopatia.. już nic nie mówię jak mnie to zmartwiło, ale jeszcze bardziej mnie zmartwiło zdanie; "pachy, z węzłami o prawidłowej wielkości, kształcie i ukrwieniu" czy te węzły pod pachami powinny być w ogóle widoczne w badaniu usg??? jeżeli są tak małe jak powinny być czyli mieć 2-3 mm ,myślałam że nie powinny być widoczne :(.
Przy okazji tego, że lekarz który mnie badał był chirurgiem zapytałam o te węzły ,czy można by je wyciąć i zbadać no i cóż odpowiedział?? że trzeba zaufać obrazowi usg i nic nie wycinać ? eh.. :(

-- 15 sie 2013, 13:53 --

Aha! zapomniałabym dodać, że jestem alergiczką i niektórzy uważają że te węzły mogą być od alergii ,a inni że nie-sama nie wiem. Mam alergię na roztocza kurzu domowego, trawe, brzoze, zboża.. odkąd zaczęłam leczenie alergiczne wyniki krwi się poprawiły ,tak że rozmaz ręczny wrócił do normy, ale węzły są nadal , jeden jest długości 1,6 ale według radiologa FIZJOLOGICZNY normalny węzeł. Nie mogę w to uwierzyć, powtarzałam 5 raz usg brzucha, bo wmówiłam sobie że mam powiększoną wątrobę ,okazało się że jest ok - tylko radiolog musiała mi powiedzieć że ma Ona 13cm od razu w necie gdzies znalazłam że 13 cm to za duzo !! i chociąz w wyniku mam napisane, że wątroba niepowiększona ja i tak wiem swoje. Pod pachami wymacałam bardzo głęboko jakieś kulki , u samej góry pachy, po obu stronach i znów muszę chyba zrobić USG węzłów chłonnych pach. Od grudnia robiłam milion razy badania krwi, rezonans głowy, rtg klatki, 5 x usg brzucha, rtg brzucha, zębów , cytologie, usg piersi , kał na pasożyty , wzw b, wzw c , kłębuszkowe zapalenie nerek , przeciwciała przeciwjądrowe, przeciw natywnemu DNA i milion innych wszystko wychodzi ujemne. Czekam na wyniki cytomegalii i toksoplazmowy.. czy to się kiedyś skończy, ciągłe macanie co 2 sekundy czy coś nowego jest, czy coś się zmniejszyło :(. Czy to hipochondria?
-nie pytaj dlaczego ja?
-pytaj; jak mam sobie z tym poradzić??
Avatar użytkownika
Offline
Posty
85
Dołączył(a)
30 kwi 2013, 19:57

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

przez ŻycieJestPiękne 15 sie 2013, 21:00
Witaj Caroles,
czytając Twojego posta poczułam się tak jakby ktoś o mnie to napisał...też mam jazdę na ziarnicę lub chłoniaka.
Węzły powiększone na szyi i pachowe. Od stycznia 3 razy robiłam USG u jednego z najlepszych radiologów, aż mi wstyd iść do tej kobiety poraz kolejny. Z badań robiłam tylko morfologię, ob, crp, tsh i przeciwciała p/tarczycowe (bo mam guza na tarczycy, jest łagodny, jestem po biopsji).

Jestem alergikiem. Mam alergię na wziewną i skórną, skórna nie daje mi żyć przez większość roku :( wszyscy twierdzą, że węzły mam powiększone od alergii, byłam nawet u onkologa, który stwierdził, ze moje węzły nie są nowotworowe.

Zapewne ja jak i ty wkręcamy sobie chorobę. Prześlidziłam setki postów osób choórych na chłoniaka różnego rodzaju, większość z nich nie myślała o węzłach dopóki nie wyskoczył im węzęł wielkości śliwki...gdyby to był chłoniak twoje węzły byłyby ogromne...kwesita jest taka, ze to tylko ty możesz sobie powiedzieć, ze jesteś zdrowa, bo nawet najlepszy specjalista Cię nie uspokoi.

Poczytaj sobie posty Miro-szacun dla Ciebie za to co piszesz :D i za Twoją postawę...prześledziłam Twoje posty i dzięki Twojemu nastawieniu ja zmieniłam trochę swoje :D
Trzeba być twardym i wszystko analizować na spokojnie i chłodno.

Dotykając swoich węzłów niepotrzebnie je denerwujesz...skoro tyle razy miałaś już USG to dobry radiolog jest w stanie znaleźć węzeł podjerzany onkologiczne. Jak duże masz te węzły i ile ich masz???

Cieszę się, że napisałaś, mamy taki sam problem!!!
Posty
16
Dołączył(a)
04 sie 2013, 07:44

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

Avatar użytkownika
przez Carols 15 sie 2013, 21:20
Razem zawsze raźniej !
Węzłów mam w trzy i trochę, ja czuję 4 małe , dałabym im z 0,5 cm i jeden naprawdę duży wydaję mi się, że to właśnie On został oznaczony jako ten 1,7 cm długości, z tym że po drugiej stronie szyi wyczuwam kilka podobnej wielkości ułożonych pod sobą, lecz nie złączonych [choć już zaczynam świrować że pewnie zaraz się złączą :cry: ) Ostatnio radiolog powiedziała, że ten sam węzeł co ostatnio ma 1,6 cm długości, ale chyba się jej coś pomyliło, bo powiedziała że ' ten po prawej' a to ten po lewej miał 1,7 cm długości, więc sama nie wiem czy po jej prawej , a mojej lewej :shock:. Dwóch poprzednich radiologów oznaczyło węzły po 7-8 mm bo Pani radiolog powiedziała ,że nie liczy się DŁUGOŚĆ mogą być bardzo długie, tylko liczy się wielkość niby w osi krótkiej ,która u mnie nie przekracza 1 cm... więc jestem w kropce i nie wiem. W każdym razie USG było robione przez 3 radiologów i każdy powiedział to samo -> węzły odczynowe. Ja jednak nie wierze, wydaję mi się że wciąż mam coś nowego, coś większego, jednak nic nie widać u mnie gołym okiem, wciąż proszę mojego cierpliwego chłopaka by sprawdzał czy coś wystaje na mojej szyi i nic nie widzi. W usg brzucha jest czysto, rtg klatki też czysto. Nikt nie chce podjąć się wycięcia tego węzła.. a tak bardzo chciałabym mieć już pewność, bo to niszczy moje życie.. Znalazłam też małe kulki bardzooo ! głęboko pod pachami, ale tak się już tam wymacałam ,że nie mogę podnieść ręki i wszystko mnie boli dlatego chwilowo nie macam. Podobno gdyby to był rak, to już bym nie chodziła, a wyniki krwi na pewno by mi się nie polepszyły (bo wykryłam te węzły w grudniu ) ale ja i tak nie wierze. W domu wszyscy są już na mnie wściekli, a ja się wciąż obmacuje i ciągle coś wyszukam. Prawda jest taka ,ze nie wiem od kiedy te węzły są bo nigdy wcześniej ich nie badałam, nie mogę powiedzieć, że w grudniu tak sobie o nagle wyskoczyły, ale od grudnia czułam się naprawdę źle-fizycznie. Potem te fizyczne wyczerpanie minęło, samopoczucie się polepszyło, ale węzły nie zniknęły. Niedawno zmarł chłopak 2 lata młodszy ode mnie , na chłoniaka... walczył z chorobą zaledwie pół roku, to mnie strasznie dobiło :(

Swoją drogą też czytam posty miro i muszę powiedzieć, że bardzo go podziwiam i mam nadzieję że zechce podnieść nas trochę na duchu :)
-nie pytaj dlaczego ja?
-pytaj; jak mam sobie z tym poradzić??
Avatar użytkownika
Offline
Posty
85
Dołączył(a)
30 kwi 2013, 19:57

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

przez ŻycieJestPiękne 15 sie 2013, 21:41
Jeśli chodzi o węzły to faktycznie liczy się ich długość w osi krótkiej, a często ludki, które nie mają pojęcia piszą, że węzły większe niż 1 cm uważa się za powiększone, ale chyba nie mają pojęcia, ze chodzi tu o oś krótką :D

Radzę nie macać tych węzłów, bo takie dotykanie może tylko stymulować je do powiększania się. Nie sugeruj się różnicą 1-2mm, bo to kwestia aparatu i samego badającego. Spotkałam się już z taką opinią, ze USG powinien wykonywać ten sam doktor, a nie ciągle ktoś inny, bo tylko w taki sposób można faktycznie ocenić stan.

Kolega chorował na jakiego chłoniaka???walczył 6 mcy???z tak krótką walką to się jeszcze nie spotkałam, nawet u ludzi chemioopornych, albo tych którzy diagnozę usłyszeli w stadium IV.
Posty
16
Dołączył(a)
04 sie 2013, 07:44

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

Avatar użytkownika
przez Carols 15 sie 2013, 21:50
Naprawdę Bardzooo! chciałabym ich nie macać , ale jak nie pomacam ich dłużej niż przez godzinę, to czuję się cała chora :roll: . Poszłam do kilku radiologów żeby sprawdzić czy każdy uważa, że są to węzły odczynowe. Teraz poszłam ponownie do tej lekarki co w grudniu i chyba pójdę jeszcze raz ponownie do tej co w styczniu.. nie wiem , robiłam usg brzucha tydzień temu ,a znów chce powtórzyć, bo wydaję mi się że wątroba wielkości 13cm to jest nieco duża??.
Naprawdę alergia może powodować powiększenie się węzłów ? . A jakiej wielkości są Twoje węzły i ile ich masz ?.
W ogóle w poniedziałek czeka mnie gastroskopia jeszcze :why:.

To nie był mój bliski kolega, nawet nie znajomy, znam go z widzenia, aczkolwiek... bolał go brzuch z tego co wiem od jakiegoś czasu, a gdy dostał się do szpitala z mocnym bólem okazało się, że miał już rozsiany nowotwór gdzieś w jelitach, z przerzutami.. w szpitalu dawali mu 2 tygodnie życia , jednak w innym szpitalu załatwili mu chemię i żył pół roku.
-nie pytaj dlaczego ja?
-pytaj; jak mam sobie z tym poradzić??
Avatar użytkownika
Offline
Posty
85
Dołączył(a)
30 kwi 2013, 19:57

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Baidu [Spider] i 30 gości

Przeskocz do