Mój dzisiejszy dzień

Nic związanego z tematami 'nerwica', 'stres', 'depresja', 'psychologia' itd.
W końcu nie tylko psychologią człowiek żyje. ;)

Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez *Monika* 30 paź 2011, 21:58
Laima, Z naszych forumowiczów? :D
Bo jeśli tak.....to fajnie Kasiu, nawet bardzo fajnie!
:*
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Mój dzisiejszy dzień

przez Laima 30 paź 2011, 22:02
Monika1974, z naszych forumowiczów. ;)
Laima
Offline

Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez *Monika* 30 paź 2011, 22:03
Laima, :great: :great: :great:
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez Siasia 31 paź 2011, 14:33
Sama w markecie, sklepiku, na poczcie. Potem mycie okien. Cmentarz i gotowanie obiadu, a na 18 do psychologa.
Dzień mija w zawrotnym tempie. I dobrze :D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
305
Dołączył(a)
18 cze 2011, 18:46

Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez jasaw 01 lis 2011, 01:19
Doszłam do wniosku :mhm: , że temat "Mój dzisiejszy dzień" jest mi najbliższy .....
Ja miałam długi sen, o tym jak sama jadę tramwajem, gdzieś na Grochów - z Woli, po zakupy, co jeszcze rok temu było normalną sprawą. To chyba dobry znak...czuję wyraźnie, że coś się zmienia, choć dolegliwości, najróżniejsze, nadal odczuwam. Jednak cieszę się z każdej pozytywnej myśli, która przybliża mnie do normalnego funkcjonowania...
Od wczoraj "boli mnie dusza"...nawet kropla przykrości od osób bliskich bardzo mnie boli...może kiedyś poradzę sobie z tym :?:

-- 01 lis 2011, 12:04 --

Dzień zaczął się spokojnie, ponieważ regularnie odwiedzam groby bliskich, a może raczej wtedy, kiedy czuję potrzebę taką, 1 listopada spędzam w domu. Omijam tłumy i ten cały szum, związany ze świętem.
Zaczynam powoli wyciszać się wewnętrznie, co sprawi, mam nadzieję, że poczuję się lepiej.
Chciałabym, tak jak Siasia,już samodzielne odwiedzić sklep, iść na spacer, nie zabierając czasu Mężowi, chociaż On nie robi z tego problemu.
Zabieram się za obiad...robię kapustę pekińską gotowaną, z dodatkiem niewielkiej ilość dobrej kiełbaski i cebuli, a także dużą ilością koperku. Delikatna, nawet lepsza niż niż zwykła młoda kapusta :D .
"Cierpliwość jest podporą słabości, niecierpliwość - ruiną silnych"
"Nie możesz dokonać wyboru, jak umrzeć. Ani kiedy.
Możesz tylko zdecydować, jak żyć. Teraz"
Avatar użytkownika
Offline
Dobra Dusza Forum
Posty
8063
Dołączył(a)
25 paź 2011, 19:36
Lokalizacja
Centrum

Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez Siasia 01 lis 2011, 13:31
Dzień dobry :)

Ja byłam z rodziną na cmentarzu, choć miałam obawy co do tego tłumu i ogromu ludzi, był moment, że chciałam się cofnąć, ale zacisnęłam zęby i poszłam, ładnie wytrwałam, a teraz jestem z siebie dumna.

jasaw, dla mnie każde wyjście, czy to do sklepu, czy gdzieś indziej, zawsze wiąże się ze stertą obaw - od tych psychicznych, po te fizyczne w postaci miękkich nóg, duszności itp. Ale walczę, staram się jak mogę, wierzę, że będzie lepiej. Nie poddam się, bo nerwica zabrała mi już na tyle - szkołę, pracę, znajomych i więcej nie pozwolę.

Trzymajcie się ciepło :smile:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
305
Dołączył(a)
18 cze 2011, 18:46

Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez jasaw 01 lis 2011, 14:53
Siasia...dziękuję za słowa otuchy, które, od osoby znającej problem, znaczą bardzo dużo :uklon: !!!!

Ja też walczę, od roku /powrót po wielu latach/. Niedawno zaczęłam codziennie korzystać z relaksacji-medytacji Ewy Foley i czuję poprawę również. Ale do samodzielnego wyjścia, gdzieś dalej...daleko mi!!! Wokół budynku, w pobliżu domu już byłam sama wiele razy,choć uderzenia gorąca, przyspieszone tętno itp. objawy temu towarzyszy oczywiście. Też nie tracę nadziei. Ja jestem w wieku tzw.średnim, trudnym dla kobiety i te wszystkie historie nałożyły się u mnie.
Poza tym przez całe swoje życie byłam lękliwa, bez wiary w siebie, i, jak pisałam na innym forum, dopiero od 12 lat moje życie przypomina normalność.
Gromadzone przez wiele, wiele lat złe emocje wymagają teraz dużej pracy nad sobą, nad oswojeniem nerwicy i jej pochodnych dolegliwości.

Pozdrawiam serdecznie.... :D
"Cierpliwość jest podporą słabości, niecierpliwość - ruiną silnych"
"Nie możesz dokonać wyboru, jak umrzeć. Ani kiedy.
Możesz tylko zdecydować, jak żyć. Teraz"
Avatar użytkownika
Offline
Dobra Dusza Forum
Posty
8063
Dołączył(a)
25 paź 2011, 19:36
Lokalizacja
Centrum

Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez Alienated 01 lis 2011, 18:34
Dzień w zasadzie do niczego. W miarę jego upływu coraz dobitniej zaczynało do mnie docierać, że niczego produktywnego najprawdopodobniej nie zdołam już z siebie wykrzesać i trzeba po prostu pogodzić się z myślą, że długi weekend dobiega właśnie końca. Po nocy spędzonej przy butelce (początkowo w towarzystwie, później już samotnie), obudziłem się kompletnie rozmontowany. Pomimo walącego po oczach, przebijającego się przez zaciągnięte zasłony słońca, zdołałem w końcu przysnąć na kilka godzin. Kiedy się obudziłem, było już zupełnie ciemno i pomyślałem, że być może niegłupim pomysłem będzie chociaż przespacerować się nieopodal pobliskiego cmentarza (jako że temperatura na zewnątrz jest w tej chwili wyjątkowo przyjazna tym co za mrozami ani upałami nie przepadają). W miarę jednak jak zaczynałem zbliżać się do miejsca, które obrałem sobie za cel, napotykałem po drodze coraz więcej ludzi, co z kolei spowodowało, że poczułem niespecjalnie przyjemny ścisk w żołądku i ostatecznie zmuszony byłem sobie pomysł z cmentarzem odpuścić. Mam zamiar nie angażować się już teraz w nic co mogłoby potencjalnie zmącić wewnętrzną równowagę, łyknąć później wieczorną dawkę prochów i położyć się spać nieco wcześniej. Te trzy dni w pracy jakoś tam wytrzymam... I tak od weekendu do weekendu... :?.
"A Magda jest najlepsza, bo ma złote serce... Bo to jest Magda...!"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3400
Dołączył(a)
28 sty 2009, 19:11

Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez jasaw 01 lis 2011, 19:03
Dobry Wieczór....
Dzień minął dość przyjemnie. Trochę zajęć domowych i książka..... nareszcie potrafię spokojnie zająć się czytaniem, bez poczucia "marnowania czasu", bo właśnie jakaś praca na mnie czeka. Wiem, że to wszystko łatwiej mi przychodzi, bo mam kogoś naprawdę bliskiego obok siebie!!!! Mój Mąż rozumie, a jeśli nie zna problemu. który mnie dotyka, czy moich odczuć, stara się zrozumieć...
Zresztą, ja jestem w takim wieku i sytuacji /renta- z innych powodów niż nerwica - ch.n./, że mogę spokojnie wszystkie trudności pokonywać, mam czas na poznanie siebie, swoich reakcji itp.
Naprawdę, gdy czytam historie bardzo młodych ludzi, przeraża mnie to...jak Oni mają żyć z czymś, co na każdym kroku powoduje ogólne złe, a nawet bardzo złe samopoczucie... :bezradny: !!!!
Dlatego ja, nie rozczulam się zbytnio nad sobą, próbuję, ćwiczę, pokonuję....nie zrezygnuję z tego, to pewne :papa: !!!!
"Cierpliwość jest podporą słabości, niecierpliwość - ruiną silnych"
"Nie możesz dokonać wyboru, jak umrzeć. Ani kiedy.
Możesz tylko zdecydować, jak żyć. Teraz"
Avatar użytkownika
Offline
Dobra Dusza Forum
Posty
8063
Dołączył(a)
25 paź 2011, 19:36
Lokalizacja
Centrum

Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez Aria 01 lis 2011, 19:10
Mój dzisiejszy dzień raczej się nie różnił od Waszego (mając na myśli spędzenie dnia na odwiedzaniu grobów). Oprócz tego spędziłam dzień na wsi i mnie trochę przewiało. Ale ogólnie to jakoś mi zleciał.
Najlepszy plan na szczęście?
Nie planować.

Poprzez nasze absurdalne kompleksy kryjemy w sobie to, co najlepsze.

Świat jest taki, jakim go widzisz. A sposób postrzegania zależy wyłącznie od Ciebie.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1232
Dołączył(a)
28 sie 2011, 14:30

Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez kornelia_lilia 02 lis 2011, 08:01
Dziś przyjeżdża mój brat, szczęśliwy, radosny po narodzinach dziecka, nie wiem jak to zniosę.
Znów trzeba będzie udawać, że wszystko gra. Ból fizyczny ukoi Nimesil, a psychiczny ?
Najtrudniej jest widzieć słońce… wierzyć w słońce i nie czuć ciepła. /H. Poświatowska/
Nigdy, nigdy nie żałuj, że zrobiłaś cokolwiek, jeśli robiąc to, byłaś szczęśliwa /Dorotea de Spirito/
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6325
Dołączył(a)
04 lip 2011, 15:12
Lokalizacja
Wielkop./ Dolnośl.

Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez jasaw 02 lis 2011, 11:05
Ludzie potrafią dzielić się swoimi radościami i troskami, czasami nawet czują potrzebę zrzucenia ich na innych, ale nie starają się, przeważnie, zrozumieć tych, którzy cierpią fizycznie, a tym bardziej psychicznie. Na moje dolegliwości nerwicowe, większość reaguje - weź się w garść, przecież już nie masz problemów -nie rozumieją, nie maja pojęcia, czym jest nerwica ze wszystkimi jej objawami. Mam to szczęście, że jednak są i tacy, którzy znają problem...
Nie zapominam jednak, że muszę nad sobą pracować nieustannie...
Sobota i niedziela były dla mnie dniami spokojnymi w miarę, ale dzisiaj,chyba z powodu pogody również, jest gorzej i fizycznie i psychicznie.

Nie poddaję się,
pozdrawiam!!!
"Cierpliwość jest podporą słabości, niecierpliwość - ruiną silnych"
"Nie możesz dokonać wyboru, jak umrzeć. Ani kiedy.
Możesz tylko zdecydować, jak żyć. Teraz"
Avatar użytkownika
Offline
Dobra Dusza Forum
Posty
8063
Dołączył(a)
25 paź 2011, 19:36
Lokalizacja
Centrum

Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez kornelia_lilia 02 lis 2011, 11:10
Nie poddaję się

zazdroszczę optymizmu, dasz trochę ?
Najtrudniej jest widzieć słońce… wierzyć w słońce i nie czuć ciepła. /H. Poświatowska/
Nigdy, nigdy nie żałuj, że zrobiłaś cokolwiek, jeśli robiąc to, byłaś szczęśliwa /Dorotea de Spirito/
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6325
Dołączył(a)
04 lip 2011, 15:12
Lokalizacja
Wielkop./ Dolnośl.

Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez jasaw 02 lis 2011, 13:49
kornelia_lilia...

Nauczyłam się cieszyć z drobiazgów, autentycznie. Kilkanaście lat temu wygrałam walkę z chorobą N, dlatego też moja psychika jest trochę zahartowana :D /żartuje oczywiście/.
Teraz jestem w okresie trudnym dla kobiety, poza nerwicą i jej "dodatkami", mam dolegliwości nieprzyjemne, tj. uderzenia gorąca, zawroty głowy itp.
Jeśli dojdą do tego moje lęki, czasem brak mi sił. Jakie mam wyjście...nie chcę tak żyć nie zgadzam się na to..co mogę zrobić??? Staram się, szukam różnych dróg.
Aktualnie trwam przy medytacji-relaksacji Ewy Foley - bardzo mi to pomaga, lecz wymaga cierpliwości, po miesiącu odczuwam znaczną poprawę.

Nie rezygnujmy z siebie :nono: , szukajmy radości, spokoju, odprężenia!!!!

Pozdrawiam!!!
"Cierpliwość jest podporą słabości, niecierpliwość - ruiną silnych"
"Nie możesz dokonać wyboru, jak umrzeć. Ani kiedy.
Możesz tylko zdecydować, jak żyć. Teraz"
Avatar użytkownika
Offline
Dobra Dusza Forum
Posty
8063
Dołączył(a)
25 paź 2011, 19:36
Lokalizacja
Centrum

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 14 gości

Przeskocz do