Depresja a związki/miłość/rozstanie

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

przez marmarc 04 gru 2006, 12:41
myślę, że wszystko zalezy od tego co kto rozumie pod słowem "depresja".
Jakieś tylko obniżenie nastroju, poczucie smutku pewnie można sobie wmówić. Ale ciężki stan to jest chyba jak dajmy na to - ból zęba - nie zależy od tego co się o tym myśli - po prostu jest.
Offline
Posty
388
Dołączył(a)
27 gru 2005, 12:28

Avatar użytkownika
przez hyte 04 gru 2006, 13:22
Wiesz co wydaje mi sie ze juz lapie sie wszystkiego zeby sobie tlumaczyc moj stan! ciagle nie moge uwiezyc ze to mnie moglo spotkac!! przez ten caly czas czuje sie jak bym umarl i teraz jestem duchem !!JA osoba o milionie pomyslow na minute. rozumie kiedys mialem depreche po rozstaniu z kims ale zeby miec ot tak!!! i ten czepek na glowie ktory mi o tym wszystkim ciagle przypomina!!!zeby byc tak wysoko i ...zowu na dnie!!to jest jakas paranoja!!!! jeszcze nigdy nie mialem takiego burdelu w glowie!!dobrze ze jest to forum to chociaz moge wam pisac a wy i tak mnie nie znacie to mi wisi wszystko, co mozecie o mnie pomyslec!zalezy mi na waszych opiniach ale nieboje sie pisac i mowic co czuje!!! :(

[ Dodano: Czw Gru 07, 2006 5:23 pm ]
poszeldlem do pracy dzisiaj pierwszy raz,mialem kupe roboty, wsztytko w biegu przez caly czas , juz zaczelo sie od jazdy metrem pelno ludzi leci gdzies wpedzaja cie w ten wir gonitwy za czyms a ty nawet sobie sprawy nie zdajesz ,podczas pracy nagle sie zatrzymuje lapie mysli, az nie moge uwiezyc ile ich sie zebralo w mojej glowie!stop, stop, cisza musialem odetchnac bo juz sam nie nadozalem....... za soba!!
depresja jest choroba cywilizacji , naga prawda my ciagle za czyms pedzimy najgorsze jest ta perfekcja !!boje sie ze w tym biegu znowu zapomne sie zatrzymac!!
THE ONLY WAY IS UP!!!!!!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
246
Dołączył(a)
14 lis 2006, 21:39
Lokalizacja
londyn

Chyba sypie się moje małżeństwo-poradźcie coś

przez iwka73 21 sty 2007, 13:11
Choruję 7 lat na nerwicę.Jestem po terapii, jest lepiej niż kiedyś, tzn.nie ma tylu objawów co kiedyś.Od ponad pół roku mam niechęć ogólnie do wszystkiego.Wydaje mi się że wymagam za dużo od męża , chcę żeby ze mną rozmawiał , zeby mnie zrozumiał a on tego nie potrafi.Mąż jest wesołym człowiekiem lubi się śmiać , przebywać wśród ludzi , chodzić na imprezy, do znajomych a mi się nie chce .Nie chce mi się z ludźmi rozmawiac , przebywać , jestem zła że się śmieją , jestem zła że mąż. np. dobrze się bawi a ja sie np.źle czuję bo mam akurat jeden ze swoich objawów.Często się ze sobą kłócimy właśnie z tego powodu, mąż nie rozumie mojego stanu ja nie wiem jak mu to udowodnić .Obwinia mnie o to że znajomi się od nas odsuwają przeze mnie, że wiecznie na wszystko narzekam , że nic mi się nie podoba, często nawet czepiam się córki o byle co.Czuje że rozsypuje się nasz związek.Poradźcie co robić?
iwka73
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez Róża 21 sty 2007, 18:07
Kompromis-to jedyne wyjście.Ale ci dobrze-mnie mąż po prostu nigdzie nie zabiera :lol: ,chodzi sam. :lol:
Bez ludzkiej pamięci przeszłość nie istnieje.
Pech nigdy nie zawiedzie:
przyjdzie w samą porę:)))
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1197
Dołączył(a)
02 gru 2006, 22:18
Lokalizacja
z ogrodu

Avatar użytkownika
przez matija 21 sty 2007, 21:59
u mnie zaczęło sypać sie po porodzie syna 2005, do tej pory sie meczę z tym stanem, maż mnie nie rozu,ie i mówi weż się w garść
Avatar użytkownika
Offline
Posty
55
Dołączył(a)
21 sty 2007, 13:37

Avatar użytkownika
przez 331ania 21 sty 2007, 22:18
Witaj Iwka.Jesli masz lekarza to sprobuj terapii rodzinnej to jedyne rozwiazanie jesli kochasz swego meza i chcesz ratowac to co sie zaczyna walic.Wiem co czujesz kiedy musisz gdzies wychodzic i kiedy ludzie bawia sie a Ty sie wtedy zalamujesz coraz bardziej bo czujesz ze nie jestes taka jak oni i ze nie mozesz nic poradzic by spowrotem wrocic do tego swiata,swiata zywych wesolych ludzi.Wiem jak bol rozrywa serce gdy ktos sie cieszy a Ty czujesz ze zaraz oszalejesz bo nie potrafia Cie zrozumiec co jest nie tak,tym bardziej kiedy juz najblizsza osoba nie moze Cie pojac.Naprawde Ci wspolczuje i mam nadzieje ze moze wlasnie lekarz pomoze mezowi zrozumiec co sie z Toba dzieje.Wiedz tez ze jemu jest strasznie ciezko bo on wciaz jest zdrowy,chce zyc-nie mozesz jemu zabraniac chodzic do znajomych bo wtedy to juz wogole bedzie klapa.Ale tez powiem Ci szczerze ze szczescie ze maz Ciebie wyciaga gdziekolwiek bo jak juz sie zamkniesz w domu to kaplica.Porozmawiaj z nim ze sie strasznie meczysz w towarzystwie jesli to nie pomoze to tak jak napisalam-terapia-sprobuj,mysle ze poskutkuje.Pozdrawiam Cie naprawde cieplo i zycze jak najlepiej.
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
610
Dołączył(a)
29 lis 2006, 22:38

Avatar użytkownika
przez gusia 22 sty 2007, 01:21
iwka.......sorry że tak niebardzo sie wypowiem ale przejrzyj....:
http://www.forum.nerwica.com/zrozumieni ... ie+partera
Pozdrawiam.
Płyń mój bluesie,płyń...
Avatar użytkownika
Offline
niebieski kwiat i kolce
Posty
2236
Dołączył(a)
23 cze 2006, 18:41
Lokalizacja
Sosnowiec

Depresja a związki

przez Aaricia 25 sty 2007, 12:22
Od kilku miesięcy jakoś zapadam się w sobie... ostatni tydzień to blaszka... czuję, że nie czuję, nie mam na nic ochoty, całymi dniami siedze sama w domu oczekując powrotu narzeczonego z pracy... w ostatnim miesiącu moje zaufanie do niego spadło do minimum... Innych znajomych nie mam ponieważ jako bardzo młoda dziewczyna odstawiłam przyjaciół, bo miałam Jego i nikt więcej nie był mi potrzebny, nie pomyślałam jednak o tym co będzie jesli On zawiedzie... zdaje się nie zauważać teo co się dzieje, a nawet czasami jest oburzony, że życie ze mnie uszło i zachowuje się ostentacyjnie-dziwi mnie to ponieważ zawsze uważałam Go za inteligentnego, czułego faceta... Dziś podałam mu śniadanie, stwierdził, że jest obrzydliwe (tak powiedział) i poszedł do kuchni, łaziłam wokół niego oczekując, że sie odezwie, porozmawia ze mną... pokazałam mu, że skrzywił moje okulary (nie wiem jak to zrobił) a on wzruszył ramionami i powiedział "straszne" z takim mętnym, obojętnym wzrokiem... poszłam do sypialni, rozpłakałam się... On wszedł po coś, nie zwrócił na mnie uwagi, gdy usłyszałam jak zamykają się drzwi wyjściowe zaczęłam wrzeszczeć... nie mam już siły, jestem zmęczona, siedzę tu sama od kilku miesięcy i odchodze od zmysłów... zeszłam do kuchni po nóż, nie wiedziałam tak właściwie po co... usiadłam na łóżku i płakałam długo... w końcu rozprułam poduszke, wywaliłam z niej pióra, zdemolowałam sypialnie... teraz jestem po długiej kąpieli, gorąca woda mnie uśpiła i nieco uspokoiła... zastanawiam się czy sprzątać sypialnie, nie chce tam wchodzić... nie mam ochoty... dopiero niespełna 11.30, On wraca około 17.30-18.00 znowu siedzę sama... to jest straszne uczucie, gdy nie wiadomo co zrobić ze sobą...
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
25 sty 2007, 11:44

Avatar użytkownika
przez gina 25 sty 2007, 12:38
Jezu Aaricia ,jak mozna doprowadzic sie do takiego stanu? Wogole nie wychodzisz z domu? Co mam ci doradzic,nie wiem,az tak mocno go kochasz,ze ta milosc przeslonila ci swiat? az tak jestes uzalezniona?prosze cie,musisz zaczac cos robic dla siebie,cokolwiek,tak przeciez nie mozna...
na próżno to wszystko co dzisiaj jest bólem....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
382
Dołączył(a)
21 paź 2006, 11:47
Lokalizacja
jeszcze nie stąd

Avatar użytkownika
przez Róża 25 sty 2007, 18:25
Gina ma rację.Facet też zacznie inaczej(tzn.lepiej)cie traktować,jak zaczniesz wychodzić i nie bedziesz sprawiac wrażenia tak totalnie uzależnionej od niego.Faceci tacy już są.Wszyscy chca miec słaba delikatna krucha kobietkę,która bedzie silna,niezalezna i wojownicza ;) Umów się chocby z grupą ludzi z forum albo na poczatek zacznij wychodzic na spacery sama.Tylko nie mów mu gdzie idziesz i że sama.Zrób sie tajemnicza,to go zaintryguje i obudzi w nim zazdrość.Dobrze mu to zrobi,zaczniesz być interesująca. ;)
Bez ludzkiej pamięci przeszłość nie istnieje.
Pech nigdy nie zawiedzie:
przyjdzie w samą porę:)))
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1197
Dołączył(a)
02 gru 2006, 22:18
Lokalizacja
z ogrodu

przez Aaricia 26 sty 2007, 09:46
Ja z nim jestem już 6.5 roku... i nigdy nie mieliśmy takich problemów, ostatnio dzieje sie coś złego... jak wszystko jest ok, to ja nawet nie mam ochoty siedzieć w domu-dobry nastrój zachęca do wychodzenia. z reszta ja często chadzam wtedy ze swoim pieskiem nad rzekę, która jest nie daleko... to, że siedze w domu jest raczej spowodowane moim podłym nastrojem...
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
25 sty 2007, 11:44

Avatar użytkownika
przez gina 26 sty 2007, 09:56
Aha....a jaki jest powod tego,ze przestajesz mu ufac? cos konkretnie?jestescie razem juz kawal czasu,czy on sie zmienil az tak bardzo? co wplywa na ten nastoj?pozdrawiam..
na próżno to wszystko co dzisiaj jest bólem....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
382
Dołączył(a)
21 paź 2006, 11:47
Lokalizacja
jeszcze nie stąd

To mnie przerasta, nie umiem być w związku?

przez specyficzna 31 sty 2007, 23:53
leczę depresję od grudnia, mimo leków jest mi cholernie źle, nie cały czas tylko to tak nachodzi mnie, od 3 lat jestem w związku, pierwszy poważny.. tylko ja nie wiem czy to nie jest toksyczny zwiazek, czuje, sie nieszczesliwa, ciagle czegoś mi brakuje, mam pretensje do partnera, wystarczy, ze nie odzywa sie do mnie przez kilka godzin a ja wpadam w zly humor, odreagowuje to na nim i na sobie, kocham.. Boze kocham ale ja sama sie z tym mecze

czy to moja choroba moze wplywac na relacje w zwiazku ?
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
31 sty 2007, 23:08

Avatar użytkownika
przez hyte 01 lut 2007, 01:17
Sobie nie ufasz, siebie nie kochasz !Chyba tez to mam !! tak mi sie wydaje przynajmniej!
THE ONLY WAY IS UP!!!!!!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
246
Dołączył(a)
14 lis 2006, 21:39
Lokalizacja
londyn

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 11 gości

Przeskocz do