Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

Avatar użytkownika
przez Kn24 13 gru 2009, 03:12
a najgorsze objawy jakie mieliscie? i tak w ogole to jak dlugo sie u Was utrzymuja niektore objawy? bo ja mam pare takich ktore sa prawie ciagle oprocz tego ze wiele co chwile sie u mnie zmienia...potrafie dostac jakis dolegliwosci nawet wtedy kiedy dobrze sie czuje...czy to normalne?
Nie ważne, ile razy się upadnie.
Ważne jest, ile razy się podniesiemy.
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
555
Dołączył(a)
09 lis 2009, 16:32

Re: Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

przez paradoksy 13 gru 2009, 09:52
chyba mam coś z jajnikem, bo wczoraj po ketonalu nadal myślałam,że się przekręcę,a nie mam tak co miesiąc..
paradoksy
Offline

Re: Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

Avatar użytkownika
przez Majster 13 gru 2009, 09:56
Z ketonalem to ostroznie - branie dluzej niz miesiac zwieksza ryzyko wrzodow zoladka. Serio, nie nakrecam nerwicy ;)
K.Vonnegut: "Rozmawiając ze mną wcale nie musisz być świrem... Ale miałbyś dużo łatwiej!"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1859
Dołączył(a)
04 gru 2009, 18:24
Lokalizacja
Miasto korków pozbawione

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

przez paradoksy 13 gru 2009, 09:58
serio - brałam 2 lata temu ketonal prawie codziennie..później przestałam (dostałam na okropne bóle głowy po uderzeniu)
ale teraz nie mogę wytrzymać, a do pracy trzeba iść a nie płakać i zwijać się z bólu.
paradoksy
Offline

Re: Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

Avatar użytkownika
przez Kn24 16 gru 2009, 18:24
macie jeszcze często wątpliwości czy to nerwica? że ciężko uwierzyć że tyle różnych objawów daje taka choroba...bo ja mam dni kiedy jestem pewna że to nerwica i nic innego a czasem zaczynam od początku i szukałabym dalej jakiś przyczyn tego co się ze mną dzieje robiąc kolejne badania...ciężko się od tego uwolnić :/
Nie ważne, ile razy się upadnie.
Ważne jest, ile razy się podniesiemy.
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
555
Dołączył(a)
09 lis 2009, 16:32

Re: Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

przez paradoksy 16 gru 2009, 23:19
bo to skubana choroba.

ja pewna nie jestem, zobaczymy co lekarz powie.. jeśli najpierw w ogóle umówię się do poradni ;)
paradoksy
Offline

Re: Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

przez hamikal 16 gru 2009, 23:47
ja w ostatnim miesiacu to ciagle sobie cos wmawiam... poprostu juz mam tego dosc :( teraz wmawiam sobie ze mam cos z sercem i candide i tak mysle czy nie isc sobie zrobic prywatnie badan... pomimo ze wszyscy mowia mi ze jestem zdrowy ;/ Nerwica to bardzo ciezka i podstepna choroba! Jedyne co nam pozostaje to nauczenie sie zycia z nia i oswojenie z lekami... a mysli ze moze naprawde cos mi jest fizycznie mam caly czas, wiec sie nie martw nie jestes sama ;)
Offline
Posty
69
Dołączył(a)
18 mar 2009, 11:32

Re: Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

przez paradoksy 17 gru 2009, 00:10
mam raka macicy - jestem na 90% przekonana, że mam.
paradoksy
Offline

Re: Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

przez 1507 17 gru 2009, 00:11
paradoksy, TO IDŹ TO LECZYĆ!

NA TEMAT HIPOHONDRII

W dzisiejszych czasach nie jest trudno popaść w hipochondrię. Dostęp do szerokiej, ale nie zawsze rzetelnej informacji jest powszechny. Tymczasem większość z nas ma problemy z oddzieleniem ziarna od plew. W hipochondrię popadają coraz młodsi ludzie.

Symuluje?
Hipochondryk nie jest symulantem. Naprawdę jest przekonany, że odczuwa to, co odczuwa. Zwykle do lekarza udaje się z gotową już diagnozą i listą badań, które koniecznie musi wykonać. Jeśli lekarz nie potwierdza jego diagnozy, uznaje go za niekompetentnego i szuka kolejnego. Byle do skutku.


Nigdy nie przyjmuje do wiadomości, że wszystko to, co czuje , odbywa się nie na poziomie jego ciała, ale psychiki. Chętnie poszukuje dodatkowych informacji na temat tego, co jak przypuszcza mu dolega. Co ważne – hipochondryk zawsze przyjmuje najgorszą możliwą wersję zdarzeń za tę najbardziej prawdopodobną. Jeśli więc swędzi go skóra, na pewno jest to zaawansowana grzybica, a jeśli boli go głowa – powodem zapewne jest guz.

Każdy z nas ma potencjał
Każdemu z nas zdarzyło się szukać u siebie objawów choroby, o której dopiero co usłyszał czy przeczytał. Tak szeroki dostęp do informacji ma też swoje dobre strony. Osoby, które nie cierpią na hipochondrię, uzyskują dzięki temu świadomość tego, co może lub powinno ich niepokoić. Lepiej bowiem wybrać się do lekarza raz niepotrzebnie, niż zignorować problem.
Osoby o tendencjach hipochondrycznych są jednak na tyle przeczulone na punkcie swojego zdrowia, że niepokoi ich wszystko i ciągle wsłuchują się w swój organizm, doszukując się w nim wszelkiego rodzaju dolegliwości i wyłapują je błyskawicznie, by natychmiast postawić diagnozę. Osobę zdrową od hipochondryka różni fakt, że kiedy obie czytają artykuł na temat objawów świerzbu, każde z nich poczuje swędzenie, ale tylko hipochondryk uda się z tym problemem do lekarza.


Kim jest hipochondryk?
Hipochondria jest zaburzeniem na tle nerwicowym. Osoba, która na nie cierpi jest przekonana o istnieniu bardzo poważnej i postępującej choroby, która jest jej udziałem. Odczuwają objawy wyimaginowanej choroby w taki sposób, jakby istniała ona rzeczywiście. Są też przekonani, że choroba ta postępuje i z dnia na dzień bardziej zagraża ich życiu.

Towarzyszy im często strach, zdarza się, że wpadają w depresję. Spotykają się z brakiem zrozumienia ze strony otoczenia, a zarazem – paradoksalnie – ciągle oczekują zainteresowania ze strony tegoż otoczenia. Kiedyś hipochondria uważana była za domenę osób starszych. Dziś wśród hipochondryków spotyka się coraz młodsze osoby.
Nikt z nas nie urodził się hipochondrykiem. Nie wiadomo, skąd bierze się to zaburzenie. Wiadomo natomiast, że bardziej narażone są na nie osoby, które od dziecka spotykały się z nadopiekuńczością i wychowane były w klimacie szczególnej (żeby nie powiedzieć nadmiernej) troski o zdrowie.

Czy to można leczyć?
Z hipochondrią jest jak z uzależnieniem – nie można zacząć jej leczyć, dopóki osoba chora nie uświadomi sobie swojego problemu. Pomóc może psycholog, albo – przy poważniejszych zaburzeniach – psychiatra. Czasami zaleca się też prowadzenie dziennika (współcześnie może to być nawet blog). Wpisywać w nim należy nie tylko objawy choroby oraz ich interpretację, ale też wszystkie ważne wydarzenia
Takie śledzenie swoich reakcji w powiązaniu z wydarzeniami pozwala osobie chorej uświadomić sobie, że objawy jakie odczuwa na poziomie fizycznym, powiązane są z emocjami, które są przecież domeną sfery psychicznej. Zachęcenie osoby chorej do prowadzenia takiego dziennika może być pierwszym krokiem w kierunku poszukiwania dalszej pomocy
1507
Offline

Re: Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

Avatar użytkownika
przez Kn24 17 gru 2009, 00:39
to ja dziennik już zaczęłam prowadzić żeby potem zobaczyć jak zmienne są moje objawy...choć mam objawy które towarzyszą mi codziennie a jeśli chodzi o drugą rzecz-żeby uświadomić sobie że to tylko albo aż hipochondria to już trudniejsze jest bo taki człowiek ciągle myśli że ma jakąś poważną chorobę tak jak ja ciągle nie mogę pozbyć się durnej myśli odnośnie mojego SM :/ i wiem że coś ruszy u mnie z chwilą kiedy zdam sobie sprawę, że to tylko Nerwica...mam nadzieję, że psychoterapia pomoże mi to sobie uświadomić. Ale jak na razie wybieram się jutro do mojego lekarza zobaczymy co powie...
Nie ważne, ile razy się upadnie.
Ważne jest, ile razy się podniesiemy.
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
555
Dołączył(a)
09 lis 2009, 16:32

Re: Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

przez polakita 17 gru 2009, 13:23
Kn24, ja teraz żałuję że nie prowadziłam dziennika choroby, bo miałabym porównanie jakie miałam dolegliwości, jak często, i co ustąpiło. Swoją drogą, moją chorobą nr 1 był rak skóry, bolało mnie to miejsce (co prawda nie zawsze w tym samym miejscu, czasem obok) w ogóle umierałam. To wszystko zaczęło sie równocześnie z atakami nerwicy. Aby mieć spokój może pójdź do neurologa na badanie? Ja mam takie szczęście że mam prywatną opiekę medyczną, więc mnie to nie kosztowało. Ale teraz już czuję się dobrze i nie mam już ciśnienia na bieganie po lekarzach ani robienie sobie badań... :)
polakita
Offline

Re: Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

Avatar użytkownika
przez Kn24 17 gru 2009, 17:00
ja teraz mam uczucie dziwnie sztywnego karku chociaz ruszam nim bez problemu i oczywiscie leku calkowiscie nieuzasadnionego no a ze kark taki dziwny to juz sobie wmowilam ze to zapalenie opon mozgowych i skad sie to bierze? wczesniej bylo wszystko okey wracalam od lekarza normalnie sobie gadalam z mezem a im blizej domu bylo to nagle tak jakby cos we mnie wlazlo niewiadomo skad...nagla jakas taka sztywnosc i niepokoj niewiadomo skad pomimo ze wcale sie niczym nie denerwowalam i tak to teraz ciagle mam od godziny ciekawe kiedy pusci...dziwne uczucie i ciezkie zycie z ta nerwica...
Nie ważne, ile razy się upadnie.
Ważne jest, ile razy się podniesiemy.
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
555
Dołączył(a)
09 lis 2009, 16:32

Re: Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

przez monika03 17 gru 2009, 18:17
hej moze kiedys skoncze wałkowac schizo
monika03
Offline

Re: Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

przez terakotka 20 gru 2009, 19:23
Witam wszystkich,

Niedawno znalazłam Wasze forum i zaczęłam czytać. Przyznam bardzo dużo mi to pomogło, bo niestety w ostatnim czasie psychicznie nie daję rady.
Z nerwicą męczę się od dziecka. W związku z tym przerabiałam różne stany- bóle nerwicowe, natrętne i machinalne powtarzanie czynności po kilka razy (zejście po schodach, zamknięcie szuflady itp.), okropnie natrętne myśli (chorobach, Bogu, niefajne myśli o innych, przekonanie, że jestem gorsza, zła, nie zasługuje na szczęście, normalne życie, że zawsze wszystko mi się nie uda, że mam pecha, że jestem nieudacznikiem). Doszło do tego, że często myślałam o śmierci, a teraz się jej panicznie boję. Zmagam się z hipochondrią i uświadomiłam sobie jak ja bardzo chce żyć i zrobić wiele rzeczy.
Wszystkie wyżej wymienione sytuacje mają podłoże w skomplikowanym i niełatwym dzieciństwie.
W moim życiu zdarzały się gorsze i lepsze momenty. Na jakiś czas miałam spokój z tymi wszystkimi objawami. "Zwalczyłam je" ciężka pracą.
Jednak kilka miesięcy temu wszystko powróciło. A zaczęło się od zakończenia związku, który trwał 3 lata. Zostałam oszukana, zostawiona i potraktowana jak przedmiot. Stało się to miesiąc przed ślubem. W dodatku dowiedziałam się o "przygodach" z prostytutkami tego mężczyzny.
Dopiero teraz widzę, że przez ten czas byłam ślepa, bowiem przez 3 lata żyłam w ciągłym stresie podporządkowana tej osobie. Nikogo nie słuchałam. W zasadzie cieszę się, że tak to się skończyło.
Do czego zmierzam..... to wszystko co się stało, było dla mnie ogromnym szokiem, który uruchomił całą machinę. Oczywiście po dowiedzeniu się o przygodnym seksie ex popadłam w panikę przed HIV. Poszłam się przebadać. Przed samym badaniem odbyłam rozmowę z lekarzem, który mnie zapewniał, że ryzyko zakażenia w moim przypadku jest niewielkie. Tak samo powtarzali moi bliscy. Jednak do mnie takie mówienie, było jak "grochem o ścianę". Dzięki Bogu jestem zdrowa. Oczekując na wynik bardzo się stresowałam- różne myśli przychodziły mi do głowy. Nie wspominając o objawach, jakie sobie wmawiałam.
I tak.....po teście, był dentysta przez "urojone" ropnie w buzi, lekarz internista przez chore zatoki, strach o własne życie przez zakwasy po ćwiczeniach :mrgreen: , poważna choroba przez bóle w krzyżu po wysiłku, zmyślone chore jajniki po obejrzeniu programu o chorobach, a ostatnio uwzięłam się na swoje piersi i pieprzyki, które raptem połowa z nich stała się niesamowicie podejrzana.... Moje piersi mają budowę gruczołową i naprawdę bardzo łatwo jest wyczuć samemu wiele zgrubień. Ja niby coś wyczułam tylko teraz uświadomiłam sobie, że to "coś" niczym nie różni się od innych zgrubień, a nawet jakby "coś" było to w 85% są to zmiany łagodne. Oczywiście dla mnie jest to dramat i mam czarne myśli. Odnośnie pieprzyków. Naczytałam się w internecie, co nie miara na ten temat i również mam czarne wizje. Szczególnie o małych czarnych pieprzykach. Jednym słowem histeria. Owszem mam kilka, które mi się nie podobają, ale one wcale nie muszą być złośliwe. Widzicie... tu piszę racjonalnie, a co z tego, że mam głowę pełną negatywnych myśli... Jutro idę do ginekologa i do chirurga onkologa na konsultacje. Możliwe, że uda mi się wszystko załatwić u drugiego lekarza. Boję się bardzo, ale mam nadzieje, że będzie dobrze.

Jakiś miesiąc temu robiłam badania okresowe do pracy. Oczywiście wszystkie wyszły dobrze, ale ja siedziałam w internecie i na siłę szukałam dowodów, że coś jest nie tak z wynikami krwi (pomimo tego, ze sam lekarz widział wyniki) i ze zdjęciem rtg klatki piersiowej (tak, ja wielka specjalistka :roll: ). Tak samo, było z testem na HIV, gdzie wmówiłam sobie, że na pewno ktoś pomylił się z wynikami...., a najlepsze, było to jak wieczorem rodzice dla świętego spokoju znając mój stan odwieźli mnie na pogotowie do chirurga po tym jak sobie wynalazłam "coś" w piersi. Chirurg spojrzał na mnie jak na idiotkę i wtedy dało mi to do myślenia.... :roll:

Mam wsparcie w rodzinie i nowego partnera. Moim bliscy są bardzo kochani, bardzo mnie wspierają i motywują do zmiany. Chciałabym znowu cieszyć się życiem. Mój plan jest taki, że po jutrzejszej wizycie zacznę działać. Bardzo boję się co lekarze powiedzą, ale mam nadzieje i wiarę w sercu, że będzie dobrze. Chociaż w głowie kłębią się myśli, że tutaj piszę tak, a jutro skrobnę, że jest tragicznie :-| , że to będzie kara za wmawianie sobie głupot.
Modlitwa mi pomaga w walce ze stresem i durnymi myślami

Za kilka tygodni wyjeżdżam do uk na stałe do pracy i, żeby zaczać studia i tam będę chciała uczęszczać na psychoterapię, bo bez niej chyba nie dam rady całkowicie uwolnić się od nerwicy, hipochondrii itp.

Przepraszam za tak długiego posta, ale musiałam się wygadać. Liczę na zrozumienie.

Pozdrawiam

Dodam, ze bzduranie na temat szyi też mnie nie ominęło ;) A oczekiwanie na wynik krwi jak i zdjęcie rtg, było męką..., bo oczywiście patrzyłam na lekarzy i już "widziałam" w ich minach, że coś jest nie tak....
terakotka
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: SCF i 11 gości

Przeskocz do