czego się boimy? Lęk przed.................

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Jaki jest Twój lęk?

Ankieta wygasła 12 gru 2009, 14:25

boję się śmierci
46
21%

..zdrady
9
4%

przed bliskością- nie umiem okazywać uczuć
17
8%

dotyczący obrazu własnej osoby (związane z niską samooceną
32
15%

lęk przed nieznanym otoczeniem
17
8%

lęk przed chorobą i cierpieniem
62
29%

lęk przed przemocą w domu
1
0%

lęk przed niezaspokojeniem potrzeby akceptacji, osamotnienie w rodzinie
5
2%

lęk moralny ; lęk przed superego czyli własnym sumieniem; poczucie winy, wstyd;
22
10%

lęk anankasytczny; związany z poczuciem przymusu wykonywania czynności, pod wewnętrzną groźbą kary za ich niewykonanie;
5
2%

 
Liczba głosów : 216

Re: czego się boimy? Lęk przed.................

Avatar użytkownika
przez dajeRade 03 sie 2010, 23:06
Witam :) też jestem nowa. Mam to coś od ok. 4 lat. Mam 18 lat a nie chce mi się już przez to żyć. Na początku tej choroby było strasznie, ciągłe ataki i wg... teraz zostało tylko to dziwne uczucie nierealności, które nasila się gdy gdzieś wychodzę i strach... boję się gdy jestem sama w domu, że nikt mi nie pomoże wtedy gdy coś mi się stanie, ciągle boję się, że zemdleję albo że umrę. Dziwnie się czuję w takich miejscach jak hipermarkety, kościoły, większe otwarte przestrzenie. Już się do tego przyzwyczaiłam, ale nie odczuwam chęci życia, nie czerpie z niego radości... gdy śpię to wszystko jest ok bo gdy rano się budzę to myślę tylko o tym żeby jakoś przejść przez ten dzień. Chciałabym znowu normalnie żyć. już nie mam siły ;(
.....
"co nas nie zabije, to nas wzmocni" - to ja powinnam być nieśmiertelna...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
03 sie 2010, 19:30

Re: czego się boimy? Lęk przed.................

Avatar użytkownika
przez Bazylek 05 sie 2010, 16:56
Witam.
Przeglądam to forum od 3 lat...ale dopiero dziś odważyłam się napisać coś więcej... wydaje mi się to głupie, ze zwierzam się z moich problemów osobom totalnie mi obcym, ale dodaje mi odwagi fakt, ze każdy z Was tutaj ma podobne bądź i gorsze problemy...


Moim pierwszym i najważniejszym lekiem jest - wysokość - boje się do tego stopnia, ze nie wejdę na żadna kładkę, która jest wyżej niż 2 metry. Mieszkam w UK, podrożę samolotem odpadają- leciałam raz - nie chcielibyście tego świadkiem.
Uwielbiam jazdę na nartach - ale gdy w grę wchodzi wyciągi krzesełkowe - ja albo odpadam, albo wspinam się na piechotę- jesli stok nie jest długi (np. w Karpaczu).

Jadać autem (jako pasażer) dostaje palpitacji serca jeśli wjeżdżamy na jakaś objazdówkę,która jest nad ziemia... mam ochotę wyrwać kierownice kierowcy - zrobić cokolwiek...

Lek jest na tyle silny, ze jak mnie paraliżuje/nachodzi mam ochotę skoczyć, żeby skończyć swoje cierpienie w postaci tego strasznego strachu...
Do pracy codziennie jeżdżę metrem - tak się składa, ze na stacji gdzie wysiadam jest kładka- w jedna stronę wejdę, bo nie muszę po niej przechodzić, tylko po schodkach i szybciutko do wyjścia (ale jak najbliżej ściany), ale jak wracam do domu - wybieram okrężna drogę, żeby nie przejść po kładce na druga platformę.

W centrach handlowych na wyższe pietra wchodzę schodami - o ile są takowe, a jak nie to tylko niezamkniętymi windami, ale i tak chodzę przy samych ścianach z dusza na ramieniu, bo z reguły alejki są wąskie, a na środku pustka prosto w dol ...

Na pewno nie mogłabym mieszkać wyżej niż na 1 pietrze,bo ani nie wejdę na balkon ani nie spojrzę przez okno, od razu dopada mnie strach i chcę skakać...


Czasami miewam w nocy przed zaśnięciem myśli samobójcze (ni z gruchy ni z pietruchy przychodzą m ido głowy najróżniejsze możliwości -jestem zaskoczona pomysłowością mojego mózgu - bo przychodzi to znikąd), czuje się wtedy jak bym zaraz miała oszaleć, mój mozg robi się jak z gąbki, nie wiem czy mam leżeć, czy biegać, czy osiąść, dopadają mnie wszystkie objawy panicznego leku - czuje,ze zaraz oszaleje ...- wiem, ze nigdy się nie odważne targnąć na swoje życie, bo ogólnie lubię swoje życie, tylko te ataki paniki mnie wykańczają


Kolejnym problemem jest wymyślanie sobie chorób.
Jak już coś sobie wbije do głowy to choruje na ta swoja wyimaginowana chorobę 1,5-2-3 lata...zależy... aż pewnego dnia, ktoś, coś dobitnie lecz z reguły nieświadomie wybije mi z głowy, ze nic mi nie jest...
Nigdy z żadna z moich wyimaginowanych chorób nie byłam u lekarza, gdyż boje się,ze potwierdza moje najczarniejsze scenariusze, ja wole żyć w strachu niż wiedzieć,ze naprawdę coś mi jest...
Z początku coś mnie boli - może to być mięsień, poczytam na internecie co to może być- znajdzie się jakaś choroba i od razu twierdze, ze to na pewno musi być to - i wtedy koniec - przez najbliższe 6 miesięcy do roku -żyje jak w letargu - dzień w dzień o tym myślę, ze jestem chora... dzień w dzień dopadają mnie schizy w głowie, strach, kołatanie serca, trudności z oddychaniem-jak bym zaraz się miała udusić, bo zapomnę jak się oddycha...serce wali, jak bym zaraz miała dostać zawalu - i tak w kolo Wojtek. (a przy tym, za każdym razem jak mi przychodzi do głowy to,ze na pewno umrę, bo jestem chora mam natręctwo - wypluwam ślinę - ze niby "wypluj, to co powiedziałaś, pomyślałaś, żeby się nie spełniło", jak nie mam gdzie,bo jadę autobusem czy czymś, nie mam nawet chusteczki, potrafię siedzieć z zamkniętymi ustami pełnymi już śliny, ze słowa nie wymowie i czeka, aż nadarzy się okazja, aby to wszystko wypluć, a cały ten czas myślę o tym, czemu ta ślinę trzymam i umieram ze strachu).

To są dwa największe strachy jakie posiadam - reszta to pikuś... choć przy tych pikusiach tez towarzysza mi ataki panicznego leku ...

To by było chyba na tyle - nie chcę Was zanudzać - sami macie swoje problemy...
Szkoda tylko,ze zupełnie nie czuje,ze mi choć trochę ulżyło pisząc to wszystko...

"PS" - poszłabym do psychiatry/psychologa, ale się boje, ze powie, ze jestem chora psychicznie, albo, ze będzie kazał mi się zbadać - a ja się boje, ze mi powiedzą, ze faktycznie jestem na coś chora ...

POZDRAWIAM GORĄCO Bazylek
Każdej akcji towarzyszy reakcja równa co do wartości i kierunku lecz przeciwnie zwrócona.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
25
Dołączył(a)
03 sie 2010, 17:04

Re: czego się boimy? Lęk przed.................

przez tynka92 05 sie 2010, 23:30
brr... też nie lubię wysokości. Na Twoim miejscu poszłabym właśnie do psychiatry. Ja także strasznie boję się chorób, ale psychiatra nie nakłaniał mnie na badania. Jak pierwszy raz poszłam to powiedział, że dobrze, że nie chodziłam po lekarzach. Ale to chyba zależy od psychiatry, niestety.
Offline
Posty
257
Dołączył(a)
12 maja 2009, 20:45
Lokalizacja
Bydgoszcz

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: czego się boimy? Lęk przed.................

Avatar użytkownika
przez love_caffeine 06 sie 2010, 12:56
Boję się choroby i cierpienia, czasami myślę, że mam hipochondrię (już wmawiałam sobie chore serce, guza mózgu, raka itd).
Boję się też nocy, tej ciemności i mrocznych myśli...
Nie śmiejcie się, ale boję się też sprawdzac pocztę, zawsze mam uczucie, że dostanę złe wiadomości, czuję stres i napięcie, a potem ulgę, jak wszystko okazuje się w porządku.
...I'll be there as soon as I can, but I'm busy mending broken pieces of the life I had before...
...There's nowhere left to hide, in no one to confide, the truth burns deep inside and will never die...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
224
Dołączył(a)
02 maja 2010, 22:49
Lokalizacja
Wawa

Re: czego się boimy? Lęk przed.................

Avatar użytkownika
przez Bazylek 06 sie 2010, 15:16
tynka92 napisał(a):brr... też nie lubię wysokości. Na Twoim miejscu poszłabym właśnie do psychiatry. Ja także strasznie boję się chorób, ale psychiatra nie nakłaniał mnie na badania. Jak pierwszy raz poszłam to powiedział, że dobrze, że nie chodziłam po lekarzach. Ale to chyba zależy od psychiatry, niestety.




No właśnie - lekarzy też się boję.
Dodatkowo nie mieści mi się w głowie funkcjonowanie ludzkiego organizmu - miałam biologie (na studiach i fizjologie człowieka), ale jak widzę zdjęcie z otwarta rana, albo ostatnio bliznę po operacji u mojego faceta, to aż minę skurcz łapie w żołądku ze strachu, ze tam cieli, lała się krew, było mięcho, i to wszystko inne, albo nie raz do głowy mi wpada myśl - funkcjonowanie mózgu i zaczyna mnie to przerażać - zaczynam zastanawiać się nad tym głębiej, ze na nic nie mamy wpływu,ze jesteśmy tak zaprogramowani i to wszystko się tam kreci, a zaraz potem nachodzą mnie myśli-jeden mały defekt i coś może się zapierdzielić i możemy umrzeć ..... chyba moim głównym problemem jest strach przed śmiercią- z czego rodzą się pozostałe ... - gdzieś do 19 roku życia bałam się, ze jestem inna, ze tylko ja tak mam i ze jestem wariatka... dodam jeszcze, ze od dziecka bałam się o swoje zdrowie, jak np. uderzyłam się w głowę, od razu bałam się, ze będę miała raka mózgu... ale to w dużej mierze chyba wina mojej mamy, która wiecznie mi powtarzała " nie rób tego, nie rób tamtego, bo spadniesz, połamiesz się, zrobisz sobie krzywdę, będziesz kaleka itp, itd..."
No i od dziecka dręczą mnie wyrzuty sumienia - dręczą mnie do tego stopnia, ze paniczny lek bierze nade mną gore - zawsze tak było, gdy coś przeskrobałam nie mogłam potem się z tym ogarnąć, gdy pierwszy i wiele następnych razy się masturbowałam (tu dochodziły jeszcze wyrzuty sumienia wglądem Boga - grzechu itp - nie wiedziałam,co robię - ale podświadomie wiedziałam,ze robię coś złego), wyrzuty, ze skłamałam- nie raz nawet małe - niewinne kłamstewko, zupełnie nic nie znaczące... i te wyrzuty dręczą mnie po dziś dzień - niektóre jeszcze z odległych czasów, gdy byłam nastolatka...


chyba jednak nadaje, się do leczenia, skoro nie mogę zapanować nad swoja głowa -a możne wszyscy tak maja, tylko niektórzy są twardsi i radzą sobie z tym lepiej niż ja?
Każdej akcji towarzyszy reakcja równa co do wartości i kierunku lecz przeciwnie zwrócona.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
25
Dołączył(a)
03 sie 2010, 17:04

Re: czego się boimy? Lęk przed.................

Avatar użytkownika
przez disgusted 04 lis 2010, 22:55
Ja się boję bardzo wielu rzeczy... :(
Bardzo boję się chorób, lekarzy, szpitali, bólu, śmierci.
Boję się być niemiła/kłamać, bo ciągle w głowie mam myśli o tym, że albo ja, albo ta osoba której nawymyślałam umrze i co ja wtedy pocznę...
Boję się wojny, końców świata i różnych takich przepowiedni - mimo, że w to nie wierzę, to jest tylu ludzi, którzy w internecie z takim przekonaniem o tym pisze, że czasem zaczynam wątpić czy aby ta moja niewiara nie jest niesłuszna... Czytam i zgłębiam i trzęsę się ze strachu...
Boję się śmierci bliskich, boję się nawet jak ktoś ma katar, że to zwiastun ciężkiej choroby...
Boję się wiatru, burz, trąb powietrznych...
Boję się ciemności.

Ostatnio jakoś strasznie mi się to nasiliło :(.
you can climb a ladder up to the sun
or write a song nobody had sung
or do something that's never been done.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
269
Dołączył(a)
08 mar 2010, 15:10
Lokalizacja
Śląsk.

Re: czego się boimy? Lęk przed.................

Avatar użytkownika
przez Polanka 06 lis 2010, 01:23
Ja sie boje siebie. Bo czasem lękam sie niczego...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
150
Dołączył(a)
16 cze 2008, 13:03

Re: czego się boimy? Lęk przed.................

przez anakonda 06 lis 2010, 01:30
a ja się boję raka : płuc, skóry
boję się marskości wątroby

boję się chorób wenerycznych

i boję się, że nigdy nie będę miała dzieci :,(
anakonda
Offline

czego się boimy? Lęk przed.................

przez thusday 02 mar 2011, 00:46
Boję sie wielu rzeczy, ciężkiej choroby, wypadku, i tej bezsilności która mnie czasem dopada na codzień, kiedy ciezko pracuję dążąc do celu a po drodze tyle przeciwnosci. Boje sie ze nie bede miała kiedys siły. Ze u schyłku życia uswiadomię sobie ze nie wykorzystałam swoich darów losu. Smierci tez sie boję. Choc czytając wspomnienia tych , których udziałem była śmierć kliniczna, wygląda na to że lepiej jest po tamtej stronie. Poki co starcza mi odwagi i sily zeby życ. Tylko czasem ten lęk sie czai w zakamarkach duszy..http://poznajdate.com/azaver.html
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
01 mar 2011, 23:24

czego się boimy? Lęk przed.................

Avatar użytkownika
przez rotten_luck 02 mar 2011, 11:50
Oj tak, boję się... pośmiertnej nieświadomości. Nie potrafię znieść myśli, że po śmierci może nie być niczego, że śmierć oznacza koniec.
thusday, a gdzie czytałaś te wspomnienia? Czy chodzi o książkę "Życie po życiu", czy może coś innego? Bardzo bym chciała trochę więcej o tym poczytać.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
02 mar 2011, 11:25

czego się boimy? Lęk przed.................

przez leon21 03 mar 2011, 10:46
lęk przed niezaspokojeniem potrzeby akceptacji, osamotnienie w rodzinie, odrzucenie itp.

Ja to nawet czuję sam sobą, że po prostu brak mi tego poczucia przynależności i akceptacji w rodzinie. Miałem to kiedyś (iluzja jak się okazało) i czułem się pełny. Teraz czuje się jakby ktoś oderwał ze mnie jakąś wewnętrzną część, która uporczywie domaga się wypełnienia tego.
Offline
Posty
192
Dołączył(a)
16 wrz 2010, 13:50

Czego się boimy?

przez ewaryst7 18 maja 2011, 10:06
Ja najbardziej boję się chorób i śmierci..Ale też boję się dużych skupisk ludzi , agresji ..A Wy ?
Ostatnio edytowano 18 maja 2011, 11:30 przez Korba, łącznie edytowano 1 raz
Powód: Przenoszę. Dział o kwestiach dot. forum nie jest najlepszym dla takiego tematu.
Offline
Posty
2102
Dołączył(a)
29 maja 2008, 08:11
Lokalizacja
Braniewo-City

Czego się boimy?

przez malibu 18 maja 2011, 10:09
He,he, ja w sumie tego samego 8)
Offline
Posty
414
Dołączył(a)
09 maja 2011, 12:29

Czego się boimy?

przez ewaryst7 18 maja 2011, 10:12
Ufff... Nie jestem sama , znaczy się? :) Piszcie proszę , jestem bardzo ciekawa czego boją się inni..
Offline
Posty
2102
Dołączył(a)
29 maja 2008, 08:11
Lokalizacja
Braniewo-City

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 29 gości

Przeskocz do