Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Gość

Zaburzenia odżywiania (anoreksja, bulimia)

Rekomendowane odpowiedzi

Nie chodzę. Z natury jestem nieśmiałą osobą i nawet przez gardło nie przeszłoby mi powiedzenie, że dzieje się takie coś.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Nie chodzę. Z natury jestem nieśmiałą osobą i nawet przez gardło nie przeszłoby mi powiedzenie, że dzieje się takie coś.

 

szkoda...czasem warto sie przelamac.

 

wiesz jak mi trudno bylo zaczac terapie? strasznie sie balam...siostra mnie namawiala pol roku.potem po 2 tyg. terapii ucieklam.ale wrocilam

uwierz mi ze warto

moje zycie b.sie zmienilo na lepsze

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Mi nawet nie jest anoreksja ani bulimia potrzebna. Cokolwiek zjem i tak rozstraja mi żołądek i tracę na wadze.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Sol_, może mimo wszystko warto się przełamać? Wierzę, że jest cala masa kwestii, ktora Cię hamuje, ale czy warto przez to tracić zdrowie i co najważniejsze - życie?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Może i nie warto tracić, ale ja po prostu inaczej nie umiem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Sol_, a może spróbujesz? Zawsze możesz wrócić do punktu wyjścia, jeśli będzie to dla Ciebie zbyt dużo.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jak u Was?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ponawiam pytanie - jak się czujecie?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Strasznie...

Pocięłam się i zwymiotowałam właśnie to, co zjadłam.

Łapię każdą, wolną chwilę po to by w jakiś sposób się skrzywdzić.

Strach pomyśleć, co będzie jak zamieszkam sama... wykończę się...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

lalia, masz jakieś wsparcie? Możliwość porozmawiania z kimś? Ktoś wie o Twoich problemach z jedzeniem i autoagresją? Pytam, bo rozmowa z kimś może pomóc. Zależy jeszcze z kim, bo nie wszyscy są w stanie zrozumieć...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Lilith, mam wsparcie, rodzina wie o moich problemach. Jednak... Nie wiem, może tego nie doceniam, może jestem skrajną egoistką...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

lalia, to nie działa na tej zasadzie. Mimo wsparcia może być coraz gorzej i nie świadczy to o tym, że jesteś egoistką a o tym, że jest to coś, co jest Twoją trudnością, problemem. A z problemami nie zawsze potrafimy sobie poradzić - mimo ogromnych starań. Dobrze jednak, że nie jesteś sama. A pomoc specjalisty w takim razie? Terapia?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Lilith, jestem pod opieką psychiatry. Chodziłam do psychologa ale zrezygnowałam. Do terapii też mi jakoś nie po drodze...

W lutym wyszłam ze szpitala i było chwilę okej. Wszystko stopniowo wraca. Ja już jestem zmęczona tym, że jest ciągle źle. Obojętnie jak się staram.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

lalia, to skoro po szpitalu było ok, to może warto się zastanowić, czy nie skorzystać z takiej formy pomocy i zastopować tego zanim się rozhuśta na dobre? Rozmawiałaś o tym z psychiatrą? Wiem, że nawroty są męczące i że się człowiek stara, jak może i nie wychodzi jakbyśmy chcieli. Jednak weź pod uwagę to, że nadal się starasz, walczysz. Nie poddałaś się. To już dużo.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Lilith, nie chcę znów do szpitala. Ostatnio z psychiatrą gadałam właśnie na oddziale jak byłam. Chcę sobie sama z tym poradzić... wbrew pozorom nie jest tak źle. Urojeń nie mam, omamy sporadycznie. Może mi przejdzie, mam taką nadzieję.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

lalia, czyli od lutego tak naprawdę nie rozmawiałaś z psychiatrą i nie ma Ona pojęcia o tym, że jest gorzej? Rozumiem, że chcesz poradzić sobie sama. Z tego, co piszesz wychodzi na to, że jest źle. Obawiam się, że samo nie przejdzie. Jeśli czujesz, że jest gorzej, to rozważ proszę rozmowę z psychiatrą. Zrobisz oczywiście, jak będziesz uważała za słuszne, ale myślę, że to byłoby lepsze niż trafienie do lekarza, kiedy już naprawdę pozostanie tylko opcja szpitala...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Lilith, moja mama jest dość spostrzegawcza i widzi, że coś nie tak. Podejrzewam, że prędzej, czy później sama zadzwoni do lekarza.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

lalia, czyli jednak bliscy nie wiedzą od Ciebie, że coś się dzieje, a jedynie się domyślają. Innymi słowy - wsparcia jednak brak i w ogólnym rozrachunku jesteś z tym wszystkim sama...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Skoro już jestem na tym forum, to myślałam, żeby napisać takiego posta, choć niektórzy mogą uznać go za zbiór banałów.

Na zaburzenia odżywiania cierpiałam około 10 lat. Myślę, że zaczęło się w podstawówce, a skończyło gdzieś pod koniec studiów licencjackich. Raz było lepiej, raz gorzej. Chudnięcie, tycie, chudnięcie. Obecnie mam 25 lat i mogę powiedzieć, że czuję się po części z tego wyleczona. Tzn. wyleczona - zawsze coś siedzi w głowie, pozostaje, niestety. Czasami nadal łapie się myśl, że ktoś szczuplejszy ode mnie jest lepszy, ale od razu ją od siebie odrzucam. Czasami nie chce się jeść (ale to już raczej na tle nerwowym). Jednak na co dzień jem normalnie, nie wymiotuję, nie ćwiczę kompulsywnie. To dla mnie ogromny krok. Nawet jak chcę zrzucić parę kilo, to już nie głodząc się tygodniami, nie ćwicząc po 5 godzin dziennie, nie wymiotując. Zresztą obecnie mam normalną, szczupłą, umięśnioną sylwetkę. Taką, którą kiedyś uznałabym za grubą, ale obecnie uważam, że jest w porządku, choć jeszcze mam zamiar się lepiej wyrzeźbić (ale już bez natręctwa).

Chyba przede wszystkim - jaki banał - jednak jakoś pokochałam i zaakceptowałam siebie. To wymagało sporo pracy, no bo jak się siebie nienawidzi, no to jest trudno. Zmieniłam sporo w swoim wyglądzie (kolor włosów, fryzura, ubiór), przestałam ćwiczyć kompulsywnie, a zaczęłam z pasji (taniec, ćwiczenia siłowe, spacery). Od jakiegoś czasu zdrowo się odżywiam - cóż, w tamtych czasach żywiłam się czasami kostkami rosołowymi. Ćwiczenia fajnie uformowały mi sylwetkę. Przytyłam, ale kiedy porównuję zdjęcia, widzę, że wyglądam lepiej niż kiedyś. Zauważyłam, że jestem atrakcyjna dla płci przeciwnej, że jestem ładna, tylko tego nie widziałam. Zrozumiałam, że naprawdę jedyna osoba, która uważa mnie za grubasa, to ja. Zaczęłam jeść normalnie, choć nadal przed długi czas nie jadłam publicznie - często nawet w toalecie spożywałam posiłek, bo bałam się, że inni pomyślą, że jak ja mam prawo tyle jeść itd. W końcu zrozumiałam, że ja mam gdzieś, ile jedzą inni, co jedzą - i dzięki temu zaczęłam w końcu funkcjonować jak człowiek, nie bałam się powiedzieć na głos, że jestem głodna, czy zjeść kanapki przy wszystkich. Myślę, że kluczem tutaj jest wyrobienie sobie samooceny i nieuzależnianie jej od wagi. Waga to nic stałego. Nie jestem dla mnie teraz dramatem, że nie noszę spodni w najmniejszym rozmiarze. Chyba też jakoś pojawiły się u mnie nowe problemy i przestałam darzyć jedzenie takim emocjonalnym stosunkiem.

Wszystko to zajęło dużo czasu i moich chęci. Zrozumiałam dodatkowo chyba, że jak jeszcze tak będę robić przez 10 lat, to w końcu moje zdrowie nie wytrzyma. Co zabawne, teraz poszłam w stronę hipochondrii, a w tamtych czasach w ogóle mnie to nie interesowało, żywiłam się kawą, colą zero i fajkami. Życie bywa przewrotne ;).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie, nikt mi nie pomagał, nikt mnie też w tym nie wspierał, nawet rodzina. Sama sobie pomogłam ;) przynajmniej w tym obszarze. Myślę, że kluczem jest tutaj po prostu zrozumienie pewnych rzeczy plus pokochanie i zaakceptowanie siebie. Jednak piszę o tym teraz, jakby to było szalenie proste, a tak naprawdę to długi, trudny proces, szczególnie jeśli się siebie nienawidzi. Ja z całą pewnością siebie nienawidziłam. 

Tylko mój stan nie wymagał hospitalizacji. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ja miala anoreksje  w wieku 16 lat. teraz mam 37.

wtedy w najgorszym stanie wazylam 40 kg i  wygladalam jak kosciotrup/mam zdjecia/

lekarz juz mnie wysylal do szpitala. ale obiecalam mojej mamie ze zaczne jesc, ze sama z tego wyjde.

i udalo sie))nie chodzilam na zadna terapie,nigdzie.sama wyszlam z anoreksji.

teraz uwazam ze mialam MEGA silna wole walki.

oczywiscie dziewczynom ,ktore czuja ze sobie nie poradze,polecam terapie.

a teraz waze 65 kg przy wzroscie 165 i bardzo dobrze czuje sie z ta waga, zdrowo sie odzywiam,

zaakceptowalam siebie ,przynajmniej w kwestii wagi.teraz nie chcialabym byc takim szkieletem jak wtedy,za nic...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

U mnie można powiedzieć, że opanowałam w jakimś stopniu zaburzenia odżywiania. Napisałam w jakimś stopniu, bo mam nadal problem z brakiem odczuwania głodu. 11 lat temu miałam zaburzenia odżywiania mieszane. Udało się z tego wyjść dzięki terapii, aczkolwiek problemy z akceptacją siebie nadal są i nie ułatwiają trzymania się w ryzach. Moja waga jest w normie, ale niestety, regularnego jedzenia trzeba pilnować. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja miałam 37 kg najmniej... I byłam w szpitalu, bo już odmawiali leczenia poza. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×