Mój dzisiejszy dzień

Nic związanego z tematami 'nerwica', 'stres', 'depresja', 'psychologia' itd.
W końcu nie tylko psychologią człowiek żyje. ;)

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez mikamika 16 sie 2010, 10:07
Lajla napisał(a):emb220, moja lekarka powiedziała mi, że na początku może być ciężko, ten lek musi się "rozkręcić". Oprócz mdłości, braku apetytu i nasilonego niepokoju to ogólnie jest dobrze, jeżeli można w ogóle mówić, że jest dobrze w sytuacji gdy ciągle się boję...

mikamika te sposoby na złagodzenie lęku, to przede wszystkim racjonalne myślenie, co w moim przypadku jest ciężki, bo z natury jestem pesymistką. Boję się tłumów, więc jak jest bardzo źle to zamykam oczy i wyobrażam sobie, że jestem sama w swoim pokoju. Zazwyczaj pomaga, ale nie zawsze :(


No u mnie jak zaczyna sie panika proba racjonalnego myslenia nie pomaga nic a nic. Niestety...
Startuje tez z innym lekiem niz Ty, ale tez paroxetyna więc niby to samo i pierwszy tydzien byl super, a teraz sie skiepsciło troche i zaczynam miec takie objawy uboczne jak Ty.
Dziwne, bo powinno byc lepiej po pierwszym/drugim tyg. a u mnie dopiero zaczynaja wylazic skutki uboczne :? Nie rozumiem tego...
mikamika
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez Lajla 16 sie 2010, 10:09
mikamika, ja też tego nie rozumię. Ale już powoli mam tego wszystkiego dosyć :cry:
Na brzegu rzeki Piedry usiadłam i płakałam...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
244
Dołączył(a)
09 sie 2010, 10:35

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez Shadowmere 16 sie 2010, 10:40
Moja Szyszka właśnie rodzi
Pierwsze 2 oseski już są na świecie!!
3majcie kciuki :)
Shadowmere
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez Anonymous 16 sie 2010, 10:41
[i]wypowiedz skasowana, autor zbanowany[/i],
Anonymous
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez koroko 16 sie 2010, 10:57
esprit - mam tak samo; zreszta - odkąd pamiętam, nie znosiłem lata; po prostu nie lubie tej pory roku (wiem, ze to bardzo dziwne, ale tak jest); w dodatku wczoraj mialem atak paniki wieczorem, a jestem sam w domu; nie znosze tego... nerwica lapie mnie zawsze latem, zawsze wtedy jest najpotworniejsza, choc jak sie gdzies wyjedzie na wakacje, to odpuszcza,c ale potem i tak wraca...
koroko
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez Lajla 16 sie 2010, 11:01
Ja również nienawidzę lata, mi niestety na wakacyjnym wyjeździe nerwica dokucza jeszcze bardziej, a w środę wyruszam. Już się boję :cry:
Na brzegu rzeki Piedry usiadłam i płakałam...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
244
Dołączył(a)
09 sie 2010, 10:35

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez Anonymous 16 sie 2010, 11:05
[i]wypowiedz skasowana, autor zbanowany[/i],
Anonymous
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez koroko 16 sie 2010, 11:09
ja mam u siebie 23 ze wskazaniem, ze dojdzie do 31 i pewnie tak bedzie, bo to juz trzeci dzien z rzedu; z utesknieniem czekam na 1 wrzesnia, a jeszcze bardziej na 1 paxdziernika, kiedy zajme sie studiami i przestane myslec o tych nerwicach... cholera! mam dopiero 18 lat, na nerwice choruje z dosc dlugimi przerwami od dwoch lat i mam tego dosc; zawsze siel udze, ze bedzie okej, ze to nie wrocii... a moje leki przed chorobami psychicznymi to juz w ogole sa wykanczajace... musze sie wziac porzadnie w garsc, musze...
koroko
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez Korba 16 sie 2010, 11:09
TheGrengolada, to jest osoba, która zawsze wie wszystko najlepiej. I która nie jest wstanie zaakceptować mojego toku myślenia, dlatego powiedziała, że nie może tego więcej słuchać. To ta sama osoba, co mi powiedziała pogardliwie "Ty? Ty nie masz borderlina". Tak samo moje podejrzenie teraz, że mój były, który miał próbę samobójczą i potem przestał się do mnie odzywać, być może spróbował jeszcze raz i coś mu się stało, bo nie mam z nim kontaktu. "Na to odparła "Gwarantuje ci, że się nie zabił".
No to o czym tu rozmawiać. Skoro czuje rozpacz i pragnę kontaktu z nim, wg niej to głupota i nie ma o czym rozmawiać. No to ok, nie będę nic mówić. Najlepiej nic nikomu nie mówić..., człowiek się tylko gorzej czuje po tym.

Dzień zaczął się gównianie, zaspałam do pracy i miałam już z 5 telefonów zanim zdążyłam się pozbierać. Potem M. mnie wyśmiał, że nie pojawiłam się na ślubie, bo na pewno spałam. Prawda jest taka, że tak źle się czułam, że zapomniałam nawet jak jest dzień tygodnia. Ale co tam....
Myślę, aby zawiesić sobie na szyi tabliczkę "jestem chora psychicznie" i wreszcie nikt nie będzie robił głupich uwag.

W doopie mam wszystkich ludzi, na nikim nie można polegać. Mam dość, naprawdę mam dość................
Pieprz-i-vanilia
F60.31 F38 F33 F31
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
12808
Dołączył(a)
22 sty 2010, 22:58
Lokalizacja
nie z tej ziemi

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez Shadowmere 16 sie 2010, 11:11
Kasia po co Ty się z takimi babsztylami zadajesz?no przecież szkoda słów,psycholog się znalazła od siedmiu boleści :-|
Shadowmere
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez -asia- 16 sie 2010, 11:18
Korba, trzymaj się Kobietko...
Haniu, trzymam kciuki! Niech maleństwa zdrowo się chowają! :D

Dzień - moja głowaaaa, aaaaaaaaaa!!!!!! Migrena na całego. :evil: :pirate:
-asia-
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez Korba 16 sie 2010, 11:20
Hania bo to jakaś moja ostatnia linia łącząca mnie z normalnością. Ale ten krąg moich znajomych szybciutko topnieje. Zaczynam akceptować ten fakt i normalnie mi to lotto.
Pieprz-i-vanilia
F60.31 F38 F33 F31
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
12808
Dołączył(a)
22 sty 2010, 22:58
Lokalizacja
nie z tej ziemi

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez Anonymous 16 sie 2010, 11:23
[i]wypowiedz skasowana, autor zbanowany[/i],
Anonymous
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez emb220 16 sie 2010, 11:32
znam z autopsji ze ludzie ktorzy są zdrowi nie wiedzą o czym sie do nich mowi....Ja sama sie z tym borykam, nie mam o tym z kim pogadac, z mezem tez unikam takich rozmów bo ten to w ogole do lekarzy nie chodzi, to jakis cyborg ktory nigdy nie choruje wiec nie chce zeby sobie pomyslal....choc ja wiem ze akurat mojemu mezowi mogłabym powiedziec ale ja tam wole zdusić to jakos w sobie.....:(

Dzis dzwoniłam do tej mojej psychiatry i pielegniarka powiedziała mi ze bedzie dopiero jutro i jesli zle sie czułam po Parogenie to do konsultacji mam go nie brac i tyle...Zadzwonie jutro do przychodni i zapytam co robic z tym dalej. Narazie funkcjonuje bez leków, choc w torebce nosze cały czas xanax....W razie co musze go miec przy sobie bo jakbym nie miała to gwarantuje ze na 100% panika w pracy.....:(

Noc nieprzespana....spałam na ray i co chwila pobudka i kołatanie serducha. Pamietam ze jak bralam regualrnie xanax to spalam jak dziecko. A teraz dupa, chodze jak zombie :( mam w domu jeszcze tabletki NASEN ale to tez benzo wiec czy wezme xanax czy to - to niewielka roznica....tez uzalezniają :( czasami zastanawiam sie co jest lepsze- uzaleznienie od leków ale normalne zycie czy wieczny niepokoj, zdenerwowanie a trzymanie sie z dala od prochów ...Czasami mam wrazenie ze zaraz zwariuje ;(
emb220
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 15 gości

Przeskocz do