Mój dzisiejszy dzień

Nic związanego z tematami 'nerwica', 'stres', 'depresja', 'psychologia' itd.
W końcu nie tylko psychologią człowiek żyje. ;)

Re: Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez Victorek 06 gru 2008, 21:24
Oj tak te biegi po mieszkaniu...:) w sumie to nie wiadomo czy leżec czy latać jak głupek, ja leżeć podczas ataku nie mogę bo mam wrażenia zamierania serca i mózgu, bardzo dziwna choroba motylku :)
A co do leczenia to owszem lecze się choć może za mało tzn. korzystałem z terapii z psychologa, terapeuty i nic a tak jestem pod opieką psychiatry dostaje leki i tyle. Do tej pory zażywam jeden lek od roku, ponoć jest on dobry w moim przypadku (tak mi dwóch powiedziało)
ale teraz kiedy jest gorzej dostałem jeszcze dwa leki, lae sam nie wiem czy ja chcę to brać, jeden to benzo który lezy już naszykowany na półce a drugi ssri.
Jak by ktoś chciał pogadać, szczególnie o depersonalizacji jestem na GG
Możesz wcisnąć świnię we frak ale nie powstrzymasz chrumkania :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1137
Dołączył(a)
10 wrz 2008, 13:31
Lokalizacja
Łódź

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez motylcio 06 gru 2008, 21:45
Ech, benzo to ja już od roku biorę... SSRI też próbowałam, ale chyba za krótko, albo mi nie pomagał. Nie chcę chodzić po psychologach i psychiatrach, bo w sumie co oni mi pomogą? Wyleczą z lęku przed ciemnością? Powiedzą :"to tylko myśli" i tym mnie uzdrowią? Sory, ale nie... dlatego chciałabym spróbować np.akupunktury albo może jakieś masaże itp.
A czego boisz się najbardziej? Wychodzisz z domu bez problemu?
Offline
Posty
55
Dołączył(a)
30 maja 2007, 21:29

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez Venus 06 gru 2008, 21:56
Ja przyznam się szczerze, że mam bardzo duży problem z wyjściem z domu, sama oczywiście , bo z kimś to nie!
Zaczęło się też od złego samopoczucia od hormonów. Miałam zawroty głowy, wrażenie, że mdleję, albo że mózg mi się kurczy. I mam problem z wyjściem z domu, bo się boję, ze taki atak złapie mnie znów na ulicy, a właśnie wtedy się on najczęściej pojawiał, gdy byłam na zewnątrz, albo w jakimś budynku poza domem oczywiście. A o autobusie to już nie wspomnę! :(
Bla bla bla...
Offline
Posty
707
Dołączył(a)
22 lis 2008, 18:43
Lokalizacja
Z Wariatkowa :P

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez Victorek 06 gru 2008, 21:57
Boję się najbardziej że od tego zeświruje kompletnie, albo ten stan będe miał na stałe, i już całe życie się będe tak męczył brrr Też nie do końca wierze właśnie we właściwości tekstów psychologów, bo sam próbowałem tego , ale z kolei wielu wyzdrowiało, więc to nie reguła że pomaga albo nie, a benzo cię coś uspokaja? Ja z domu wychodzę bo muszę a tak to kiepsko z tym też, akupunktury próbowałem ale może nie będe mówił ci czy dała coś czy nie :)
Jak by ktoś chciał pogadać, szczególnie o depersonalizacji jestem na GG
Możesz wcisnąć świnię we frak ale nie powstrzymasz chrumkania :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1137
Dołączył(a)
10 wrz 2008, 13:31
Lokalizacja
Łódź

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez motylcio 06 gru 2008, 22:19
Aaa, czyli rozumiem, że nie pomogła. No nic, ja i tak mam ochotę spróbować;)
Wiesz, benzo pomagały krótko... Babcia mi dała, jak się trochę zasiedziałam w domu i kurczę wyszłam i było ok. Więc zaczęłam brać, ale tylko jak miałam iśc do szkoły... Potem zaczęłam prawie ciągle... Następnie, mama wmówiła mi, że one nic nie dają i przestałam, ale po tygodniu wróciłam do szkoły i zaczęłam brać... Tak na wszeli wypadek, bo jakby atak, to na pewno zmniejszą jego moc. I tak biorę, raz mniej, raz więcej... Ale ulgi już nie przynoszą, tylko sprawiają, że nie wpadam w taką panikę i nie nakręcam się jak coś się zaczyna dziać. Ale ostatnio, jak dostałam w domu ataku, to chyba tylko ten bezno mnie uratował...
U mnie jest tak, że za każdym razem się zmagam, jak wychodzę z domu. Zawsze coś się dzieje, ale najgorzej jest, jak np. jednego dnia nie wyjdę w ogóle nigdzie, to tego następnego zaczyna się fazowe przełamywanie... i tak wychodzę za furtkę, drugim razem trochę dalej, trzeciem jeszcze dalej... I chyba tego się najbardziej boję... Tego cierpienia.
Offline
Posty
55
Dołączył(a)
30 maja 2007, 21:29

Re: Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez Victorek 06 gru 2008, 22:35
Motylku pewnie że spróbuj :) to nie było tak że w ogóle nic nie dawało, w sensie fizycznym powiem ci że nawet czułem poprawę po akupunkturze ale na derealizacje mi nie pomagała w ogóle i zakończyłem sesje i tyle. Też teraz zamierzam łyknąć benzo jak dostane silnego ataku, może chociaż trochę zmniejszy ten stan.
Ja z wychodzeniem z domu nie mam aż takich problemów, choć często się boję wyjść z powodu ataku ale idę jakoś albo inaczej płynę :)
Jak by ktoś chciał pogadać, szczególnie o depersonalizacji jestem na GG
Możesz wcisnąć świnię we frak ale nie powstrzymasz chrumkania :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1137
Dołączył(a)
10 wrz 2008, 13:31
Lokalizacja
Łódź

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez Alexandra 07 gru 2008, 09:56
Victorek, z ta choroba- goraczka, to doskonale wiem jak to jest... ostatnio bylam bardzo chora- wirusowe zapalenie gardla, dostalam okropnych atakow lekow, bo musialam tu -w obcym kraju, na obcym kontynencie szukac lekarza i to dodatkowy stres byl dla mnie. i to bezczynne lezenie, tv i bezsennosc z powodu goraczki i bolu...masakra :?
Ola. Jeszcze będzie przepięknie,jeszcze będzie normalnie.
Offline
Posty
573
Dołączył(a)
28 maja 2006, 15:49
Lokalizacja
Wrocław

Re: Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez Victorek 07 gru 2008, 13:01
No tak Alexandra dzięki za odpowiedź, w sumie to nie dziwne że bezczynność nas załatwia dodatkowo i powoduje lęki, ale wkurza mnie to bo nawet pogorączkować i się powylegiwać :) nie można normalnie.
I jeszcze jakieś dziwne myśli że ta gorączka to pewnie od czegoś itd...
Kapo ja jak gdzieś u kogoś jestem np. u kolegi i mnie czymś zajmie tak porządnie to przechodzi ale później i tak wraca :( A co do pieska to jeżeli tylko on coś pomaga tobie, to myślę że powinnaś przekonać męża do tego maluszka :) może się uda. zrozumie itd.
Jak by ktoś chciał pogadać, szczególnie o depersonalizacji jestem na GG
Możesz wcisnąć świnię we frak ale nie powstrzymasz chrumkania :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1137
Dołączył(a)
10 wrz 2008, 13:31
Lokalizacja
Łódź

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez Jola27 07 gru 2008, 17:49
KaPo gratuluje nowego czlonka rodziny a powiem ci ze sami psycholodzy zalecaja pieska przy depresj muj pisek bardzo mi pomaga czasem siedze zaplakana niemam skim pogadac a psina zawsze wyslucha przytuli sie on naprawde ulzy ci w chorobie a maz mysle ze sie przyzwyczai i zbiegiem czasu sam go pokocha :smile:
Offline
Posty
305
Dołączył(a)
30 maja 2008, 10:32

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez motylcio 07 gru 2008, 20:13
Ja też mam pieska^^ Mój bohater, dostałam go po pierwszym ataku... I w sumie dzięki niemu nie raz się przełamałam, zeby wyjśc z domu, żeby gdzieś dalej pojechać, wszędzie z nim^^ A jak jestem w złym humorze, to zawsze mogę się do niego przytulić. Uważam, że pies przy walce z tą chorobą jest bardzo pomocny:)
A tak na temat, to przed chwilą dostałam ataku.. No mam już tego dość... halo, czy ktoś mnie słyszy?! Mam dość!
Offline
Posty
55
Dołączył(a)
30 maja 2007, 21:29

Re: Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez Victorek 07 gru 2008, 20:20
Kurcze chyba w takim razie założę hodowle tych zwierzaków :) :) :)
trochę żartuje oczywiście a tak naprawdę to możliwe ze opieka nad zwierzaczkiem np. małym pieskiem to myślę że może mieć zbawienny wpływ na te nasze choróbki a chyba dlatego że siedząc w domu nie skupiamy się tylko na naszym ciele objawach itd.
Motylku też mam dosyć więc nie jesteś sama :) ja dzisiaj mam takie dziwne uczucie jakbym zaraz za moment dostać miał porządnego ataku, ale staram się nie dumac nad tym, choć benzo już prawie pokrojone leży :) i może taka motywacja powstrzymuje prawdziwą panikę. Do dupy tylko że masakrycznie drętwieje mi twarz :(

---- EDIT ----

Aha i Ka_Po jedna sprawa "może"??!!!! :) :) :) :) muszę tak to wyciąć tego pieska ze zdjęcia bo ja miałem jego uśliczniać a nie on mnie :) :) :) :) :)
Jak by ktoś chciał pogadać, szczególnie o depersonalizacji jestem na GG
Możesz wcisnąć świnię we frak ale nie powstrzymasz chrumkania :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1137
Dołączył(a)
10 wrz 2008, 13:31
Lokalizacja
Łódź

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez motylcio 07 gru 2008, 21:28
Drętwiejącą twarz też znam... Ech, masz rację do dupy. Czemu akurat nam się to przytrafiło? Jak patrzę na ludzi idących ulicą, śmiejacych się, cieszących aż mi się ryczeć chce. I to w dodatku, najczęsciej są to ludzie, którzy zrobili wiele krzywd innym... Cz ta nerwica to jakaś kara? Bo chyba inaczej tego nazwać nie można. Tylko niby za co kara?
Offline
Posty
55
Dołączył(a)
30 maja 2007, 21:29

Re: Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez suzak29 07 gru 2008, 22:08
motylcio, Ja też myslę,że to jakaś kara :(
Nie musze być idealna,wystarczy,że jestem wyjątkowa:)XD
Avatar użytkownika
Offline
Posty
588
Dołączył(a)
22 paź 2008, 17:57
Lokalizacja
Nadrenia Północna-Westfalia

Re: Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 07 gru 2008, 23:02
Takiego dola jak dzisiaj jeszcze nie miałem.Znowu oczywiscie czuje sie beznadziejnie fizycznie a przez to również i psychicznie.....Dzisiaj znowu wystarczyło że pojechałem na uczelnie i oczywiscie w trakcie złapał mnie ten sam dziwny atak co zawsze....czuje lekki brak oddechu i nagle serce zaczyna mi walic jak oszalale<tętno conajmniej 120> przez to zę tak walilo mialem jeszcze większe problemy z oddychaniem,zaczynam mimowolnie się trząść i to bardzo<tak zę ludzie widzą i gapia sie na ulicy> i w czasie tego napadu jestem bardzo slaby wręcz ledwo zipie..zwłaszcza wtedy kiedy atak zaczyna się po siedzeniu długim w danym miejscu...żęby po takim ataku wszystko doszlo do normy potrzebuje kilkugodzin zawsze,z powodu tego że ten atak bardzo mnie oslabia-tak mniej więcej wygląda to co mi sie dzieje..i to nie jest nerwica bo gadałem z psycho i z psychiatrą że radzej nerwicowe to to nie jest...co to może być..najlepsze jest to że ten atak przechodzi najszybciej wtedy kiedy zaczynam biegać,jeżdzić na rowerze,szybciej sie poruszać<tylko wiadomo że jak gdzieswyjade to dostępu do rowerqa nie mam,a z bieganiem o u mnie kiepsko jest ogólnie>...Tak sobie myśle czy to nie anemia albo coś<żeby nie bylo:wcześniej nie czytałem o anemiii tylko dzisiaj wieczorem>.....
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

Przeskocz do