Mój dzisiejszy dzień

Nic związanego z tematami 'nerwica', 'stres', 'depresja', 'psychologia' itd.
W końcu nie tylko psychologią człowiek żyje. ;)

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez Ridllic 21 paź 2008, 19:40
a mój ok ale jakie nieporozumienie mnie spotkało masakra :mrgreen:
Ridllic
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez Gosiulka 21 paź 2008, 19:47
A u mnie w pracy nawet fajnie było tylko wściekła jestem że nie potrafię przejść z powodu strachu pewnego odcinka drogi który kazał mi psycholog przejść Doszłam tylko kawałek i szybko zwiałam do domu Nie mam już siły walczyć odechciewa mi się wszystkiego Przecież ja tam kiedyś potrafiłam chodzić nawet kilka razy dziennie a teraz to nawet połowy nie przejdę :!: :!: :!:
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
851
Dołączył(a)
15 wrz 2007, 16:26
Lokalizacja
pomorskie

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez Misiek 21 paź 2008, 22:31
Jeszcze będzie taki czas że będziesz chodzić tam i z powrotem :smile:
Offline
Posty
1874
Dołączył(a)
28 cze 2008, 15:11

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez adam_s 21 paź 2008, 23:01
Gosiulka, dokładnie, jeszcze będziesz chodziła tam i z powrotem. Ja wiem co mówię bo przerabiałem to samo - lęk przez zatłoczonymi miejscami i ulicami :). Teraz jest ok już.
GG: 5988000
Avatar użytkownika
Offline
Posty
852
Dołączył(a)
01 kwi 2008, 22:01
Lokalizacja
Górny Śląsk

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez Misiek 21 paź 2008, 23:21
Też to przerabiałem...
Offline
Posty
1874
Dołączył(a)
28 cze 2008, 15:11

Re: Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez Duran84 22 paź 2008, 10:03
Jak ktoś chce posłuchać mojego głosu to zapraszam od teraz do 12.00 do radia (link poniżej :P) A poza tym wszystko w porządku dzisiaj... Mam nadzieję, że dzisiaj się uda... Wszystkie słowa krytyki i ewentualnych pochwał przyjmuję pod numerem gg 9528719 ZAPRASZAM SERDECZNIE ;)
http://rockmaniak84.blogspot.com/ Pierwszy mój blog od dawna. O muzyce i nie tylko...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
766
Dołączył(a)
24 cze 2008, 09:49

Re: Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez inez3 22 paź 2008, 10:21
cleo27, no wlasnie... u mnie tak jest, ze jak juz jest dobrze to kiedys nastepuje moment kiedy zaczynam sobie przypominac jak to bylo... zamiast myslec, ze super ze mi sie udalo to ja sie zaczynam bac, ze to kiedys wroci i mysle, mysle no i zaczynam sie czuc tak jak mysle... atakow raczej nie mam tak jak kiedys... poprostu sie boje, ze to znow to samo przez co sie denerwuje itd... kółko sie zamyka... mam ochote sobie az poprzeklinac... bo juz mnie wk... to, ze ciagle musze sie z czyms mierzyc, walczyc, probowac... juz do obrzygania mowiac brzydko. wczoraj tak sie wkurzylam, ze pojechalam tramwajem do mojego faceta do pracy (wkurzylam sie, bo juz mialam sie zaraz zalamac - dotyczylo to wyjscia wieczornego do restauracji, a balam sie jazdy tramwajem... teraz jezdze tylko samochodem, mimo ze logicznie rzecz biorac bedac sama bardziej powinnam sie bac niz w tłumie innych osob, tu raczej mi ktos pomoze). no i wsiadlam do tego tramwaju i tak sobie jade. pierwsze 5 sekund totalne spocenie, zoladek boli i tak sie zastanawiam czy nie wysiasc, no ale z drugiej strony po co? przeciez sie nic nie dzieje... dojechalam oczywiscie, cala droge powtarzalam sobie ze nic sie nie dzieje, kiedys przeciez lubilam jezdzic komunikacja miejska... no i jak wysiadlam to czulam sie jak za szyba, tak jakos dziwnie. poszlam do tj restauracji i no problem, zero nerwow, brzuch mnie tylko bolal, bo to jednak spiecie jest. zjadlam normalnie... wrocilismy do domu, a ja dol, ze czemu nie moge normalnie?? czemu wciaz sie musze zastanawiac czy jest dobrze, zle czy nijak?? czy ktos mi to wytlumaczy? lecze sie 3, 4 lata... i juz na prawde mam dosc ciaglego walczenia...
linka656, no wlasnie, odstawienie lekow... jeszcze troche czasu, bo lekarz mi powiedzial ze najpierw musze sie obronic zeby zadnych stresujacych sytuacj nie bylo,wiec czasu sporo... tylko, ze widzisz. pamietam jak odstawilam po jakis 8 mies., po pol roku wszystko wrocilo - fakt slabsze i szybciej wrocilam do rownowagi. powiedziano mi, ze moze za wczesnie i stad nawrot... teraz to ja sie niestety boje ze odstawie i znow bedzie to samo. jak boga kocham, moglabym brac te leki do konca zycia, oby tylko bylo normalnie. wiem wiem, powiecie, ze to zadne wyjscie, ze terapia. przeszlam terapie grupowa, potem indywidualne spotkania, wiem co to spowodowalo, zmienilam troche swoje zycie (np. wyprowadzilam sie z domu - problem z nadopiekunczymi rodzicami m.in.) i co z tego? wcale mi to nie pomoglo, juz sama nie wiem czy tu jest jakis konflikt wewnetrzny czy co... nie wiem, bo juz niby wszystko wiem, a to cholerstwo i tak wraca... juz drugi dzien jestem wsciekla a z drugiej strony zdołowana... yyyh strasznie sie rozpisalam...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1928
Dołączył(a)
06 cze 2007, 10:31

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez cleo27 22 paź 2008, 10:49
INEZ3...jak czytam Twoje posty to prawie jakbym o sobie czytala ( ja co prawda nie mam lekow przed komunikacja ,jezdze swoim autem ,ale jakby co to bez problemu jade autobusem czy tramwajem),ja czuje sie strasznie jak zostaje sama w domu,wtedy pracuje mi najbardziej wyobraznia ,przypominaja mi sie wszystkie najstraszniejsze ataki jakie mi sie w tym domu przydazyly no i zaczynam sie wkrecac. Nie poitrafie przestac o tym myslkec,tak jak Ty zamiast sie cieszyc ,ze np jest juz lepiej to ja coiagle i wkolko rozpiamietuje tamte wydarzenia.....mysle ,ze to jest jakas nerwica natrectw ! Pisalas ,ze masz nadopiekunczych rodzicow i w koncu sie wyprowadzilas.....mialam TEN SAM problem nadopiekunczy rodzice (teraz juz tylko mama bo tata zmarl) ,ale tez po dlugim, dlugim okresie czasu to zrozumialam i sie wyprowadzilam z mezem na swoje.Zaczelam terapie indywidualna ,bylam na dwoch spotkaniach dopiero ,czas pokaze czy to pomoze...
oj....pózniej coś napiszę!
Offline
Posty
338
Dołączył(a)
26 lut 2006, 22:54

Re: Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez inez3 22 paź 2008, 11:33
no wlasnie, jezdze samochodem, ale nawet jak wszystko bylo dobrze i gdzies mialam jechac autobusem to i tak sie stresowalam... ja nigdy sobie nie wkrecalam zadnych chorob np., ale u mnie z nerwow pojawia sie uczucie nudnosci (nie wymiotowalam nigdy z tego powodu) i uczucie ogolnej slabosci (nigdy nie zemdlalam), a wtedy to mam ochote sie gdzies schowac, a najlepiej uciec do domu... to uczcucie pojawialo mi sie (a teraz to chyba pojawia) jak musze gdzies sama pojechac, cos zalatwic, ba nawet wyjsc ze znajomymi (czego nie jestem w stanie zrozumiec, bo wsrod ludzi ja odzywam, a z drugiej strony ostatnio nie mam ochoty nigdzie wychodzic, z nikim sie spotykac, bo ciagle wtedy sprawdzam czy wszystko jest ok, a dalej to juz wiesz)... ale byly juz takie momenty, dlugie okresy kiedy nie bylo z tym problemu... dlatego wk... mnie to, ze jest niby dobrze, ale ja wciaz o tym mysle i sie nakrecam... ja sie umowilam do psychologa w pon., zobaczymy co o tym wszystkim powie, bo dawno nie bylam (nie bylo potrzeby)... ja juz poprostu mam dosc! ciagle to samo, ciagle sie nakrecam i juz mi rece opadaja... grr...

---- EDIT ----

tak wogole to sie zastanawiam co ze mna trzeba zrobic... spie dobrze, jem dobrze, ogolnie dobrze sie czuje fizycznie... przeszlam terapie grupowa, potem wiele indywidualnych spotkan... wiem co mi jest, znam mechanizmy dzialania, niby wiem jak trzeba postepowac to do k... nedzy czemu nadal mi te nerwy zycie zatruwaja?? mam 24 lata a boje sie jakichs /cenzura/, o ktorych nikt nie mysli i sie nad nimi nie zastanawia... to juz czasem nawet jest smieszne, ale i straszne - same skrajnosci... juz nie moge... normalnie, nie wiem co tu jeszcez mozna zrobic... :(
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1928
Dołączył(a)
06 cze 2007, 10:31

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez cleo27 22 paź 2008, 13:36
Nie wiem Inez3 ....tez mnie to juz wkurza i obawiam sie tego,ze tak super dobrze to juz nigdy nie bedzie.Musialybysmy sobie umysl zresetowac zeby nie pamietac tego co bylo.
oj....pózniej coś napiszę!
Offline
Posty
338
Dołączył(a)
26 lut 2006, 22:54

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez Misiek 22 paź 2008, 14:48
Dokładnie... to zawsze zostanie w naszej pamięci... pozostaje tylko to zaakceptować i postarać się być o tyle silniejszym... :smile:
Offline
Posty
1874
Dołączył(a)
28 cze 2008, 15:11

Re: Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez bee84 22 paź 2008, 15:11
Inez ... właśnie za 15 minut jadę do psychiatry ............... i dziś chce powiedzieć lekarce dokładnie to co Ty opisałaś ....
... widocznie tak to już z nami musi być ....
... ciekawe czego nowego sie dziś dowiem .... aż się boję
... niby ze mną już jest prawie ok .... ale tak na prawde to jest strasznie ..... nic tylko myśle i myśle, że to wróci ... tak jakbym na to czekała ...
....a nowych leków nie chce ...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
442
Dołączył(a)
30 maja 2008, 10:36
Lokalizacja
gdańsk

Re: Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez inez3 22 paź 2008, 15:18
bee84, to napisz potem co ci powiedziala, jestem ciekawa. no wlasnie, ze mna tez jest prawie ok, tylko te mysli wracaj i znow popadam w jakis dolek... dokladnie, jakbym na to czekala i byla gotowa stawiac temu czolo. tylko czemu ja wciaz musze czemus stawiac czolo?? :/
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1928
Dołączył(a)
06 cze 2007, 10:31

Re: Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez bee84 22 paź 2008, 20:02
Inez wyobraź sobie, że babka zwiększyła mi dawkę leku :shock: (brałam Citabax 20mg ... teraz będe brała Citabax 40mg) ... powiedziała, że taki lęk przed lękiem jest typowym objawem, ale jednocześnie najgroźniejszym .... on oznacza, że jeszcze nie jestem wystarczająco pewna swoich możliwości ... i że wystarczy jeden nieciekawy incydent i wszystko wróci ...... powiedziała, że ten lęk trzeba wyeliminować .... i że nie ma sensu sie męczyć .... ale pocieszyła mnie, że skoro czuje, że jest coraz lepiej ... to po tej większej dawce mam szanse na całkowite wyleczenie ;) ... ale to długo potrwa ....

Poza tym jestem zła bo się dowiedziałam, że w Trójmieście nie ma żadnej darmowej terapii :cry: ... a może Wy macie jakies inne info na ten temat??? ..... kasy nie mam więc prywatna psychoterapia odpada ...

---- EDIT ----

wiem, że tu dużo ludzi jest przeciwko lekom ..... ale widocznie Ci ludzie nie byli w tak złym stanie jak ja ...... wole się leczyć u psychiatry nawet do końca życia, niż przeżywać jeszcze raz to co przeżyłam :roll:
Tylko kurde, że tej darmowej psychoterapii u mnie nie można załatwić :cry:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
442
Dołączył(a)
30 maja 2008, 10:36
Lokalizacja
gdańsk

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do