Artykuły, poradniki

Psychologia ogólnie. Ciekawe książki, wymiana doświadczeń, ciekawe tematy.

Moze cos nowego

przez Bogdan 12 lip 2007, 20:48
Przeczytajcie, pomyslcie ,odpiszcie.
http://www.chinmed.com/klasyka/klas_art ... uddyzm.htm
Offline
Posty
37
Dołączył(a)
21 sie 2006, 05:57
Lokalizacja
Italia/Krakow/

PSYCHOTERAPIA-przeczytajcie!!!Warto.

przez Hanusia 19 lip 2007, 22:29
Hej tu Hanusia:) Nowa nie jestem.Byłam obecna w nerwicy natręctw w temacie co by było gdybym przestała go kochać....Nerwicę mam od 5 lat,z małą przerwą-tu dowód ze idzie się z tego wyleczyć. Cierpię bardzo przez tą "przypadłość", wiele mogłam stracić i wiele straciłam. Mówią, że nerwica nas czegoś uczy.Może...Mnie nic nie nauczyła.a nie przepraszam, nauczyła mnie ...cierpieć.Tak jak każdy z Was marzę o wyleczeniu...Obecnie jestem na lekach -seronil.Jednak od kilku dni pogorszenie ale jakoś daje radę. Dziwne że przy witaminkach,ale moze za mała dawka??Zwiększyłam sobie o 10:) Czekam na efekty.Jednak do sedna....
Postanowiłam zacząć nowy wątek, który już istnieje ale nie został kontynuowany.Mianowicie chodzi mi o to, abyśmy dzielili się tym co przekazują nam psychoterapeuci. Może akurat komuś pomożemy.
Postanowiłam zamieścić jeszcze pewien artykuł, który przeczytałam od przyłowiowej deski:)Myśle ze warto przeczytać w całości...

Artykuł autorstwa Jolanty Pierończyk: „Niech się stanie światłość” (publikowany : Dziennik Zachodni 2003.01.08)


Niech się stanie światłość ...
Leczą nerwice, rozwiązują problemy małżeńskie Psychologia mówi o wolności, samorealizacji jednostki, istnieniu zgodnie z jej aspiracjami... Dlatego w poprzednim systemie nie była nauką specjalnie eksponowaną. O modzie na psychologię w ogóle nie było mowy. Drzwi tego wydziału stały otworem dla wszystkich chętnych. Na studia psychologiczne szło się z prawdziwego zainteresowania. Życie zrobiło tamtym pasjonatom miłą niespodziankę. Bo skąd mieli wiedzieć, że wybrali kierunek, przed którym stoi ogromna przyszłość?
— Na zaburzenia emocjonalne i osobowościowe cierpi około 30 procent społeczeństwa — twierdzi Gerard Warcok. —
Zapotrzebowanie na psychoterapeutów jest więc duże. Pojawili się psycholodzy pracy, menadżerstwa, szkolni, kliniczni... Psycholodzy mają swój udział różnego rodzaju negocjacjach, szkoleniu kadr... Wiele ludzi jednak ciągle nie bardzo wie, że psychoterapia byłaby lekiem na problemy, z jakimi borykają się na co dzień. Właśnie w gabinecie psychoterapeutycznym najskuteczniej leczy się wszelkiego rodzaju nerwice i rozwiązuje problemy rodzinne, małżeńskie... Działanie stosownych formułek i sposobów postępowania zaskakuje samych specjalistów od psychoterapii. — Nierzadko już po kilku sesjach ludzie całymi latami owładnięci paraliżującym lękiem, depresją czy myślami samobójczymi zaczynają uwalniać się od męczących objawów i problemów — opowiada Gerard Warcok. — Wraz z zachodzącymi w nich zmianami zmienia się ich wygląd. Promienieją, wraca im radość życia... — Każdego dnia może w naszym życiu rozpocząć się korzystna zmiana, co jest oczywiście wspólnym sukcesem pacjenta i psychoterapeuty — mówi Bogusława Penc. — Dlatego każdy dzień może być dla psychoterapeuty świętem. (jol)

PSYCHOLOG : Psycholog — psychoterapeuta to lekarz dusz. Człowiek, który pomaga nam zrozumieć siebie i istotę naszych problemów. Jest to zawód, który popularnością zaskoczył dawniejszych absolwentów wydziałów psychologii. W czasach, gdy wybierali takie studia, nie były one ani modne, ani specjalne potrzebne.

PATRON : Patronem psychoterapeutów powinien być — zdaniem moich rozmówców — sam... Pan Bóg, który powiedział „niech się stanie światłość”. Tak jest właśnie w psychoterapii. Pacjent przychodzący do gabinetu jest w stanie unicestwiającej ciemności, sesje pozwalają na zdobycie jasności, uświadomienie problemu.





GOŚĆ W NA ZDROWIE z dniz 08.12.1994 (WIECZÓR -NA ZDROWIE)
Mgr.Gerard Warcok
Psychologia staje się coraz bardziej popularna.Rośnie społeczne zapotrzebowanie na wiedzę o tym, jak poznać siebie, mieć wpływ na innych, jak zdobyć przyjaciół, sukces, jak poradzić sobie ze stresem itd. Bez trudu można kupić książki z tego zakresu, niekoniecznie pisane przez psychologów, jak również książki profesjonalne, przeznaczone dla psychologów.Z poradami psychologów można się spotkać w TV, radiu, prasie. Czy jednak pomimo popularności psychologii, ludzie wiedzą, czym się zajmuje psycholog?
- To dobrze, że kultura i wiedza psychologiczna zajmują coraz więcej miejsca w świadomości ludzi.Sam się cieszę, gdy mogę znaleźć dobrą książkę psychologiczną, o co jeszcze kilka lat temu było trudno.Wydaje się jednak, że wiedza o tym czym zajmują się psycholodzy, jest nieraz błędna. Zdarza się, iż ludzie mylą psychologa z psychiatrą bądź z pedagogiem. Są również tacy którzy przypisują mu moc tajemną lub wręcz oczekują postawienia kabały. W psychologii, tak jak w innych zawodach, występują różne specjalizacje. Można na przykład specjalizować się w psychologii wychowawczej, rozwojowej, klinicznej, sądowej. Stąd szczegółowy przedmiot zainteresowań psychologów jest różny, np. psycholog kliniczny zajmuje się problemami ludzi, jakie pojawiają się w przeżywaniu, zachowaniu, przystosowaniu się do otoczenia. -W świadomości społecznej funkcjonują dwie skrajne opinie. Pierwsza, że każdy człowiek powinien mieć „swojego” psychologa, druga, że szukanie pomocy u psychologa jest wyrazem słabości. Jakie jest Pana zdanie na ten temat? -Stresy i trudności są wpisane w nasze życie i często pełnią pozytywną funkcję, mobilizują nas do aktywności, wzbogacają wewnętrznie. Każdy z nas od czasu do czasu ma zmartwienia, trudności, złe samopoczucie,cierpi. Nie zawsze jednak jest potrzebna, a także możliwa, specjalistyczna pomoc i leczenie psychologiczne. Niektóre dolegliwości mijają samoistnie. Uważam, że dostrzeżenie własnych problemów i podjęcie decyzji o zmierzeniu się z nimi świadczy o osobistej odwadze i nie jest oznaką bycia kimś „gorszym” słabym.
-Wiem, że w swej praktyce zawodowej spotyka się pan najczęściej z osobami z dolegliwościami nerwicowymi. Ostatnio spotkałam się z poglądem, ze co drugi człowiek ma nerwicę. Czy faktycznie nerwica jest tak powszechna?
-Często myli się nerwicę, która jest chorobą, z nerwowością bądź nadmierną wrażliwością. Trudne warunki życia, nadmierne stresy mogą doprowadzić do nerwowości, drażliwości i cierpienia, lecz nie są bezpośrednim powodem zachorowania na nerwicę.Mogą one być czynnikiem sprzyjającym ujawnieniu się dolegliwości nerwicowych, które mają swoje źródła w sposobie przeżywania rzeczywistości i siebie samego. Przeprowadzone w Polsce i innych krajach badania stwierdzają, że zaburzenia nerwicowe występują u około 25% populacji osób dorosłych, a więc rzadziej, niż to wynika z odczucia społecznego.
-Czym w takim razie jest nerwica?
-Nerwica jest chorobą, która może przejawiać się wieloma różnymi dolegliwościami,zarówno psychicznymi, jak np.napięcie, niepokój lęk, jak i fizycznymi np. drżenia i drętwienia w różnych częściach ciała, bólami głowy, dolegliwościami ze strony serca, układu pokarmowego i innych narządów. Może również objawiać się zaburzeniami w zachowaniu, np. w postaci natrętnych czynności.Chociaż objawy nerwicy są podobne do dolegliwości występujących w różnych chorobach ciała, to nie jest to choroba układu nerwowego, serca czy innych narządów. Nie należy również utożsamiać nerwicy z chorobą psychiczną, z psychozami. Jej przyczyną są wewnętrzne, nieuświadamiane konflikty, najczęściej powstałe w dzieciństwie, które oddziaływują na sposób przeżywania siebie i otoczenia. Dolegliwości nerwicowe są skutkiem takiego przeżywania i mogą się pojawić w różnym okresie życia. W nerwicy wyniki badań lekarskich i laboratoryjnych są prawidłowe i nie wskazują na istnienie choroby w organizmie. Nie oznacza to jednak, że pacjent udaje, symuluje czy „histeryzuje”, ponieważ źródeł prawdziwych cierpień w nerwicy należy doszukiwać się nie w chorobie ciała , lecz „duszy’.
-Czy nerwica jest uleczalna?
-Dosyć często spotykamy się z poglądem, że nerwicy nie można wyleczyć, można ją tylko „podleczyć” lub trzeba nauczyć się z nią żyć. Moim zdaniem takie opinie biorą się z tego, że pacjenci – nie wiedząc, gdzie mogą się leczyć – zostają ze swoimi dolegliwościami sami, bądź trafiają do miejsc, gdzie, gdzie oferuje im się łagodzenie objawów np. akupunkturą, masażami, ziołami,lekami uspakajającymi. Metody te mogą doprowadzić do zmniejszenia napięcia, czasem nawet do złagodzenia bądź ustąpienia objawów i poprawy samopoczucia. Często jednak to nie wystarcza. Objawy, te same bądź inne, wracają, ponieważ nie zostały usunięte przyczyny choroby. Natomiast na podstawie przeprowadzonych badań w różnych ośrodkach stosujących psychoterapię można stwierdzić, ze ok. 70% osób leczących się, zaznacza się poprawa, aż do całkowitego wyleczenia.
-Jak zatem leczy się nerwicę?
-Ponieważ przyczyną nerwicy są wewnętrzne, nieuświadamiane konflikty, leczenie polega przede wszystkim na pomocy pacjentowi w dotarciu od nich, ich odkryciu i uświadomieniu, po to, by móc lepiej radzić sobie z własnym przeżywaniem i funkcjonowaniem. Metodą leczenia, która do tego służy, jest psychoterapia. Jest to- jak dotąd- jedyna metoda, która likwiduje przyczyny nerwicy, a nie tylko łagodzi jej objawy. Mówiąc najprościej: psychoterapia jest metodą leczenia poprzez oddziaływania psychologiczne. Istnieją różne formy psychoterapii(indywidualna, grupowa, rodzinna), metody i typy(np. terapia analityczna, poznawcza, behawioralna, Gestalt) oraz techniki(np. rozmowa psychoterapeutyczna, psychodrama,hipnoza). Jednakże sama znajomość psychologii, jak i sama znajomość medycyny, nie wystarcza do zrozumienia i leczenia psychogennych zaburzeń czynnościowych, w tym nerwicy. Do stosowania psychoterapii niezbędne jest odpowiednie przygotowanie w postaci przejścia szeregu specjalistycznych szkoleń, stałe doskonalenie swoich umiejętności oraz możliwość korzystania z superwizji procesu terapii.
-Jaką formę psychoterapii stosuje Pan w swojej praktyce najczęściej i co decyduje o jej wyborze?
-W swojej pracy opieram się na podejściu psychodynamicznym, które ma swoje korzenie w psychoanalizie. Ten rodzaj terapii kładzie nacisk na zrozumienie znaczenia objawów chorobowych pacjenta ich symboliki oraz interpretacji. Dość często spotykane dolegliwości nerwicowe w postaci kołatania, bólów serca mogą być wyrazem nieuświadomionych problemów uczuciowych . Lęk przed pozostaniem samemu w domu nieraz można połączyć z lękiem przed samodzielnością i opuszczeniem przez partnera. Oczywiście w każdym przypadku objawy trzeba zrozumieć i interpretować indywidualnie, łączyć z historią życia pacjenta, jego sposobem przeżywania i aktualną sytuacją. Interpretuje się nie tylko wypowiedzi słowne, lecz również milczenie, zachowanie różne wytwory. Np. jedną z wartościowych metod jest test rysowania drzewa K.Kocha. Prastara przenośnia przyrównująca życie człowieka do drzewa, znajduje odzwierciedlenie w rysunku drzewa, który można w pewnych warunkach traktować jako psychologiczny portret rysującego. W swojej pracy korzystam również z innych form psychoterapii (np. terapia systemowa, poznawcza, behawioralna). O wyborze zawsze decyduje dobro pacjenta
-Czego można spodziewać się po wizycie u psychologa? Jak wygląda spotkanie z psychologiem?
-Na początku ważne jest poznanie tego, z jakim problemem czy sprawami ktoś się zgłasza. Każdy, kto przychodzi, ma czas dla siebie. Może powiedzieć o tym, co jest dla niego ważne i sformułować swoje oczekiwania. W zależności od spraw, z którymi dana osoba się zgłasza, ustalamy dalszy tok postępowania. Może to być udzielenie pomocy psychologicznej w sytuacjach trudnych, kryzysach małżeńskich, rodzinnych, w problemach zawodowych. Niekiedy potrzebne jest przeprowadzenie diagnostycznych badań psychologicznych. Z reguły wystarczy na to od jednej do kilku wizyt. W przypadku występowania problemów o charakterze nerwicowym bądź osobowościowym proponuję psychoterapię, która trwa od kilkunastu do kilkudziesięciu i więcej spotkań. Sesje terapeutyczne nie powinny odbywać się rzadziej niż jeden raz w tygodniu i trwają ok. godziny. Psychoterapia jest leczeniem trudniejszym niż leczenie farmakologiczne. Wymaga większego zaangażowania ze strony pacjenta, mówienia o swoich przeżyciach, umiejętności zastanawiania się nad sobą, wytrwałości, otwartości. Jak z tego widać decyzja o podjęciu leczenia nie jest łatwa. Jeżeli nie ma przeciwwskazań do psychoterapii, takie zadanie warto podjąć. Jak obrazowo ujęła to jedna z osób leczących się, terapię nerwicy można porównać do leczenia zęba. Można brać tabletki przeciwbólowe i dolegliwości na jakiś czas miną, lecz ząb pozostaje chory. Można pójść do specjalisty i wyleczyć ząb, choć będzie to trudniejsze i bardziej bolesne. -Czy psychoterapia może zaszkodzić? -Może zaszkodzić, gdy jest prowadzona przez osoby bez odpowiednich kwalifikacji bądź o niskich walorach etycznych. Wybór odpowiedniego miejsca leczenia czy osoby leczącej jest bardzo ważny. Należy korzystać z pomocy specjalistów przygotowanych do leczenia psychoterapią. Nie jest to jednak łatwe, gdy tak wiele osób oferuje swoje usługi w zakresie leczenia np. nerwic. Z pewnością wstępnym kryterium wyboru terapeuty może być jego wykształcenie psychoterapeutyczne. Warto podkreślić, że istnieje duże zapotrzebowanie na specjalistyczną pomoc psychologiczną. Ok.30% ludzi cierpi na różne psychogenne zaburzenia czynnościowe, głównie nerwice. Poza tym psycholodzy kliniczni zajmują się również innymi zaburzeniami min. chorobami psychicznymi, uzależnieniami, upośledzeniami umysłowymi,trudnościami emocjonalnymi. Na Śląsku, w co trudno uwierzyć, są miasta liczące nawet kilkadziesiąt tysięcy mieszkańców, które w placówkach służby zdrowia nie zatrudniają psychologów ani psychoterapeutów. Nie zależy to od braku funduszy czy braku zapotrzebowania, lecz od wrażliwości i wiedzy odpowiedzialnych za to osób oraz ich troski o mieszkańców. Istnieją nieliczne pozytywne wyjątki, np. niektóre małe gminy zatrudniają psychologa.
- Dziękuję.(WYWIAD PRZEPROWADZIŁA PANI MAŁGORZATA ARABAS)


HIPNOZA JAK PIGUŁKA (artykuł „Nowe Echo „ Jolanta Pierończyk)
-Żadnej dolegliwości hipnoza nie wyleczy –powiedzieli zgodnie tyscy psycholodzy kliniczni:Bogusława Penc i Gerard Warcok.-Hipnoza, jak pigułka, może złagodzić objawy, nawet wstrzymać je na pewien czas, ale nie wyleczy bez usunięcia przyczyny.
W psychoterapii trzeba więc głębiej zajrzeć w człowieka. Wymaga to czasu i pracy. Większej ze strony samego pacjenta niż psychologa. Dobry psychoterapeuta to bierny psychoterapeuta. Nadmierną aktywność wykazują ci niedoświadczeni. Praktyka i doświadczenie powodują nawet odchodzenie od hipnozy. Tak właśnie było z samym Freudem, który dość szybko zaniechał jej stosowania, -Hipnozę stosujemy na ogół na początku terapii-mówią wspomniani psycholodzy.-niewątpliwie ułatwi kontakt z pacjentem, zmniejsza napięcie. Jednak dobry psycholog jest w stanie osiągnąć to samo bez uciekania się do hipnozy. Dla kontaktu terapeutycznego nie jest to potrzebne. Indywidualne wyobrażenia o hipnozie i naturalna chęć doznania tego ciągle intrygującego stanu sprawiają, że często pacjenci przychodzą do gabinetu z nastawieniem na jego przeżycie. Najczęściej okazuje się, ze jest to zupełnie nie potrzebne. Dla psychologa hipnoza jest tylko jedną z technik. Ci zrzeszeni w Międzynarodowym Towarzystwie Hipnotycznym (a do nich należą Bogusława Penc i Gerard Warcok) są wręcz zobowiązani do jej odmitologizowania. Nie wolno im pogłębiać tajemniczości, która ją otacza. Przyznają jednak, że i dla nich samych nie była to technika taka sama jak inne dostępne w psychologii. Na samym początku nie obyło się bez emocji i obaw o rezultat. Dziś zgodni są co do tego, że bez gruntownego przygotowania psychoterapeutycznego nikt nie powinien zabierać się za hipnozę. -Człowiek wprowadzony w hipnozę uzewnętrznia bardzo różne przeżycia-opowiadają.-Nie można się ich przestraszyć, nie wolno pacjenta w takim stanie zostawić. Trzeba umieć być emocjonalnie z tą osobą. W przeciwnym razie można jej uczynić więcej złego niż dobrego. Niewłaściwa hipnoza dla psychiki jest wręcz niebezpieczna. Jolanta Pierończyk


To tylko nerwica?!



Robert cierpi na nerwicę lękową, leczy się półtora roku. Nim trafił do psychoterapeuty, jego świat kończył się na domu. Bał się wychodzić. Bał się o siebie. Bał się, że dostanie zawału, że nikt nie udzieli mu w porę pomocy. Obawy potwierdzało wyraźne uczucie słabości. Badania wprawdzie niczego nie wykazywały, wyniki były wręcz idealne, ale pacjent czuł się źle, robiło mu się słabo. Wreszcie dopuścił do siebie myśl, że z jego dolegliwości nie wyleczą go rutynowe wizyty u lekarzy, że źródło choroby tkwi gdzie indziej.
Bogusława Penc: U podłoża każdej nerwicy jest lęk pochodzący z wewnętrznego konfliktu psychicznego, zadawnionego. Ów lęk przekłada się na objawy emocjonalne cielesne, czyli wyraźnie odczuwane dolegliwości żołądka, serca praktycznie każdego innego narządu wewnętrznego. Nie leczone mogą prowadzić do poważnych zaburzeń w funkcjonowaniu człowieka.
Gerard Warcok: Wobec lęku zrodzonego z konfliktu psychicznego człowiek jest bezsilny. Szkodliwe jest w takich sytuacjach odwoływanie się do siły woli, namawianie do wzięcia się w garść, itp. To ziała przygnębiająco, bo ci ludzie naprawdę się starają, ale lęk za każdym razem wygrywa. Nie ma innej rady, jak poznanie jego przyczyny, uświadomienie wewnętrznych konfliktów wypartych ze świadomości.

B.P.: lęk jest wyrazem tłumionych przez lata uczuć, często agresywnych, ale nie tylko. To także wyraz sprzecznych potrzeb, nieakceptowanych przez nasze ego.

G.W.: Takimi niewygodnymi, nieakceptowanymi przez nas samych uczuciami są np. uczucia złości czy niechęci do bliskich, których się mimo wszystko kocha. Wtedy wypieramy je, tłumimy zagłuszamy i wydaje mam się nam, że ich nie ma. A tymczasem one są i żyją własnym życiem, mają swoją dynamikę i stają się tym niebezpieczniejsze, że są nie poznane, nieuświadomione, wypuszczone spod kontroli.

B.P.: Kiedy zaczynają dawać o sobie znać w postaci, której zupełnie nie kojarzymy z nimi, próbujemy szukać pomocy u lekarza. Po serii badań okazuje się jednak, że nic nam nie dolega. I wtedy słyszymy:” To tylko nerwica”, co jest pomniejszaniem i lekceważeniem niemałego dla pacjenta problemu. Na domiar złego słyszymy, że na to nie ma lekarstwa i z tym trzeba żyć, co jest nieprawdą. Nerwica to poważna choroba, wymaga żmudnej i specjalistycznej psychoterapii, ale jest do wyleczenia.

G.W.: Trzeba tylko uświadomić sobie przyczyny a te ujawnią się w toku psychoterapii.Błędem jest zwalczanie objawów bez ich zrozumienia. Każdy z nich jest komunikatem, coś znaczy, o czymś mówi. Trzeba należycie odczytać jego treść Niewłaściwie leczona nerwica prowadzi do poważnych uszkodzeń, a nawet do inwalidztwa. Odpowiednia psychoterapia leczy każdą nerwicę.

Robert nie zakończył jeszcze swoich wizyt w gabinecie psychoterapeutycznym. Czuje się znaczni lepiej, bardzo się jego życie w tym czasie zmieniło. Ale ciągle pragnie zgłębić przyczyny swoich dolegliwości, żeby się całkowicie od nich uwolnić.



Jolanta Pierończyk




Poszukiwanie straconego sensu życia



Nigdy człowiekowi nie było tak źle samemu ze sobą jak teraz. Problemy osobowościowe prawie nie istniały, a i nerwice miały inny charakter- wynikały z tłumienia naturalnych potrzeb, uchodzących wówczas za temat tabu i przyznawanie się do ich odczuwania mogło się potkać tylko z potępieniem. Dziś, w dużej mierze, nerwice zabarwione są problemami tożsamościowymi. Człowiek zaczyna tracić sens życia, gubi się w tempie zmian, ma kłopoty z adaptacją do nowych sytuacji. Jest w tym zapewne wina czasów,w jakich żyjemy: rozchwianie podstawowych filarów życia, niepewność, poczucie zagrożenia, ale i nieprzyzwyczajenie do decydowania o własnym losie.

-Niby więc wolno, zelżały nakazy, uelastyczniły się granice ludzkich możliwości, ale wiele osób straciło tym samym drogowskazy, bez których poruszać się nie potrafią- powiedziała Bogusława Penc z Gabinetu Psychologicznego w Tychach.

Ludzie boją się wziąć ster losu we własne ręce. Boją się ryzyka. Zazdroszczą tym, się wiedzie, a rzucić wyzwania losowi nie mają odwagi. Zaczyna przeważać przeświadczenie, że własnymi siłami niczego się nie osiągnie. Sukcesów, wysokiego standardu oczekują od szczęśliwego trafu w Totka czy innej grze. Nieudane próby potęgują uczucie bezsilności, beznadziejności...

-Było łatwiej- Przyznaje Bogusława Penc.-Dawne wzorce, nawet te najmniej życiowe, miały podstawową zaletę: stałość, niezmienność, niepodważalność. Wiadomo było co do kogo należy. Wyraźny podział ról na żeńskie i męskie wprowadzał w życie pewien porządek. Każdy grał w życiu rolę, do której od początku go przygotowywano. Nie było niespodzianek. Dzisiejszy chaos jest wynikiem zatarcia granic pomiędzy powinnościami kobiet i mężczyzn. I stąd już krok do problemów tożsamościowych.

Samotne matki borykają się z życiem i wychowywaniem dzieci.

Próbują robić wszystko, w rezultacie udaje się niewiele. Pochłonięte zarabianiem na życie, zaniedbują wychowanie. Rodzą się problemy. Zarówno dla nich samych jak i dla ich dzieci.

Jedni i drudzy są potencjalnym materiałem na pacjenta gabinetu psychologicznego.

- "... Miałem taki przypadek- wspomina Gerard Warcok ze wspomnianego Gabinetu Psychologicznego.-Chłopak był wychowywany tylko przez matkę. Wyrastał w poczuciu obawy o nią, a później odpowiedzialności. W pamięci dorosłego już mężczyzny pozostał ciężar tej odpowiedzialności. Odpowiedzialności, która przerastała jego nastoletnie niegdyś możliwości. W życiu dorosłym podświadomie dążył do uniknięcia obarczania się podobnym ciężarem."

-"...Może być też inaczej- uzupełnia B.Penc.- Chłopak porzucony przez ojca zaczyna przejawiać zainteresowanie własną płcią. Nie są to jednak typowe potrzeby homoseksualne, raczej chęć odwetu za odrzucenie przez ojca. Coś w rodzaju: „nie chciałeś mnie ty, to znajdę innych mężczyzn, którzy mnie zaakceptuj".



Każdy problem pogłębia się, kiedy dołączy doń samotność.

W Tychach samotność odczuwana jest bardziej niż gdziekolwiek indziej. Wynika z oderwania od korzeni i braku ostoi, jaką jest życiowa mądrość starszych rodu. Państwo M. Nie należą do pacjentów gabinetu psychologicznego, ale są jednymi z tych, którzy dom rodzinny zostawili dziesiątki kilometrów stąd. Rodzinne strony opuszczali bez żalu. Być razem wydawało się wtedy najważniejsze, a Śląsk wabił dodatkowo atrakcyjną pracą i szansą szybkiego dorobku. Minęły lata. Los nie do końca spełnił swoje obietnice, a oddalenie od rodziny zaczyna coraz bardziej ciążyć.

Wielu ludzi choć mieszka tu od lat nie identyfikuje się z Tychami, ze Śląskiem. Nie interesuje ich lokalna prasa, telewizja regionalna. Nie czują się związani z ziemią, na której żyją. Edyta Górniak w jednym z wywiadów przyznała że rozłąkę z bliskimi odczuwa bardzo dotkliwie. „tęsknię za długimi wieczornymi rozmowami, rosołem i łazankami przygotowywanymi przez mamę”- powiedziała. Samotność znosi w imię kariery oraz drogi, którą uznała za słuszną. Sukcesy utwierdzają ją w przekonaniu, że ma rację.

W każdym obcym środowisku można się odnaleźć, jeśli tylko wyznaczymy sobie cel istnienia w nim, twierdzą psychologowie. Odnalezienie swojego miejsca w labiryncie życia polega również na wyznaczeniu sobie hierarchii wartości. Rzecz w tym by wybrać to, co jest dla nas najważniejsze, co mniej, co najmniej. Można nawet ponumerować sobie cele i w niedalekiej odległości mieć zawsze tylko jeden – nie za wielki, jasno sprecyzowany. Prawdziwym skarbem jest natomiast grono dobrych, sprawdzonych przyjaciół, którzy stanowią oparcie nie gorsze niż rodzina.
Jolanta Pierończyk

„Nowe Echo” nr 31 1.08.1995 r.


Problem tkwi w nas
-Koniec starego roku, początek nowego- to okres dość trudny dla wielu osób. W tym czasie częściej niż w innych porach roku szukamy porady psychoterapeuty.



Gerard Warcok: Święta, które powinny być bardzo rodzinne, pogłębiać rodzinne więzi, nie zawsze takie są naprawdę. Presja wyidealizowanego obrazu w konfrontacji z rzeczywistością może wywoływać stany przygnębienia, niezadowolenia z siebie czy innych.



Bogusława Penc: Zima, krótkie dni, ciemność oczywiście same w sobie problemem nie są. Problem tkwi w nas. Przełom roku może rzeczywiście uruchamiać myślenie o nim. Jest to bowiem czas bilansowania sukcesów i porażek, osiągnięć nie zrealizowanych planów. Jeśli tych ostatnich jest więcej, to powodu do niezadowolenia nie ma.

G.W.: Kiedy za oknem zimno, ciemno, ponuro, problemy stają się dla pacjenta bardziej widoczne. To o na zewnątrz, łączy się z tym, co w środku i potęguje uczucie smutku, pustki, niezadowolenia.

B.P.: Niesprzyjająca aura jedynie uruchamia to, co w nas jest. Latem mniej zaglądamy w swoje wnętrze, zima zmusza nas do większego kontaktu z samym sobą. I wtedy problemy, dotąd poprzez większą aktywność spychane na margines, zostają przywołane.

Objawy, jakie nasi pacjenci w tym okresie nam sygnalizują, są podobne: depresyjne nastroje, wyciszenie, niechęć, niepokój, smutek. Sugestywnie działająca aura takie nastroje rzeczywiście może modelować. Przyczyny, tkwiące zwykle bardzo głęboko, są jednak mocno zróżnicowane.

G.W.: Przyczyny nie sezonowe.

-Jak sobie pomóc?

B.P.: Odradzamy poprawianie sobie nastroju lekami. Nie leczy to przyczyn, natomiast może prowadzić do uzależnienia. Najlepsza byłaby konsultacja z psychoterapeutą, co wiele osób niesłusznie kojarzy ze słabością czy wręcz upokorzeniem. Można oczywiście spróbować samemu przyjrzeć się sobie, skupiając się bardziej na zrozumieniu siebie i swoich zachowań niż na rozpamiętywaniu, przeżywaniu i rozczulaniu się nad sobą.

G.W.: Nie należy problemu odsuwać, bo kiedyś wróci, i to z większą siła

B.P.: Jeśli już ktoś nie zdecyduje się na opowiedzenie o nim psychoterapeucie, powinien przynajmniej próbować podzielić się swoimi odczuciami i nastrojami z przyjaciółmi. Czasem spojrzenie na problem z zewnątrz przynosi jakieś rozwiązanie.

- Czy fundowanie sobie specjalnych zajęć na zimę, by skrócić czas na rozmyślanie nad sobą, to usuwanie problem.

G.W.: Zdrowa aktywność jest jak najbardziej wskazana i zawsze zalecamy ją naszym pacjentom.

B.P.: Jest to dobry sposób na uniknięcie przykrych nastrojów. Warto jednak podjąć psychoterapię, gdy przykre nastroje powtarzają się dość często i trwają dłuższy czas. Jeśli w depresję wpędza nas każda zima, to znak, że może to być objaw sporego wewnętrznego konfliktu, który ujawnia się w okresie większej izolacji. Usypianie tego stanu jest w tym momencie nie najlepszym wyjściem.
Jolanta Pierończyk

„Nowe Echo” 16.01.2001 r.

Mam nadzieję że tak jak i mnie zachęci Was, moje nerwuski Kochane do psychoterapii-zaczynam jutro u tej pani która wypowiada się w tym artykule. Życzcie mi powodzenie, potrzebuję go.

Dobrej nocki-przespanej nocki.
Niełatwo jest być odważnym, kiedy jest się tylko Bardzo Małym Zwierzątkiem...
Offline
Posty
84
Dołączył(a)
02 sty 2007, 16:11
Lokalizacja
małopolska

Avatar użytkownika
przez focir 19 lip 2007, 22:52
Dzięki za te artykuły.PRzeczytałam całość.

Chyba tez się wybiorę na psychoterapię, tylko powiedzcie mi ile to kosztuje :cry:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
31
Dołączył(a)
13 gru 2006, 13:37

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez scrat 20 lip 2007, 03:14
Nie wiem ile, wiem ile kosztowało mnie - 100 zł za godzinę. Może da się gdzieś taniej, ja szukałem najlepszego lekarza i nie pytałem innych o ceny :)
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
2093
Dołączył(a)
17 lip 2007, 16:44
Lokalizacja
Warszawa

Avatar użytkownika
przez Mona75 20 lip 2007, 08:07
Są poradnie państwowe, gdzie też można znaleść całkiem przyzwoitego terapeutę. Mój bierze 70 zł za wizytę
Avatar użytkownika
Offline
Posty
601
Dołączył(a)
24 mar 2007, 12:19
Lokalizacja
Wrocław

Avatar użytkownika
przez Tygryska 20 lip 2007, 11:05
Może uda ci się znależć dobrego psychologa państwowo- warto sprobować.
Ja niestety płacę 80 zł za wizytę, ale warto, na takich kwestiach nie zamierzam oszczędzać.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
589
Dołączył(a)
05 sie 2005, 19:14

przez Hanusia 20 lip 2007, 11:50
witam:) miło że jesteście:)
ostatnio płaciłam 50 zł za 45 minut a obecnie to nie wiem ale sie przekonam...jeżeli psychoterapeuta jest dobry warto zapłacić....pomyślcie wizja radzenie sobie z naszą "przypadłoscią"....mmmmmmmm.....jak cudownie pomarzyć:)
z drugiej strony, spójrzcie przecież my tak nie wiele chcemy.....a tu nic ....buuuuuu
pozdrawiam i obiecuję że odezwę, aby podzielić sie wrazeniami:)
Niełatwo jest być odważnym, kiedy jest się tylko Bardzo Małym Zwierzątkiem...
Offline
Posty
84
Dołączył(a)
02 sty 2007, 16:11
Lokalizacja
małopolska

przez Wojciech Okoń 02 sie 2007, 18:40
www.pewnosc.infinitemind.pl pod tym adresem znajduję się e-book, który jest o tym pewności siebie. Sam go przed chwila dostałem i jestem oczarowany jego lekturą. Po prostu te kilkanaście stron, odmieniło moje życie. Myślałem że to nie możliwe ale jednak.
Polecam z czystym sercem, bo to co tam przeczytałem jest warte kilku minut, a tym bardziej, że jest całkowicie za free!!
www.pewnosc.infinitemind.pl
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
02 kwi 2007, 08:35

Poszukiwane książki i artykuły o depresji

przez mążchorej 07 sie 2007, 22:51
Witam

Poszukuję książek lub artykułów o depresji, które skierowane są dla rodzin osoby chorej. Czyli opisują czego rodzina może oczekiwać od takiej osoby, na co się musi przygotować, jak ma pomóc itp. Chciałbym wtajemniczyć pewną osobę, ale nie bardzo mi to wychodzi :-( Idealny bylby artukuł na ze 20 stron, który opisałby depresję z punktu widzenia lekarza/medycyny oraz na kilku przykładach ze strony pacjenta. Grunt, żeby nie był zbyt powierzchowny oraz nie skupiał się na jednym przypadku (typu książka "jak poradziłem/łam sobie z depresją"). UWAGA: chodzi mi o dwa rodzaje depresji: "normalną" oraz poporodową

Będę wdzięczny za każdy odzew
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
08 lip 2007, 10:19

co sądzicie o tym artykule?

Avatar użytkownika
przez Dino 10 sie 2007, 21:06
daje wiele do myślenia. :!: :?:

Psychiatria – nauka czy mitologia?
lipiec 14th, 2006

Kiedy w naszym życiu dzieje się coś złego - tracimy pracę, rozpada się nam małżeństwo, psują relacje z innymi ludźmi - udajemy się do psychiatry lub psychologa. Takie postępowanie wydaje się logiczne, ponieważ oczekujemy pomocy i zrozumienia. Jednak swoją decyzję powinniśmy głęboko przemyśleć.

Mój pierwszy kontakt z psychiatrią nie wypadł najlepiej. Jako student medycyny podważyłem diagnozę jednego z lekarzy twierdząc, że osoba, u której rozpoznano schizofrenię, naprawdę jest zdrowa, a jej niecodzienne doświadczenia wiążą się z postrzeganiem innej rzeczywistości. (…) Pamiętam, że od tamtej chwili profesor Tadeusz Bilikiewicz - ówczesny szef bydgoskiej Kliniki Psychiatrii – dziwnie mi się przyglądał.

Jak głosi definicja słownikowa, psychiatria to specjalistyczna gałąź medycyny, zajmująca się diagnozą zaburzeń umysłowych, ich leczeniem i zapobieganiem. Większość ludzi sądzi, że - tak jak chemia czy fizyka - ma ona solidne podstawy naukowe. Popełniają błąd.

29 kwietnia 1996 roku w Port Arthur na Tasmanii uzbrojony w broń półautomatyczną Martin Bryant zabił 35 osób i zranił 20. Strzelał w kawiarni pełnej japońskich turystów, w pobliskim pubie oraz do przejeżdżających ulicą pojazdów. Po zatrzymaniu ten 28-letni mężczyzna o przyjaznym wyrazie twarzy i długich blond włosach był badany przez czterech biegłych psychiatrów, którzy starali się dociec przyczyny tak desperackiego postępku. W wyniku owych konsultacji postawiono cztery różne diagnozy.

Pierwszy z lekarzy stwierdził, że pacjent ma schizofrenię paranoidalną, drugi orzekł, iż jest to psychopatia, trzeci zdiagnozował zespół Aspergera (będący odmianą autyzmu), czwarty zaś ograniczył się do stwierdzenia, iż Bryant… nie ma syndromu Aspergera.

Wyobraźmy sobie, że czterej chemicy otrzymują do zbadania próbkę tej samej substancji. Pierwszy uznaje, że jest to siarczan miedzi, drugi, że tlenek siarki, trzeci dostrzega chlorek sodu, a czwarty oświadcza, że… substancja ta z pewnością nie jest chlorkiem sodu. Czy w tej sytuacji uznamy, że chemia wspiera się na solidnym fundamencie nauki?

Zaburzenia umysłowe klasyfikuje się dziś zgodnie z Diagnostycznym i statystycznym podręcznikiem chorób umysłowych. W roku 1840 znano tylko jedno takie schorzenie, powszechnie określane jako idiotyzm. 40 lat po powołaniu Amerykańskiego Towarzystwa Psychiatrycznego było ich już siedem: mania, melancholia, monomania (irracjonalne koncentrowanie się na jednym obiekcie), porażenie postępujące (czyli kiła trzeciorzędowa), demencja, alkoholizm oraz epilepsja.

W 1952 roku liczba zaburzeń umysłowych wzrosła do 112, a w 1968 do 163, przy czym decyzje o wprowadzaniu do rejestru nowych jednostek chorobowych - co wydaje się warte podkreślenia - podejmowano w wyniku… głosowania. Na specjalnie organizowanych spotkaniach, szacowne grono psychiatrów ustalało, czy określone choroby istnieją, czy nie! Na skutki nie trzeba było długo czekać. W 1980 roku zadekretowano 224 schorzenia psychiczne, w 1987 - 253, a w 1994 - 374.

Bruce Wiseman, autor książki Psychiatria – największa zdrada, uważa, iż schorzenia te fabrykują sami lekarze. To psychiatrzy – jego zdaniem – zapoczątkowali praktykę diagnozowania chorób, których istnienie jedynie podejrzewali, co zaowocowało przekonaniem, że skoro pacjent zachowuje się nienormalnie – czytaj: inaczej niż ogół społeczeństwa – musi być chory.

Zachowanie uznawano zatem za objaw i stwierdzano, iż jego źródło tkwi w chorobie. Znakomitym przykładem może tu być zespół ADHD, objawiający się nadpobudliwością psychoruchową połączoną z brakiem skupienia uwagi.

Do początków XX wieku istnienie takich nadpobudliwych dzieci przyjmowano jako zjawisko naturalne. Po prostu zakładano, że z czasem nauczą się ona zmieniać swoje zachowanie. Obecnie psychiatrzy wiedzą, że z takimi dziećmi dzieje się coś złego. Rodzice nie podzielają tego poglądu, dopóki (kierując się sugestią pedagoga szkolnego czy nauczycieli) nie wejdą do gabinetu psychiatry. Gdy stamtąd wyjdą, będzie towarzyszyć im świadomość, że ich dziecko jest… inne.

Przyjrzyjmy się tej sytuacji z bliska. Zmianie nie ulega rzeczywistość, zmienił się odbiór zachowania dziecka przez rodziców. Aż do tej chwili było zdrowe – teraz jest chore. Jako normalne, prawdopodobnie wyrosłoby na dorosłego człowieka, który znalazłby w życiu swoje miejsce. Z etykietką ADHD rodzice, nauczyciele i inne dzieci będą traktować je inaczej, i w końcu ono samo zacznie postrzegać siebie jako niespełniające określonych wymogów. Powodem takiego stanu rzeczy jest wymyślona przez psychiatrów rzeczywistość ADHD. Wymyślona, gdyż brak jakiegokolwiek dowodu na to, iż taka choroba istnieje; jej etiologia – jak to zwykle w psychiatrii bywa - nie została do końca wyjaśniona. Mówi się o czynnikach genetycznych, a także o wpływie pól elektromagnetycznych na centralny układ nerwowy dziecka w łonie matki. Jak sądzą psychiatrzy, najbardziej niekorzystnie oddziaływają: kuchenki mikrofalowe, światło fluorescencyjne, komputery, kamery video, telefony komórkowe, faksy, suszarki do włosów, a nawet… koce i poduszki elektryczne. Czy biorąc pod uwagę rozwój techniki w najbliższych latach, należy przyjąć, że wszystkie nasze dzieci będą skazane na zespół ADHD? A co z nadpobudliwością wśród młodych aborygenów lub Indian z nad Amazonki?

Podobnie rzecz wygląda z dysleksją i dysgrafią. Przed laty uważano, że dzieci, które popełniają błędy ortograficzne, niebawem z tego wyrosną. Wielu znanych dziennikarzy, pisarzy i aktorów – w świetle współczesnych diagnoz psychiatrycznych – w młodości było dyslektykami. Obecnie takie osoby uważa się za inne. W zastraszającym tempie rośnie liczba zaświadczeń wystawianych przez logopedów i psychiatrów potwierdzających, że dziecko, które do nich trafiło, cierpi na dysleksję, co notabene w znacznym stopniu ułatwia przebrnięcie przez ciężkie lata szkoły.

Tezę, iż zaburzenia umysłowe są wymyślane przez psychiatrów, potwierdza też wypowiedź dr. Waltera Afielda. Cytuje on dane z międzynarodowej konferencji psychiatrycznej, na której lekarze rosyjscy, komentując leczenie problemów niedopasowania w małżeństwie w Ameryce, skonstatowali, że te sprawy w Rosji nazywa się po prostu… pechem.

Leczenie wymyślonych chorób ma charakter psychologiczny lub somatyczny. Postępowanie psychologiczne to poradnictwo albo psychoterapia, natomiast leczenie somatyczne (zakładające, że umysł jest tożsamy z mózgiem) sprowadza się do aplikowania pacjentom środków farmakologicznych, poddawaniu ich elektrowstrząsom bądź operacjom neurochirurgicznym.

Elektrowstrząsy po raz pierwszy w historii zastosowano we Włoszech w 1838 roku. Wówczas to psychiatra Ugo Cerlettti, będąc świadkiem użycia tej techniki w rzeźni (w celu ogłuszenia świń przed przecięciem im gardła), zdecydował się użyć jej w celach leczniczych u ludzi. Jego pierwszym pacjentem był mężczyzna u którego stwierdzono schizofrenię.

W USA praktykę tę wprowadzono do szpitali w roku 1940. Dwa lata później Abraham Myerson, publicznie oceniając terapię elektrowstrząsami oświadczył: w procesie leczenia ważnym czynnikiem jest obniżenie inteligencji. Najlepsze wyniki uzyskuje się u tych osobników, u których redukujemy ją niemal do stanu niedorozwoju umysłowego. Początkowo stosowano szok elektryczny bez podawania leków znieczulających, ale wkrótce przekonano się, że konwulsje powodują często złamania kości. W latach 50 zaczęto więc stosować środki zwiotczające mięśnie.

Co dzieje się w mózgu pacjenta poddanego elektrowstrząsom? Psychiatra Lee Coleman mówi: zmiany, jakie widzi się podczas stosowania wstrząsów elektrycznych, są identyczne ze skutkami każdego silnego uszkodzenia mózgu, takiego, jakie może na przykład wywołać uderzenie młotkiem w głowę (…) Ponieważ ani mózg, ani elektryczność nie zmieniły się od lat trzydziestych, wynik jest stale ten sam: uszkodzenie mózgu (…) Mózg przez jakiś czas pozostaje uszkodzony, a zatem pacjent nie wie, ani nie pamięta, co go martwi. Niestety, kiedy zaczyna dochodzić do siebie problemy zwykle wracają, ponieważ elektryczność nie zrobiła nic w celu ich rozwiązania.

Podobnym niewypałem jak elektrowstrząsy okazał się zabieg zwany lobotomią, polegający na przecięciu włókien nerwowych łączących czołowe płaty mózgu ze strukturami międzymózgowia – podwzgórzem lub wzgórzem. Odkryto, że przygnębionych, zamkniętych w sobie i kapryśnych pacjentów można w ten sposób przemienić w osoby otwarte, przyjacielskie i normalne.

Oprócz oczywistych i – jak się wydawało – pozytywnych rezultatów, na popularności tego rodzaju leczenia zaważył sposób wykonywania zabiegu. W tzw. metodzie przezoczodołowej (rozwiniętej przez jej głównego praktyka, chirurga z Waszyngtonu, doktora Waltera Freemana) przypominający szpikulec do lodu metalowy pręt wprowadzano pomiędzy gałkę oczną a górną powiekę. Gdy pręt był ustawiony równolegle do grzbietu nosa w jego koniec kilkakrotnie uderzano srebrnym młotkiem. Kiedy przenikał pod czaszkę na kilka centymetrów, wyciągano go regularnym ruchem wahadłowym. Potem narzędzie wprowadzano w drugi oczodół i całą procedurę powtarzano.

Jak zauważa dziś neurobiolog David Goldman, prostota tego zabiegu pozwalała na przeprowadzenie go w gabinecie lekarskim. W ciąg jednego dnia neurochirurg mógł wykonać nawet kilka lobotomii. Pomiędzy rokiem 1942 a 1954 ów zbrodniczy zabieg stanowił leczenie z wyboru wielu zaburzeń psychicznych. Przychylnie wypowiadano się o nim w periodykach naukowych oraz na zjazdach medycznych. Odkrywcę tej metody, Portugalczyka Antonio Egaza Moniza uhonorowano nawet Nagrodą Nobla. Został on zastrzelony przez jednego z pacjentów poddanych lobotomii.

Amerykańscy psychiatrzy zafascynowani lobotomią orzekli, że metoda znajdzie wkrótce zastosowanie w leczeniu wszelkich zachowań odbiegających od powszechnie przyjętych norm, a więc będzie można ją stosować także u nadpobudliwych dzieci, homoseksualistów oraz… komunistów. Ta przerażająca kastracja, podsycona przekonaniem, że płaty czołowe mózgu nie odgrywają istotnej funkcji, ma dziś na koncie ponad 50.000 ofiar! Na szczęście ta (…) trwająca kilkanaście lat zbrodnia została przerwana.

Z kolei leczenie farmakologiczne w psychiatrii to cała litania skutków ubocznych. Stosowanie środków uspokajających i przeciwdepresyjnych wywołuje: senność, zamazane widzenie, zaburzenia seksualne, niekontrolowane drżenie kończyn, apatię, drażliwość, niestrawność, halucynacje oraz zachowania samobójcze i agresywne, nie wspominając już o uzależnieniach. Prozac – jeden z najpopularniejszych leków antydepresyjnych – tylko w samej Ameryce stał się przyczyną blisko dwóch i pół tysiąca zejść śmiertelnych! Należy on do leków zwiększających w mózgu poziom serotoniny, uważanej za hormon szczęścia, a zatem jest przepisywany nie tylko chorym cierpiącym na ciężką depresję i nerwicę natręctw, ale również osobom nie dotkniętym tak poważnymi przypadłościami.

Beztroska psychiatrów w szafowaniu lekami antydepresyjnymi jest doprawdy porażająca! Rokrocznie kilkanaście tysięcy recept na Prozac przepisuje się… niemowlętom! Do niedawna uważano, że charakter dziecka należy kształtować przez wychowanie, samodyscyplinę i zwalczanie niewłaściwych skłonności. Dziś – jak ostrzega amerykański profesor Francis Fukuyama – próbujemy iść na skróty i te same efekty uzyskiwać za pomocą leków. Takie postępowanie promują koncerny farmaceutyczne, które w celu zwiększenia zysków zrobią wszystko, jak też firmy ubezpieczeniowe doceniające fakt, iż leki są tańsze od trwającej dłuższy czas psychoterapii.

W stanach zjednoczonych ponad sześć milionów dzieci z zespołem ADHD otrzymuje specyfik o nazwie ritalin, będący pochodną… amfetaminy. Aplikuje się go nawet niemowlętom. W całej Uni Europejskiej sprzedaż tego preparatu podwaja się co rok; w Polsce ritalin ma zostać zarejestrowany już niebawem.

A zatem co oferuje psychiatria komuś, kogo zdiagnozowano jako osobę chorą umysłowo?

Po pierwsze, stawiająca taką diagnozę dyscyplina nie jest nauką, a po drugie nie jest w stanie nikogo wyleczyć. Może ona zaproponować życie na lekach psychotropowych i nie mało skutków ubocznych. Może też wpłynąć na zmianę osobowości.

Na zajęciach z psychiatrii, jakie odbywaliśmy we wspomnianej klinice profesora Bilikiewicza, zaprzyjaźniłem się z pacjentem, który pisał wiersze. Wysyłał je na konkursy i zdobywał nagrody. Jednak rodzicom chłopca nie podobało się, że zamiast towarzystwa innych preferował samotność. Psychiatrzy rozpoznali u niego schizofrenię, a kiedy skoczyli leczenie farmakologiczne chłopak już po pióro nie sięgnął.

W znakomitej książce Czarownicy i psychiatrzy E. Fuller Torres głosi tezę, że do leczenia zaburzeń umysłowych nie jest potrzebna wiedza akademicka, a jedynie umiejętność słuchania i wczuwania się w problemy drugiej osoby. Przytoczona poniżej opowieść jest tego dobitnym dowodem.

Pewnemu mężczyźnie wydawało się, że pod jego łóżkiem przyczaiły się potwory. Udał się więc do psychiatry, ale po wielu sesjach terapeutycznych (płacił po 100 dolarów za godzinę) nie odczuł żadnej poprawy. Potwory nadal okupowały podłogę pod jego łóżkiem jak gdyby nigdy nic. Wówczas zwierzył się ze swojego problemu kucharce, która w tygodniu gotowała mu obiady. Kobieta wysłuchała go uważnie, po czym dla pewności zapytała:

- One siedzą pod łóżkiem, tak?
Mężczyzna skinął głową.
- A to łóżko stoi na czterech nogach?
- Tak.
- Myślę, że jak pan obetnie te nogi, żaden potwór już tam nie wejdzie - dokończyła kobieta.

Zrozumienie i wczucie się w sytuację osoby uznawanej za chora psychicznie to podstawa postępowania terapeutycznego. Odbywając przed studiami staż na neurochirurgii pracowałem jako pielęgniarz. Do moich obowiązków należało roznoszenie obiadów pacjentom. Z tamtego okresu pamiętam pewną kobietę, panią Irenę, która miała guza mózgu. Odmówiła zjedzenie zupy, ponieważ – jak utrzymywała – do talerza zagląda jej koń. Co mogłem zrobić? Wyprowadziłem konia na szpitalny korytarz, przywiązałem do klamki u drzwi i zapewniłem pacjentkę, że zwierze nie będzie jej niepokoić. Kobieta spokojnie zjadła zupę i poprosiła o dolewkę.

Badania statystyczne, jakie ostatnio przeprowadzono w USA, wykazały, że współczynnik samobójstw wśród psychiatrów jest dziewięć razy wyższy niż wśród ogółu społeczeństwa. Zadajmy więc pytanie podstawowe: skoro nie są oni w stanie pomóc sobie, jak mogą leczyć innych?

Autor: Lek. Med. Krzysztof Chudziński
nie ma ludzi zdrowych są tylko nie przebadani.
normalność to zbiorowe szaleństwo
ja jestem odlotowym kierowcą zawodowym
kryzys wieku średniego?-kupiłem sobie YAMAHE XS 400
Avatar użytkownika
Offline
Posty
171
Dołączył(a)
06 sie 2007, 21:11
Lokalizacja
Dolnośląskie

Avatar użytkownika
przez IceMan 11 sie 2007, 01:54
Na moje oko sama prawda w tym artykule.
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

Fajny artykuł - polecam!

Avatar użytkownika
przez rolingstone 19 wrz 2007, 08:58
Depresja a lęk


Wstęp

Po zapoznaniu się z treścią niniejszej sesji uczestnik kursu powinien:

* rozumieć różnicę pomiędzy lekiem i strachem,
* znać objawy lęku,
* potrafić rozpoznać napady lęku panicznego i fobie.



Związek lęku z depresją

Najczęściej depresji towarzyszy lęk.

2 - 5% całej populacji cierpi z powodu depresji (czysta jej postać)

8% populacji cierpi z powodu mieszanych zaburzeń lękowo - depresyjnych.

Może zdarzyć się tak, że lęk zdominuje obraz kliniczny. Wówczas pacjent:

*
odczuwa silny niepokój,
*
nie jest w stanie spokojnie usiedzieć w miejscu,
*
nie potrafi niczym się zająć,
*
załamuje ręce,
*
dużo mówi, czasami nie dopuszcza innych do głosu.

Tego rodzaju obraz depresji wiąże się ze znacznym prawdopodobieństwem samobójstwa!


Lęk a strach

Strach:

*
jest objawem fizjologicznym organizmu,
*
powoduje zwiększoną gotowość do „walki i ucieczki”, co wiąże się z przygotowaniem organizmu do lepszego radzenia sobie z niebezpieczeństwem (zmysły stają się bardziej wyostrzone, podaż tlenu do mięśni jest zwiększona, sprawniej też myślimy i działamy),
*
strach jest upodmiotowiony,
*
strach trwa krótko.

Lęk:

*
nie jest zjawiskiem fizjologicznym – jest objawem psychopatologicznym,
*
trwa dłużej niż strach,
*
może być bardziej intensywny niż strach,
*
ogranicza zdolności działania, nie mobilizuje,
*
jest nieupodmiotowiony.

Oczami praktyka: „Stan ciągłego napięcia, zaburzenia snu i objawy wegetatywne są dla chorego ogromnie wyczerpujące i dlatego osoby z zaburzeniami lękowymi i depresyjnymi skarżą się na uczucie stałego zmęczenia. Może to rodzić nieodpartą chęć przerwania tego za wszelką cenę. Lęk towarzyszący depresji zwiększa prawdopodobieństwo wystąpienia prób samobójczych.”

Oczami praktyka: „Lęk przy depresji jest wolnopłynący, człowiek kładzie się z nim spać
i z nim się budzi.”


Objawy lęku 1

Objawy lęku dzielimy na:

* objawy psychiczne
* objawy somatyczne

Psychiczne objawy lęku:

* lęk, obawa przed:
+ szaleństwem
+ śmiercią
+ nieszczęściem
* lęk antycypacyjny (lęk przed lękiem, który może się nagle pojawić
+ utraty kontroli
+ omdlenia
* silne napięcie wewnętrzne:
+ poczucie „bycia na krawędzi”
+ niemożność odprężenia się
+ zamartwianie się
* drażliwość:
+ nietolerancja hałasu
* rozpraszanie się:
+ trudności z koncentracją i pogorszenie pamięci
* depersonalizacja:
+ uczucie, że nie jest się sobą

Somatyczne objawy lęku:

* serce, układ krążenia:
+ uczucie bicia serca
+ tachykardia
+ uczucie zmiany rytmu bicia serca i „wypadania” skurczów
+ zimne ręce i nogi
* układ oddechowy:
+ brak tchu, dusznośćo
+ przyśpieszenie oddechu
+ hiperwentylacja
* układ pokarmowy:
+ suchośćo w ustach
+ problemy z połykaniem
+ mdłości
+ dyskomfort w jamie ustnej
+ biegunki
* układ moczowo - płciowy:
+ częste oddawanie moczu
+ silne parcie na mocz
+ bóle menstruacyjne
+ problemy ze wzwodem
* wzrost napięcia mięśni:
+ bóle głowy
+ drżenia, trzęsienie się
+ bóle karku



Objawy lęku 2

Objawy ogólne zaburzeń lękowych

*
lęk – uczucie zaniepokojenia, nadmierna nerwowość bez konkretnej przyczyny i „lęk przed lękiem” drażliwość – w stosunku do siebie i innych osób (np. przewrażliwienie na hałas),
*
niepokój – niemożność usiedzenia w miejscu, drżenie ciała, obgryzanie warg lub paznokci, „wykręcanie dłoni”,
*
bóle – często napięciowe bóle głowy, a także tępe bóle karku i pleców (spowodowane ciągłym napięciem mięśni), bóle dołem brzucha,
*
objawy wegetatywne – czerwienienie się, nadmierna potliwość, bóle w klatce piersiowej, suchość w ustach, ucisk w żołądku,
*
zawroty głowy – zwykle nie są to zawroty głowy sensu stricte, raczej uczucie „pustki w głowie”, niepewności, „dziwne uczucie w głowie” czy też poczucie obcości (derealizacja),
*
kłopoty z koncentracją, wrażenie pogorszenia pamięci,
*
sen – kłopoty z zasypianiem, płytki sen bądź też całkowita bezsenność (często zgłaszane skargi dotyczące poczucia ciągłego zmęczenia mogą być spowodowane zaburzeniami snu).



Klasyfikacja zaburzeń lękowych

Zaburzenia lękowe stanowią część reakcji zaliczanych przez obowiązującą klasyfikację do zaburzeń nerwicowych (F40 - F48).

Rodzaj objawów i ich występowanie pozwala na wyodrębnienie:

1. zaburzeń lękowych w postaci fobii:
o agorafobia
o fobie społeczne (lęk społeczny)
o fobie specyficzne (izolowane)
2. lęku panicznego (napadowego)
3. zaburzeń lękowych uogólnionych
4. mieszanych zaburzeń depresyjno-lękowych

Najczęściej zaburzenia lękowe ujawniają się pod wpływem sytuacji stresowej, ale powstają u osób podatnych na zachorowania, w których życiu istotną rolę odgrywały traumatyzujące wpływy psychospołeczne.

Elementami traumatyzującymi mogą być:

* niewłaściwe kontakty emocjonalne w dzieciństwie,
* frustrujące metody wychowawcze,
* konflikt wewnętrzny.

Wynikiem niekorzystnych wpływów traumatyzujących jest ukształtowanie nieprzystosowanych postaw i nieadekwatnych mechanizmów obronnych.


Napady lęku panicznego

Napady leku panicznego charakteryzują się:

1.
nagłym początkiem (< 10 min.),
2.
intensywnym uczuciem paniki lub całkowitego przerażenia,
3.
„kołataniem” serca, subiektywnym uczuciem niemiarowego lub silnego bicia serca,
4.
uczuciem trudności w oddychaniu lub hiperwentylacją,
5.
nadmierną potliwością, zaczerwienieniem skóry, uderzeniami gorąca,
6.
nudnościami z towarzyszącymi wymiotami lub bez nich,
7.
wzdęciami brzucha, wiatrami,
8.
drżeniami ciała lub tylko uczuciem wewnętrznego drżenia,
9.
uczuciem omdlewania, zawrotów głowy, zachwiania równowagi („jakby coś się działo w głowie”),
10.
poczuciem obcości otoczenia (derealizacja) lub poczuciem obcości samego siebie (depersonalizacja) – chory często opisuje to uczucie jako zasłonę lub szybę między nim a światem lub nie potrafi opisać swoich odczuć,
11.
mrowieniami (parestezje), zwykle w rękach, czasami także twarzy (w ciężkich napadach hiperwentylacji),
12.
strachem przed utratą kontroli, niepoczytalnością,
13.
mimowolnym oddaniem moczu,
14.
zemdleniem,
15.
śmiercią.



Fobie

Fobia to obawa nieadekwatna do obiektu/sytuacji wywołującej lęk, powodująca unikanie tego obiektu/sytuacji.

Agorafobia:

* lęk przed zatłoczonymi miejscami (np. supermarket, metro, winda, autobus) i poczuciem samotności w tłumie, także lęk przed otwartymi przestrzeniami,
* lęk zwykle prowadzi do napadów paniki - chorzy unikają wychodzenia samemu z domu (lub w ogóle nie wychodzą z domu), czego konsekwencją jest mniejsza zdolność do pracy, życia towarzyskiego.

Fobia społeczna:

*
lęk przed sytuacjami społecznymi, przebywaniem w grupie, w szczególności wśród obcych,
*
obawa przed skompromitowaniem się, czy też byciem wyśmianym przez innych - lęk i panika w takich sytuacjach prowadzi do ich unikania (np. unikanie spożywania wspólnych posiłków),
*
pomimo dobrego wglądu (świadomości istnienia tych zaburzeń) - gorsze funkcjonowanie społeczne i zawodowe – częste nadużywanie alkoholu, leków uspokajających, narkotyków.

Fobie proste:

*
nadmierny strach przed określonymi rzeczami, zdarzeniami (np. przed wężami, pająkami, igłami, wysokością, lataniem, krwią, wymiotami),
*
unikanie narażenia na te bodźce, co prowadzi do gorszego funkcjonowania społecznego i zawodowego.



Farmakoterapia zaburzeń lękowych

Optymalne leczenie zaburzeń lękowych obejmuje:

1.
oddziaływania psychologiczne (interwencje psychospołeczne, edukacyjne),
2.
psychoterapię,
3.
farmakoterapię.

Sposób prowadzenia leczenia zależy od:

*
stopnia nasilenia zaburzeń,
*
współistnienia innych chorób,
*
oceny ryzyka samobójstwa,
*
dostępności form terapii,
*
ewentualnych przeciwwskazań do farmakoterapii,
*
udziału chorego w opracowaniu i realizacji planu leczenia.

Oczami praktyka: „Wybór leku zależy od rodzaju i nasilenia objawów lękowych.”

Przed rozpoczęciem farmakoterapii należy ustalić:

1. Co przemawia za wyborem leku (cel terapii, przeciwwskazania)?
2. Który z leków byłby najlepszy (ryzyko objawów niepożądanych, łatwość stosowania, różnice farmakologiczne, interakcje, koszt leku)?
3. Jak długi okres leczenia farmakologicznego jest przewidywany?

W zaburzeniach lękowych stosowane są:

*
trójpierścieniowe leki przeciwdepresyjne (TLPD),
*
selektywne inhibitory wychwytu serotoniny (SSRI),
*
selektywne inhibitory wychwytu zwrotnego serotoniny i noradrenaliny (SNRI) – wenlafaksyna,
*
odwracalny selektywny inhibitor MAO-A (RIMA) – moklobemid,
*
selektywny inhibitor wychwytu noradrenaliny (NRI) – reboksetyna,
*
antagonista receptorów noradernergicznych (NaSSA) – mirtazapina,
*
tianeptyna,
*
benzodiazepiny,
*
buspiron,
*
leki antyhistaminowe (wykazano skuteczność hydroksyzyny w lęku uogólnionym, ale ze względu na działanie sedatywne zaleca się ją tylko u chorych z nasilonym niepokojem, zwłaszcza na początku leczenia, jeśli istnieją przeciwwskazania do stosowania innych leków),
*
antagoniści receptorów beta-adrenergicznych (wpływają na objawy wegetatywne lęku, bardzo nieliczne zastosowania w leczeniu lęku np. lęk sceniczny – drżenie rąk u muzyków grających na instrumentach szarpanych, lęk przed publicznymi wystąpieniami),
*
leki przeciwpadaczkowe (nie są stosowane rutynowo w leczeniu lęku),
*
leki ziołowe (skuteczności leków ziołowych nie oceniono w badaniach klinicznych).



Farmakoterapia zburzeń lękowych 2

Zalety i wady leków stosowanych w zaburzeniach lękowych.

Grupa leków


Zalety


Wady

Trójpierścieniowe leki przeciwdepresyjne:

* imipramina
* klomipramina
* doksepina



*
nie powodują uzależnia
*
dostateczne dane kliniczne dotyczące skuteczności (z wyjątkiem fobii społecznej)
*
niski koszt leków



* działanie odroczone (po 2-6 tygodniach)
* ryzyko zgonu w przypadku przedawkowania
* konieczność stosowania kilku dawek w ciągu dnia

Działania niepożądane:

* działanie cholinolityczne
* proarytmiczne
* przyrost masy ciała

SSRI:

* fluoksetyna
* fluwoksamina
* paroksetyna
* sertralina
* citalopram



* nie powodują uzależnienia
* udokumentowana skuteczność
* względne bezpieczeństwo przy przedawkowaniu



*
opóźniony efekt działania (2-6 tygodni)

Działania niepożądane: w początkowym okresie stosowania

* drżenie,
* nudności,
* niepokój,
* zaburzenia funkcji seksualnych.

SNRI – wenlafaksyna

NaSSA – mirtazapina

NRI – reboksetyna


* nie powodują uzależnienia
* udokumentowana skuteczność
* względne bezpieczeństwo przy przedawkowaniu



* odroczony efekt działania (2-6 tygodni)
* wysoka cena leków

Benzodiazepiny

* alprazolam
* lorazepam
* klonazepam
* diazepam



* szybki początek działania
* udokumentowana skuteczność
* stosunkowo bezpieczne przy przedawkowaniu



* ryzyko uzależnienia

Działania niepożądane:

* senność
* wydłużenie czasu reakcji

RIMA - moklobemid

* nie powoduje uzależnia
* nienasilone objawy uboczne
* stosunkowo bezpieczny przy przedawkowaniu



* odroczony efekt działania (2-6 tygodni)
* niepełne dane o skuteczności

Buspiron

* nie powodują uzależnień
* stosunkowo bezpieczny przy przedawkowaniu



* działanie po 2-4 tygodniach
* skuteczny tylko w lęku uogólnionym

Działania niepożądane:

* senność
* nudności

Hydroksyzyna

* nie powoduje uzależnienia
* szybki efekt działania



* skuteczna tylko w leku uogólnionym
* nie oceniono wyników długotrwałego stosowania

Działania niepożądane:

* senność



Leczenie lęku panicznego i agorafobii

Napad lęku:

* benzodiazepiny (alprazolam, lorazepam)

Leczenie długotrwałe:

* SSRI (fluoksetyna, fluwoksamina, paroksetyna, sertralina, citalopram),
* trójpierścieniowe leki przeciwdepresyjne (imipramina, klomipramina).

Gdy leczenie nieskuteczne lub źle znoszone:

* benzodiazepiny (alprazolam, lorazepam, klonazepam, diazepam),
* SNRI (wenlafaksyna),
* NRI (reboksetyna),
* NaSSA (mirtazapina),
* RIMA (moklobemid).



Leczenie lęku uogólnionego

Leczenie długotrwałe:

* SNRI (wenlafaksyna),
* SSRI (paroksetyna),
* TLPD (imipramina),
* azapirony (buspiron).

Gdy leczenie nieskuteczne lub źle znoszone:

* benzodiazepiny (diazepam),
* leki przeciwhistaminowe (hydroksyzyna).



Leczenie fobii społecznej

Leczenie długotrwałe:

* SSRI (fluwoksamina, paroksetyna, sertralina),
* RIMA (moklobemid).

Gdy leczenie nieskuteczne lub źle znoszone:

* benzodiazepiny (klonazepam),
* SSRI (citalopram, fluoksetyna).
Nerwicę można pokonać :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
304
Dołączył(a)
04 kwi 2006, 12:52
Lokalizacja
Wawa

przez dash 19 wrz 2007, 11:17
bardzo przydatny artykul. Wszystkie nasze leki rozbite na czynniki pierwsze :lol:
Offline
Posty
58
Dołączył(a)
02 maja 2007, 22:03

przez karola05 21 wrz 2007, 19:04
Napady léku panicznego charakteryzuja sie smiercia??? to jakis absurd
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
21 wrz 2007, 15:35

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do