Pomóżcie czekam na odpowiedz

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Avatar użytkownika
przez gina 15 gru 2006, 23:30
Zgadzam się z przedmówcami,że lekiem na miłość jest następna miłość w myśl przysłowia- czym się strułeś,tym się lecz...chociaż szczerze mówiąc nie chciałabym być w skórze tej dziewczyny która będzie lekarstwem...
na próżno to wszystko co dzisiaj jest bólem....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
382
Dołączył(a)
21 paź 2006, 11:47
Lokalizacja
jeszcze nie stąd

Avatar użytkownika
przez Toshiro 15 gru 2006, 23:46
Symptomy które podałem są raczej ogólne i każdy może się zdarzyć pojedynczo zdrowej emocjonalnie osobie. Jednak gdy wysterują na raz i zdarzają się nagminnie mogą sugerować niską samoocenę czy niemożliwość odnalezienia swojego miejsca w grupie. Człowiek posiada zorganizowane potrzeby społeczne i pragnie posiadać, jak to fajnie Róża nazwała „swój image” w grupie. Ma to być coś co go określa i daje pewną przestrzeń jego osobie. Za pomocą grupy określamy różnice i odgradzamy nasze ja (izolacja prowadzi do zamazania własnego ja i kryzysów psychicznych - syndrom wariata na wyspie). Uczucie iż jesteśmy inny daje nam zwykle komfort psychiczny, odczucie iż jesteśmy normalni, czy gorzej przeciętni - wprost przeciwnie.

Sami również zwykle tak postrzegamy osoby, np.: „to jest ten co wszędzie jest ze swoim rowerem”, lub „to jest ta która zawsze, nawet latem nosi długie szale”. Wynajdujemy najbardziej charakterystyczną cechę ludzi często widząc nią ta osobę. Potrzeba indywidualizmu jest jedną z silniejszych potrzeb. Zamazanie naszej osobowości (szczególnie gdy kiedyś mieliśmy mocną pozycję lub gdy potrzeba indywidualności rodzi się nagle) jest dla nas dyskomfortowe. Tutaj raczej należałoby szukać źródła gdzieś w podświadomości. Procesy które toczą się tam w głębi odczuwamy jak ciąg niemożności komunikacji i nagłych obniżeń nastroju w grupie.

Zwalczyć te odczucia można (o czym Róża również wspomniała) traktując siebie z przymrużeniem oka i zbieraniem dystansu do siebie. Mój sposób który opisałem post wyżej może Ci się przydać choć na pewno do normalnych dróg nie należy (wynika z troszkę innych celów). Z kolei szukanie swojego image na siłę może przyczynić się do jeszcze większych frustracji, bo będziemy chcieć wiedzieć jakieś niezwykłe efekty i pewnie pojawią się nowe rozczarowania. Moim zdaniem najfajniej w dzisiejszym świecie jest mieć swój image (bo tak ten świat działa), a przy tym samemu przed sobą tak naprawdę go nie potrzebować.
„Bardzo często ludzie nie zdają sobie sprawy z tego że największa katastrofa ich życia może być równocześnie najpotężniejszą łaską z możliwych.” Eckhart Tolle
Avatar użytkownika
Offline
Posty
317
Dołączył(a)
18 wrz 2006, 16:14
Lokalizacja
po drugiej stronie lustra

Powrot do ciezkich stanow...

Avatar użytkownika
przez Saci 16 gru 2006, 12:34
Witam juz pisalem kiedys na forum i od razu chce napisac ze wspolczuje wam ze wogole tu zagladacie.Moja historia jest dluga i upierdliwa od razu chce zaznaczyc ze jestem na zejsciu po anfetaminie i ze kiedys bylem uzalezniony od tego srodka pewnie ma to jakies znaczenie a nawet napewno. Wyszedlem z tego ale co jakis czas ugne sie i biore np jak wczoraj i tydzien temu a wczoraj sam chcialem.Moje zycie wyglada tak ze nie pracuje nie ucze sie jestem po liceum siedze w domu prawie calymi dniami przed kompem wiec niby nie mam wiekszych problemow do depresji.Tylko jest maly problem ja caly czas sie czyms przejmuje jak mam wyjsc z psem na dwor to np wychodze o danych godzinach wtedy kiedy wiem ze nie spotkam nikogo kto niby mogbly mi zagrazac jakis kolesi z osiedla albo godziny szczytu mam leki ze mnie beda zaczepiac i cos mi sie stanie ogolnie jestem taki ze mam malo znajomych a przez te leki nie mam ochoty gadac z nikim obcym nawet przez 5 sekund bo sie stresuje. Koledzy ah koledzy jak sie z nimi spotykam tak raz w tyg 2 to pijemy a jak mysle ze mam do nich isc do mnie skreca w zoladku ale nie moge sie chowac caly czas bo jak tak robie przez tydzien to uznaje ze musze isc sie napic wyluzowac a to jeszcze wiekszy stres po takiej imprze nie chce mi sie ogladac ludzi przez pare dni czuje jakas niechec. mam dziewczyne ktora mnie wspiere praktycznie tylko przez nia wychodze ale tez nie za czest bo jest zajeta stara mi sie pomagac ale tez juz nie wie jak. .Musze jeszcze dodac na zakonczenie ze mysle ze ludzie mnie obgaduja i mnie wysmiewaja ze ten swiat to jakies truma show w ktorym gram glowna role i do tego mysli samobujcze bywaja. Juz sam nie wiem co mam robic moj swiat to dom a ja mam tylko jedno mazenie wyjsc nie przejmowac sie ludzmi ich opiniami rozmawiac jak czlowiek ! ! ! ! Ten swiat chyba nie jest dla mnie nie chce tak zyc ! ! POMOCY ! !
Avatar użytkownika
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
11 lip 2006, 19:11

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez Plejady 16 gru 2006, 13:00
No no no Toshiro kawal dobrej roboty. Jakbym pisal doktorat jakis to sobie wydrukuje poprostu pare Twoich postow ;) Dzieki wielkie za odpowiedz. Czyli rozumie, ze takie problemy z kontaktami miedzyludzkimi (a przynajmniej wiekszosc z nich) to wina podswiadomosci i procesow tam zachodzacych. Procesow ktore sa odpowiedzia na niska samoocne, niesmialosc i inne takie swinstwa siedzace gdzies gleboko w psychice. Tylko wydaje mi sie, ze to co siedzi we mnie to nie niesmailosc - intuicja ... chociaz moge sie myslic. No chyba, ze da sie to podzielic na plytka niesmialosc, taką odrazu widoczna oraz gleboka ... taka zakopaną w ziemi na ktorej to rosna niby normalne kwiatki i ciezko dojsc czemu czegos im jednak brakuje. Tak czy tak jesli to wina podswidomosci to tez podswiadomoscia da sie zniszczyc to cos myslac pozytywnie ;) Chyba juz nie bede dochodzil co tak naprawde mi jest bo naprawde w tym wypadku samemu nie umie pozbierac mysli a co dopiero przelac je na papier (czytaj klawiature ;)) Napewno byloby latwiej wiedzac co i jak ale poprostu bede dobrej mysli i pozytywnymi myslami bede powolutku wykopywal to cos z "srodka ziemi" ;) Dzieki jeszcze raz Toshiro za pomoc. Teraz jestem jeszzce bardziej przekonany, ze to napewno problem wynikajacy z wewnatrz a co za tym idzie bedzie latwiejszy do rozpracowania - przynajmniej teoretycznie ;)
Pozdrawiam
Plejady
"Cóż piękniejszego nad niebo, które ogarnia wszystko co piękne"
Mikołaj Kopernik
"Samotność - jakaś Ty przeludniona"
Stanisław Jerzy Lec
Avatar użytkownika
Offline
Posty
34
Dołączył(a)
17 lis 2006, 23:41
Lokalizacja
Tychy

Avatar użytkownika
przez melancholik 16 gru 2006, 16:51
Są generalnie dwa rodzaje depresji:
Depresja endogenna - choroba niezależna od czynników zewnętrzych i Depresja reaktywna spowodowana stratą /najczęściej kogoś bliskiego/
Reakcję Marka zaliczyłbym do typu drugiego jako reakcji na stratę dziewczyny. Problem Marka to fakt że Marek nie pozwala jej odejść. Sprawdza, pisze dzwoni choć tak naprawdę wie że juz jej nie ma.
Drogi Marku przestań chodzic do kredensu w którym nie ma juz chleba bo za rogiem jest piekarnia w której moze byc pełno świezego pieczywa. Pozwól sobie na ból i smutek po utracie dziewczyny. To boli wiadomo..jest to prawie jak amputacja... ktos zabrał Ci cząstke samego siebie. Prawda jest czasem bolesna ale musisz przez to przejść aby do następnego związku wejśc bez żadnego balastu emocjonalnego.
Jestesmy z Tobą.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
16 gru 2006, 14:34
Lokalizacja
ok Katowic

przez atrucha 16 gru 2006, 17:05
melancholik napisał(a):przestań chodzic do kredensu w którym nie ma juz chleba bo za rogiem jest piekarnia w której moze byc pełno świezego pieczywa.



Mądre słowa.. Aczkolwiek trudne do realizacji w niektórych życiowych sytuacjach.. :roll:
Bądźcie dzielni! Pa :)
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1781
Dołączył(a)
04 sty 2006, 00:29

Avatar użytkownika
przez meskalina 16 gru 2006, 17:19
melancholik? czyzby psychiatra pojawil sie na forum ? :D

juz wiem, chirurg, tez dobrze :)
hmmm...co tu dzisiaj wpisac???
Avatar użytkownika
Offline
Posty
301
Dołączył(a)
25 paź 2006, 00:55
Lokalizacja
z kosmosu

przez efelia 16 gru 2006, 21:57
Witam,
Może faktycznie w przypadku Marka to jeszcze nie depresja, chociaż tak to wygląda. Ale widać od razu, że chłopak jest wrażliwy i jeżeli ni fposzuka pomocy u specjalisty to może się to skończyć tak jak w moim przypadku.
Przez lata wszyscy mi mówili, że jestem histeryczką, że powinnam się wziąć w ggarść, zagryźć zęby, iść do przodu. Że tego kwiatu pół światu. Że na facecie świat się nie kończy. Ale każdy z nas jest inny. Dla jednego sięnie kończy dla innego tak się właśnie dzieje. Stres, ból po stracie bliskiej osoby, złamane serce... To bardzo często może doprowadzić do depresji. I stwierdzenie znajdź sobie kogoś innego to Ci przejdzie chyba nie zawsze jest dobre. A coi jeśli znowu się nie uda, i znowu? Jeden człowiek to zniesie inny wpadnie w taki stan w jakim ja teraz jestem.
Dziś żałuję, że tak późno poszukałam pomocy u psychologa. Może gdybym zrobiła to kilka lat temu teraz byłoby mi łatwiej. Umiałabym radzić sobie z penymi sytuacjami i może moje życie wyglądałoby inaczej.
Psycholog nie boli. I na pewno nie zaszkodzi. Ludzka psychika jest bardzo skomplikowana i często sami sobie z nią nie radzimy. A są ludzie, którzy mogą nam pomóc. Wszystkim wrażliwym osobom mogę powiedzieć jedno : NIE WARTO ZWLEKAĆ Z WIZYTĄ U SPECJALISTY!
Marku, nie czekaj. Ja czekałam za długo i teraz przedemną długa droga. Może uda mi się wyprostować swoje życie. W każdymrazie, bardzo żałuję, że tak późno sie na to zdecydowałam.
E.
... tylko nia każ mi czekać na cud o jeden dzień dłużej...
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
16 gru 2006, 21:07

Avatar użytkownika
przez pokahontaz 18 gru 2006, 17:51
Kurde, nie wiem, co robić, żeby sobie pomóc... Kiedyś żyłam, można powiedzieć, w świecie iluzji, tak mi się teraz wydaje, bo byłam niezwykle szczęśliwa ze zwykłych często rzeczy, chodziłam przede wszystkim do szkoły, to najpiękniejszy okres w życiu- szkoła... Do czegoś się dążyło, do zaliczenia semestru, potem do nagrody na koniec roku, i zawsze wizja matury w przyszłości. A teraz już to wszystko za mną... To destrukcyjna myśl, że życie jest fajne, ale dla nastolatków, bo od dorosłych tyle rzeczy się wymaga,a zwłaszcza totalnej samodzielności, niezależności. Cholerka, nawet na płaszczyźnie mojego związku zaczęło mnie to nurtować! Jestem z Marcinem 1,5 roku i kocham go, a zarazem czuję, że nic mnie nie zaskoczy, nic mnie nie rozbudzi, wspominam tylko nasze pierwsze randki, chwilę poznania, wtedy było cudownie, tyle emocji, nieprzespane noce na rozmowach... A teraz kompletna stagnacja w całym moim życiu. Na pewno jest już lepiej, niż było 2 miesiące temu, kiedy zostawiłam studia na starcie, wtedy dużo myślałam o samobójcach i czułam, że naprawdę potrafię ich poniekąd zrozumieć... Ale nie jestem wciąż ta dawną Pokahontaz z marzeniami, taką siłą wewnętrzną...
Do tego wszystkiego boję się nocy, nigdy nie śpię sama, zawsze z Marcinem, czasem z babcią. Po prostu mam taki silny wewnętrzny lęk przed duchami itd. nastrój przed snem jak w "Ringu". Chyba przestałam w siebie wierzyć, nikt mnie nie chwali, nie mówi, że w czymś jestem wyjątkowa, inaczej niż podczas liceum, kiedy było wokół, tylu wspaniałych ludzi, a teraz oni wszyscy porozjeżdżali się po dużych miastach, rzadko bywają w domu, a co mówić jeszcze o spotkaniach ze mną...?
Tak więc moja dorosłość zaczęła się nieciekawie i absolutnie nie motywuje mnie do dalszego egzystowania, skoro tak ma wyglądać? Zawsze byłam bardziej dojrzała, odpowiedzialna niż rówieśnicy, także dawno już dorosłam i od mojego pierwszego związku (w którym byłam w wieku 16 lat) wiedziałam czego chce, nigdy nie byłam z facetem dla szpanu itd. i kierowałam się tymi samymi zasadami, co dziś. Byłam takim dojrzałym nastolatkiem, a teraz nie potrafię sobie pomóc... Poradźcie coś, najbardziej, co u was oznacza dorosłość??? Piszcie, proszę!!! Pzdr for Hyte :D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
15 lis 2006, 11:45
Lokalizacja
Z Głębi Duszy

Avatar użytkownika
przez hyte 18 gru 2006, 18:25
Sorry ale ja sobie niewspolczuje ze tu zagladam !! wrecz przeciwnie nic leprzego mnie nie spotkalo aby pomoc walczyc mi z choroba! i jak wyzdrowieje to i tak bende tu wpadal bo lubie!wiesz cierpisz na tak mi sie wydaje shizofrenie po amfetaminowa radze ci przestac brac to gowno i isc do specjalisty jak najszybciej! pomoze ci !
THE ONLY WAY IS UP!!!!!!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
246
Dołączył(a)
14 lis 2006, 21:39
Lokalizacja
londyn

przez Martusia 18 gru 2006, 19:00
Witam.
pokahontaz czy nie jest tak, ze w szkole chcialaś być jak najlepsza?
i chcesz by nadal Cię chwalono za to co robisz?
Pracujesz? Tam możesz sie wykazać.
Tylko pamiętaj, ze aby poznać swoja wartość nie koniecznie trzeba być otoczonym przez tlumy podziwjających nas osob.

Dorosłość? Mam 18 lat (prawie 19 ale csssii... :) )
Uważam, ze to glupi wiek, bo niby wymaga się od nas postawy na poziomie, a jst tak niewielka roznica między 18-latkami a rok młodszymi, których uważa się za dzieci. Wiecie co mam na myśli?
Poza tym, niby człowiek odpowiada za siebie, a w rzeczywistości zazwyczaj jeszcze mieszka u rodziców, jest uczniem szkoły średniej, więc konkretnej pracy też nie może podjąć itd.
Dla mnie dorosłe życie zaczyna się w sposobie jak postrzegam pewne sprawy. Przemyślę wiele, zanim rzeczywiście będę mogla wcielić to w życie.
Marzę by być w 100% samodzielną osobą mimo młodego wieku, niestety ciągle mam kłody pod nogami.
A i jeszcze to, ze wiek nie odzwierciedla tego czy jesteśmy dziećmi czy już dorośli. Wiek to tylko numerki, liczy się to co mamy w głowie i jak potrafimy to wykorzystać.
W tym temacie ja niestety wypadam blado.
Nie da się skasować wspomnień, ale da się z nimi szczęśliwie żyć.
Offline
Przyjaciel forum
Posty
348
Dołączył(a)
08 sty 2006, 23:06
Lokalizacja
Wołomin

przez shadow_no 19 gru 2006, 01:11
Popieram hyte. Amfa na 100% Ci nie pomaga, a na 100% Ci szkodzi. Nie byłem nigdy uzależniony, nie wiem co czujesz, i jak trudno jest to przerwać. Ale jeżeli chcesz z tego wyjść, musisz z tego zrezygnować.
Wspomniana wizyta u psychiatry również jak najbardziej wskazana. Takie objawy jak Ty, ma tutaj większość osób, nie przejmuj się, że akurat Ty też tak masz...
Zapraszam do sklepu z odzieżą damską i torebkami.
Offline
Założyciel / Administrator
Posty
4758
Dołączył(a)
13 lip 2005, 01:45
Lokalizacja
Częstochowa

przez Marek22 21 gru 2006, 16:51
Dziękuje wszystkim za zainteresowanie moim przypadkiem.
Nie wiem czy to mi coś da wizyta u psychologa?
Wysłucha mnie i co mi może pomóc poza tym?
Macie może jakiś namiar na kogoś takiego z Krakowa?



Pozdrawiam
Marek
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
02 gru 2006, 03:22
Lokalizacja
Warszawa

przez edwinka21 21 gru 2006, 17:10
czesc . psycholog z Krakowa ? ja wlasnie takiego poszukalam gdyz stad jestem :) zadzwonilam do poradni psychologicznej i tam udzielili mi pomocy ,pierwsze spotkanko z psychologiem dopiero przedemna , mam nadzieje ze to bedzie dobry wybor i ze mi pomoze .
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
21 gru 2006, 14:46

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 14 gości

Przeskocz do