Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
marewski

Pomóżcie czekam na odpowiedz

Rekomendowane odpowiedzi

witam was mam 24lata , juz sam z tym wszystkim niemoge wytrzymac, zaczeło sie jak miałem ok13 lat wtedy niebyłem wstanie odpowiedziec na zadne pytanie przez nauczycielke i sie zaczerwnieniłem ( od tej pory stało sie to dla mnie lekiem przed czerwieniem i trwa do teraz , czerwienie sie przy kazdej jednej lepszej okazji - eryfrofobia) pózniej doszedł onaznim tez trwa do tej pory kilkarazy dziennie czasami, nastepnie w wieku 19 lat doszedł alkohol, teraz pije jak swinia łykam całe 200 wódki , mam koszmary warjuje, nie mówiac juz o szlugach bo czasmi rózbie sobie zapalic zeby mnie na chewty brało. dla mnie te czynnosci wymionione se nienormalne, do tego stara mnie podejzewa o branie narkotyków - kazała mi dzwonic do monaru, ma całe ksiazki o tym , boje sie wracac do domu bo niewiem jak sie zachowywac zły , radosny , zdretwiały od zimna kazdy z nich to objaw narkomana , a ja niebiore naszczescie, bo wiem jaki jestem podatny na uzywki , zreszta was nieznam to bym niekłamał. czasami klekam i mówie zaczynam wszystko od nowa sprzetam pokój wrecz do symetrycznosci, kasuje ludzi na gg , i skypie, formatuje dysk, i kasuje kontakty z komy mówie sobie zaczynam od poczatku wsztskie swoje kontakty i zachowania, i trwa do 2tyg do miecha, nieonaziuje sie , niepije, nie wstydzie sie ludzi, mimo zaczerwieniania nieunikam sytuacji stresowcyh, nie onanisuje sie, jestem normalnym człowiekiem, ale wystrcczy sie sie z onanizuje to wtedy chleje, czy na odwrót jedno postanowienie złame i leci lawinowo , potrwa tydzien i znowu to samo od nowa czyszczenie gg obietnice , ostatnio byłem na wakacjach ze znajomym tam duzo pilismy , wróciłem i znowu pije, mam juz taka nerwice ze jak ide do sklepu i daje kase to trzesa mi sie rece, albo jak spotykam sasiada trzesie misie całe ciało niemoge powiedziec nawet dziendobry bi drgaja mi struny, dodam tez ze miałem strasznie zaborcza matke trzymała mnie w domu czasem krzyczała ze niejestem jej synem , a jednoczesnie teraz niby mi pomaga wiem ze mnie kocha, ale mysle ze to było wszystko przez to całe zycie podejmowała za mnie decyzje, ustawiała mnie, i dlatego sie mi rozwalisła psychika uciekam w nałogi, nieumiem sam sobie rozporzadzac, jestem niedostosowany do do zycia , nawet mi scenariusz ustawiała jak mam komu co powiedziec, a teraz wkroczyłem w dorosłe zycie i jestem detka, nieumiem podjac dezycji wszystko wydaje mi sie ze robie złe, i wiem ze to wszystko mam na wyciagniecie reki bo wiem z czego i z czym mam problemy , ale jednak nieumiem sobie poradzic, moze ktos sie wypowie , moze ktos ma podobne doznaia za kazdy komentarz napisany , bedzie mi miło:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

hmmm ja tez mam wrazenie ze nie jestem przygotowana do zycia, dopoki idzie ok to jest dobrze, ale wystarczy jakies male zachwianie i juz sie rozlaze, rozwalam jak babka z piasku. Ja tez mialam ustawione zycie jak to jedynaczka, a teraz sama musze o sobie decydowac i nie zawsze umiem,a raczej rzadko kiedy umiem. Do tej pory walczy we mnei male dziecko z dorosla kobieta. Mysle ze psychoterapia moze sie okazac pomocna, moze pozwoli spojrzec inaczej na relacje z matka, odkryc prawdziwe problemy przed ktorymi uciekasz w alkohol jako sposob na odreagowanie. Powodzenia

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie jest ci lekko, ale możesz to przełamać! Musisz się poczuć potrzebny! Zapisz się na wolontariat. Znajdź sobie hobby, jakąś pasję(pisz, rysuj, cokolwiek). Zrób coś dzięki czemu będziesz z siebie dumny i łatwiej ci będzie zerwać ze swojimi nałogami. Trzymaj się, dasz sobie radę!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Chęć zmiany to już ważny krok na przód. Pozostało Ci jeszcze sporo.. Ale zapewniam,ze droga jest do przejścia. Mam wątpliwości czy poradzisz sobie z tym sam. Według mnie muszisz poszukać dobrego lekarza (psychiatry - brzmi groznie,ale naprawdę to nic anormalnego). Trzeba powoli zacząć pracować nad sobą.. Małymi kroczkami ograniczać to,co chcesz zupełnie wyrzucić ze swojego zycia (choć ja uważam,ze nic nie szkodzi w małych ilościach..) Nie obejdzie się też bez psychoterapii.. Masz sporo pracy przed sobą.. Jesli chcesz normalnie żyć, musisz podjąć to wyzwanie.

 

Trzymam kciuki :)..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Widzę że większość z Was to świeżacy, więc tym milej.

Autorowi wątku dodam że tez mam 24l. :smile:

Stricte depresję mam od ok.3-4 lat, stale się pogłebia (nieleczona, skrywana).

Moich problemów starczyłoby dla kilku osób ;)

Długo by wymieniać, może innym razem. Tymczasem powiem Ci (i naturalnie pozostałym forumowiczom), iż mimo poczucia wielu krzywd i beznadzieji, (m.in. trudne dzieciństwo i zero powodzenia u kobiet), nigdy nie siegałem po używki. W całym życiu wypiłem 2 "pięćdziesiątki" wódy, kilka małych łyków piwska i może jakieś pół litra win. Żadnych fajek, dragów itp.

Jest to jedna z nielicznych rzeczy z jakich jestem z siebie dumny i jakie mi się udały. Daje mi to olbrzymią satysfakcję, choć nie jest łatwo to osiągnąc. Wielokrotnie byłem wyśmiewany przez innych, czasem włącznie z epitetami typu "nie bądź ciota"...

Wiem że popadam w skrajność, ale chyba przyznacie ze lepsza ta od drugiej skrajności...?

Takiej silnej woli naturalnie Tobie i Innym serdecznie życzę!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

1. nie demonizuj niczego co robisz

2. próbuj przestać, nie załamując się tym że sie czasem nie uda.

a generalnie co robisz w życiu - praca - nauka?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Postanowiłem się zwrócić z moim problemem do was. W latach 80-tych jak wiele polaków moi rodzice wyjechali do Niemiec w poszukiwaniu lepszego życia. Moja siostra miała wtedy 3 lata. Wkrótce się urodziłem. Z tego co wiem (a nie mogłem zbyt wiele pamiętać) żyło nam się bardzo dobrze. Po pewnym czasie mojej mamie zaczęło przeszkadzać to, że nie mogła spotykać się ze swoimi starymi znajomymi, rodziną. Czuła się ograniczona , a dodatkowym oporem była słaba znajomość języka. Wobec tego postanowiła wrócić do Polski. Przekonała mojego ojca, że dla dzieci będzie lepiej jak zamieszkają w Polsce , nauczą się płynnie mówić po polsku i poznają świat z którego się wywodzą. Tata zgodził się i obiecał, że jak tylko zarobi pieniądze natychmiast przyjedzie. Miałem już wtedy 3 lata.Wróciliśmy do Polski. I wtedy wszystko się zaczęło. Po powrocie kontakt z ojcem urwał się. Czekałem każdego dnia na telefon jednak on nie dzwonił. Mama po powrocie znalazła pracę w sklepie gdzie zarabiała 400zł. Trudno jej było mnie i siostrę utrzymać. Rozpaczona mama nie mogąc już tego wytrzymać wystosowała mu alimenty. Przyszła informacja, że ojciec jest bezrobotny i nie ma z czego płacić na rodzinę. Po jakimś czasie tata zaczął dzwonić (nie wiele pamiętam gdyż byłem bardzo mały). Pamietam miłe rozmowy z ojcem przez telefo. Po jakimś czasie przyjechał na krótki okres do Polski. Wszyscy mieliśmy nadzieję, że nasza rodzina będzie tak jak kiedyś. Jednak mama bez przerwy się z nim kłóciła. I tak było juz zawsze. Za każdym razem jak przyjeżdżał była kłótnia. Ale ja pamiętam tylko tą dobrą stronę. Wspominam jak zabierał mnie na różne wycieczki, rozmawiał ze mną, uczył mnie grać w piłkę. Potem mama zgodziła się abyśmy pojechali do niego. Było wspaniale. To właśnie tam poznałem go bardziej. Za rok tez pojechaliśmy. Następny rok pojechała tylko moja siostra-na studia. Zamieszkała u taty. Mi zapewnił że kiedy będę tylko chciał mogę przyjeżdżać. Pierwszy rok nie odwiedziłem ich bo powiedzieli, że mieli ważne sprawy. Na drugi rok postanowiłem, że pojadę bez pytania. Gdy przyjechałem potraktowali mnie jak powietrze. Czułem się niechciany. Powiedziałem to mamie. Z siostrą się dogadalismy , ale z tatą już od tamtego czasu nie rozmawialismy.

 

Jakiś czas temu przyleciała moja siostra. Czułem, że coś jest nie tak. Przypadkowo podczas wizyty u babci od strony taty dowiedziałem się od siostry,że on kogoś ma. Zabolało mnie to tak strasznie, że nie potrafiłem się otrząsnąć.

 

Czemu o tym wszystkim piszę? SAm nie wiem ale nie mam nikogo kto mógłby mnie wysłuchać (poza mamą, która również ma takie stany emocjonalne co ja).

Moja przypadłość (bo nie wiem jak to nazwać) zaczęła się po wakacjach w Niemcach. Od tamtej pory stałem się smutny, nic mnie nie bawi, na kogoś śmiech reaguje smutkiem. Czuję, że moja siostra oddala się od nas i pewnego razu nie zauważy mnie na ulicy. Mimo iż mam 17 lat potrafię pokryjomu płakać. Potrafię płakać wszędzie, nawet w najbardziej niespodziewanych miejscach. Nic mnie nie bawi. Uważam, że nie ma sensu żyć, bo po co wracać do domu gdzie jest tylko mama i pustka. Dni są szare. Gdy widzę szczęśliwe rodziny zbiera mi się na płacz. Wszystko kojarzy mi się ze smutkiem. Słucham tylko smutnych piosenek. Nie mam celu w życiu, chcę o wszystkim zapomnieć.

Czy ktoś tu na forum ma podobny przypadek, proszę napiszcie co mi radzicie zrobić aby odzyskać chęć życia?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wiesz, mowisz po co wracac do domu gdzie jest "tylko" mama i pustka... Pomysl ze moglaby byc tylko pustka. Masz matke a to naprawde nie jest tak malo! Rozumiem ze tesknisz za ojcem, ale zastanow sie, jesli on sie Ciebie wyparl, to chyba nie warto tesknic za takim czlowiekiem (w kazdym razie ja bym tak zareagowal na Twoim miejscu).

A jesli chcesz odzyskac chec zycia, to przede wszystkim przestan sluchac TYLKO smutnych piosenek. Jak czlowiek juz jest zdolowany to nie ma sensu zeby sie jeszcze dodatkowo dobijal. Po drugie nie wstydz sie placzu, czasem naprawde lepiej sobie poplakac(nawet jak ma sie znaacznie wiecej niz 17 lat) niz dusic w sobie negatywne emocje. Nie ma sie czego wstydzic.

A teraz najwazniejsze- sprobuj znalezc cos co Cie interesuje, co Cie "kreci". Jakies hobby po prostu. Jesli nic nie przychodzi Ci do glowy, to po prostu sprobuj czegos nowego, moze jakis kurs, moze po prostu przejrzyj ksiazki z dziedzin jakimi dotychczas sie nie zajmowales. Sprobuj czegos nowego, a nuz to bedzie Twoja nowa pasja?

A jesli bedziesz czul ze nadal jest z Toba zle, czy wrecz sie pogorszy, to nie wahaj sie szukac pomocy. Chociazby u szkolnego psychologa na poczatek, a jesli sie wstydzisz w szkole(wg mnie nie ma czego), to poszukaj jakiejs poradni panstwowej. Zreszta napisz wtedy tu na forum, a ktos na pewno doradzi Ci gdzie sie zglosic.

Wiesz, sprobuj tez pomyslec jak czuje sie z tym wszystkim Twoja matka. Moze warto zebys o nia troche zadbal, postaral sie jej pomoc(jezeli juz tak robisz to swietnie i gratuluje). W koncu jesli ludzie (zwlaszcza najblizsi) nie beda sie wspierac, to kto im pomoze? Pozdrawiam, trzymaj sie i nie poddawaj!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
pózniej doszedł onaznim tez trwa do tej pory kilkarazy dziennie czasami

 

Bardzo polecam forum http://www.onanizm.pl, jest to forum ludzi uzależnionych od masturbacji i bardzo pomaga w wyjściu z niej, wiem z własnego doświadczenia!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

takk :(... ja tez sie czuje tak jak ty, choć miałem zupełnie inne przezycia, jestem jedynakiem, ale pozatym sytuacja jest podobna...

Jednakże moim utrapieniem są przyjaźnie... napisałem o tym juz tu więc nie bede sie powtarzal..

jednak powiem że czuje sie tak jak ty "Anonimowy"

Żadko kiedy jestem zadowolony, często jest mi smutno, żadko płacze gdyż wodospad moich łez już nie ma w sobie zycia... poprostu wypłakałem juz swoje zasoby.I tez sobie nie radze sam, czasami warto miec przyjaciół którzy w tym pomogą... ale nie takich jak mi sie trafiło w młodości :(..

Sam nie wiem, co napisac w twoim wypadku. Mnie zdradzili przyjaciele a Ciebie częśc rodziny... Jedyną odskocznią jest to iż angazuje sie bardzo w życie publiczne, wolontariat itp... Tyle przykrości w życiu i smutku może pokonać widok zadowolonych i szczęśliwych ludzi którym udało ci się pomóc...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

mck dzieki za linka , ale znam ta strone zreszta wszystkie przeczytałem o onanizmie i eryfrofobi. Pracuje na magazynie w hurtowni spozywczej, mam kontakt z klientami i ludzmi. Ostatnio nasiliła mi sie bardzo eryfrofobia, poniewaz przyjeli do nas do biura nowa pracownice , a ja musze tam chodzic robic xsera faktur jak przyjmuje towar, duzo rozmyslałem w domu przed przyjeciem gdzie ustawia xerokopiarke, najlepiej za kurtyna by było hehe, ale postawili w sumie na jej biurku, i jak chodze kserwac to skopiowanie jeden kartki dla mnie wiecznosc , niewiem gdzie wtedy patrzec , boje sie ze cos sie zapyta , albo popatrzy bo wtedy zrobie buraka, a wsumie mi by pasowało cos sie odezwac , zagadac , a nie stac jak debil i pocic sie , jakby był to jakis pryszczaty idiota, to chetnie bym chodził do biura ,z takimi tylko umiem gadac o nizszym potencjale inteligencji odemnie, a to jest super laska, a nawet idac do sklepu kupic ciucha to niewybieram po marce adidas czy nike, tylko widzac ze obsługuje ładna laska rezygnuje z zakupu i ide dalej. To samo mam w pracy z przełozonymi cos sie pytaja przy innych pracownikach czy cos to czesto mam burak .Słuchajcie wiem ze to p*******e brzmi co pisze, wiem ze inna leza sparalizowani, i moga mi zadroscic mojej pozycji, ale ja juz naprawde niewytrzymam , mam problemy pieciolatka, zwyła czynnosc jak zapytanie kierownika czy moge sie wczesniej zwolnic to jak przeskoczenie góry, wtedy juz niezajmuje sie praca tylko obserwuje biuro kto jest kto wyszedł i szukam odpowiedniego momentu zeby wejsc .

Napisałem dzis emaila do poradni zdrowia psychicznego (umowa z NFZ) "CZY ZAJMUJA SIE LECZENIEM ERYFROFOBI I INNYCH ZABUZEN W KONTAKTACH Z LUDZMI" ODPISALI ZE NIE no rece załamac przeciez niema psychiatrów dla kazdego problemu oddzielnego, Boze co to za kraj , chce pomocy szukam jej ale niema.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Heh. powiem tak : onanizacja to normalna rzecz w Twoim przypadku, bo starasz sie jakos rozladowac. Wiem co to znaczy byc skolnnym na sugestie i nalogi. Proponuje znalesc sobie jakies zajecie, cos co by Cie pasjonowalo po za alkocholem. Postaraj sie a sie uda : ) i pamietaj, ze jestes kowalem swojego losu, mimo ze czesto za Ciebie decyduje ktos inny.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja znam najlepszy sposób. Znajdź sobie laske: miłą, ładną, mądrą etc. We dwoje znacznie lepiej się żyje, mamy świadomość, że jest sie kimś. W sumie nigdy mnie to nie uratowało bo zawsze wiedziałem, że wszystko co robie jest dobre. Kto wie, może jest ? Chlam, ćpam, chodze na dziwki jak mam kase i wszystko jest z umiarem. Pozatym pracuje i całkiem dobrze mi idzie. Mimo wszystkich ch*****w jakie robie nie jest tak źle.

Marewski, dam ci rade. Usuwanie listy gg itp nie pomaga w kompletnie niczym. Zastanów się co chcesz zrobić i poszukaj laski, nic tak nie poprawia każdego doła i załamania jak wspólne łowy z kumplem na dziewczyny. Coś czuje, że to by ci pomogło.

BTW wybacz to co mówie, jeśli rzeczywiście masz jakąś rybke. Wtedy to jest poważny problem Oo

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
mam problemy pieciolatka, zwyła czynnosc jak zapytanie kierownika czy moge sie wczesniej zwolnic to jak przeskoczenie góry, wtedy juz niezajmuje sie praca tylko obserwuje biuro kto jest kto wyszedł i szukam odpowiedniego momentu zeby wejsc .

Oj , skąd ja to znam. Wtaj w klubie. Moje rady to ciągłe trenowanie się, czyli wystawianie na sytuacje, których chcemy unikać. Ale to wszystko jest trudne. Wiadomo. Ja się z tym męczę od dziecka, raz jest lepiej , raz gorzej. Trzeba próbować. Gratuluję odwagi rozpoczęcia poszukiwań lekarza. Może gdybym mieszkał w większym mieście też bym się zdecydował - terapia grupowa pewnie byłaby dobra.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hej! Też mam to samo co ty! Też zaczęło sie to okolo 12 roku życia i trwa do tej pory a mam 24 lata jak ty. Też nie mogę przystosować się do życia ale powoli próbuję gdyż od onanizmu uwolniłem się choć nie całkiem jeszcze ale w ciągu roku robiłem to tylko kilanaście razy a nie jak kiedyś 365 razy w roku, też mi wszystko się trzęsie szczególnie ręce, też kiedyś nie mogłem nic powiedziec do kogos a szczególnie wystąpić przed dużą publicznością chociaż grałem kiedyś w teatrzyku dziecięcym ale wtedy mogłem wystepować. Choć nadal walczę i też mi się nie udaje wytrzymać i też mówię sobie że to ostatni raz ale nie załamuję się bo zauważyłem że jesli się nie modlę do Boga szczerze to nic nie wychodzi."Módlcie się abyście nie popadli w pokuszenie, duch wprawdzie ochoczy ale ciało mdłe"Mt 26,41. I to pomaga. Nie wiem czy masz dziewczynę i jakie masz relacje męsko żeńskie ale znajdź tę druga połowę. Przyjmij Jezusa jako Zbawiciela i Pana a "Bóg wszelkiej łaski, który was powołał do wiecznej swej chwały w Chrystusie, po krótkotrwałych cierpieniach waszych, sam was do niej przysposobi, utwierdzi, umocni, na trwałym postawi gruncie". 1 P 4,10 Nie wiem czy jesteś wierzący jeśli nie to zrób to jak najszybciej. Szczerze sie pomódl. Ja tak zrobiłem. Dzięki Jezusowi wyzbyłem się kompleksów. "Tylko trwajmy w tym co już osiągnęliśmy" Flp 3,16

 

[ Dodano: Pią Wrz 22, 2006 8:33 am ]

Najlepszym psychologiem jest Jezus ale trzeba go przyjąć szczerze i powierzyć mu całe swoje życie. I popieram sytuacje w które cię blokują żeby stanąć z nimi twarzą w twarz! Raz się uda raz nie ale i tak finał będzie z happy endem.Pozdrawiam i życzę wsjo najlepszego! P.S. czemu nikt nie pisze w profilu o swoich zainteresowaniach i innych informacjach?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przypadkiem, któremu pomogłem znalazłem się sam na sam z moją kartą(tą z pzp). Tam szybko wyczytałem (bo czas gonił) jakąś depresje i natręctwa. Pod koniec wizyty zauważyłem jak wpisuje F34(uporczywe zaburzenia nastroju [afektywne])

Może to jest jakieś podejrzenie? Może wpisują F34 i po paru wizytach wpiszą dokładniej np. F34.2?

Poszukałem w necie dokładniej o co tutaj chodzi i nie wiem nic :shock:

Jedno wyklucza drugie :shock:

Jeśli wiecie wpiszcie jak u Was to sklasyfikowano i jeśli ktoś ma F34 to niech napisze o co tutaj chodzi.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

dobra rada- nie podglądaj, tylko zapytaj wprost swojego lekarza- musi Tobie powiedzieć. Jeśli diagnoza nie jest jednoznaczna- często w kartach, ale to raczej w szpitalach pisze sie " obserwacja w kierunku.... czegos tam" i albo sie potem potwierdza ta diagnozę, albo ją zmienia. Jesli tak jest w Twoim przypadku, to lekarz tez Tobie o tym powie- tzn o tym, że jeszcze nie jest pewien. Moj lekarz też owija w bawełnę, ale to raczej dlatego, że nie chce mu sie nad tym zastanawiać, jak sie dopytałam to tez tam coś pomruczał i w efekcie stanęło na zaburzeniach lękowo-deprecyjnych- czyli takie trochę nie wiadomo co-cos jak F.34 :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zapytam się. Ale dopiero w listopadzie :shock:

Tylko myślę że coś nie tak odpowie. Narazie to mówi tylko że trzeba coś robić hehe

Może coś znowu dopisze i będzie to konkretne.

"w efekcie stanęło na zaburzeniach lękowo-deprecyjnych- czyli takie trochę nie wiadomo co-cos jak F.34 :)"

Czym są takie zaburzenia ? O co tutaj chodzi?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Czym są takie zaburzenia ? O co tutaj chodzi?

Qvo, moge powiedzieć Tobie o swoich zaburzeniach i otym co JA rozumiem pod F34. U mnie chodzi o to, ze nie jest to do końca ani depresja , ani nerwica- sa pewne objawy z jednego i drugiego, ale nie na tyle specyficzne, żeby możnabyło zdiagnozować konkretnie że to Depresja i Nerwica. Z tego co rozumiem, to "uporczywe zaburzenia nastroju " są czyms podobnym do cyklotymii (ona w bardzo duzym uproszczeniu jest podobna do choroby afektywnej dwubiegunowej). No i tu podobnie jak u mnie- objawy nie są na tyle specyficzne, żeby zdiagnozować cyklotymię czy tam juz nawet chorobe dwubiegunową. Masz przypuszczalnie i okresy depresyjne, i okresy wzmożonego nastroju, choc peanie nie tak wyraźne, jak w wymienionych chorobach i pewnie bardziej rozciągniete w czasie. pamiętaj- TO SA TYLKO MOJE DYWAGACJE- nic pewnego, nic konkretnego, nic sprawdzonego. Musisz zapytać o to wszystko lekarza!!!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To by się zgadzało. Też o tym myślałem.

Ale wczoraj dokonalem odkrycia :shock:

schizofrenia poronna czy jakoś tak :shock:

Lepiej się zapytam na miejscu tam.

Ale te przypuszczenia są bardzo prawdopodobne.

Klikne coś więcej później bo idę do pracy teraz

Dzięki i papapa

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

QVO!!!od F34 do schizofrenii jest jak stąd do Honolulu! nie czytaj za dużo, bo sobie każdą chorobe przypiszesz. U nas to jest normalne, że sie boimy jakiejs psychozy, ale wierz mi to tego naprawdę daleka droga. Zarówno nerwica, jak i depresja mogą mies tak ostre objawy, że dochodzi do depersonalizacji czy derealizacji, ale to nie ma nic wspólnego z inna chorobą. Jak będziesz się wczytywał w ICD10, to połowa objawów bedzie do Ciebie pasowała i do nas też, ale to nie na tym polega. Objawy te muszą jeszcze występować w odpowiednim czasie i nasileniu i jeszt szereg innych warunków, które muszą spełnić żeby możnabyło w ogóle cos zdiagnozować. Innymi słowy- QVO, nie szalej!!! :smile:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Qvo, zgodnie z ICD 10 F34 to:

 

Dystymia czyli: depresja nerwicowa, depresyjne zaburzenia osobowości lub przewlekła depresja z lękiem. Ten typ depresji charakteryzuje się przewlekłym obniżeniem nastroju o przebiegu łagodniejszym niż w przypadku depresji endogennej. Diagnoza dystymii wymaga obecności przynajmniej dwóch z następujących objawów:

 

- zaburzenia łaknienia

- zaburzenia snu

- uczucie zmęczenia

- utrata uwagi

- niska samoocena

- trudności decyzyjne

- poczucie beznadziejności

 

Przestań więc wymyślać inne schorzenia, szkoda się zakompleksiać :roll:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Peace-b0 Dystymia to F34.1... a on nie ma tego doprecyzowanego. Tak czy inaczej zastanawiam sie co do tego wszystkiego maja natręctwa- nawet jeśli chodzi o nerwicę depresyjną, o której juz pisalam w którymś temacie- to natręctwa nie są dla niej charakterystczne, nie łapie sie chyba wogóle w tych klasyfikacjach.

Qvo- nie sugeruj sie prosze tym co ja tu wypisuję, bo sa to jedynie dywagacje nie poparte żadną merytoryczną wiedzą

nie dywaguje juz wiec- pozdrawiam

 

[ Dodano: Pią Wrz 29, 2006 4:19 pm ]

" w ogóle" -sorry ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Dystymia to F34.1...

Niezupełnie. F34(.0) to Cyklotymia lub Dystymia z czego F34.1 to Dystymia jako przewlekła depresja z lękiem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×