Wasze pytania |depresja|, czyli '' CO ZROBIć?''

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Avatar użytkownika
przez Fiolka 28 lut 2008, 21:35
marekk_op Marku, powiedz która odpowiedź jest dla Ciebie bardziej satysfakcjonująca i pomocna? W ten sposób pomożesz i mnie i adieu na przyszłość jak doradzać innym, żeby im pomóc. Pozdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
Posty
59
Dołączył(a)
19 gru 2007, 01:43

rada ?

przez ramos 02 mar 2008, 15:33
siema mam 18 lat i wiem że mam depresje troch sie na ten temat naczytałem i wiem że to jest to chce sie dowiedzieć czy są jakieś lekarstwa czy można z tego wyjść bez pomocy lekarza na pomoc rodziny raczej nie mogę liczyć albo jakieś rady jak mam postępować z góry dzięki

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 4:01 pm ]
widzę że muszę napisać coś więcej bo nikt mi nie chce odpisać cóż mogę powiedzieć zacznę więc od początku a zaczęło sie tak moja mam poznała mojego tatę i wszystko zaczęło sie układać mieli po 20 lat i ja byłem już w drodze :) gdy sie urodziłem też ponoć było wszystko w porządku ale gdy już miałem 5 miesięcy mój tata miał wypadek samochodowy i zginął i wtedy na pewno wszystko zaczęło sie psuć moja mam mając zaledwie 20 lat miała już dziecko i była wdową załamała sie wcale jej sie tez nie dziwie ale miała bardzo słaby start zaczęło wiec pic i w takiej też rodzinie dorastałem moja mam a jest dobra ale kiedy nie pije a jak napije sie juz kieliszek to sie wyłącza wo gule i postępuje bardzo źle ja mam 18 lat i przesyłem w żuciu bardzo wiele nie chciał bym żeby ktoś doświadczył tego co ja teraz gdy staje sie już dorosły i mam pewne plany chciał bym żeby mi pomogła opamiętała sie i zaczęła sie zastanawiać nad swoim życiem ja przez 18 lat miałem raptem 2 chwile w których nie martwiłem sie o nią i w ogolę o nic pierwsza chwila to była kiedy było w szpitalu na 2 mies ...... i była daleka daleko ode mnie a 2 kiedy udało jej sie pracować tez przez 2 mies i też była daleko ode mnie ale nie wyobrażam sobie życia bez niej czasami mam chce wyjść z domu wyjechać gdzieś daleko i nigdy nie wracać ale przychodziły mi też inne pomysły żebym skończył juz te swoje męki ( [*]) ale nie chce coś w życiu osiągnąć założyć rodzinę i byc szczęśliwym ale nie wyobrażam sobie bycia szczęśliwym bez mam chciał bym mieć dziewczynę ale porostu jestem tak nie śmiały ze np jak przechodzi koło mnie jakaś fajna dziewczyna to wstydzę sie nawet na nia spojrzeć a co mówiąc porozmawiać z jakaś psychicznie jestm załamany i to bardzo ale żyje wciąż nadzieje ze będzie lepiej ale nie wiem ile jeszcze trzeba żyć nadzieja mam spore problemy ale wierze ze gdyby nie piła mógł bym stanąć na nogi nie wyobrażam sobie też takiej rzeczy ze gdyby kiedy kol wiek udało mi sie poznać jakaś fajna dziewczynę i planować coś z nia ja bym zostawił mame w domu żeby sie zapiła chce żeby sie opamiętała ! ile tak można chodziła juz na aa nic nie pomagało rozmawiałem z nia kilka razy ale tak jak bym mówił do ściany najgorsze w tym wszystkim jest że moja mama jest naprawdę dobra nadaje sie do pracy umie i ugotować pospszatac ma fajny charakter każdy ją lubi ale gdy juz pije to pije tygodniami wystarczy ze ktos jej zaproponuje kieliszek wódki to nie odmówi inni wiedza ze pije ale nie powinni jej proponować tego bo oni sie napiją z nia raz i ida do swoich problemów a ja wracam do swoich czyli mam będzie piła tyle aż jej sie skaczą pieniądze i az wszystko zastawi w lubardzie wtedy wie ze juz czas przestać pić tydzień regeneracji i znowu tek przez 18 lat myślę ze przez te moje 18 lat 12 lat była pijana a jak wypije to jest taka głupia w wódce że nie wiem setki razy sie wstydu najadłem ale podoba mi sie u mnie to że ja jak sie napije z kolegami to jest proste w mojm wieku to wiem kiedy starczy i wiem że sie nie napije na 2 dzień zeby mnie trzymali i wlewali to sie nie napije bo wiem czym to skutkuje a teraz do was wecie mi pomóżcie co mam zrobic myslałem też żeby sie zaszyła doradźcie coś proszę czekam i pozdrawiam
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
02 mar 2008, 01:30

Avatar użytkownika
przez CzarnaZebra 02 mar 2008, 19:17
Wy oboje macie problem - Ty i Twoja mama. Fajnie że jesteś z nią tak związany mimo wszystko, ja niestety z moją nie rozmawiam od kilku lat. Dlaczego uważasz że jak poznasz dziewczynę, to zostawisz swoją mamę? Moim zdaniem łatwiej Ci będzie jej pomagać, jeśli sam będziesz mieć kogoś bliskiego. Ja wiem, że to nie jest łatwe - kogoś poznać, też chciałabym mieć kogoś bliskiego, a nie mam.

Co do pytania z początku posta - nie wydaje mi się, żeby depresja mogła sama minąć, chyba ten temat już był w jakimś wątku poruszany. A na pewno nie warto się męczyć przez kilka lat aby następnie dojść do takiego wniosku.
"Gdy gubię sny, jakby nigdy nie były, wysycha źródło mojej wielkiej siły"
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
347
Dołączył(a)
21 lut 2008, 02:15
Lokalizacja
Warszawa

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez ramos 02 mar 2008, 19:27
ale ile można pomagać skoro ona nie chce sobie pomóc
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
02 mar 2008, 01:30

Avatar użytkownika
przez CzarnaZebra 03 mar 2008, 13:53
no właśnie, to jest trudne pytanie - co zrobić z kimś, kto nie pozwala sobie pomóc. Podobno czasem pomaga terapia szokowa - kiedy ktoś uświadomi sobie, ile może stracić prowadząc taki autodestrukcyjny tryb życia. Bywa, ze taki otrzeźwienie jest bardziej skuteczne niż lata leczenia. Nie jestem psychologiem, boję się doradzać w tej sprawie - ale jedno wiem na pewno: jesteś oddzielną, integralną osobą, nie możesz pozwalać komuś (komukolwiek - nawet swojej matce), żeby pociągnął Cię za sobą w swoją chorobę, na swoje dno. Masz prawo się przed tym bronić.

Spróbuj może zniknąć na jakiś czas, zamieszkaj u jakiegoś kolegi czy kogoś z rodziny i obserwuj z daleka mamę - tak żeby zrozumiała, że nie masz zamiaru dłużej uczestniczyć w jej piciu, czekaj na jej ruch... moze będzie przez kilka dni pić, a potem zrozumie, że poprzez swój alkoholizm niszczy to co jest dla niej najcenniejsze, czyli więź z najbliższą osobą. Wtedy może będzie chciała zmienić swoje życie...?

Czego Ci życzę
"Gdy gubię sny, jakby nigdy nie były, wysycha źródło mojej wielkiej siły"
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
347
Dołączył(a)
21 lut 2008, 02:15
Lokalizacja
Warszawa

przez janek80 08 mar 2008, 23:12
Nie mieszkam z rodzicami . Prawie caly rok jestem w podrozy . Zmieniam prace na lepsza , ale na to samo . Bede mial do konca roku swoj wlasny dom ;] Smieszna historia : przelecialem 2000 mil na rozmowe o prace . Strona firmy wygladala bajecznie , pierwsze pertrakcje byly dziwnie mile . Na miejscu okazalo sie , ze to kant . Nagle wszystko zrobilo sie inne . Ogolnie ciezkie tyranie za smieszne pieniadze . Ale : psychologia jest wielka . Absolutny majstersztyk wkrecania i uzalezniania od siebie ludzi . Bylem jedyna osoba , ktora to olala . Reszta byla z lapanki i poszla na to , nie sluchajac mnie , ze ta praca to oszustwo . Wyplata to 1/2 tego co daja gdzie indziej . No i ta atmsofera , ze to wspaniala praca dla wybranych i najlepszych . Jako jedyny mialem certyfikaty na rozne rzeczy , blablabla . Pokazalem , potem poczytalem umowe i przez chwile myslalem , ze rzewczywistosc sie zawiesila . Bardzo chcieli mnie zatrzymac ...Wielkie polowanie na noobow . Wstyd mi tylko , ze dalem sie nabrac na stare numery z wkrecaniem ludzi , na te durne psychologiczne techniki robienia z ludzi idiotow . Zawsze wyczuwalem szwindle , ale ten byl perfekcyjny . Oszczedze szczegolow . To byla dobra lekcja . Przez ostatnie 2 lata poznalem swoja wartosc . Wiem , ze jest duza . Nie jest tak zle , jak pisalem w poprzednich postach . Chociaz nie mam pracy , to jestem naprawde zadowolony :D :D :D Moge wybrzydzac ! Szkoda mi tylko tej kasy na podroz , to jedyny minus .
Teraz znow jestem w domu . Ojciec chowa mi flaszki . To zabawne . On chyba sie martwi . Moze on naprawde nie kuma , ze mnie zniszczyl ?* Strasznie sie denerwuje , ze ja chleje w tydzien wiecej niz on kiedykolwiek zgromadzil w swoim barku . Jego ojciec byl alkoholikiem i wynosil rzeczy z domu . Nie wiem , czy byl agresywny ( nie sadze , ale dal sie weznaki ) Teraz ma syna alkoholika . Ja jestem inny , bo zarabiam na alkoholizm . Pozatym , nigdy nie zrobilem w domu rzezni po pijaku . Pije i gadam bzdury , smieje sie , albo zamyklam sie sam z soba . Moja eks powiedziala , ze taki alkoholizm ( zly mimowszystko ) jest najbardziej przystepny .Niestety , on zaklada , ze ja chce byc gnojem i dlatego chleje . On jest biedny . Nie sadze , zeby byl az tak wyrachowany , zeby gnoic mnie , za to co sam zrobil . JA WIEM ZE CHLEJE , BO TO WYBRALEM , bo chce . Chleje , bo jest mi lzej , weselej , pewniej i mam w nosie problemy . Mam mase problemow w zyciu , ale nie bede sie nimi zagryzal . Staram sie patrzec do przodu . Wieczorem jest trudno , gdzies miedzy 1 a 3 nad ranem wszystko wraca ze zdwojona sila .
Jak sie leje dzieciaka do utraty sil i wyzywa go od bydlakow a potem wyrzuca sie go z domu i to sie powtarza , czy ciagle , nawet jak sie nie ma racji udowadnia komus , ze jest idiota , sra sie na jego uczucia , neguje pomysly i utrudnia mu sie wszystko to beda problemy . Ma co chcial .
Wiem , ze kazdy ma jakies blizny z dziecinstwa .Moze sie roztkliwiam i histeryzuje , ale w najmniej waznych kwestiach zycia widze , ze ciagne to za soba . W roznych sytuacjach . Brak mi jeszcze troche pewnosci siebie , chociaz wiem , ze mam ogromna wiedze i potrafie zagiac specjalistow . Wiem , ze jestem zabawnym gosciem ale na trzezwo brak mi smialosci . Zawsze jak siedze , z jakas dziewucha na kawie , to wydaje mi sie , ze jest zbyt fajna dla mnie . Wtedy zamiast sie skupic na rozmowie , skupiam sie na pierdolach , nie myslac nad tym co mowie . Przez internet jestem fajny , ale face2face wlaczaja sie wsteczne i fobie . Prozak i paxtin duzo zmienily ,ale to jeszcze nie to .

NApisalem to , zeby wypluc z siebie zal ...

*Jestem gruby , brzydki i zakompleksiony . Wiem , ze duzo moge , ale to co siedzi w glowie jest nie do pobicia . Kiedys nie bylem taki . Zanim zaczela sie ta druga , gorsza czesc jazdy . To jest najgorsze . To jest jak kod : nie wazne , co osiagniesz , to pewnie byl fart .
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
01 mar 2008, 23:20

kazdy dzien jest dla mnie udreka

przez smutna17 19 mar 2008, 16:49
Co mam zrobić?kazdy dzien jest dla mnie udreka...Siedze tu i znowu lzy mi leca,prawie caly czas jestem przygnebiona a tego po mnie zbytnio nie widac,wiec nikt sie nie interesuje,tym co sie ze mna dzieje... A szczerze pewnie i tak by sie nikt nie interesowal...bylam kiedys niesmiala,a teraz jestem jeszcze bardziej,boje sie ludzi,z nimi rozmawiac....czesto czuje strach i lek...mam mysli samobojcze,bo juz mam dosyc...nie wiem czy isc do lekarza,jak sie tam w ogole umowic na wizyte i co tam w ogole mowic...gdybym miala zyletke tobym sie pociela,ale nie wyjde z domu....:(
Życie jest jak cebula,którą obiera się ze łzami ;(
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
24 sty 2008, 17:05

przez szatz 19 mar 2008, 21:14
smutna17 witaj kolejna zagubiona duszo!Jeżeli ten stan trwa ponad 2 tyg.kwalifikujesz się do psychiatry.Znajdz przychodnię,wejdz i zapytaj o pierwszą wizytę albo zadzwoń.Bywa różnie.Ja nie musiałam długo czekać na termin,tylko przyjść z samego rana(limit na 4 nowych pacjentów dziennie).Potem samo przyjdzie,lekarz jak lekarz albo pyta,albo daje się wygadać w zależności od stanu pacjanta.Mówisz co chcesz i ile chcesz.Najważniejsze zaufać i być szczerym.Opowiedz to co tu piszesz.To naprawdę nie jest straszne.Psychiatra wie jak rozmawiać i o co pytać.Powodzenia :smile:
jeszcze będzie normalnie...
Offline
Posty
306
Dołączył(a)
30 sty 2008, 09:40
Lokalizacja
Niemcy

Avatar użytkownika
przez pyzia1 20 mar 2008, 10:32
cześć smutna17. Myśli samobójcze i wogóle objawy, o których piszesz wskazują na depresję więc jeśli nie chcesz się z nią dłużej męczyć to idź kochana do psychiatry. To konieczne, samo może nie przejść. Też to miałam ale da się to wyleczyć, powodzenia.
Wszelkie przywiązanie jest koniec końców źródłem bólu.Szczęśliwi,którzy obywają się bez niego.Samotny nie opłakuje nikogo,nikt też nie płacze nad nim.Niech ten,kto nie chce cierpieć,kto czuje trwogę przed zgryzotą,uwalnia się od ludzi.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
745
Dołączył(a)
15 paź 2007, 10:28

Avatar użytkownika
przez Jovita 20 mar 2008, 12:54
smutna17 , nie czekaj tylko lec do lekarza i powiedz o wszystkim co czujesz , nie siedz z tym sama bo to tylko marnowanie czasu im wczesniej zaczniesz sie leczyc tym lepiej , bo jak widac juz masz mysli samobojcze a to juz jest sygnal ze jest z toba bardzo zle.
A gdy nastaną deszczowe dni , nauczę się przechodzić między kroplami
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
1577
Dołączył(a)
22 lip 2007, 20:57
Lokalizacja
Radom

Jak to pokonać??

przez Amelka_2006 22 mar 2008, 13:24
Witam! Pisze, bo juz nie daje rady - nie wiem jak mam sobie poradzić. Dzisiaj byłam święcić pokarmy i nie mogłam wejsc do środka do Kościoła, bo strasznie nogi mi sie trzęsły i nie moge ustac. Juz nie moge chodzic, przejsc przez przejście. Jak to pokonac? Wiem, że jak sie przełamie to to minie, ale nie wiem jak to zrobic? Jak dochodze do przejscia dla pieszych to mam straszną blokade i nie wiem jak to pokonac? Jak to zrobic? Chce bez leków, bo one i tak mi nie pomagają. Co zrobić? Pomocy!
Offline
Posty
22
Dołączył(a)
12 paź 2006, 20:09

przez ragnar 22 mar 2008, 14:49
Od jak dawna tak się dzieje? Czy czujesz się źle również w innych miejscach np. autobusie, szkole, pracy etc. czy tylko w kościele?
O czym myślisz w takich momentach?
Offline
Posty
29
Dołączył(a)
16 lut 2008, 18:16

przez Amelka_2006 22 mar 2008, 16:59
To sie dzieje juz od dłuższego czasu. Byłam z tym u wielu lekarzy i nic. A zaczeło sie nagle. Te ataki paralizu mam nie tylko w Kosciele, ale tez na uczelni, w sklepach, na ulicy - w tłumie ludzi. Nogi wtedy mam jak "kłody", cała sie trzese i nie moge dac kroku - nie moge sie przełamac, chociaz bardzo chce, ale mam potworną blokade. Dodatkowo jestem po mozgowym porazeniu dziecięcym i w dzieciństwie chorowałam na padaczke. Jak mnie łapie taki paraliz to mysle o tym ze zaraz upadne, jak jestem na przejsciu to mysle, ze nie dam rady przejsc, ze ludzie sie na mnie gapią. Te mysli nie daja mi spokoju. Ale nie tylko to- łapie mnie to nawet jak nikogo nie ma. To jest straszne! Nie wiem jak mam sobie poradzic? Co to moze byc? Czy jest to związane z moja chorobą? Czy moze nawrót padaczki - chociaz EEG nic nie wykazało. Jeszcze mam takie dziwne mrowienie w nogach i drętwienie. Prosze o rade.
Offline
Posty
22
Dołączył(a)
12 paź 2006, 20:09

przez ragnar 22 mar 2008, 20:46
Objawy, które podałaś są charakterystyczne dla paniki napadowej, nerwicy lękowej, jak również fobii społecznej. Możesz przeczytać o tym tu:
http://www.zyczdrowymzyciem.pl/index.php?lnf

Leczenie farmakologiczne może okazać się nieodzowe. Radzę Ci zatem, żebyś poszła z tym do jakiegos dobrego psychiatry, który przepisze Ci stosowne leki.
Offline
Posty
29
Dołączył(a)
16 lut 2008, 18:16

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Frozen21 i 15 gości

Przeskocz do