Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Morphine90

Użytkownik
  • Zawartość

    794
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Ostatnie wizyty

Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.

  1. Że Ty siebie na nim powiesisz Miałam tę samą minę, jak mi to powiedziała pielęgniarka przy przyjęciu, dokładnie taką.
  2. Bolą mnie zęby, a od zębów boli mnie głowa, a jak boli mnie głowa to po prostu nie mam siły palcem kiwnąć - a tu przecież cholerna magisterka. Ok, użaliłam się nad sobą, czasem trzeba dla zdrowia psychicznego.
  3. Współczuję Jak kiedyś wynajmowałam stancję to babka za każdym razem śledziła mnie w kuchni i siedziała tam dopóki nie wróciłam do pokoju - chyba myślała, że jej tę groszową zastawę ukradnę albo co. To jest ten typ. Po wizycie u ortodonty tradycyjnie boli mnie paszcza, ale makaron udało mi się na obiad zjeść, więc nie jest źle. Odbębniłam swoją magisterską robotę, ale chyba jeszcze chwilę nad tym posiedzę, tak dla przyjemności i satysfakcji, że szybko mi idzie. Podobno powrotem do pisania złamałam swój główny schemat życiowy - to by wyjaśniało czemu aż tak dobrze się czuję. Umówiłam się też na wino z przyjaciółką ze studiów, bo jakoś ostatnio bardziej chce mi się spędzać czas z ludźmi - kolejny dobry znak. A w sobotę załatwiamy z N. termin ślubu
  4. Że Ty siebie na nim powiesisz Odpowiem Ci na priv, nie chcę się specjalnie wywnętrzać w paroksetynowym temacie.
  5. Różnica jest taka, że przy alkoholu trudno mieć uzależnienie tylko fizyczne, przy benzo jest to możliwe, wystarczy brać odpowiednią ilość czasu i po prostu to się staje faktem i wtedy albo się człowiek wycofa, bo widzi, że jeden tabs przestaje wystarczać, albo brnie w to dalej ze wszystkimi tego psychiczno-społecznymi konsekwencjami. Ja uznałam, że zrobiło się niefajnie i powiedziałam "dziękuję" póki miałam jeszcze tę możliwość i cokolwiek jeszcze było zależne od mojej decyzji, a nie od clona. W takim razie przez tyle czasu pewnie sprowadzą Cię stopniowo. Jeśli jesteś uzależniona psychicznie to pewnie najlepsza droga. Aczkolwiek oddział zamknięty wspominam jako najgorszą rzecz w życiu, po śmierci mojej matki Nie żebym Cię straszyła, ja chyba po prostu wyjątkowo cenię swoją wolność, możliwość niechodzenia w piżamie w ciągu dnia, noszenie stanika i używanie maszynki do golenia, i opcję wycofania w każdej chwili: domyślam się, że nie każdy to ma do tego stopnia. Możliwe też, że na detoksie pozwalają nosić staniki
  6. Nie byłam nigdy uzależniona psychicznie, a jedynie fizycznie - może stąd brak problemu w przyjmowaniu raz na kilka miesięcy niewielkich dawek, pewnie stąd własnoręczne odstawienie. Całe to stopniowe schodzenie, które kazali mi robić też robiłam sama, w szpitalu byłam tylko tydzień. Po jakichś dwóch miesiącach nie brałam już nic. Zresztą jest tu kilka osób, które uznają mnie za Świętą Benzo Inkwizycję, a ja po prostu nie rozumiem jak można kazać komuś brać benzo codziennie i uważać, że to się dobrze skończy Moja lekarka wiedziała, że brałam kiedyś klona, a sama chciała mi znowu przepisać benzo - musiałam jej wyperswadować ten pomysł! Toż to absurd w tym kraju, wszyscy zaraz dają xanax. I zaraz znowu ktoś tu mnie będzie za te słowa krzyżował, że ludziom od ust odbieram ten drogocenny lek i w ogóle, eh, nie dogodzisz.
  7. Nie byłaś tylko jesteś, uzależnionym jest się już do końca życia, można co najwyżej nie brać, czyli zachowywać abstynencje. Byłam, a nie jestem. Teraz biorę benzo od czasu do czasu nadal(wizyty u dentysty jakoś nie mogę na trzeźwo) i nie mam potrzeby używania go częściej, wręcz nie przepadam za tym, więc akurat do mnie to się nie odnosi. To jest formułka często używana, ale nie do końca i nie u wszystkich zasadna.
  8. Ja byłam uzależniona od klona. Nie wiem jak w tym szpitalu gdzie masz skierowanie postępują, ale powinno się odstawiać stopniowo, przestawić z silniejszych na słabsze i tak powolutku schodzić dołączając coś innego na uspokojenie (mnie dali mirtazapinę). Ale ja nie byłam na odwyku tylko wylądowałam na zwykłym oddziale przez psychozę jakiej dostałam po samodzielnym nagłym odstawieniu, więc za oddziały detox się nie mogę wypowiadać.
  9. Morphine90

    Witam Serdecznie

    Tu bardziej chodzi o uświadomienie jej Twojego stosunku do niej - to że jest atrakcyjna to jedno, a to, że Ci się podoba to zupełnie coś innego. Zakochiwanie się w terapeutach jest dość powszechne, więc są przygotowani na takie sytuacje. W ten sposób będziesz pewien, że ona ma wszystko pod kontrolą i Twoja terapia będzie skuteczna. No i to też może być dla niej jakaś wskazówka jak poprowadzić terapię i w czym może tkwić problem.
  10. takich mi nie zbywa I teraz pół forum wzdycha z bólu, bo już witali się z gąską
  11. Morphine90

    Witam Serdecznie

    Nie no, 12 spotkań to by był ekspres - może przy niewielkim problemie, niezbyt złożonym by wystarczyło. Ja po 3 sesjach dopiero zaczynam identyfikować problem i wyznaczać cel terapii, bo przy napięciach i lękach bez rozpoznania przyczyn nie zajdzie się daleko. Zanim dojdzie się do schematów, które masz głęboko wdrukowane i które Cię tak uwierają, upływa trochę czasu i sporo pracy. Nawet jak wydaje Ci się, że masz spory wgląd w siebie. Także nastaw się na terapię pozytywnie, ale nie rób z niej wyścigu - wszystko w swoim czasie Powodzenia! Black Hat napisał(a): możesz mieć rację, na pierwszej wizycie byłem i przyznam że nie mam nic przeciwko aby spędzić z tą terapeutką więcej czasu chociaż to chyba mało profesjonalne z mojej strony :/ Trzeba uważać na te sprawy. Najlepiej ją uświadom co do tych odczuć, wtedy nie wplączesz się w jakąś niebezpieczną relację przez którą możesz zaprzepaścić efekt terapeutyczny.
  12. Koledzy uprawiają żebry, bo myślą, że zostały Ci jakieś wesołe leki
  13. Pracodawca nie ma możliwości wglądu w Twoje dane medyczne, nic nie musisz mu mówić, także lekarz medycyny pracy może tylko napisać zdolny/niezdolny i nie ma prawa ujawnić Twoich wyników czy co tam mu powiedziałeś. Chociaż ja się tym kretynom nigdy nie przyznawałam, że biorę jakieś antydepry, co to ma do pracy asystentki stomatologicznej? Jakbym była chirurgiem to może miałoby jakieś znaczenie. Dziwię się temu Twojemu lekarzowi tak w ogóle - diagnozuje schizo i nie daje leków? Mirtazapina to typowy uspokajający antydepresant, nic więcej. IMO powinieneś wybrać się do lekarza, który nie zna Twoich wcześniejszych diagnoz i zobaczyć co powie na Twoje obecne objawy. Jak raz się czegoś uczepią i wpiszą, to reszta chce zaoszczędzić na myśleniu i ślepo podąża tą drogą, bo przecież żeby zakwestionować czyjąś opinię trzeba mieć dobrze umotywowaną własną Ja sądzę, że psychiatrzy są po prostu dziwni. Wolę swoją psychoterapeutkę, ma IQ wyższe od trzech moich byłych psychiatrów razem wziętych Psychiatria jest trochę jak dermatologia - rzucanie kolejnych leków i patrzenie co się stanie - zero odpowiedzialności, jak zajdzie pomyłka to w sumie trudno jest ustalić, że była to wina lekarza, kryteria diagnostyczne są przecież bardzo rozmyte i dyskusyjne. Może to być wygodna ścieżka życiowa jak ktoś ma generalnie wyebane na wszystko oprócz pieniędzy. Dla osoby, która rzeczywiście przejmuje się innymi to po prostu niesłychanie trudna i wymagająca praca, pewnie dlatego niechętnie ją podejmują.
  14. Rano udało mi się opanować ból brzucha. Dobrze pracowałam na terapii. Ładnie dzisiaj wyglądam.
×