Depresja a szkoła/studia

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Avatar użytkownika
przez merkia 26 cze 2007, 15:42
smutasek43 jestem z Tobą. będzie dobrze. Kiedy "naprawisz" się i zyskasz nowe "okulary" , może w nieco jaśniejszych barwach, zdasz sobie sprawę, iż to wszystko nie jest takie trudne. Niejedna osoba była w podobnej sytuacji a podniosła się. Daj sobie czas. I nie odganiaj od siebie optymistycznych myśli myśląc , ze są nie na miejscu.

Ja właśnie zdałam do II klasy liceum. równiez nie jestem zadowolona z moich ocen. pamiętaj jednak, ze te wszystkie udokumentowania nie oddają tak naprawdę poziomu naszej wiedzy.
ła , już skończyłam =D
pozdrawiam Cie, trzymaj się ciepło
Avatar użytkownika
Offline
Posty
65
Dołączył(a)
13 maja 2007, 20:13
Lokalizacja
Poznań

Avatar użytkownika
przez Kaja007 26 cze 2007, 22:44
smutasek43 nie poddawaj się :!: Ja również jestem z Tobą.
Wiem co przeżywasz i rozumiem i właśnie dlatego nie wolno Ci się poddać.
Może wygospodaruj dla siebie chwilkę i spojrz na swój problem i świat z innej perspektywy... Pozdrawiam
"Bo nie ma we mnie nic i nic nie jestem wart
A czerwień mojej krwi to tylko jakiś żart
I zapominać chcę tak często jak się da
Że nie ma we mnie nic i nic nie jestem wart"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
331
Dołączył(a)
04 sty 2007, 19:11
Lokalizacja
z głębin...?

przez smutasek43 27 cze 2007, 13:17
Dzięki kochane jesteście,
chciałabym zawsze wierzyć że się uda.., że wszystko się ułoży.. niestety nie zawsze się to udaje i dlatego serdecznie Wam dziękuje i pozdrawiam
Buziaczki
Offline
Posty
36
Dołączył(a)
04 lut 2007, 20:13

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez MDM 01 lip 2007, 23:40
Dzięki za wszystko , już jest znacznie lepiej.
Powoli zaczynam wracać do swojej dawnej osobowości
A maturę zdaję za rok ;]
MDM
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
15 lut 2007, 00:17

Złe samopoczucie na studiach

Avatar użytkownika
przez Olimp Bathory 02 paź 2007, 18:39
Tak, pomarudzę.
Od 2 dni trwa rok akademicki. I musze przyznac, że te dwa dni to był istny koszmar pyshchiczny i fizyczny dla mnie.
Nie, nie dlatego, że przedmioty takie trudne, psorzy wredni a grupa do kitu. Nic z tych rzeczy gdyz jest w większości wypadków na odwrót.
Po prostu straciłem całkowicie zapał do nauki, jakkąkolwiek motywację (w zeszłym roku ją straciłem) i gdy tylko widze budynek szkoły to mam koszmarne objawy. Całkowita niechec, opryskliwosc i goólnie humor typu "bez kija nie podchodź a najlepiej to mnie dobij". Wszyscy to pewnie znamy. Ale do tego dochodzą okropne problemy fizyczne. Jestem straszliwie zmęczony nawet jeśli sie wyspałem i jestem na kawie. Po prostu mam straszną chec po prostu zasnąć. Dodatkowo dochodzi jadłowstręt. Jak rano wstanę to nie jestem w stanie nic zjesć gdzyz obrzydza mnie sam widok jedzenia, tak samo jak jestem na uczelni, nie potrafię się zmusić do jedzenia i jestem głodny. Zaznaczam, że w zeszłym roku jak tam chodziłem to nic z tego nie wystepowało, a przynajmniej nie zaraz na początku.
Większosc tych objawów znika kiedy wyjdę z uczelni i zmierzam już do domu. Jak wejdę do domu to większość tego znika (poza sennością która mnie dręczy a jednak nie mogę zasnąć kiedy sie połoze).
Sama myśl o tym, że bede musiał chodzić tam jeszcze 2 lata sprawia, że mam po prostu dosyć wszystkiego.
Żadne z tych objawow nie wystepowały kiedy wstawałem rano przez wakacje i musiałem isc do pracy, zaczeło się jak zobaczyłem budynek szkoły. Taka straszliwa chęć zostania w łózku, w domu i nie ruszania się stamtąd :/
Co mi u diabła jest?
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
163
Dołączył(a)
04 kwi 2007, 23:47
Lokalizacja
Ustroń

Avatar użytkownika
przez Jan Nowak 02 paź 2007, 20:21
Jak powstaje chęć do życia? Na podstawie fizjologii, na podstawie zrównoważenia organizmu, tzn. nasza duchowość zależy od dobrego funkcjonowania naszego organizmu jako maszyny biologicznej. Jeśli nie ma normalnie funkcjonującego ciała – nie ma chęci do życia. Niektórzy szukają „chęci do życia” w używaniu i nadużywaniu alkoholu. Ale w ten sposób uzależniają się od niego. Na początku niewielka ilość alkoholu powoduje powstanie takiej „chęci do życia”. Lecz z czasem dawka alkoholu rośnie, a „chęć do życia” się zmniejsza, bo pogarsza się stan fizyczny naszego organizmu. Tracimy zdrowie, tracimy równowagę fizjologiczną. W sposób podobny, lecz w mniejszym stopniu, działa kawa. W większym stopniu – narkotyki.

Cały świat jest w naszej głowie. Ma na to wpływ przeważnie nasze zdrowie. Największą chęć do życia mają dzieci. Jeżeli mamy „chęć do życia”, znajdziemy wyjście z każdej, najgorszej nawet sytuacji życiowej, jeśli zaś nie mamy – „płyniemy z prądem życia”, nie mamy sił, aby wyjść z trudnej sytuacji.

źródło: zdrowegotowanie.wordpress.com

a propos tej senności..
Też się z tym męczę. Nie umiem wysiedzieć na lekcji, tak mi się czasami chce spać chociaż niby jestem wyspany.

Myślę sobie gdzie się podziała moja chęć do życia z czasów gdy byłem mały.. hmmm.. może to przez tą kawę, nałóg z którego sprawę zdałem sobie dopiero przed kilkoma dniami.

Piję ją od początków gimnazjum.. czasami nawet wypijałem po 5 szklanek na dzień. A gdy zrobiłem sobie "dzień bez kawy" to od razu mi czegoś brakowało. Tak... to jest nałóg.. koniec z kawą!
Przecież jesteśmy tacy młodzi, tacy młodzi, ludzie nam tego nie wybaczą.. ą..
Avatar użytkownika
Offline
Posty
111
Dołączył(a)
01 wrz 2007, 13:59
Lokalizacja
JWO

przez Goplaneczka 03 paź 2007, 12:10
Po prostu nie lubisz studiów- musisz poszukać czemu, jakie są tego przyczyny. I powolutku je oswajać albo eliminować.
Goplaneczka
Offline

przez Crocifissa 03 paź 2007, 12:30
Tylko chwilami takie oswajanie i eliminacja są bardzo trudne. Miałam ten problem, przez co odpuściłam sobie kiedyś pół roku w drugiej klasie liceum. Powodów nie umiałam podać tak jednoznacznie, często na pytanie 'dlaczego?' nie znałam klarownej odpowiedzi. Dopiero z biegiem czasu wyszło, co tak naprawdę we mnie siedziało.

W takiej sytuacji mogłabym polecić znalezienie jakiś pozytywów na studiach. Chociażby na siłę, jakiegoś dobrego kolegę zaznajomić z sytuacją, żeby łatwiej było przechodzić przez studenckie życie. Może też jakieś metody relaksacji w domu, wyciszenie, regularne chodzenie spać, popijanie ziołowych herbat, nieco zdrowsza dieta, a nawet większe oddanie się swojemu hobby. Paradoksalnie, związku ze strachem w szkole nie ma, ale mnie pomogło. Ukojenie nerwów.
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
02 paź 2007, 15:33

przez Goplaneczka 03 paź 2007, 13:53
Crocifissa napisał(a):Miałam ten problem, przez co odpuściłam sobie kiedyś pół roku w drugiej klasie liceum.

Ja w ten sposób zawaliłam studia :?
Ale przyczyna była we mnie, zdawałam sobie z niej sprawę, tylko olałam, aż zrobiło się za późno...
Goplaneczka
Offline

przez Crocifissa 03 paź 2007, 14:22
W moim wypadku zdawałam sobie sprawę, że coś jest nie tak, ale nie mogłam sobie tego wytłumaczyć. Pewien zbieg okoliczności ustawił mnie do pionu. W takim sensie, że moja mama przeczytała pamiętnik, przypadkowo i jakoś potoczyło się to w innym kierunku.
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
02 paź 2007, 15:33

przez dash 03 paź 2007, 14:54
ja mialem okropne stany lekowe, depresje jak poszedlem na pierwszy rok studiow. Po prostu rzygac mi sie chcialo jak tylko zobaczylem budynek szkoly i ludzi z mojej grupy, chociaz wielu bardzo lubie. Mialem problemy gastryczne, bylem zmeczony ale tylko w szkole... Na szczescie dotrwalem do sesji, wtedy dowiedzialem sie ze moje leki i depresja sa spowodane duzym stresem co doporowadzilo do nerwicy. Zaczalem czytac forum i powoli rozumiec i analizowac moja sytuacje. W wakacje sie odstresowalem, zaczalem chodzic na basen i.t.p. w poniedzialek zaczalem drugi rok z radoscia, ze tam chodze. Czuje sie swietnie, nie denerwuje mnie juz uczelnia czego zycze i Wam :D
Offline
Posty
58
Dołączył(a)
02 maja 2007, 22:03

przez Goplaneczka 04 paź 2007, 22:01
To ja się tu dopiszę-złe samopoczucie mam nie przez same studia, ale ich zawalenie... A raczej wysokość opłat za repetę... Całość zwali się na moich rodziców, bo ja do pracy się nie nadaję-nie umiałabym się zmusić, by nawet je poszukać :( Kocham swoje studia, to jedna z nielicznych rzeczy, która nadal ma sens, ale coraz częściej myślę nad rezygnacją. Zdziercze opłaty, wprowadzone od tego roku... Nie mam sumienia obarczać tym rodziców, a kasę powinnam wpłacić do końca października. Podanie o umorzenie leży u dziekana, złożyłam też pismo o rozłożenie na raty. Jednak nawet wtedy suma będzie duża (umorzą max. 30%).
To wszystko moja wina-trzeba było chodzić na zajęcia albo zarobić te pieniądze na wspomożenie uniwersytetu.
Nie wiem, co robić...
Goplaneczka
Offline

Avatar użytkownika
przez Olimp Bathory 06 paź 2007, 16:58
Myślę sobie gdzie się podziała moja chęć do życia z czasów gdy byłem mały.. hmmm.. może to przez tą kawę, nałóg z którego sprawę zdałem sobie dopiero przed kilkoma dniami.

Piję ją od początków gimnazjum.. czasami nawet wypijałem po 5 szklanek na dzień. A gdy zrobiłem sobie "dzień bez kawy" to od razu mi czegoś brakowało. Tak... to jest nałóg.. koniec z kawą!


W tym problem, że nie jestem uzalezniony od kawy, jeśli nie musze wstawać wcześnie to jej nie piję. Dieta to samo, zróżnicowana i raczej zdrowa. Aczkolwiek dietetykiem nie jestem. Magnez i wapno ponoć pomagają, biorę i nic :(


Po prostu nie lubisz studiów- musisz poszukać czemu, jakie są tego przyczyny. I powolutku je oswajać albo eliminować.


Lubię, a w zasadzie lubiłem, moje studia. Przynajmniej do połowy zeszłego roku ;/

Po następnych 3 dniach mam jeszcze bardziej dość, ale jak się wypisze to mnie rodzice chyba zabiją :/ nie wiem co ja tam robię, studia mnie obrzydzają, jestem całkowicie zniechęcony do nich i nie widze ŻADNEGO celu w siedzeniu tam :/

Goplaneczka - spróbuj pozyczek studenckich, niestety jest to jakieś zobowiązanie na przyszłosć ale zawsze jest nadzieja, że Ci przejdzie i będziesz w stanie pracowac i oddać te złotówki.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
163
Dołączył(a)
04 kwi 2007, 23:47
Lokalizacja
Ustroń

przez Goplaneczka 06 paź 2007, 17:06
Na repecie nie dają kredytu :cry:
Trzeba być ze wszystkim do przodu.
Olimp-a może dziekanka? To pewnie wynik depresji, jak z nią powalczysz może wrócą chęci do nauki? A w międzyczasie praca?
Jeden rok to tyłu to nie tragedia <kto to mówi ;) >
Goplaneczka
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 19 gości

Przeskocz do