Samotność

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Samotność

Avatar użytkownika
przez Indifference1 14 maja 2015, 23:46
szrama, to brzmi prawie identycznie jak moja historia. Nie mam sił nawet o tym rozmawiać... :(
Avatar użytkownika
Offline
II Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
1688
Dołączył(a)
09 lis 2013, 14:00
Lokalizacja
Śląsk

Samotność

przez szrama 14 maja 2015, 23:50
To ona potrzebowała pomocy i ona poznała mnie, nie ja ją. Im dłużej się znaliśmy i im byłem lepszy, im coraz bardziej się przyzwyczajałem tym ona była inna. Na początku była wystraszona, czy nie powiedziała czasem coś nie tak, a z biegiem czasu "grała" na moich emocjach, nie wiem czy świadomie czy nie. Nawet nie wiem co złego zrobiłem, a pojawiały się odzywki, takiej jak "poza tym nie mam czasu" czy też "za twoje dzisiejsze zachowanie nie rozmawiasz ze mną przez dwa dni", a ja ją kochałem z całego serca i życie bym dla niej oddał, bo jest ono zmarnowane i tak i nie chcę by trwało.
Offline
Posty
411
Dołączył(a)
30 kwi 2014, 03:49
Lokalizacja
lubuskie

Samotność

Avatar użytkownika
przez poem 14 maja 2015, 23:58
zostaniesz olana bo "każdy" myśli tylko o sobie, interesuje się Tobą, gdy ma taką potrzebę, rozmowy z kimś, towarzystwa, a potem znika.


a może to ja jestem taka, że po prostu kogoś potrzebuję? a co dałabym od siebie? :( nie wiem, nie przyjaźniłam się nigdy z nikim. Nie wiem czy potrafiłabym komuś pomóc, ale czuję, że nie zostawiłabym kogoś, kto czuje się źle/smutno/samotnie, starałabym się chociaż dobrym słowem wesprzeć i spotakać z takim człowiekiem, jeśli tylko będzie możliwość - nawet gdybym miała jechać do innego miasta.

Tak, może dobrze że to był dopiero początek, ale czułam, że możemy się zaprzyjaźnić. Miałam nadzieję... sama już nie wiem na co...

Wciąż mam ochotę napisać kolejnego żałosnego smsa z błaganiem o odpowiedź.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1147
Dołączył(a)
22 sty 2013, 19:21

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Samotność

przez szrama 15 maja 2015, 00:03
Poem, ja napisałem razem, hmm, nie wiem, ale ponad 50 smsów to na pewno. Tylko i wyłącznie dlatego, że był to dla mnie jedyny sposób na rozładowywanie cierpienia. Nie bolało mnie tak okropnie to, że jej nie ma, ale to, że jestem tak ignorowany, a wystarczyło jednego smsa napisać. Nie jesteś taka, ponieważ chcesz dać komuś to, czego sama potrzebujesz, jestem tego pewien. Ja też nigdy nikogo nie miałem, to była moja pierwsza przyjaciółka, którą pokochałem całym sercem, a odnośnie jeżdżenia to ja jeździłem nie tyle do innego miasta, co na drugi skrajny koniec Polski. Teraz poznałem przez internet kolejną osobę chyba z dwa tygdonie temu, ale zaczynam się chyba od niej powoli oddalać, bo się przywiążę, a ona mnie nie pokocha. Poza tym nie mam teraz pracy ani pieniędzy żeby jeździć.
Offline
Posty
411
Dołączył(a)
30 kwi 2014, 03:49
Lokalizacja
lubuskie

Samotność

przez Victorius17 15 maja 2015, 00:10
Słuchajcie. Nasze problemy możemy rozwiązać tylko my sami. Wiem dokładnie co czujecie, bo sam często czuję to samo. Ten przeklęty paraliżujący ból. Siedzisz i gapisz się w ścianę, bo nie masz siły zrobić czegokolwiek. Musimy jednak zrozumieć, że problem jest w nas samych. Trzeba się do niego przekopać przez swoje myśli, odnaleźć i zapanować nad nim. Trzeba wyjść z siebie i stanąć obok siebie, tak by negatywne emocje nie przeszkadzały w zrozumieniu problemu. Przeanalizować problem na trzeźwo, bez emocji. Możemy być normalnymi ludźmi, tak jak ci którzy mają masę przyjaciół. :)
Victorius17
Offline

Samotność

Avatar użytkownika
przez bedzielepiej 15 maja 2015, 00:12
Victorius17 napisał(a):Słuchajcie. Nasze problemy możemy rozwiązać tylko my sami. Wiem dokładnie co czujecie, bo sam często czuję to samo. Ten przeklęty paraliżujący ból. Siedzisz i gapisz się w ścianę, bo nie masz siły zrobić czegokolwiek. Musimy jednak zrozumieć, że problem jest w nas samych. Trzeba się do niego przekopać przez swoje myśli, odnaleźć i zapanować nad nim. Trzeba wyjść z siebie i stanąć obok siebie, tak by negatywne emocje nie przeszkadzały w zrozumieniu problemu. Przeanalizować problem na trzeźwo, bez emocji. Możemy być normalnymi ludźmi, tak jak ci którzy mają masę przyjaciół. :)


Serio? Ja rozwiązuje swoje problemy od lat i jakoś mi to nie idzie. Wiem że problem leży we mnie ale ta świadomość mi nie wystarcza.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1547
Dołączył(a)
02 wrz 2013, 19:49

Samotność

przez szrama 15 maja 2015, 00:16
W tym co piszę, nie chodzi o rozwiązywanie swoich problemów, co o obecność drugiej ważnej dla mnie osoby, której brak wiele lat temu był dla mnie problemem podstawowym z którego wywiązało się wiele innych problemów, niektórych już nie do rozwiązania. Moim problemem jest brak sensu życia i to, że sensu tego łatwo nie uzyskam, bo zdrowa osoba mnie nie zaakceptuje, a nawet jeśli to będzie miała inne potrzeby niż ja, po prostu będzie innym człowiekiem, myślącym inaczej i preferującym inny tryb życia i spędzania czasu ze sobą. Zresztą nie zrozumiesz, a żebyś zrozumiał musiałbym bardzo obficie to opisać czego publicznie nie napiszę, bo czuję lęk, złość i wyrzuty sumienia wobec siebie za każdego napisanego na tym forum posta. Mam wrażenie, że w każdym poście jest o kilka słów za dużo, wynika to z tego, że kiedyś wygadałem się nieodpowiedniej osobie i teraz przez to mam tego rodzaju natręctwo.
Offline
Posty
411
Dołączył(a)
30 kwi 2014, 03:49
Lokalizacja
lubuskie

Samotność

przez Victorius17 15 maja 2015, 00:27
szrama, rozumiem Cię doskonale. Swoją wypowiedzią sam jednak udowodniłeś że problem leży w Tobie. Nie jest to dobre, ani złe. Taki po prostu jest fakt.
Victorius17
Offline

Samotność

przez szrama 15 maja 2015, 00:35
Rozumiesz, ale nie w całości, bo to ile napisałem nie pozwoli Ci na prawidłowy obraz. Skąd wiesz, że problem leży we mnie, może to wszyscy dookoła są jacyś nienormalni i nie potrafią uszanować osoby, która szanuje ich. Może przez przykrości, które mnie spotkały i depresji, która między innymi z nich wynikła to ja jestem normalny i wrażliwy na krzywdę innych. Tak możemy gadać bez końca. Tak leży to we mnie, może to problem, a może charakter, a może coś jeszcze innego, a może ślad na twarzy, którego praktycznie w ogóle nie widać, ale przeszkadza mi i mam ochotę przez to się zabić, bo nie widać, ale czuję, że jest coś nie tak, przeszkadza mi, ok? Wiem co piszę.
Offline
Posty
411
Dołączył(a)
30 kwi 2014, 03:49
Lokalizacja
lubuskie

Samotność

przez kazimierz61 15 maja 2015, 06:47
Ja też mam blizny na swoim ciele, które sobie sam kiedyś zrobiłem, właśnie jedna najbardziej widoczna w zgięciu łokcia, wybielała na ciemniejszym kolorze skóry, przypomina mi te tragiczne dla mnie czasy, kiedy ChAD, lekarstwa i alkohol mną żądziły. To jest jak piętno wypalone przez poganiaczy bydła, tylko że ja sam sobie je zrobiłem. To chyba prawda że problem leży we mnie, no bo to ja mam problem ze sobą, z moją chorobą, a nie ci wszyscy w okół mnie, a tak nawiasem to każdy kto zobaczy taką szramę, i w takim miejscu odrazu się kapnie skąd się wzięła, już nie raz pielęgniarka, która pobierała mi krew do badania, mówiła "acha ta ręka jest po przejściach". W takich sytuacjach nic nie mówię tylko jest mi przykro że ludzie to tak odbierają, ale na to już nie mam wpływu.
CHAD ll
Kwetaplex
Lerivon
Lexotan
Clonazepam
Lamotrix
Offline
Posty
981
Dołączył(a)
20 lut 2015, 09:02

Samotność

Avatar użytkownika
przez Arhol 15 maja 2015, 08:41
Zawsze trzeba liczyć się z możliwością odrzucenia,porzucenia,tego że ktoś pójdzie dalej,musimy żyć głównie dla siebie,to zaś jednak znaczy że człek często jest nieufny,tak czy siak nie uniknie się ryzyka przed zranieniem.
Moim zdaniem żadna relacja "wieczna" nie jest i prędzej czy później się rozk&$&#%
Ale ja też jestem zrytą,zapuszkowaną we własnym strachu i egoizmie konserwą,więc gdybanina teoretyczna.
"Whoever fights monsters should see to it that in the process he does not become a monster. And when you look into the abyss, the abyss also looks into you"
Why was it I seeing more beauty in death rather than life?
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
32690
Dołączył(a)
16 lis 2012, 22:09

Samotność

Avatar użytkownika
przez Indifference1 15 maja 2015, 13:03
kazimierz61, też mam bliznę przy zgięciu łokcia. Idealne, proste cięcie... Dałabym wszystko żeby cofnąć czas i sobie tego nie zrobić. Niestety zrobiłam i to porządnie. Było na tyle głębokie, że powinnam wtedy iść do szycia, czego oczywiście nie zrobiłam. Nie trudno się domyśleć, że blizna jest spora i doskonale widoczna. I wiadomo skąd się wzięła. Uwielbiam lato, a z drugiej strony nienawidzę bo wszyscy TO widzą. Zawsze jest mi głupio przy pobieraniu krwi. A raz trafiłam do lekarza, który mnie zwyczajnie zapytał czy sama to sobie zrobiłam. Skłamałam, nie uwierzył mi, ale na szczęście zostawił temat. Nawet nie wyobrażam sobie tłumaczyć komuś dlaczego to zrobiłam. Boje się takiej sytuacji. Ukrywam tą bliznę jak mogę :(
Avatar użytkownika
Offline
II Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
1688
Dołączył(a)
09 lis 2013, 14:00
Lokalizacja
Śląsk

Samotność

przez szrama 15 maja 2015, 14:24
Moja na twarzy jest mało widoczna, praktycznie nie rzuca się w oczy, ale była na wylot i w takim miejscu, że przeszkadza mi cały czas bo czuję, że jest coś inaczej i chyba nerw uszkodzony również. Nie mam już siły, jeszcze naczynie krwionośne nowe inaczej powstało i czasem taki puls nieprzyjemny czuję. Jak miałem przyjaciółkę, to czasem było tak fajnie, że kompletnie o niej zapominałem i nie czułem, byłem tak nią zajęty, że moje myśli kompletnie dyskomfort ten usuwały z głowy.
Offline
Posty
411
Dołączył(a)
30 kwi 2014, 03:49
Lokalizacja
lubuskie

Samotność

przez Victorius17 15 maja 2015, 15:09
Ja "lubię" czasami przywalić sobie prawy sierpowy w ryj.

Owszem, ludzie wokół to kutachy nie z tej ziemi, ale główny problem jest w nas. Mamy problem z zaakceptowaniem faktu, że ludzie to świnie. Chcielibyśmy świata, w którym ludzie szanują innych ludzi, a jedyne co widzimy to masa nienawiści i obojętności. Zaakceptowanie tego faktu przychodzi chyba wraz ze zgorzknieniem. Wtedy człowiek zaczyna wtapiać się w otoczenie. Sztuką jest kontrolować ten proces.
Victorius17
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 17 gości

Przeskocz do