Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

carlosbueno

Użytkownik
  • Zawartość

    20150
  • Rejestracja

1 obserwujący

Ostatnie wizyty

Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.

  1. carlosbueno

    Jestem przegrany

    Zależy co pod tym intelektem rozumiemy, mnie niektórzy uważają za inteligentnego choć mylą intelekt z wiedzą rodem z teleturniejów którą dysponuje, ale trudno mnie za takiego uznać bo w wieku 40 lat nie osiągnąłem nic zarówno pod względem zawodowym jak i społeczno-towarzyskim. Parę razy na jakiś portalach randkowych rozmawiałem z "intelektualistkami" i nawet ze 2 razy rozmawiało się dobrze do momentu gdy przyszło mi tłumaczyć jaki żywot prowadzę i jaką pracę mam, prawie żadna intelektualistka tego nie zaakceptuje, zresztą nie tylko one.
  2. carlosbueno

    Jestem przegrany

    Ale takich jest chyba mniejszość, zresztą do tego aby zaimponować trzeba być w miarę ekstrawertycznym, towarzyskim, wygadanym bo co po intelekcie jak ktoś siedzi cicho i się nie odzywa. No właśnie przyczepianie się że w wieku 19,20 lat się nic nie osiągnęło jest nienormalne. Brak poważniejszych relacji też jest zrozumiały, choć ja sam jak miałem 19 lat myślałem że jestem niemal ostatnim prawiczkiem na świecie w tym wieku, choć oczywiście prawda to nie była.
  3. carlosbueno

    Samotność

    Nie wiadomo na 100% , musisz się jej spytać.
  4. carlosbueno

    Samotność

    To trudno powiedzieć, zależy od osobowości, jak jest wylewna, ekspresyjna, czuła to może być norma, ale jak jest raczej skryta, spokojna i dała buziaka to może już wiele znaczyć. Ja np okazuje jakieś oznaki czułości, zainteresowania wobec kobiet tylko jeśli mnie pociągają, inaczej trzymam się na dystans, wszystko zależy od człowieka.
  5. carlosbueno

    Samotność

    To zależy od osoby która dała buziaki, jak u niej to norma to raczej nic nie znaczy a jak dała tylko Tobie to już może coś znaczyć.
  6. Ja to się wstydzę swojego wyższego wykształcenia, choć to tylko nieprzydatne życiowo studia humanistyczne, ale dla prostego ludu ze wsi to że je mam i pracuje fizycznie w mało cenionej branży to powód do jeśli nie drwin to co najmniej niezrozumienia, dlatego jeśli się da to tego nie wyjawiam. Dla nich się liczą pieniądze, czy wspomniane przez autora wątku umiejętności a samo wykształcenie nie podparte prestiżem czy zarobkami jest niepotrzebne, nieżyciowe, godne wyśmiania wręcz bo po co traciłem 5 lat życia skoro nic z tego nie mam, a mogłem w tym czasie pracować czy nauczyć się czegoś przydatnego. Ale wiem że w wielu środowiskach brak wykształcenia wyższego to dyshonor, że dzisiejszy 30, 40 latek musi je mieć bo inaczej jest podczłowiekiem, ale twierdzą to ludzie o takim samym poziomie umysłowym i ograniczeniach co ci którzy uważają że facet powinien wszystko umieć, tylko tyle że mają dyplomy wyższych uczelni.
  7. Ważę 1 kg więcej od ostatniego wpisu czyli 98 , ale jakiś czas temu nawet do 102 dobiłem, ale kłopoty jelitowe ta wagę zredukowały. Wg BMi mam nadwagę ale wiadomo że to bzdura, skoro najzdrowsi i najdłużej żyją osoby z lekka nadwagą.
  8. Warszawa ma bardziej kontynentalny klimat, na wybrzeżu ciepłe zimy i zimne lata, ostatnia ostra zima była w 2014 gdzie było nawet minus 10 i ze 3 tygodnie śnieg leżał, a tak zwykle to dzieci nawet nie mają okazji pojeździć na snakach czy bałwana ulepić. Ludzie jadą specjalnie w góry żeby dzieciom śnieg pokazać. Jak w Rosji jest ciepło to u nas nie ma co marzyć o prawdziwej zimie, bo tylko fronty stamtąd ją nam czasem dają, na długoterminowych prognozach dla mojego regionu nie widać mrozu a tym bardziej śniegu.
  9. To chyba mieszkasz gdzieś blisko gór bo na wybrzeżu śnieg jest rzadkością od co najmniej 20 lat, tej "zimy" to nawet jeszcze mrozu choćby nad ranem nie było, podobno grzyby w lasach są. Tutaj od listopada do początku maja można chodzić w tym samym ubraniu bo zwykle jest 5-10 stopni i wieje.
  10. Ja mieszkam w małej miejscowości i brak prawka jednak przeszkadza, choć da się żyć. Ze dwa razy straciłem przez to że go nie mam możliwości spotkań z dziewczynami, bo je to odrzucało, choć może i to dobrze. I jakieś potencjalne prace też odpadają, ale jakbym mieszkał w jakimś dużym mieście to by mi nie przeszkadzało, tam dużo częściej się zdarza że faceci nie mają aut bo są im niepotrzebne , w małych miejscowościach to raczej wyjątki i wszyscy się dziwią że 40 letni facet i nie ma auta i prawka.
  11. To że środowisko w którym się obracasz takie jest, to nie znaczy że Ty musisz taki być, w końcu dobrze zarabiasz, masz mieszkanie, może oni Ci nawet zazdroszczą się nie musisz się zajmować tymi budami, remontami, dużym domem, tylko masz czas na coś innego. Pewnie w domu od dzieciństwa rodzice, albo przynajmniej jeden z nich opowiadał, zachwycał się tym że ktoś coś wybudował, naprawił, położył, ja od dziecka od matki słyszę takie opowieści. Najgorzej jak moja matka wraca od tej rodziny gdzie jest taka złota rączka, to słyszę przez wiele minut peany pochwalne nad zaradnością mojego kuzyna, czy męża kuzynki, i żal że jej się ktoś taki nie trafił, to jest wręcz nie do wytrzymania dla mnie, choć moja matka tego celowo nie robi żeby się nade mną męczyć. Mam czasem wrażenie że matka złotą rączkę ceni bardziej niż kogoś kto zarobiłby 100 milionów, dostał Nobla, czy wygrał igrzyska olimpijskie, dla niej jest to postać półboska, może u Ciebie też coś było podobnego w rodzinie.
  12. Mieszkanie na pewno jest lepszą opcją w takim wypadku, choć wiem że w środowisku wiejsko-małomiastczekowym ktoś kto nie posiada własnego domu nie jest uważany za człowieka sukcesu. W mojej rodzinie od strony matki większość zaczyna budować własne domy gdy ma 20 parę, 30 pare lat, zaraz po ślubie, uważa się to za niemal obowiązek, a później taka bezdzietna para( bo nie mogą mieć dzieci) lub z jednym dzieckiem mieszka w domu 250 m 2 bo mniejszego domu nie przystoi mieć, choć ogrzewanie kosztuje krocie. Ja wolałbym mieszkanie, ale odziedziczyliśmy duży dom, także w nim mieszkam, choć nienawidzę robót domowych, napraw, a nawet sprzątania. Jak matka zachoruje, umrze a jest po 70-ce to nie wiem co zrobię, bo tego domu nie ogarnę, pozostanie sprzedać albo wynająć, choć moja matka marzy że znajdę gospodarną żonę, która to ogarnie.
  13. Ja jak nie pracowałem to mówiłem że pracuje za granicą i jestem na urlopie w Polsce, no ale w przypadku osób które widzimy w miarę często i coś o nas więcej wiedzą to odpada.
  14. To naprawdę sporo osiągnąłeś, zarobki jak i stan rodzinny zdecydowanie ponadprzeciętnie, nie wiem o co siebie obwiniasz. Co zrobiłbyś na moim miejscu, 40 letni kawaler bez żadnych związków za sobą , mieszkam z matką, nie mam prawka i oficjalny zarobek 2600 zł brutto, ja to naprawdę jestem zerem, a Ty masz coś nie po kolei w głowie że masz pretensje wobec Siebie bo jesteś ewidentnie człowiekiem sukcesu.
  15. Jak ma pieniądze na fachowców to te umiejętności są niekoniecznie. Ja nie umiem kompletnie nic, w życiu bym szafki nie skręcił , koła nie wymienił ( nie mam nawet prawka), jestem totalnym zerem technicznym, Ty te podstawy jednak potrafisz, to pewnie więcej niż dzisiejszy przeciętny 20,30 latek zwłaszcza z miasta. Tak jak Ty to opisujesz patrzą ludzie po 40-ce ze wsi, gdzie rzeczywiście od faceta się wymaga tych umiejętności, albo są przynajmniej mile widziane. Ja całe życie słyszę od matki zachwyty nad złotymi rączkami, że ten a ten sam sobie naprawił , wybudował dom, zmienił instalacje. Ona ma wręcz fioła na tym punkcie, dla niej to właśnie jest najważniejsze u faceta, chyba tym rekompensuje to że mój ojciec nic nie potrafił i nie interesowała go to i musiała sama dbać o dom i wzywać fachowców. Ja sam jestem ekstremalnym zerem w tym temacie, mieszkam nadal z matką w dużym dom, i ona wszystko organizuje, to chyba mój jakiś bunt, jak kiedyś miałeś coś zrobić to potrafiłem umyślne zniszczyć żeby tylko się tym nie zajmować, na słowa budowlanka, naprawy, elektryka rzygam. Większość facetów się na tym nie zna albo w ograniczonym zakresie, to są jak pisałem wcześniej wymagania starszego pokolenia ze wsi, dla młodszych i miastowych to czarna magia i od tego wzywa się fachowców. Oczywiście fajnie byłoby to umieć, ale nie na siłę, lepiej z dwojga złego nic nie umieć i zarabiać 6 tysięcy, niż być złotą rączką bez pracy, a mam takiego człowieka w rodzinie, który całe życie wszystko wszystkim naprawia a niczego w życiu się nie dorobił i żona nim często gardzi.
×