Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

carlosbueno

Użytkownik
  • Zawartość

    20653
  • Rejestracja

1 obserwujący

Ostatnie wizyty

Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.

  1. carlosbueno

    Czekam na...

    Ja mojego dyplomu nie widziałem od 15 lat, nigdy do niczego mi nie był potrzebny, nawet nie wiem gdzie jest i czy w ogóle jest.
  2. Ja nie wiem czy miałem, tzw przeziębienia łapie bardzo często, ale takie sytuacje że miałem gorączkę 39 stopni i musiałem leżeć tydzień to miałem może kilka razy w życiu. Raz to pamiętam że po takiej chorobie jeszcze przez miesiąc byłem osłabiony i męczył mnie każdy wysiłek fizyczny który wcześniej był drobnostką. Kto wie może każdy z nas miał już koronawirusa choć nie koniecznie tego. Wiele osób w necie pisało że przechodziło chorobę z objawami covid w grudniu, styczniu, lutym zanim rozpętali ta całą burze, moja ciotka np cały luty miała kaszel i wysoka gorączkę, przeszło jej wtedy jak ogłaszali pandemię i testów nie miała.
  3. Nowy minister, mniej testów, mniej wyników pozytywnych, które notabene są na tym samym bądź zbliżonym poziomie od kwietnia i oscylują wokół 3-4 %. Czyli cała ta pandemia jest grubymi nićmi szyta, nieważne lockdowny, poluzowania, otwarcia szkół, noszenie czy nie noszenie maseczek jak i tak wg tych wątpliwej miarodajności testów wychodzi zawsze zbliżona liczba covid nosicieli a te całe różnice wynikają tylko i wyłącznie z ilości przeprowadzonych testów. Jedno jest pewne w przyszłym roku a może i pod koniec tego szykują nam się zwiększone ilości zgonów, oczywiście nie przez covid a przez zatrzymanie służby zdrowia: opóźnioną lub porzuconą profilaktykę, teleporady itd.
  4. Ja w UK zarabiałem jako pomocnik budowlany 50 funtów dniówki, ale to było 10 lat temu. Firma brytyjska ale wszyscy robole z Polski, Rumunii bądź Bułgarii bo za taka kasę żaden brytol by nie poszedł. Czasami było dużo roboty ale czasem człowiek z nudów nie widział co począć. Ogólnie branża budowlana nie jest dla mnie nie cierpiałem tego, w ogóle mnie te sprawy nie interesowały, przez 4 lata nie nauczyłem się tam właściwie nic z budowlanki bo tylko sprzątałem, albo demolowałem. Porównując kraje w których pracowałem; NL,DE, UK to w Anglii było najlżej, choć kasa najlepsza w NL ale kosztem kijowej pracy i mieszkania w domku agencji. Ale teraz nie myślę już o wyjeździe na zachód, w Polsce zarobie niewiele mniej, choć za pracę z licznymi nadgodzinami, ale tu nie muszę płacić za mieszkanie np.
  5. Pracodawców za granicą nie interesuje wykształcenie tylko to co potrafisz, ewentualnie znajomość języka się liczy. Wiele z tych prac dla imigrantów nie wymaga żadnych umiejętności, wiedzy czasem nawet podstaw języka, to są prace gdzie żaden miejscowy nie pójdzie bo są ciężkie, nużące i mało płatne dla tamtejszej ludności i tylko imigranci im zostają. To mas szczęście, ja jak zbierałem owoce na akord za granicą(Niemcy) zbierałem je 2 razy wolniej niż inni w efekcie wychodziło mi na polskie 10 zł/ h, co prawda było to w 2006 roku ale nawet wtedy to były absurdalnie niskie stawki. Ja trafiłem na 2 imprezowe hotele, ogólnie Ci Polacy mnie tam wkurzali bo albo byli w typie imprezowiczów wiecznie naćpani i nachlani albo mega pracusie, ciułający grosze którzy za nadgodziny i lepiej płatnie nocki by się dali pociąć.
  6. To zależy, jak pracowałem w Anglii, to czasami była to bardziej ściema niż praca, wielu Polaków mówiło że w Polsce w żadnej pracy na takie obijanie by nie pozwolono. Generalnie należy unikać miejsc gdzie pracuje dużo Polaków bo oni nabijają normy i później pracodawca oczekuje że każdy Polak będzie zapieprzał jak dziki za tamtejsze minimum.
  7. I bardzo dobrze, może w końcu ludzie poszli po rozum do głowy, ale i tak mit tego że trzeba skończyć studia bo wypada, nawet byle jakie trzyma się mocno. A po co większości Polaków wyższe wykształcenie, najpopularniejsze zawody to kasjerka w sklepie i kierowca, a nie politolog, socjolog i milionowy ekonomista. Polsce potrzeba ludzi z fachem w ręku albo zwykłych pracowników fizycznych niewykwalifikowanych a nie milionów humanistów. Ale czy w zawodzie, wątpię.
  8. Ja chciałbym aby sprywatyzowano szkolnictwo a większość nauczycieli ucząca w tym polskim prehistorycznym systemie nauczania powinna być wyrzucona na bruk. Marzy mi się powrót do masowego kształcenia zawodowego, powiązanego z zakładami pracy, a studia ba nawet matura powinna być dla elit. A większość kierunków humanistycznych zaorać, albo uczynić je tak drogimi aby mało kto studiował bo mamy przecież zapas humanistów na następne 30 lat.
  9. Ja byłem w NL przez agencję i do dziś mam traumę tak nieudany był to wyjazd. Praca w fabryce była za szybka dla mnie i wymagająca zdolności manualnych których nie posiadam za grosz, a do tego w domu mieszkalnym non stop imprezy, każdy pracował na inną zmianę przez co byłem wiecznie niewyspany, potrafiłem przez 4 noce nie zmrużyć oczu. Może miałem pecha, choć pracowałam i mieszkałem w dwóch różnych miejscach, miastach i w obu było beznadziejnie. No ale trzeba brać pod uwagę to że jestem wyjątkowo mało rozgarnięty i łatwo się denerwuje, bo dla innych ta praca była banalna i nie rozumieli jak można sobie nie radzić. Teraz już nie myślę o wyjeździe w celach zarobkowych, w Polsce po odliczeniu kosztów życia zarobie podobnie albo i więcej, czasy kokosów na zachodzie już dawno minęły, chyba że ktoś jest nastawiony na osiedlenie się tam, to pewnie łatwiej niż w Polsce się żyje.
  10. Przez Covid mamy deficyt budżetowy na poziomie 110 mld zł a przecież zakładano po raz pierwszy od 30 la budżet bez deficytu. Ciekawy jestem ile przez te obostrzenia, lockdowny uratowano w Polsce ludzkich żyć, dajmy na to 5 tysięcy( choć to pewnie zawyżona liczba) czyli w tym wypadku uratowanie 1 życie kosztuje ponad 20 mln zł, żadnej normalnej służby zdrowia, państwa na to nie stać. Przecież NFZ nie wyda np na leczenie nowotworu czy innej poważnej choroby 20 mln, pewnie nawet pół miliona to dużo za dużo a tu aby walczyć z mocno wątpliwą pandemią zadłużamy się na lata i rujnujemy służbę zdrowia. Pewnie niektórzy powiedzą ludzkie życie nie ma ceny, oczywiście to wierutna bzdura, NFZ nie leczy przecież zbyt drogich chorób, a miliardy długów wygenerowane przez pandemię poskutkuje tysiącami, setkami tysięcy przedwczesnych śmierci i zrujnowanych żyć. Świat powinien się opamiętać, no ale to widocznie na rękę rządzących światem, bo chcą zadłużyć, zniewolić i podporządkować sobie ludzi. Huxleyowsko, Orwellowskie wizje świata dokonują się na naszych oczach.
  11. U mnie w mieście z powodu korony zamknięto szpital, szpital w sąsiednim powiecie podobnie. Teraz nie można nawet poważnie zachorować bo cię nie przyjmą albo będziesz musiał daleko jechać, ten cały paraliż służby zdrowia wykończy więcej ludzi niż covida. Czas skończyć tą plandemie i powrócić do normalności, bo póki co nie widać że to miałoby minąć a obostrzenia nic nie dają albo tylko rozkładają w czasie.
  12. Ja jeżdżę w tygodniu sto kilkadziesiąt km od wielu lat a nigdy nie miałem poważnego wypadku. A jeżdżę też zimą, w ciemności( zdarzało się i bez oświetlenia), kiedyś nawet w niesprawnymi hamulcami, do tego nie znam przepisów drogowych i nigdy mi się nic nie stało. Szczęście albo wrodzone zdolności, chociaż w czymś.
  13. W moim zakładzie pracy czasem to tak wygląda, choć jak ktoś se wybitnie nie radzi to i tak zwolnią, mimo że na jego miejsce nie mają nowych kandydatów.
  14. Ale w drugim półroczu lub przyszłym roku pewnie wzrośnie, bo ludzie zarzucają diagnostykę i leczenie przez unieruchomienie służby zdrowia. I pośrednich ofiar covida będzie więcej jak bezpośrednich.
  15. Czy to rozsądne to czas pokażę. Myślałem że ludziom minął już ten strach a jednak się mylę, siostra hipochondryczka, przewlekle i poważnie chora już od dawna się tą pandemią tak nie przejmuje. Dla mnie ta cała pandemia to plandemia grubymi nićmi szyta, póki co w pierwszym półroczu roku Polska odnotowała spadek śmiertelności.
×