Skocz do zawartości
Nerwica.com

rodzynka94

Użytkownik
  • Zawartość

    59
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Ostatnie wizyty

Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.

  1. Nie wiem jakie masz te gówniane warunki, ja mówię o fabrykach, gdzie można było się nabawić poważnych problemów zdrowotnych bo o bhp nikt nie słyszał, a ci ludzie tam siedzieli. Na cnc nam filtrów do maszyn nie wymieniali, ja po 3 dniach pracy trafiłam na l4, potem przez cały rok pracowania tam miałam mocno podrażnione gardło, bolała mnie klatka piersiowa i codziennie byla w takim jakby stanie podgorączkowym, aż znowu trafiła na długie chorobowe, miałam zapalenie oskrzeli i przewlekłe zapalenie gardła od kontaktu z tymi oparami, lekarz kategorycznie 'zabrobił" mi tam pracować. A ludzie potrafili tak latami, nikt się nie buntował, tyko ja zwracałam uwage na wyaminę tych filtrów, rreszta miała to gdzieś, a też ich bolało bo narzekali stale.
  2. Może motywacji też do nauki nie miałeś. Ja siedząc tutaj mam dostęp do kursów, native'ów, wszędzie jest ten niemicki, w dodatku mam dużo wolnego czasy, a progresu za bardzo nie robię. Nie chę mi się, im dalej w życie ide tym mniej chce mi się w jakikolwiek sposób rozwijać. Teraz po prawdzie zapisaliśmy sie z chłopakeim na kurs niemieckiego (czekamy na decyzje z urzędu), ale tak sama z ssiebie to nigdy bym sie za nauk nie zabrała.
  3. Z tym śmiechem to chyba kojarzę o czym mówisz. Ja w przeszłości na terapii "smiałam się" jak mówiłam o swoich problemach, o swojej przeszłosci, to terapeutka stwierdziłą, że nie potrafię sobie współczuć i coś w tym chyba jest. W Twoim przypadku też chodzu o traumy z dzieciństwa?
  4. Jak u Ciebie się ta dysocjacja przejawia? Dodatkowe rysy innych? Mogłabyś przybliżyć (jak chcesz oczywiście xd)? Ja nie mialam żadnych zaburzen osobowości z ICD ani DSM, miałam tylko coś takiego jak zaburzenia osobowości z wysokim poziomem agresj ii nadpobudliwościa. Cokowiek mialo to znaczyć, w tamtym okresie ta diagnoza pasowałam jak ulał, bo fatycznei miałąm taki miks zachowań jak w przypadku ADHD, epizodu maniakalnego wymieszane z dużą agresywnością (w tym fizyczną), oraz zachowaniami przestępczymi jak np. kradzieże. Ale obecnie taki stan "włącza" mi się tylko okresowo i trwa krótko. Teraz jstem zuełnie "inna" osobą.
  5. Zauważyłam, że lekarze z reguły nie dążą do poznania przyczyny, nie pytają o przeszłośc, tylko diagnozują na podstawie konkretnch objawow, które pojawiają się w danym momencie. Przez to dostawałam coraz to dziwniejsze diagnozy, raz nawet zespoł Aspergera mi zdiagnozowano, podejrzewam, że powodem mogło być to, ze nie patrzę w oczy jak z kimś rozmawiam. Ale to też trochę nieprofesjonalne dignozować coś takiego na podstawie 15 minutowego wywaidu z pacjentem, bo mniej wicej tyle ta rozmowa trwała, żadnyh testów nie miałam robionych. U mnie jest tak, że zależ o czym mówię, zależy też w jakim stani przychodzę na terapię. Na pierwszej konsultacji byłam zestresowana mocno, miałam wtedy trudny okres własnie, to mówiłam niektóre rzeczy ale po samej terapii miałam silne odrealnienie i coś na zasadzie "utraty kontaktu z rzeczwytością", polegało to na trwających kilka-kilkanaście sekund wyłączeniach po których odczuwałam silną dezorientację, nie wiedziałam gdzie jestem i co mam teraz robić. Z kolei na ostatniej wizycie było bardzo spoko, po wizycie też ale jak wspomniałąm jedną osobę i chciałam powiedzieć o epizodzie molestowania sekualnego, który był udziałem między innymi tego człowieka, to puls mi tak podskoczył, że nie byłam w stanie o tym mówić i musiałam się uspokoić no i wiadomo, terapeutka ni drążyla tego, ja chyba też gotowa nie jestem na to na razie.
  6. Tak jest. Ale co do tych Polaków znających język to tutaj jest też róznie. Jak pracowałam w fabrykach to często niektóre Sebiksy, zwłaszcza ci pracujący tam dłużej, paradoksalnie potrafili po niemiecku się dogadac. Wiadomo, nie bylo to jakieś płynne z reguły ale wielu przewyzszalo moją znajomość języka. Dla mnie jednak najdziwniejsze było to, że potrafili tam pracować ludzie, często z doświadczeniem w zawodzie, z odpowiednią szkołą (jak np. było w przypadku cnc), którzy mówili naprawdę bardz dobrze po niemiecku bo stanowisko tego wymagało. Jednocześnie te same osoby sidziały latami w tych g*wnofirmach, gdzie był mobbing, zapierd*l, toksyczna atmosfera, wielu imigrantów i niskie zarobki, mimo, że dosłownie na przeciiwko zakladu,była inna firma, ta sama branża, która na starcie szarakom płaciła 3x więcej niż tam mieli po kilku latach. Ja wgl odnosze wraznie, że niektoezy Polacy bez względy na poziom języka strasznie chca obracac sie wokol innej polonii. Wybierają polskie sklepy, polskich lekarzy, jak stracą pracę to szukają innej gdzie są sami Polacy. Dotyczy to szeregowych pracownikow jak i tych "na stanowiskach" tzw. poganiaczy fabrykowych, którzy ze swoim poziomem języka mogliby często iść pracować do jakiegoś spokojniejszego miejsca, gdzie kodeks prac jest przestrzegany, za to wolą siedzieć w zimnych fabrykach mięsa i być j*ani z góry na dól przez przełożonych.
  7. Ale w dorosłości te traumy miałaś czy w dzieciństwie? Mam bardzo podobnie, u mnie dochodzą jeszcze objawy dysocjacyjne, często przy zetknięciu z jakimś wyzwalaczem dysocjuję, mam zaniki pamięci, pojawia się derealizacja. Ja miałam w przeszłości diagnoze zaburzen osobowości, myślałam wtedt, że to dobra diagnoza ale zmienilam zdanie w momencie kiedy pod wpływem właśnie sytuacji przypominającej urazy, osobowość uległa mi zmianie. A przy borderze to słyszałam, że ptsd często współwystępuje, współczuję Ci.
  8. Ja mysle, ze duzo inteligencji wyjechalo tylko, ze wykonuja prace wyspecjalizowane, zwiazane z wysokim poziomem jezyka, pewnje sa rozsiani po kraju i nie integruja sie z polonia, tylko z obywatelami. Na magazynach i produkcjach spotykalam malo studentow i mozna ich bylo najczesciej podzielic na dwie grupy. Pierwsza.to ludzie pracujacy sezonowo, w wakacje, zeby sobie na studia dorobic, czesto izolowali sie od reszty i z nikim nie gadali (pewnie widzieli ten caly syf). Druha grupa to students pracujacy dluzej, ktorzy wsiakli w jeden zaklad, chcisl zostac za granica ale jednkczrsnir mieli jakies opory przed poszukaniem pracy na wlasne reke wiec siedzieli w tych zakladacj latami, generalnie po czasie byl i praktycznie nieodroznialni od sebkow jesli chodzi o zachowanie, podejscie do pracy i nawet czasem wyglad. Zauwazylam jeszcze ze za granica pracuje duzo osob chorych psychicznie (mam na mysli powazne zaburzenia). Jak pracowalismy przez polskich posrednikow to nie bylo firmy, w ktorej nie doswiadczyl8bysmy chociazby jednej osoby bardzo mocno zaburzonej, z reguly bylo kilka takoch osob na jeden pobyt w danej fabryce. Przerobilismy goscia z mocnymi urojeniami, babke, ktora na golasa smigala po mieszkaniu i nje sluchala przelozonych (np. na produkcje miesa wlazila bez czepka i relawiczek i to regularnie), typa, ktoremu wiecznie bylo za glosno i rzucal sie do bojki, bo jego wspollokatorka szla wieczorem do lazienki a on nie mogl spac, pare, ktora spraszlaa obcych ludzi na chate gdzie urzadzali orgie, spowodowali tez smiertelny wyoadek samochodowy itp. Zawsze mnie zastanawialo skad to sie bieze i jak to ludzie przechodza rekrutajce, skoro w niektor6ch przypadkach od samego poczatku widac bylo, ze maja cos z dynka.
  9. Wlasnie slyszalam, ze to rozpoznanir jest dosyc nowe, ma wejsc chyba w 2022 roku tak slyszalam. Ty tez otrzyamals takie rozpoznanie przez traumy przewlekle? Jak to u Ciebie sie objawia? I dzieki za polecenie ksiazki, na pewno po nia siegne
  10. No ja wiem, że to dziwne, ale to moja wina, że student na miotle czy kasie to obecnie najgorszy "sort"? Przecież cały internet leje z takich osób, w tzw. świecie realnym jest często podobnie, ludzie zresztą wyżej też pisali swoje doświadczenia.
  11. Otrzymałam ostatnio taką diagnozę na terapii. Właściwe terapeutka powiedziała PTSD ale jestem wręcz na 100% przekonana, że chodziło jej o złożony stres pourazowy. Na podstwie tego co mówiła o zdysocjowanych częściach (w internecie przeczytałam ,ze coś takiego występuje w complex PTSD wlaśnie) no i też z faktu, że diagnoze otrzymałam na skutek przeżyc z dzieciństwa, a nie jakiejś traumy w ostatnim czasie. Jest to pierwsza diagnoza z którą się zgodzę i podobało mi sie podejscie terapeutki, bo pani zadawała trafne pytania o obszary, które wcześniejszy psycholodzy/psychiatrzy/terapeuci ignorowali albo nie pytali wcale o nie. Też w tamtch czasach nie do końca wiedzialam co sie z e mna dzieje, szłam do lekarzy z objawami, które pojawiały się w danym momencie, przez co otrzymywałam diagnozę związaną z tymi konkretnymi objawami, które później zanikaly i pojawialy sie (pojawiają) tylko cyklicznie. Kiedyś np. byłam bardzo agresywna, poszłam do psychiatry i otrzymałam diagnozę zaburzeń osobowości z wysokim poziomem agresji. Dzisiaj się pod tym nie podpisze, bo obecnie jestem bardzo zahukana i wszytkiego się boje. Kiedyś juz też taka byłam ,ale to "minęło" na rzecz agresji, żeby potem znowu wrócić. I tak w kółko macieju. Zauważać zaczelam to dopiero po mobbingu w robocie, gdzie przezylam silne zalamanie nerwowe i z osoby, która była "dojrzała', asertywna i szanująca swoje grance, w przeciągu dosłownie chwii stałam się znowy nieśmiała, wstydliwa, bojąca ludzi (mam aktualnie silną fobię), z któą trzeba wszystkie sprawy łatwić. Wtedy zaczęłam łączc wątki i uświadomiłam sobie, że moje zycie to takie pozornie normalne funkcjonowanie przepltane okresami silnych załamań nerwowych, podczas których zachowuję się różnie i "zmienia mi się" osobowość. Każde z takich załamań związane było z czyms, co przypominało mi przeszłość. Czytałam objawy tego PTSD i pod zdecydowaną większością się mogę podpisać, mam wrażenie, ze ktoś w końcu określił mój problem całośiowo. Z jednej strony jestem zadowolona, ale z drugiej panicznie się boję, bo ja sama gubię sie w swojej głowie, boje się, że nie dam rady przejść terapii, ze się tego nie pozbędę ;/
  12. Ja też się wstydzę wśród ludzi pokazywać. W wieku dorosłym ludzie gadają tylko o swoich sukcesach, dzieciach, karierze. Jak człwiek był dzieciakiem to nikt nie gadał, nikt nie chwalił się za bardzo z 5 z kartkówki, chyba, że ot tak jak ktś zapytał, ale rozmowy schodziły na zupełnie inne tory; inni ludzie, związki, zainteresowania. W dorosłości jest zupełnie na odwrót. Mi w dodatku towarzyszy często takie uczucie, że jak powiem coś mądrego, jakąs ciekawostkę związaną ze studiami, z nauką ( wciąż sama z siebie czytam np. naukowe książki) to każdy to zaneguje bo co tam byle sprzątaczka może wiedzieć. Być moe to tylko moje urojenia ale sa na tyle silne, że poza baardzo małym gronem ludzi, unikam jakichkolwiek kontaktów z nowymi osobami. Powody sa jeszcze inne ale wstyd z powodu kariery zawodowej jest jednm z nich. Co do "zapomniania' o studiach to ja staram się sama dokształcać dla siebie, żebt nie popaść w jakiś marazm, ale coraz częściej mam wrażeni, że mentalnie zbliżam się do ludzi prostych, takich po podstawowce. Nawet styl wypowiedzi mam "wieśniacki', w towarzystwie jak rozmawiam z kimś np. urzedowo to zdarzy mi się uzywanie takich niezbyt wyszukanych, czasem niegrzecznych form. A najlepsze jest to, że z ludźmi za bardzo nie pracuje, ale też nie obracam ię wsród inteligentnych, jedyne moje towarzystwo jakie mialam w ciągu ostatnich 2 lat to polska emigracja, a tam dominują sebastiany i karyny bez szkół.
  13. U Ciebie też rodzina jest rozczarowana, że pracujesz fizycznie? W moim przypadku taka krytyka fizycznej roboty za granicą bierzę się z dwóch powodów, w zależności o której rodzinie mówimy: 1. W mojej rodzinie jest jedna osoba, która studiuje i mieszka w Stanach. Młodsza ode mnie, szybko załapała język, jest tam zaaklimatyzowana dobrze, ma dużo znajomych i perspektywe na normalne zatrudnienie. To dla mojej rodziny idealny przykład, ze można coś osiągnąć za granicą. Tyle, że nikt nie bierze jakos pod uwagę, że inaczej jest jechać na studia do kraju, gdzie język w stopniu podstawowym na start zna prawie każdy i tak się asymilować, a zupelnie inaczej jak jedzie się od razu do roboty. 2. W przypadku rodziny mojego chłopaka to ogólnie tutaj mają problem, że on wyjechał ze mną do Niemiec. Jego rodzina jest katolicka, mocno wierząca i pro pisowska, oni mają negatywne podejście do Niemców i ogólnie pracy za granicą. Dla nich powinniśmy siedzieć w Polsce i tutaj się dorabiać, a mój przykład, gdzie mam dyplom i zamiatam schody to idealny pretekst dla nich, że mieli rację i zmarnowałam życie. U mnie też czepiają się osoby bez studiów głownie. Nadal żyją w czasach, gdzie studia były gwarancją dobrej pracy i nie dociera, że obecnie tak nie jest. No właśnie obawiam się trochę konsekwencji, musiałabym wszystko pozmyślać. A czasem pracodawcy chcą tutaj kopii świadectw i dyplomów, u mnie wymagali nawet do g*wnorobót. Ja już też nie utrzymuję z nikim kontaktu, a moje życie zawodowe jest jednym z powodów. Mam wrażenie, że część osób mogłaby wręcz cieszyć się, że mi "nie wyszło". No ja wiem, że w Polsce nie szanuje się fizycznych. W Niemczech nie odczuwam złego traktowania z tego powodu, sprzątam klatki schodowe i w sklepie i nikt mnie nigdy nie upokorzył w żaden sposób, ludzie nawet często sami po sobie sprzątają jak syfu narobią.
  14. Wiem, ze dosc dziwny temat bo wiele osob wstydzi sie braku wyksztalcenia, ale ja mam zupelnie na odwrot. Wstydze sie,.ze mam dyplom wyzszej uczelni i to bardzo. Moja obecna sytuacja zawodowa wyglada tak, ze pracuje w Niemczech jako sprztaczka na pol etatu. Nie jest obecnie niczym dziwnym, ze wielu studentow pracuje ponizej kwalifikacji, zwlaszcza za granica. Mi osobiscie rowniez nie przeszkadza praca,.ktora wykonuje. W rzeczywistosci jest to idealne zatrudnienie w tej chwili dla mnie, bo mam silne leki spoleczne i wyjatkowa nieumiejetnosc pracy w grupie czy pod presja, a praca.ktora wykonuje jest praca samodzielna, bez szefa.nad.glowa no i sa tez elastyczne godziny pracy (pracuje kiedy chce, robie sobie przerwy kiedy i jak chce). Nie wstydze sie samego sprzatania, latania z miotla, tylko tego, ze robie to majac studia Generalnie jest tak, bo obecnie wsrod wszystkich pracujacych najwieksza pogarde wzbudzaja wlasnie studenci pracujacu na kasie, przy sprztaaniu czy na produkcji. Nikogo nie dziwi kasjerka po zawodowce bo jaka opcje ma taka pani? A jak zalozy firme czy sje doksztalci to nawet lepiej, bo swiadczy to o jej zaradnosci. Ja zebym otrzymala poodbna "pochwale" to musialabum albo pracowac w wyuczonym zawodzie albo na wysokim stanowisku taka prawda... Obie te rzeczy sa poza moim zakresem. Na mnie ciaza wiekszr wymagania z racji posiadania tego ch*jowego dyplomu. Strasznie zaluje, ze dalam sie namowic na te studia, mam wrazenie, ze gdybym pracowala tak majac tylko mature to nikt by sie nie czepial... Wstyd pojawia sie u mnir w dwoch sytuacjach: 1. Kontakt z rodzina mieszkajaca w Polsce. Mam na mysli rodzine zarowno swoja jak i mojego partnera. Wszedzie maja do mnie problem. Siostra przy wiekszosci rozmow nawiazuje do tego, ze "zamiatam klatki schodowe z takim ladnym wyksztalceniem i mam cos z tym zrobic", od siostrzenic zdarza mi sie uslyszec, zd "poszukalabym jakiejs prawdziwej, normalnej pracy", moj szwagier.to juz mi cisnie po bandzie, jak mialam z nim jeszzcze kontakt (teraz oslabl na szczescie), to dostawalam chamskie smsy w ktorych wprost wysmiewal mnie piszac rzeczy w stylu "haha taka "inteligentna" jestes a Niemcom d*py podcierasz"... Jedyna osoba z mojej rodziny, ktorej to zdaje sie nie przeszkadzac to moj siostrzeniec, ktory sam wybucha gniewem jak slyszy nasmiewanie sjr z fizycznych (on z moim szwagrem jako spawacze pracuja tez za granica i pewnie sam nie raz glupie teksty slyszal). W przypadku rodziny mojego partnera jesy podobnie tyle, ze mi nikt tego wprost nie powie. Ostatnio mialam kose z mama chlopala, on pojechal do Polski i porozmawial z nia o tym. Pogodzilysmy sie ale niesmak z mojrj strony pozostal, bo dowiedzialam sie, ze ona wprost powiedziala, ze woli jego bratowa i wielce zdziwiona byla jak moj chlopak zasugerowal, ze nie moglby byc z taka kobieta. Zona jego brata tez ma wyksztalcenie tyle, ze duzo zarabia w Polscr i jest na wysokim stanowisku, wszystko sie zgadza nie to co ja W rodzinie mojego chlopaka nir wiedza, zr sprzatam, bo te pracr mam od niedawna ale wiedza, ze wczesniej pracowalam z nim na magazynach i produkcjach i tez slyszalam aluzje od jego matki, zr mam dyplom a tak pracuje... Teraz we wrzesniu jedziemy do jego rodziny i juz mam stresa.bo beda wypytywac gdzie robie, jak powiem, ze sprzatam to boje sie reakcji, tego ze kompletnie mnie skresla.. 2. Druga sytuacja kiedy wstydze sjr wyksztalcenia to podczas poszukiwania pracy tutaj w De, podczas wysylania cv, wypelniania kwestionariuszy i rozmow kwalifikacyjnych. Zawsze musze podawac wyksztalcenie ck mnie zawstydza przy aplilacji na takie proste fizyczne prace. Powiem tak, ja swoje studia ukonczylam na 5 z dyplomem. Przy czym nie uwazam, ze bylam zlym studentem, wrecz przeciwnie, uwazam ze napisalam dobra i ciekawa prace dyplomowa i ze 5 otrzynalam slusznie. Nie ukonczylam tez raczej typowego "g*wnokierunku" po ktorym nie ma.pracy, bo wiekszosc osob z mojego roku pracuje w korporacjach czy bankach. U mnie decyzja zeby wyjechac do Niemiec byla podyktowana silnym strachem przed stawianiem sie w stytuacjach, gdzie moga mnie oceniac. Z tego powodu nigdy nawey nie aplikowalam do zadnej biurowej pracy, jest to wynik zwyczajnych kompleksow. Teraz w chwili obecnej taka pracs calkowicie odpada, bo poza niska znajomoscia jezyka nabawilam sie panicznego leku przed ludzmi,.ja na magazynach i produkcjach nie potrafie wytrzymac (i nie z powodu pracy tylko wlasnie ludzi), a co dopiero gdzies w biurze, czesto z kontaktem z klientem... Problem jest taki, ze odnosze wrazenie, ze jak ktos.widzi mnie, studentke ktora aplikuje na sprzataczke to pierwsze co przychodzi do glowy to to, ze bylam zlym studentem, ze bylam zbyt glupis na studia i ze jestem nieudacznikiem Nie wiem czemy ale mam taie mysli, to boli i powoduje duzy dyskomfort. Generalnie podsumowujac, wolalabym nie miec wyksztalcenia, czasem msm ochote pozmuslac w cv ze mam tylko mature.czy cos, zeby nikt nie drazyl zbytnio.... Zastanawiam sie czy mial lub ma ktos pdoobnie do mnie tutaj...
×