Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

never1337

Użytkownik
  • Zawartość

    74
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  1. Witam, mam nerwice lekowa i niestety objawia sie to czestymi biegunkami i wizytami w wc, w szczegolnosci przed tymi bardziej stresujacymi zdarzeniami. Czy ktos z was testowal Stoperan i czy takie cos sie sprawdza w takich sytuacjach?
  2. never1337

    angielskie słowa

    redemption - odkupienie
  3. Czesc, mam praktycznie identyczne problemy jak ty i tez nie wiem co ze soba poczac. ojciec alkoholik, przemoc od malego (moze nie taka doslownie fizyczna) lecz glownie psychiczna. tez wypalilem sie z uczuc, nie potrafie zwiazac sie z kobieta, te same lęki przed wszystkim. z jazda autem mam to samo, ten sam lęk. to jest okropne.. i przez to wszystko powstaje depresja. teraz spie pól doby i jem kilogramy slodyczy/kofeiny.
  4. mieszkam z rodzicami, praca - jestem kierowca,kurierem.
  5. Witam, przez ostatnie lata i to wszystko co sie ze mna dzialo i wciaz dzieje, juz nie wiem co mi dolega. czuje sie tak okroponie, totalnie nie potrafie sobie poradzic ze soba, otoczeniem, ze swoimi emocjami i w ogole ze wszystkim co towarzyszy mi w doroslym zyciu. Postaram sie napisac wszystko w miare zwiezle, na pewno bedzie to bardzo dluga wypowiedz, wiec nie zdziwie sie jak wiekszosci osob tutaj nie bedzie sie chcialo tego czytac w calosci. Po co to pisze? sam nie wiem, nie oczekuje,ze ktos tutaj postawi mi diagnoze, ze ktos mi pomoze. raczej z gory wiem jaka bedzie reakcja, doradzanie terapii m.in. Przez dlugi okres wykreaowalem w sobie wysoka samokrytyke i zdaje sobie sprawe z tego co mi dolega i jakie mam problemy, a jest tego cala masa, niestety nic nie potrafie z tym zrobic. Cierpie na nerwice lękowa, fobie spoleczna, zaburzenia osobowosci (perfekcjonizm, narcyzm, syndrom dda) a takze kreuje sie we mnie powoli depresja przez to wszystko, bo czuje sie okropnie. Odnosnie nerwicy lekowej juz sam nie wiem czego sie boje, wiadomo,ze w sytuacja typy praca, jakies egzaminy, wazne sprawy do zalatwienia, wypad ze znajomymi objawy zawsze sie nasilaja (silny lęk, mdlosci, klucie w zoladku), mimo wszystko lęk towarzyszy mi niestety przez caly dzien, nawet jak siedze sam w domu i nie ma nikogo dookola mnie, kiedy pracuje, kiedy cwicze, kiedy jade autem, kiedy gram na komputerze - caly czas towarzyszy mi lęk. to juz chyba lęk przed samym lękiem bo nie wiem czego sie wtedy boje. obecnie najbardziej boje sie co ze mna bedzie jezeli moje zycie nadal bedzie tak wygladalo. niby studiuje, niby mam to grono, znajomych, mam prace ale wciaz nie czuje zadnej przyjemnosc z tego co robie, natomiast ciagly lęk. testowalem juz wiele mozliwych diet aby czuc sie lepiej, cwiczylem duzo, staralem sie zyc normalnie, zyc spontanicznie, jednak lęk, ciagle biegunki i mdlosci dobijaja mnie od kilku lat - to jest dzien w dzien! nie mialem jeszcze dnia zebym wstal i nie dostal odrazu biegunki... jak nie trudno sobie wyobrazic przez ta nerwice powoli nabiera sie niecheci do wszystkiego, traci sie ochote na wychodzenie z domu, na robienie czegokolwiek, na stawianie sobie nowych celow, jednym slowem to najlepsza droga do popadniecia w depresje lub jej pochodne, bo poki co nie jest ze mna tak zebym nic nie robil i wegetowal tylko w domu, chociaz czesto mam taka ochote. wlasnie od tej nerwicy zaczynaly sie wszystkie moje problemy. kiedys bylem pelen zycia, powodzenie u dziewczyn, dla wszystkich wesoly, przystojny, dobrze uczacy sie, w oczach wielu szczesliwy i bezstresowy. mysle,ze to powoli mnie niszczylo, zaczalem sie bac tego,ze nie podalam zyciu w ktorym wszystko jest doskonale,a chcialem aby takie bylo. zaczynalo sie od lekkich mdlosci, tak ze nie wiedzialem co sie ze mna dzieje, kiedy utrzymywalo sie to tygodniami, wybralem sie na wizyte do psychologa, wystawil diagonze, dal leki ktorych w ogole nie bralem, bo? heh prawdziwy powod moze byc smieszny, ale nie bralem bo balem sie,ze mi zaszkodza, ze bede dziwnie po nich wygladal, a zawsze duza wage przywiazywalem do wygladu. dlatego nie bralem ich w ogole. no i zaczelo sie zycie w nerwicy, zaczalem sie bac ludzi, tzn nie mam az takich duzych problemow w relacjach z nimi, ale zle czuje sie kiedy jestem w centrum uwagi, unikam wszelkiego rodzaju prezentacji publicznych, nienawidze kiedy gapi sie na mnie wieksza liczba osob, zle sie czuje kiedy ktos ma o mnie zle zdanie i generalnie w publicznych miejscach zawsze czuje sie obserwowany, tak mam od dziecka, a od kilku lat i podczas nerwicy nasililo sie to. mam tez zaburzone relacje z dziewczynami (jako zwiazki), kiedy juz taki istnieje nerwica i lęki bardzo sie nasilaja, boje sie jak mnie postrzega i wszystko co mozliwe, boje sie odrzucenia, chcialbym ja kontrolowac, jestem choro zazdrosny, ciagle sie boje,ze nie bede sie jej podobal i wiele wiele innych. wiaze sie z tym tez chyba moj narcyzm, przegladanie sie w lustrze po kilkadziesiat razy dziennie to norma, dbanie o siebie, przewrazliwienie na punkcie wygladu, wlosow to norma.. wiedzialem,ze podobalem sie wielu dziewczynom i to tez zaczalo mnie niszczyc, ciagle chcialem dobrze wygladac i tego zaczynalem sie bac. w przeciagu lat mialem jeszcze kilka wizyt u psychiatrow i psychologow, bralem kilka lekow takich jak: chloroprotixen, asentra, cital ale nie dzialaly na mnie zupelnie. chodzilem tez na terapie dda, ktora nie pomogla mi. moj ojciec od wielu lat jest alkoholkiem, nawet jak jest trzezwy bardzo denerwuje mnie jego osoba i podejscie do mnie. traktuje mnie wciaz jak dziecko, jak nie dojrzala osobe. od dluzszego czasu praktycznie z nimi nie rozmawiam, byly tez walki w domu miedzy nami jak czesto byl bardzo pijany. z matka zawsze mialem dobry kontakt, jednak od pewnego czasu tez malo rozmawiamy, gdyz czuje,ze nie rozumie mojej osoby. im ciagle wydaje sie jakbym zyl normalnie, nie potrafia sobie zdac sprawy jakie problemy mam tak naprawde. probowalem im mowic to kilkaktronie i nie sadze,ze traktuja to zbyt powaznie. ograniczaja to do nerwicy..w wakacje zalatwilem sobie terapie grupowa na zaburzenia osobowosci i fobie, jednak w ostatniej chwili sie z niej wycofalem, bo wolalem isc do pracy, ktora obecnie tez wykancza mnie psychicznie. boje sie kazdego dnia, boje sie juz tego,ze poprostu bede czul ten cholerny lęk. wiem,ze moge dlugo zalowac,ze nie skorzystalem z takiej terapii grupowej. pocieszam sie tylko tym, ze w tym czasie ciagle pracowalem. kiedys wydawalo mi sie,ze jak juz zdam ta mature, pojde na studia, do pracy to nerwica zniknie bo zobacze,ze potrafilem, jednak jest gorzej. myslalem,tez,ze bedzie mnie to satysfakcjonowalem, jednak poprostu zupelnie nie daje mi to zadowolenia. nie sprawiaja mi radosci pieniadze ktore mam, zadne wypady ze znajomymi, nie ma juz rzeczy ktora by mi dawala radosc. czuje sie poprostu zle... schudlem tez kilkanascie kg w ciagu calej tej choroby, nie mam juz tyle energii i witalnosci co kiedys. czuje sie jak stary dziadek. Boje sie zycia ktore mnie czeka i tego ktore mam studia, imprezy, praca, relacje z ludzmi.. to wszystkio mnie dobija i zupelnie nie satysfakcjonuje. nie mam zadnej pasji w zyciu, malo zainteresowan.. czuje,ze zmierzam w bardzo zlym kierunku. nie mam juz ochoty nawet isc do zadnego psychologa, bo tego jest tak duzo,ze nie wiem juz o czym mowic. a te cholerne lekarstwa nie dzialaja na mnie, tylko gorzej sie po nich czulem. Nadzieja ma ogromona moc, przekonuje sie o tym, bo tylko dzieki temu jakos egzystuje..
  6. jakbyscie tak mogli pomoc najwiekszy problem mam w tym czym moglbym zastapic dotychczasowe posilki takie jak ciastka na kolacje, drozdzowki lub zupki chinskie na druga kolacje. no i za dania przed obiadem tez zjadam swinstwa. potrzebuje pomyslu na jakies wartosciowe posilki, dodam,iz mimo ze waze malo i mam problemy to lubie duzo zjesc. myslalem zeby np zastapic slodycze wieczorem, ryzem z jogurtem, badz owocami ale nie mam pomyslu na wiecej. tak aby te posilki byly roznorodne.
  7. witam, czy moglby mi ktos z was pomoc w ulozeniu diety. cierpie na nerwice, ktora bardzo silnie oddzialowuje na moj zoladek, prawdopodobnie tez na zespol jelita drazliwego. czas sie wziasc za siebie i chociaz poprzez diete ograniczyc moje problemy z zoladkiem, bo nerwica nie mija od kilku lat. od dluzszego czasu zle sie odzywiam, malo owocow, fast foody, cole, napoje gazowane, duzo slodyczy i jem nawet bezposrednio przed snem. potrzebuje jakas lagodna diete dzieki ktorej chociaz nie bede wciaz spadal na wadze.. nie mowie juz o przytyciu. przez kilka lat nerwicy schudlem 10kg mimo,ze lubie duzo zjesc. niestety biegunki po 5 razy dziennie, ciagle nerwy. najgorzej czuje sie kiedy wstane, najwiekszy skorcz zoladka. zamierzam zaczac pic jakies preparaty typu melisa, mięta, ale potrzebuje tez diete urozmaicona w owoce i warzywa (witaminy) oraz przede wszystkim zupelnie nie mam pomyslu co jesc, aby w miare funkcjonowac i ograniczyc te problemy z zoladkiem. zazwyczaj tak to wygladalo,ze objadalem sie swinstwami zamiast wartosciowych posilkow. czuje oslabienie fizyczne od dluzszego czasu. tylko nie mowcie mi o wizytach u psychologa i jakis lekarstwach, bo to juz przerabialem, ja poprosze tylko o jakies nakieruknowanie z dieta jak wiemy prawidlowe odzywianie moze wiele zmienic. moze warto udac sie do jakiegos dietetyka?
  8. czesc, ja mam 22 lata. jak masz czas to mozesz poczytac tematy ktore zakladalem tutaj w ciagu 2 lat i moje problemy. jestem pod wrazeniem czytajac to, zupelnie jakby ktos podszywal sie pode mnie wszystko pasuje praktycznie w 100%. mam identyczne problemy, totalnie zaburzona osobowosc, dodatkowo dreczy mnie nerwica lękowa i fobia spoleczna (biegunki, mdlosci i lęk 24/7), takze ledwo juz sie trzymam. z dziewczynami mam identyczne problemy, zazdrosc tak ogromna,ze nie da sie tego opisac. majac swiadomosc,ze 'jest' jakas dziewczyna czuje tak ogromny lek i nie potrafie w ogole jesc, jestes zazdrosny o wszystko co robi, kiedy ja marnuje kazdy dzien. wole juz byc sam i skupic sie pozostalej czesci choroby niz czuc ta cholerna zazdrosc i porownywanie sie.. ale z drugiej strony czuje tak ogromna samotnosc. co ja moge polecic.. sam za wiele ci nie pomoge, mozemy sie conajwyzej powymieniec chorymi doswiadczeniami :) a tak to wiadomo - kazdy powie,ze najlepszy psycholog. sam uczeszczalem do wielu, ale kiedy mialem im mowic co mi dolega to nie wiedzialem od czego zaczac, bo tyle tego jest,ze moglbym napisac milion stron.
  9. never1337

    Skala Depresji Becka

    rowniez mialem 24pkt..
  10. nie jestes jedyna osoba. powiem w prosty sposob - mam bardzo podobnie. a mam dopiero 21 lat.. chociaz slowami ciezko opisac jak nasilone to juz u ciebie a jak u mnie i innych. niby studiuje, pracuje, mam jakis tam znajomych ale totalnie nie widze sensu w niczym. moglbym wegetowac i nic nie robic. siedziec przy kompie (nie, zadne uzeleznienie) poprostu, ruszenie sie gdzies z domu graniczy z cudem. spanie do 13-14 standard. studia olewam totalnie, jestem na etapie pisania pracy licencjackiej, chociaz nie widze sensu do zabierania sie tego w ogole. czeka mnie powtarzanie 2 przedmiotow, za ktore zaplace duzo pieniedzy na ktore pracowalem. czemu? nie chcialo mi sie uczyc, dotkniecie notatek graniczy z cudem, totalny brak koncentracji. nie chodzilem na egzaminy, wiedzialem, ze bede mial z tego powodu problemy, mimo wszystko wolalem bezczynnie wegetowac, a w dniu egzaminow spac do poludnia. juz nawet praca stala sie dla mnie obojetnoscia, kiedys jeszcze odrywala mnie na chwile od rzeczywistosci, teraz nawet w tym juz nie widze celu. ogolnie, brak jakichkolwiek zaainteresowan, pasji, nie chec do wszystkie, zero sportu, zero wysilku psychicznego i fizycznego (procz cholernego bolu psychicznego) - fizycznego zreszta tez - dodatkowo cierpie na nerwice lekowa polaczona z fobia spoleczna - bol brzucha, biegunki, mdlosci 24h/7 to standard. jednak przyzwyczailem sie juz do tego. czuje sie samotnie, nie mam zadnej motywacji do jakiegokolwiek dzialania, probowalem juz kilku terapii, jednak z nimi bylo jak z czytaniem ksiazek czy notatek - nic do mnie nie przemawialy i rezygnowalem. lekarstwa bralem, lecz po nich to tylko fatalnie sie czulem. sam juz nie wiedzialem czy mam brac lekarstwa na nerwice czy na fobie, czy na depresje. mysli samobojcze jeszcze nie pojawiaja sie, chociaz nie bede klamal, ze czasem przeblyski takowych mysli mam. generalnie jest mega nieciekawie. totalne DNO.. tak moge nazwac to co sie dzieje od ponad 4 lat ze mna. teraz jest chyba najgorzej. bardzo ogolnikowo napisalem to co sie ze mna dzieje, jezeli mialbym szczegolowo, to moglbym napisac esej na milion slow. chociaz tego to nawet ciezko opisac.. najgorsze jest to (a moze dobre?) ze zdaje sobie ze wszystkiego swiadomosc, ze swojej postawy, jednak nie potrafie podjac zadnego przelomowego kroku. czasem mysle,ze potrzebuje zupelnie nowego startu, wszystko od poczatku, zmienic wszystko. jakis radykalnych zmian. ale nie potrafie. 'polubilem' to kiszenie sie w natloku mysli i nic nie robienie ze soba.
  11. witam, mam 21 lat, niestety to co dzieje sie ze mna w ostatnim czasie i w moim zyciu to nic dobrze wrozacego na przyszlosc. nie wiem czy to depresja, jak ostatnio bylem u mojego psychologa (3msc temu), to mowil,ze jak mnie widzi, to nie mam depresji, tylko obnizenie nastroju, ale to utrzymuje sie juz bardzo dlugo. generalnie sprawa wyglada tak, ze poprostu nic nie sprawa mi przyjemnosc, nie widze w ogole perspektyw, mimo ze studiuje i pracuje, to i tak czuje sie samotnie, czuje ze zycie w mlody wieku przemija mi totalnie bezsensownie. kiedy nie jestem w szkole, badz w pracy to siedze caly czas w domu, nie interesuje sie niczym specjalnym, marnuej czas przed komputerem, badz nic nie robiac, poprostu nie chce mi sie nigdzie wychodzic, ludzie z ktorymi moglbym wyjsc pewnie by sie znalezli, ale poprostu mi sie nie chce, najchetniej spalbym do poludnia, i szedl znow spac... byle dzien sie skonczyl . czuej sie strasznei samotnie, nie mam gdzie nawet poznac drugiej polowki, skoro nigdzie sie nie ruszam, na zadne imprezy, jedynie czasem spotkam sie z blizszymi znajomymi, choc tego tez mi sie nie chce.jak mowie, najchetniej nigdzie bym sie nie ruszal, ale to bledne kolo, bo wcale nie jestem zadowolony z tego powodu, czuje sie strasznie, kiedy siedze i nic nie robie. kiedys cwiczylem, chodzilem na silownie,mialem dziewczyne, pisalem do ludzi nawet na sile,zeby sie z kims spotkac - mimo,ze cierpie na nerwice lekowa z zaburzeniami zoladka, i lekka fobie spoleczna od 4-5 lat, to i tak cos robilem. od roku, dwoch lat jest fatalnie jezeli chodzi o motywacje i chec do czegokolwiek. :(kiedy widze innych ludzi ktorzy cos robia, maja pasje, chodza na imprezy to zazdroszcze im tego - ale nie tego ze tak robia, bo sam bym tak mogl, znajomych mam i znam duzo ludzi, tylko tego im zazdorszcze,ze im sie chce i sprawia im to przyjemnosc. w kontaktach z ludzmi jestem osoba otwarta, usmiechnieta, nie mam z tym problemu, wszystkie negatywne emocje dusze w sobie i najgorzej jest kiedy jestem sam, a jako ze jestem jedynakiem, siedzac w domu poprostu czuje sie jak odludek, a wyjscie gdzies i zmuszenie sie do tego granczy z cudem. nerwica i depresja czy jak to nazwac... jest fatalnie ;( nie mam juz sposob, nie wiem czy mam sie przemagac na sile i robic cos czy jak zaczac jakies pierwsze kroki, bo poczulem totalny bezsens i utrzymuje sie to dzien w dzien 24/7. wiem,ze pewnie kazdy z was zaraz poleci mi wizyte u psychologa. chodzilem juz do 3 roznych psychologow z przerwami od 3 lat, mialem odbyc nawet terapie grupowa, z ktorej zrezygnowalem (wolalem isc do pracy), tak wiem to pewnie bedzie blad z perspektywy czasu. ale te wizyty u psychologow nie pomagaly mi w ogole. jestem strasznie oporny. blagam o jakies rady i pomoc, nie wiem ile wytrzymam w takim stanie jeszcze ;/ pozdrawiam. jak ktos jest z krakowa i ma podobne problemy to chetnie pogadam.
  12. cierpie na nerwica nerwowa dosc silna od 4lat, teraz trochu sie uspokoilo ale wciaz w wielu sytuacjach wraca:) ogolnie czuje lekki lęk 24h/7. z prowadzeniem auta obecnie nie mam zadnych problemow, to chyba jedyna rzecz ktora uwielbiam robic w tej calej chorobie, cierpie tez na fobie spoleczna, czuje sie obserwowany na calej trasie, no ale kij juz z tym :) kurs i poczatki jazd po zdaniu prawka bardzo mnie stresowaly (mnostwo wylanego potu, biegunek, lękow), no poczatku prowadzilem tez pod wplywem roznych lekow, ale po nich mialem ograniczona koncentracje, teraz nie biore nic od dluzszego czasu, a po czasie lęki w tej kwestii przeszly i nie stresuje mnie to juz w ogole. takze, uwierzcie,ze da sie normalnie byc dobrym kierowca bez nerwow z ta cala nerwica, potrzeba czasu.
  13. no zamierzam brac i poczekac... poki co mam w ten weekend cholerny stres ;/ 2 wazne sprawy musze zalatwic, i jestem tak zestresowany,ze ledwo sobie radze...
  14. biore to juz 11 dzien, przez 6 dni 25mg, a teraz od 5dni juz 50mg... nie czuje jakis efektow poki co, ale biore dalej twardo... licze,ze w koncu cos sie zmieni, lęki odczuwam poki co po staremu. z efektow ubocznych ktore byly dosc mocne na poczatku jak suchosc w ustach i jadlowstret, powoli ustepuja i sa do zniesienia. no i podniesienie z lozka po tym graniczny z cudem nawet po 10h snu...
×