nerwica mija!

Czysty optymizm, czytając to forum nie poznasz kolejnych objawów nerwicy czy depresji, wręcz przeciwnie. Przeczytasz jak ludzie walczą z zaburzeniami!

Zdrowieję :D

Avatar użytkownika
przez idle 26 cze 2012, 13:32
Po raz pierwszy od zeszłych wakacji mogę to śmiało powiedzieć :smile: czuję remisję, już nie kładę się spać przybita ciężarem, nie mogąc oddychać. Zaczynam się pozbywać nienawiści, od kiedy nie widuję ojca mam do niego neutralny stosunek, w sobotę nawet wysłałam mu życzenia, oddzwonił i podziękował ;) Jestem szczęśliwa, mimo, że czasem jest ze mną moja "zła siostra" :mrgreen: Wiem, że z ewentualnym kolejnym nawrotem lepiej sobie poradzę. :D
watch me disintegrate
Avatar użytkownika
Offline
Posty
675
Dołączył(a)
20 maja 2012, 08:11

Zdrowieję :D

przez kafka 17 sie 2012, 15:07
idle, super, ja też powoli zaczynam czuć że coś się dzieje w dobrym kierunku.
dostalam narzedzia, teraz musze nauczyć się ich używac
kafka
Offline

Zdrowieję :D

przez 19_latek 18 sie 2012, 15:59
Jak tam sobie radzicie Panowie i Panie? Kto już zdrowy :D ?
19_latek
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Zdrowieję :D

Avatar użytkownika
przez luli2003 18 sie 2012, 16:56
chciałabym byc juz zdrowa-ale co to znaczy być zdrową?
W nerwicy, której charakterystyczną cechą jest nuda, chory znajduje się w potrzasku między lękiem przed życiem a lękiem przed śmiercią.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
505
Dołączył(a)
04 lut 2012, 15:32
Lokalizacja
szara brudna LÓDŻ

Zdrowieję :D

przez lekliwy 22 sie 2012, 16:16
pewnie wiele osób tak jak ja czyta ale nie udziela się na forum - więc do nich głównie jest ten apel - po 1 czytajcie głównie ten temat i temat "wyzdrowiałem/am" - nie sugerujcie się opiniami z innych tematów ludzi którzy trafili na kiepskiego lekarza lub skarżyły się na skutki uboczne brania leków - ja się trochę tego naczytałem i przez to straciłem lata bo ani do lekarza mi się iść nie chciało a i leków obawiałem się brać - w końcu w czerwcu się wziąłem za siebie - zapisałem się telefonicznie do pierwszego wolnego psychiatry w przychodni i jest teraz sierpień a ja czuję się zdecydowanie lepiej - trafiłem na dobrego lekarza, jestem skierowany na psychoterapie i biorę leki które nie są niczym złym - nie odczuwałem prawie żadnych skutków ubocznych i teraz minęły od mojej pierwszej wizyty u lekarza 2 miesiące a ja czuję się znacznie lepiej - lęki i fobia społeczna zmniejszona o 70-80% do tego stopnia że byłem na koncercie gdzie ludzi było kilka tysięcy i spokojnie sobie chodziłem między nimi - a w czerwcu byłoby to niemożliwe...
teraz gdy zacznę chodzić na psychoterapię to mam nadzieję że będzie już całkiem dobrze :)
nie czekajcie - dzwońcie do przychodni lub jeśli nie czujecie się na siłach kogoś wynajmijcie do tego i działajcie ! można z tego wyjść i nie warto czekać !
Offline
Posty
54
Dołączył(a)
26 lut 2007, 13:55

Zdrowieję :D

Avatar użytkownika
przez DJNear 17 wrz 2012, 13:24
Jak radzić sobie ze nerwicą!

Sposób!,,Żadne lekarstwo nie zastąpi ruchu , który jest najlepszym środkiem zapobiegającym rozmaitym dolegliwościom , zarówno fizycznym,jak i psychicznym.Każdy człowiek ,bez względu na wiek,stan zdrowia,pogodę i porę roku,powinien zażywać ruchu,dostosowując jego intensywność do swoich możliwości.Dzięki niemu energia stresu zostaje zużytkowana , a nie kumuluje się w organizmie i nie czyni strat w zdrowiu''.--Działa i Polecam

Ciekawostka:Na całym świecie ludzie korzystają z dobrodziejstwa ćwiczeń relaksacyjnych.Trzeba się ich uczyć.Ci,którzy zajmują się jogą,wiedzą,że potrzebna jest tu wytrwałość,systematyczność, a przede wszystkich koncentracja na jakimś założeniu,celu,myśli.Jedną z metod relaksacyjnych jest medytacja,a polega ona na częściowym,niekiedy całkowitym odizolowaniu się od otoczenia.Pozwala to zmniejszenie lub wyeliminowanie skutków działania stresu.

Pozdrawiam :great:
Ostatnio edytowano 20 wrz 2012, 00:14 przez *Monika*, łącznie edytowano 1 raz
Powód: połączono z w/w wątkiem z uwagi na treść Twojego postu
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
14 wrz 2012, 22:32

Zdrowieję :D

przez L:) 02 paź 2012, 20:56
Czas leci dalej... Ku pokrzepieniu serc :)

Hej! :)

Kiedyś pisałem tutaj sporo, potem usunąłem konto dochodząc do wniosku, że teraz pozostaje mi tylko walka z samym sobą, po paru miesiącach postanowiłem zajrzeć z powrotem, skrobnąć coś (co mam nadzieje że zostanie odebrane w sposób motywacyjny) i pozdrowić - przede wszystkim :)

Krótko: moje życie można streścić bardzo prosto - jedna wielka porażka :smile: Spieprzone dzieciństwo, pełno kompleksów, nadwrażliwość, depresja, nerwica, zaburzenia lękowe, myśli samobójcze, ciągłe problemy z rodzicami i w szkole (choć uczniem złym nie byłem), tysiące popełnionych błędów (z perspektywy czasu bardzo cennej nauki). Brak znajomych, brak kasy, jakiś wieczny pech. Ciągle niespełnione marzenia. Marzenia.

Marzenia o lepszym życiu - właściwie to o byciu Panem swojego losu, marzenia o wolności, szczęściu. O ciekawym życiu. Wszystko było ruiną, wszystko mnie dobijało, czułem totalny bezsens. Dno. Rok temu mój stan psychiczny był okropny. Nie byłem szczęśliwy i co gorsza walczyłem z tym okropieństwem. Nie wyszło mi znowu w życiu.

Może to zabrzmi brutalnie, ale uważam że byłem w dużo lepszej sytuacji od tzw "większości". Tak na prawdę nic nie ryzykowałem. Gorzej być nie mogło - owszem, było ciężko (nawet bardzo), odbijało się to ogromnym zmęczeniem, ale tak na prawdę - sprawiało możliwości. I podjąłem wysiłek by coś zmienić. Mógłbym pisać godzinami co było, itp, ale wolałbym zamiast tego napisać kilka przemyśleń, które mam nadzieję że się komuś przydadzą (z góry mówię że mogą być kontrowersyjne!).

1) Często problemem jest budowanie "tarczy" (czy też "stabilizacji"). Zwłaszcza osoby które mają zaburzenia afektywne/nerwicowe próbują budować strefę bezpieczeństwa (tak, ja również to robiłem, czasami do granic absurdu), tym samym blokują sobie możliwości wyjścia ze stanu w którym są. Powodem jest naturalnie lęk. Warto zaryzykować, nie znaczy to zaraz że mamy skonfrontować się z własnymi lękami, ale warto zbudować sobie sytuacje, w której staramy sobie radzić. To kształtuje i pozwala dalej robić postępy.

2) Skoro nic nie możesz już więcej stracić - staraj się coś zyskać!
To że nic nie masz nie znaczy, że jesteś nic nie warty. To oznacza tylko i wyłącznie że masz tysiące możliwości i z każdego małego postępu możesz czerpać radość. Ludzie "ustabilizowani" obawiają się o to co robią (patrz pkt. 1).

3) Otaczaj się pozytywnymi i pasującymi Ci ludźmi.
O tak! Wystarczy zmiana otoczania i zazwyczaj po prostu nie ma człowiek czasu by zajmować się problemami. Często ludzie, którzy wydają się "kimś" są bardziej wrażliwi, ciekawi i chętni do pomocy, niż Ci którzy nas na codzień otaczają ze swoimi problemami i "problemikami".

4) Zrób coś fajnego!
Jedź stopem w nieznane, skocz na spadochronie/bungee, idź na kawę z kimś kogo lubisz, zacznij tańczyć na środku ulicy ze znajomymi. Cokolwiek, co sprawi, że się uśmiechniesz!

5) Wyluzuj :smile:

A dzisiaj? Nadal nie jestem szczęsliwy. No może trochę (ah ta niewdzięczność! :mrgreen: )
Nie udało mi się wciąż szczęśliwie zakochać, wciąż brak tej wolności, trochę pieniędzy (o które nie dbam znowu, ale są one jakimś tam punktem wyjścia), nadal jest bardzo ciężko, ale nie walczę już z depresją, nerwicą, lekami - czasami mnie trochę "rzuca" mimo to potrafię nad tym zapanować. Zniknęły ciężkie stany depresjny - są już tylko okazjonalne "dołki", które każdy ma. Zniknęła nerwica i lęki - przy dużym stresie owszem czuję się źle, ale to jednak różnica.

Szczęśliwie udało mi się poznać sporo ciekawych ludzi którzy wnieśli coś do mojego życia :) Stałem się bardziej zaradny, przestałem przejmować się detalami szukając esencji życia. A przede wszystkim - dzięki nawet tym najmniejszym postępom staram się patrzyć z nadzieją w przyszłość i tego wam również życzę :)

Pozdrawiam was i życzę sukcesów :)
Ostatnio edytowano 03 paź 2012, 18:23 przez *Monika*, łącznie edytowano 1 raz
Powód: połączono z w/w wątkiem z uwagi na treść Twojego postu
L:)
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
02 paź 2012, 20:13

Zdrowieję :D

przez bedzie.dobrze 04 paź 2012, 09:07
pisze do Tych Wszystkich, ktorzy chodza na terapie i czuja sie po niej gorzej..chca uciec. Dwa miesiace temu mialam straszny kryzys zwiazany z terapia...czułam sie kompletnie rozbita, nie wiedziałam jaka jestem, czego chce...bałam sie terapii...bałam sie,ze dokonuje sie jakas zmiana we mnie i, ze nie bede umiała sie odnalezc..zaczelam myslec o przerwaniu terapii. Nie poddałam sie jednak..i nastapilo wielkie BUM..zaczelam odkrywac siebie w pozytywnym znaczeniu..zaczelam analizowac siebie i swoje konflikty wewnetrzne..zaczelam odkrywac przyczyny swojej nerwicy i glosno i wyraznie powiedziałam sobie czego chce od siebie i od zycia:) Poczułam ulge, moje 'BUM' w znacznym stopniu zminimalizowało natrectwa i lęk. Jeszcze duzo pracy przede mna, to dopiero początek...nie da sie swojego zycia i myslenia zmienic w ciagu kliku miesiecy. Takze Kochani zaufajcie swojemu terapuecie, on chce Wam pomoc:)
bedzie.dobrze
Offline

Zdrowieję :D

Avatar użytkownika
przez C(c)złowiek 05 paź 2012, 14:37
Wyzdrowiałem :D
"Żyjemy w świecie przyjemności pozbawionych radości" ;) Erich Fromm
GG: 5365347
Avatar użytkownika
Offline
Posty
493
Dołączył(a)
10 lut 2007, 23:46
Lokalizacja
Warszawa

Zdrowieję :D

przez Nuve 05 paź 2012, 15:03
Też tak mysłałem niedawno, a po jakimś czasie buum, i lecim od nowa. Ale nie bede siał nuty pesymizmu =D. Gratulacje! <zazdrości>
Offline
Posty
213
Dołączył(a)
03 paź 2012, 22:39
Lokalizacja
Warszawa

Zdrowieję :D

Avatar użytkownika
przez a_l_e_x 05 paź 2012, 15:56
myślę, że jest tu miejsce, w którym chciał coś zostawić od siebie.

nie wiem do końca, co znaczy wyzdrowienie, ale pojęcie "zdrowienie", jako temat, odbieram jako proces ku lepszemu, dostrzeżenie tego.

dostrzegłem, że kiedy się walczy, to nie ma w tym mety. są mety po drodze. takie jak w sporcie. ale gdy staje się lepszym, dostrzega się wśród obserwatorów, dla których staje się (np.) idolem, bogiem, ale też i obok nich stoją ci, dla których zwycięzca staje się tematem zazdrości i motywacji, by strącić z piedestału, chęć zabrania tego co się ma. nie ma się wpływu na to. następuje (auto)motywacja, by nie pozostać przy jednym "rekordzie" życiowym, ale podnosić stopniowo poprzeczkę. zostało się mistrzem (dla przykładu) regionu, trzeba spróbować swoich sił w makro-regionie.

kiedy można powiedzieć, że się wyzdrowiało, skoro mechanizm emocjonalny się nie zmienia?

niedawno, gdy w rozmowie z bliską mi osobą przyznałem się do zaniedbania spotkań z psychoterapeutą. gdy na jej twarzy wyczytałem zdziwienie wraz z zaskoczeniem, zapeszyłem się. a przecież kilka lat temu ta sama osoba zaproponowała mi, gdy widziała zza pleców moją bezradność, bym udał się na psychoterapię. poczułem się uzależnionym od osoby trzeciej. nadużycie.

tak, mogę rzecz: zdrowieję. na ile to jest możliwe, by utrzymać się przy tym.

na obecną chwilę, wiem ile jestem w stanie znieść, ile jestem w stanie pokonać w sobie lęków. ale przede mną kolejne. zwą się one wyzwaniami losu.
Obrazek nigdy nie trać z oczu własnego celu życiowego.
Chcę zobaczyć jak walczysz o to, co (naprawdę!) ważne jest dla ciebie.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
131
Dołączył(a)
30 wrz 2012, 19:53
Lokalizacja
okolice Warszawy

Zdrowieję :D

przez aperecium 10 paź 2012, 00:25
Wydaje mi się ostatnio, że depresja jest już dla mnie coraz odleglejszym problemem. Nerwica nie. Ta suka wciąż potrafi mnie zaskoczyć. Ale depresję nieco oswoiłam. Nie wiem sama czy kontroluję dzięki lekom czy uporałam się z nią na terapii, ale chyba odniosłam jakiś mały sukces w tej kwestii. Oczywiście wciąż zdarzają mi się gorsze dni, ale takie nie omijają także zdrowych ludzi. Poza tym, to co dla mnie jest najistotniejsze, zamiast zapętlać się w poczuciu winy, sama siebie przywołuję do porządku. Potrafię wymyślić sobie stosowny argument, mający podnieść mnie na duchu. Czasami zdarza mi się nawet nieśmiało wierzyć, że moja przyszłość nie jawi się tylko w ciemnych barwach. Wciąż nieswojo czuję się pisząc to, i jakaś tam część mnie buntuje się i chce zaprzeczyć. Ale chyba sobie z tym swoim krytykanckim alter-ego też powoli radzę. Żeby tak jeszcze lęki poszły w cholerę, to oddtrąbię sukces. :)
aperecium
Offline

Zdrowieję :D

Avatar użytkownika
przez mefiboszet 11 paź 2012, 11:00
Od kłopotów związanych z jesienią i pracą pogorszył mi się nastrój, zacząłem mieć lęki, koszmary senne i wczesne budzenie.

10 mg Citronilu zaczyna właśnie działać - po 4 dniach. Na razie dopiero się rozkręca, ale już jest lepiej. 3 pierwsze dni nie czułem żadnej poprawy. Byłem 4 miesiące wolny od antydepresantów, ale cóż, jak trzeba, to trzeba.
citalopram - 10 mg | mirtazapina - 15 mg
Avatar użytkownika
Offline
Posty
272
Dołączył(a)
03 mar 2008, 20:38

Zdrowieję :D

Avatar użytkownika
przez monk.2000 06 lis 2012, 13:33
Fajnie się czyta.
Postaram też coś dopisać w przyszłości o zdrowieniu.
Awatar to skarb Atlantydy: starożytny Scion.

:( F.20
:smile: Solian 600mg
8) Akineton
Avatar użytkownika
Offline
Posty
8369
Dołączył(a)
26 lis 2011, 14:49
Lokalizacja
mój pokój

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 9 gości

Przeskocz do