Czy ktoś z was żałuje, że zaczął się leczyć lekami?

Masz pytanie związane z lekami ? Chcesz podzielić się 'wrażeniami' z innymi ? Farmakologia czy psychoterapia... ?

Czy ktoś z was żałuje, że zaczął się leczyć lekami?

Avatar użytkownika
przez małpka bubu 24 paź 2014, 18:38
żałuję, że nie mogę oddawac krwi ani zarejestrowac się w banku szpiku :(

tritace 5 mg 1-0-0, hydrochlorothiazidum Polpharma 12,5mg 1-0-0 (na nadciśnienie)
antykoncepcyjna evra
setaloft 50mg - 1-0-0
lamitrin 100 mg 1-0-1
doraźnie hydroksyzynka
Avatar użytkownika
Offline
Posty
544
Dołączył(a)
30 lis 2012, 12:39
Lokalizacja
Zielona Góra

Czy ktoś z was żałuje, że zaczął się leczyć lekami?

Avatar użytkownika
przez Patryk29 02 lis 2014, 17:17
Czy z lekami czy bez nich nie chce mi sie zyc, prawda pewnie lezy gdzie po srodku, kazdy jednak zrobi jak bedzie uwazal, ja w kazym razie zaczalem brac leki bo mialem klopoty z tym zeby podniesc sie z wyra, takze jednak leki cos daja :mrgreen:
"Nawet gdyby u twego boku stal sam bóg, zwyciestwo byloby watpliwe"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2960
Dołączył(a)
01 wrz 2012, 20:05

Czy ktoś z was żałuje, że zaczął się leczyć lekami?

Avatar użytkownika
przez sulpiryd34 14 lis 2014, 20:42
ja uwielbiam brać leki, a biorę ich naprawdę sporo, trochę żałuję że władowałem się w klona , ale cóż jakoś trzeba żyć z tym dalej.
Fluoksetyna 20 mg
Wenlafaksyna 37,5 mg
Olanzapina 5 mg
Clonazepam 6 mg
Convulex 300 mg
Baclofen 100 mg
Disulfiram 250 mg
Avatar użytkownika
Offline
Posty
178
Dołączył(a)
14 lis 2014, 14:59
Lokalizacja
kujawsko - pomorskie

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Czy ktoś z was żałuje, że zaczął się leczyć lekami?

przez DeszczowaChmura 29 lis 2014, 19:32
Żałuję bardzo, ale po ostrej psychozie bez nich nie byłabym w stanie wrócic do siebie. Przytyłam dużo, włosy mi powypadały. Niedawno miałam drugi epizod-manię, zdiagnozowano u mnie Chad. Przyjdzie mi się męczyc z lekami jeszcze przez najbliższe kilka lat. Na lekach czuję się tak jakbym nie umiała myślec. Czuję się tepa, nie mam nic do powiedzenia, nie mam poglądów na świat(a kiedyś lubiłam sobie rozmyślac), nie potrafię się tak głęboko śmiac jak kiedyś, z ludźmi nie nawiążę bliższych kontaktów bo zwyczajnie nie mam z nikim o czym porozmawiac. Jestem nijaka. Taka sztucznie cicha i spokojna. Nie znoszę tego, bo wiem, że to nie jestem ja. Często wyobrażam sobie, jak popełniam samobójstwo. Nie wiem, może ktoś ma podobnie?
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
28 lis 2014, 16:59

Czy ktoś z was żałuje, że zaczął się leczyć lekami?

Avatar użytkownika
przez Mamre 10 gru 2014, 01:23
Jak czytam takie artykuły jak ten, to zaczynam żałować, że zaczęłam brać leki. Może przetrwałabym bez?
http://www.polskatimes.pl/artykul/36749 ... l?cookie=1
Przemysł farmaceutyczny bardzo chętnie usidla ludzi, wciskając im jakieś tabletki na depresję. Faszerują nas chemią, wmawiają nam, że jesteśmy chorzy albo że cierpimy bez powodu. I to niestety jest groźne. Jeśli ktoś dał się tym omamić, to niestety przegrał życie.

Nie zwróciłabym uwagi na takie opinie, gdyby nie fakt, że ta pani jest psychologiem, i to dosyć znanym.
Mam już dość tego wszystkiego :why:.
Wenla: 150 mg
Lamo: 50 mg

Od rana nie mogę myśleć
Nie mogę ruszyć się z łóżka
Nigdy nie byłem Napoleonem
Na głowie tylko poduszka

Luxtorpeda
Avatar użytkownika
Offline
Posty
226
Dołączył(a)
30 wrz 2011, 20:44
Lokalizacja
W-wa

Czy ktoś z was żałuje, że zaczął się leczyć lekami?

przez Nadie 10 gru 2014, 01:53
Strasznie żałuje,że zaczęłam brać leki przeciwnerwicowe. gdy zgłosiłam się do lekarza byłam jeszcze na bardzo słabym poziomie nerwicy, myślę,że spokojnie mogłabym przejść to sama przy pomocy terapeuty. Leki nie dość,że na początku strasznie mi tą nerwicę rozhuśtały to jeszcze porządnie uzależniły. Po pół roku sama z nich zeszłam, nawet z sukcesem, prowadziłam już w miarę normalne życie, normalnie spałam. Po paru miesiącach z powodu załamania nerwowego (spowodowanego depresją) trafiłam do szpitala psychiatrycznego, gdzie faszerowano mnie uszczęśliwiaczem. Po powrocie do domu mimo rad psychiatry przestałam brać ten lek , przez co dostałam naprawdę potworny syndrom odstawienny. Nigdy mnie tak nie bolało same oddychanie i nigdy nie miałam tak mocnych ataków myśli samobójczych. Gdybym mogła cofnąć się w czasie wiedząc to , co wiem teraz na pewno nie sięgnęłabym po leki.
Od 2007 roku depresja, od Września 2013 nerwica lękowa
Offline
Posty
53
Dołączył(a)
24 kwi 2013, 01:40

Czy ktoś z was żałuje, że zaczął się leczyć lekami?

przez volterum 12 gru 2014, 22:53
Nadie napisał(a):Strasznie żałuje,że zaczęłam brać leki przeciwnerwicowe. gdy zgłosiłam się do lekarza byłam jeszcze na bardzo słabym poziomie nerwicy [...]Po powrocie do domu mimo rad psychiatry przestałam brać ten lek , przez co dostałam naprawdę potworny syndrom odstawienny. Nigdy mnie tak nie bolało same oddychanie i nigdy nie miałam tak mocnych ataków myśli samobójczych. Gdybym mogła cofnąć się w czasie wiedząc to , co wiem teraz na pewno nie sięgnęłabym po leki.


Coś w tym jest właśnie. Moja własna matka po owych lekach miała próby samobójcze i tak jak to napisałaś "bolało ją samo oddychanie". Nikomu tego nie życzę i uczulam, żebyście bacznie obserwowali swoich bliskich.
volterum
Offline

Czy ktoś z was żałuje, że zaczął się leczyć lekami?

Avatar użytkownika
przez Vizir 14 gru 2014, 16:53
To pasuje do dyskusji jak koło do roweru - więc sami rozumiecie że musiałem XD
Obrazek

-- 14 gru 2014, 16:57 --

@up
Nie da się edytować , a miało być w innym temacie :P ale do tego ociupinke też może pasować :D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
332
Dołączył(a)
20 lis 2013, 12:37

Czy ktoś z was żałuje, że zaczął się leczyć lekami?

przez Rivvva28 09 lut 2015, 22:35
Ja żaluję ze brałem te relanium z tej grupy złych bo nie wiedziałem żę to się tak skończy do tej pory jak pije piwko to mnie telepie :bezradny: ale to ze biorę antydepresanty to nie bo mi pomogły i postawiły i postawiają na nogi a jak przyjdzie ich kres..... lekarz powie stop to zobaczymy:)
Rivvva28
Offline

Czy ktoś z was żałuje, że zaczął się leczyć lekami?

przez harvard 11 lut 2015, 15:15
Żałuję ssri byłem na benzo - cloranxen i było git z seksem a teraz żona musi się postarać abym mógł się bzykać i tu lipa. Jestem na 10mg esci i na noc 7.5 mirtagenu. Obydwa chyba zaburzają seksik.
Offline
Posty
40
Dołączył(a)
23 sty 2015, 21:35

Czy ktoś z was żałuje, że zaczął się leczyć lekami?

przez Druid 01 mar 2015, 15:40
Nie żałuję, że zaczęłam się leczyć, gdyż była to konieczność. Żałuję, że nie odstawiłam leków wcześniej. poważny błąd, kolejny gwałt.

-- 01 mar 2015, 20:04 --

Pluszowa napisał(a):poważny błąd, kolejny gwałt.
nienajlepiej zabrzmiało, chodzi o działanie wbrew sobie
Druid
Offline

Czy ktoś z was żałuje, że zaczął się leczyć lekami?

Avatar użytkownika
przez Hemolakria 20 lip 2015, 14:12
Ja żałuje,że brałam. Bez czuję się lepiej pod tym względem,że nie jestem taka zdezorientowana. Tylko doskwiera mi poczucie zagrożenia. Czytałam,że to częste u schizofreników. Na szczęście mam na to swój sposób. Nie mogę zdradzić jaki. ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
173
Dołączył(a)
22 lut 2015, 20:27
Lokalizacja
Chojnice

Czy ktoś z was żałuje, że zaczął się leczyć lekami?

Avatar użytkownika
przez monapayne 24 lip 2015, 11:54
Ja żałuję, że mi dano od razu kosę lekową, a nie dano mi benzo. Benzo więcej by mi dało w tym roku. A tak to kolejny raz wpadłam w neuroleptyki. A one też robią pułapkę. Ogolnie to aż tak nie jestem chora. To otoczenie bylo chore. Teraz jest ok. A jestem clean.
"Słowo trauma z greki oznacza ranę, a wie pan jak jest sen po niemiecku? Traum. Rany rodzą potwory"
was: robot
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1351
Dołączył(a)
24 lip 2013, 15:12

Czy ktoś z was żałuje, że zaczął się leczyć lekami?

przez tylkonachwile 11 sie 2015, 00:12
ja żałuję, że zaczęłam brać tak późno (mam 29 lat)... ;) no ale może tak miało być, może miałam trafić na tego konkretnego lekarza (bo jak w kryzysach bywałam u innych psychiatrów to się np. kończyło na wizycie lub dwóch), może dopiero po latach takich a takich doświadczeń dojrzałam/zrozumiałam, że mam w ten sposób sobie pomóc, że bez leków, profesjonalnej pomocy będę tylko się męczyć/wegetować

na obecnym etapie zdecydowanie nie żałuję, leki na mnie działają, wręcz je uwielbiam ;) wiem, że sztucznie wymuszają a raczej blokują pewne reakcje, ale mnie się to podoba; leczą mnie też z innych dolegliwości; mam poczucie, że dzięki temu wreszcie ogarnę swoje życie,

cieszę się, że mam je jeszcze brać 1-1,5 roku (chyba, że coś się zmieni)

nie boję się nawet, jak będzie "po"; nie wiem czy ma to jakieś uzasadnienie naukowe, ale ktoś mi powiedział, że przez tyle czasu mózg/ciało nauczy się nowych reakcji wymuszonych przez leki

biorę Paroxinor 20 mg (dziennie 30 mg w dwóch dawkach-1-0-1/2); jeżeli miałam jakieś efekty uboczne to ich nie zauważyłam, albo przypisywałam swoim problemom natury emocjonalnej/psychicznej; w każdym razie nic wielkiego; na początku z Paroxinorem brałam jeszcze Cloranxen, ale się nie wypowiadam, bo trudno mi cokolwiek powiedzieć-nie pamiętam

podsumowując, ze swojego doświadczenia, na obecnym etapie ja leki polecam - nie bójcie się - bo stracicie dobrych kilka lat życia (zapewne młodego) na szarpanie się z samym sobą
Offline
Posty
20
Dołączył(a)
18 sty 2015, 03:18
Lokalizacja
Warszawa

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 15 gości

Przeskocz do