Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

thbthb

Użytkownik
  • Zawartość

    177
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  1. Właśnie dostałem wellbutrin, zaczynam brać i zacząłem wczoraj czytać Wasze opinie m.in. takie jak ta powyżej. Nie ukrywam, że nieco się tym przeraziłem. No bo jak to tak? Lek działający na noradrenalinę i przede wszystkim na dopaminę powoduje jakieś zmiany w układzie serotoninergicznym??? Niemożliwe. Niemożliwe, chyba, że... Chyba, że doszło do jakiejś interakcji pomiędzy lekami...? Ano po prostu: https://www.drugbank.ca/drugs/DB00285 [wenlafaksyna) Jak widać inhibicja na poziomie 2B6 (tu też jest metabolizowany wellbutrin!!!) Oprócz tego macie równiez inhibicję na poziomie 2D6 (tak, na tym enzymie również jest metabolizowany Wellbutrin!!!) https://www.drugbank.ca/drugs/DB01156 (wellbutrin) Wniosek? Wenlafaksyna przestała działać, bo przestała być metabolizowana (mniejsze stężenie vs duże stężenie wellbutrinu) Wniosek drugi: zmienić SSRI na inny lek tego typu. Jeśli jest tu ktoś - lekarz, farmakolog - niech sprostuje jeśli się gdzieś mylę. P.S. Andre1 napisałeś o Tramalu: https://www.drugbank.ca/drugs/DB00193 TAK, jest interakcja - inhibicja - na poziomie 2D6 + substrat na 2B6. Zakładając podobne dawki (100-300mg) co wellbutrinu - jest duża szansa na to, że doszło do współdziałania wzajemnie na siebie tych leków. (O ile się nie mylę - przy małej dawce innego leku może być tak, że duża dawka inhibitora przejmie enzym i nie dojdzie do zmetabolizowania tego leku o mniejszej dawce) Podkreślam: ja się nie znam, ja się doumiałem sam. Jeśli jest na sali farmakolog lub lekarz przez duże L, który COŚ wie - niech sprostuje moje wypociny. Dodam jeszcze, że jestem I dzień po 150mg (1/2 XR) i chyba właśnie zaczyna dziaaałać... I na sam koniec: Ludzie. Pytajcie lekarzy, czy brane przez Was leki nie będą wzajemnie na siebie nachodziły. To jest ICH lekarzy obowiązek to sprawdzić. Bo jeśli tego nie zrobią - to z łatwością możecie dostać jw lęków, depresji itp. To nie może być tak, że pacjent ma być dla siebie samego lekarzem i grzebać się w książkach medycznych. -- 24 lut 2018, 15:45 -- https://www.drugbank.ca/drugs/DB00656 Substrat na 2D6 (Well działa inhibicyjnie na 2D6). IMHO jest prawie pewne, że Trittico zacznie mocniej Ci działać. (stężenie jego dawki będzie znacznie większe niż gdyby był metabolizowany sam a nie w połączeniu z Well)
  2. Od zawsze miałem jakies problemy ze społeczeństwem i tym co się działo najbliżej mnie. Po długim okresie nauczyłem się jakoś na to zwracać uwagę i nie do końca olewać, i wreszcie spisałem pewne objawy. Wiem, że prezentacja ich tutaj z prośbą o diagnozę wiele nie da bo to nie PZP, ale może ktoś podpowie co o tym sądzić, i co to właściwie jest? 1. Pamięć. Absolutnie nie jest absolutna. Czasami potrafię coś zapamiętać, ale w większości to taka krótkoterminowa kuleje i to okropnie. Jednego dnia pamiętam co mam zorbić, a drugiego dnia wpadam do pracy i... Kompletnie leżę i nie wiem co się stało i co robić miałem tego dnia. 2. Nadwrażliwość i delikatność do potęgi. Wystarczy jedno słowo nie tak i... o co im chodzi? Co ona miała na myśli? I do tego wkurzenie na daną osobę/grupę osób, czasami odrzucenie. 3. Agresja. Wystarczy byle coś, co mnie wyrwie z konktekstu mojego zamyślenia. I leci taki słowotok, że menel spod budki by się zawstydził swojego reperturaru. 4. Zamknięcie w sobie. Totalne. 5. Apatia. Właściwie to totalna APATIA. Nic mi się nie chce, kompletnie, ale to nic. 6. Okresy energetyczne i okresy apatyczne na przemian. Są chwile, kiedy gram, coś robię, mam energię, a czasami tak jak teraz siedzę i... nic. Totalnie NIC nie robię. A depresji jako takiej nie mam. (a wiem jak wygląda, doświadczyłem) 7. Podejrzliwość na maksa. Staram się jakoś z tym radzić i olewać, ale _zawsze_ ale to _zawsze_ bo jakimkolwiek kontakcie z innymi zastanawiam się jak to wyszło, co dana osoba sobie pomyślała o tym co zostało powiedziane, zrobione, i o mnie. 8. Ksobność, czyli sporo rzeczy odnosi się do mnie, a jeszcze więcej odnosiło się do mnie kiedyś. 9. Omamy i urojenia. To pierwsze się czasami pojawia i słyszę coś, czego nikt inny nie słyszy. Omamy dotykowe - coś po mnie łazi, węchowe, czuję jakiś zapach, którego oczywiście też nie ma. Nasilenie niewielkie - czasami się pojawia, ale w większości czasu tego nie ma. Są jednak też okresy czasu kiedy te objawy są bardziej nasilone. 10. Dziwne formułowanie zdań. Chcę powiedzieć coś, ale mówię nie do końca tak jak chcę, zmieniam końcówki wyrazów i np zamiast "uwaga, jest czerwone", wychodzi mi "czerwonka". Prawie to samo... Ale ile się napowtarzam aby mnie ludzie zrozumieli... 11. Kompletny brak przyjaciół i znajomych. No może 1 osoba. Rodzina? Też nie. Jestem sam jak paluszek tu na tym padole. 12. Wiele słów krytyki traktuję jak atak na siebie, co sprawie, że cięzko mi zagrzać dłuższy okres czasu z jakąś grupą ludzi. 13. Spotkałem już kilka osób, które mówiły mi, że jestem ekscentryczny i egocentryczny i w ogóle chyba dziwak. Co o tym sądzicie i co z tym zrobić? Pomóżcie pls... :[
  3. thbthb

    Jaki linux ?

    1. Google -> "jaki linux". 2. Jest strona jakilinuxorg 3. Są fora poświęcone Linuksowi. (jakie? USE google) A takie Forum jak to - w ogóle nie brałbym pod uwagę do pytania o takie kwestie. Po prostu tu raczej nie znajdziesz ludzi "z problemem" lub/i ewentualnie chcących się dzielić swoją wiedzą w takim temacie jak ten. P.S. Zamiast ubuntu - spróbuj Minta. Mniej babrania się z aptem i jakimiś sources aby cokolwiek zainstalował co jest inne niż jedyne błogosławione GPL.
  4. @Candy - może omówimy to w jakimś innym wątku? @L.E. - Peter nie wspominał o problemach zdrowia somatycznego, ani o przyjmowanych innych lekach.
  5. @Candy14 - póki co to nie znasz mnie i nie masz prawa wypowiadać się ani o mnie, ani o tym co u mnie zdiagnozowano. Nadto mowa w tym wątku jest o problemie Petera. @Peter - o podobnych problemach rozmawialiśmy wczoraj na pewnej grupie, i to jest właśnie prokrastynacja. Szanowna Candy może sobie zaprzeczać, poskakać i pokrzyczeć co najwyżej, ale póki nie znajdzie żadnego mądrzejsszego wyjaśnienia, to musi niestety pogodzić się z tym, co potrafią i wiedząlepiej od niej inni.
  6. Śmiej się śmiej. Baw się dobrze, ale nie pisałbym tego co wyżej, gdybym nie znał tego osobiście i nie miał zdiagnozowanego w odpowiednim czasie... Niestety w moim przypadku otoczenie nie dało mi żyć, niszczyło mnie jak tylko mogło z racji "lenistwa" vel "taki zdolny a leniwy!" i dopiero po latach wiem co mam i z czym muszę się mierzyć praktycznie na codzień. Ale mniejsza - @Peter - przejdź się do psychologa lub pedagoga.
  7. Jak dla mnie - prokrastynacja, brak pewności siebie, może i dystymia... Ale diagnozę to dostaniesz w gabinecie psychiatry lub i pedagoga szkolnego. Warto poczytać: http://pl.wikipedia.org/wiki/Prokrastynacja http://pl.wikipedia.org/wiki/Dystymia Leczenie przedstawi ci pewnie lekarz, ale pewnie to będzie coś w stylu SSRI i koniecznie psychoterapia. Ale może to też być coś innego.
  8. Ja na nic nie zamieniłem, tylko odstawiłem... za zgoda lekarza oczywiście. Ale ja padaczki nie mam i nie miałem, nie mam chada, ponoć zdiagnozowano u mnie BPD kiedyś (cóż za bzdura...), a lek... No troszkę pomagał na początku, ale potem to było jak lasowanie mózgu. Po prostu w moim, ścisle okreslonym przypadku, ten lek powodował, że miałem problemy z wykonywaniem swojej pracy, brakowało mi skojarzeń, wspomnień, szwankowała pamięć krótka, a dostęp do długiej to była męczarnia... jak dzisiaj próbuję sobie przypomnieć to, co robiłem rok temu biorąc to gówno to czasami mam wrażenie, że robił to albo kto inny, albo nie ja, bo niewiele z tego pamiętam... Po prostu pewne rzeczy, mimo, że robię je po raz nty - uczę się robić na nowo... [P.S. To tak jakbyście wiedzieli, że macie pamięć - jak bibliotekę - ale nie mogli do niej wejść] Gdybym miał polecać inny lek? Jakiś neuroleptyk w małej dawce? Sulpiryd? (miałem z nim do czynienia i moge polecić).
  9. thbthb

    [KOMORÓW]

    A przepraszam, a tam ordynatorem nie był Britman? Czy coś się ostrrro znowu pozmieniało ostatnio? Poza tym ja jak byłem niedawno na kwalifikacjach to odniosłem wrażenie, że jest większy spokój i porządek, ale moze to złudzenie...
  10. @Lukrecja - a czy próbowałaś skonfrontować tą diagnozę z innymi lekarzami? Jedna diagnoza tragedii nie czyni, że tak to ujmę... ;] Pamiętaj też, że osoby będące w stanie psychozy raczej (z tego co ja wiem) nie maja wglądu w to co przeżywają, nie mają takiego wrażenia, że to co ich spotyka nie jest normalne. Spróbuj też zastanowić się, czy aby nie masz do czynienia nie tyle co ze schizofrenią, ale jakimś zaburzeniem schizotypowym.
  11. Ale dlaczego zrezygnowałaś? To co mówią w I szpitalu i diagnozują - często nie ma _jakiegokolwiek pokrycia_, jeśli przyjrzą się temu Specjaliście i Fachowcy z innego miejsca... Dopiero jak będziesz miała 2-3 opinie/diagnozy, w których doktorkowie piszą to samo - wtedy możesz być pewna diagnozy. Diagnozy określonego stanu psychicznego mającego miejsce "tu i teraz". W danym miejscu i czasie. Z tego co ja wiem - a na konsultacjach byłem - szanowne lekarzyki z Kobierzyna nie interesują się tym co napisali inni, raczej patrzą na pacjenta - moim zdaniem więc są raczej niezależni od opinii innych osób ze swojej branży.
  12. @nazwaużytkownika - ślicznego ZOKa masz... Miałem podobnego, chociaż na innej zasadzie: "jak nie zdążysz dojsć do punktu X, przed dojechaniem samochodu do innego punktu obok to.... [wpisz coś chcesz]". Udało mi się częściowo nad tym zapanować już w okresie życia dorosłego... Ale to bylo męczące... Największy sukces odniosłem, kiedy dostałem SSRI na deprechę po lekach... Pryz okajzi brania SSRI powalczyłem trochę z ZOKiem i w tej chwili nie jest on praktycznie wykrywalny. Polecam to samo, a zamiast psychiatryka - udanie się do Poradni Zdrowia Psychicznego i opowiedzenie o problemie lekarzowi. Rezultat leczniczy będzie taki sam - a nie będziesz musiał patrzeć na oddziale na ludzi naprawdę chorych, którzy naprawdę są chorzy... Także PZP - i do dzieła. [tak wiem, autoterapia pewnie nie pomoże przy takim nasileniu objawów, ale cóż... pozostaje zacząć od SSRI i kiedy leki zaczną działać - dobra terapia]
  13. Sytuacja jest taka jak w temacie. Dom, dwaj dorośli (ponoć) ludzie, ja starszy, brat młodszy. On ma potwierdzonego dyssocjala (robił na studiach jakieś testy) które mu to wykazały. ja z mieszanką, w tym z przeważającymi cechami jak sądzę z.o. unikającej. On - większy niestety ode mnie, silniejszy. Gdyby nie to - pewnie już dawno sytuacja by była rozwiązana a szczyl leżałby na jakimś OIOM, albo może miałby sztuczną szczękę i... liczyłby się trochę ze mną. Niestety się nie liczy, pozwala sobie na smrodzenie, jak nie tytoniem to marychą, piwkiem i w ogóle syfiarz, flejtuch... Dla niego najważniejsze jest to co on robi, a to, że przeszkadza innym - olewa. Nie wiem co mam robić. Kolejna dyskusja za mną - nie dotarło. lekceważy i olewa zdrowie innych osób (mam astmę), życie i w ogóle... Czasami mam ochotę mu coś zrobić... Takiego małego psikuska... Mam wystarczająco sporo chemii, aby mu zrobić koktajla, po którym pewnie wylądowałby naćpany gdzieś za kratkami... Ale co potem? Wróci do domu i na kim skupi swoją złość? Tego sie obawiam... Gdybym tu nie mieszkał, to może wiedząc, że posiada marychę - moze użyłbym odpowiedniego telefonu w odpowiednie miejsce... Co prawda to brzydko donosić i to na rodzinę... Ale skoro rodzina na mnie otwarcie sra, to dlaczego mam się z nią liczyć? Z rozmową nie dociera, na czyny mnie nie stać i nie mogę sobie na nie pozwolić... Co zrobić? Mam wielką ochotę sprawić, aby wylądował w jakichś Tworkach... To w sumie niedaleko... Jakby go zabrali na jakiś oddział (byle NIE kliniczny!) i przez kilka tygodni poddawali odwykowi od marychy za pomocą jakiegoś haloperidolu, to może gównobrat by się czegoś nauczył... Najlepiej byłoby się wyprowadzić - sprawa jest po troszku w toku, ale ja już w tej chwili mam tego bydlaka dosyć. On mi po prostu szkodzi na moje zdrowie i to zarówno somatyczne jak i psychiczne. Mam dosyć kłótni z tym bydlakiem, dosyć walczenia o to - co inni ludzie rozumieją nawet bez słowa. Może ktoś z Was miał podobne przypadki i wie jak sobie radzić z takimi bydlątkami nieprzystosowanymi do życia w społeczeństwie? P.S. Wiem wiem, ja także święty nie jestem, ale do jasnej... ja swoimi problemami NIGDY nie zaszkodziłem innej osobie. W zasadzie zawsze problemy u mnie odbijały się na acting in, a nie out! P.S. Myślę czasami o 207 KK i niebieskiej karcie.
  14. @Dexter - pyrrusowe zwycięstwo, co? Ale do tego trzeba odpowiedniego stanu emocji, głowy ogólnie rzecz biorąc. A im większa depresja/wahania nastroju tym gorzej z pozbawieniem się takich myśli i zwyczajów obsesyjnych. Mnie pomogły SSRI - podane na deprechę, a pomogły w zwalczeniu nie tylko jej, ale i właśnie ZOK/OCD.
  15. Cóż za ironia! Cóż za szydera! Brawo! Szkoda, że nie wiesz, że napisałeś prawdę. Jak to się mówi? Jak to mówią spycholki? "Jest pan bez refleksji" - właśnie tak jak ty. Nie dopuszczasz do siebie informacji, że nie zawsze trafia się na osoby z którymi da się współpracować i nawet ci najlepsiejsi lekarzyki czy spychoterapeuci mogą się mylić... @Dexter5 - zgadza się. Miałem ten sam problem. Wyjście ze szpitala, potem gówniane prochy mające mi pomóc (bo co innego może zalecić lekaszyk?), a które pomóc nie mogły bo facetka najzwyczajniej w świecie nie rozpoznała właściwego problemu... Potem drugi lekasz i ten sam problem: brak rozpoznania problemu, postawienie złej diagnozy. I najlepszym działaniem jakie mogłem zrobić było odstawienie leków. Doszedłem do siebie, zacząłem żyć jak kiedyś... Normalnie. To byl jeden z najlepszych wyborów jakich kiedykolwiek dokonałem.
×