Pomozcie mi wyjsc z domu !

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

przez Aga1 18 maja 2007, 10:46
Leki mialam dawien dawna , byl czas ze jakos sobie radzilam.Potem jak urodzilam dziecko bylam na urlopie wychowawczym , a potem w pracy rozwiazali ze mna umowe. I stalo sie nerwica sie nasdilila.Tak podporzadkowalam sobie dom ze nikt nie myslal ze jest ze mna tak zle.Chodzilam z mezem cokolwiek zalatwiac.Musial brac wolne aby moc pojechac.Bylo mi ciezko gdziekolwiek samej isc i to sie poglebialo.Staralam sie w delikatny sposob wyreczac kims innym, aby tylko samej nie wychodzic.Wymyslalam rozne rzeczy aby mi tylko uwierzyli ze akurat nie moge.Leki od lekarzy z przychodni dzialaly na krotki dystans. Teraz juz wiem ze leczenie nerwicy nalezy powierzyc psychiatrze i nie nalezy tego sie wstydzic.Bywaly nawet dni ze nawet jak bylam z mezem to musialam szybko wychodzic ze sklepu czy autobusu bo mi robilo sie slabo i czulam sie jakbym miala zemdlec. To byl koszmar . Teraz nareszcie zyje i jestem z tego bardzo zadowolona. Pozdrawiam
Offline
Posty
553
Dołączył(a)
20 kwi 2006, 11:33
Lokalizacja
mazowsze

Avatar użytkownika
przez Tygryska 18 maja 2007, 11:35
Człowieku, świetnie zaczynasz. Idź za ciosem!


Właśnie!
Trzymam kciuki!

Aga1 jesteś bardzo silną kobietą.Podziwiam. Gratulacje.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
589
Dołączył(a)
05 sie 2005, 19:14

przez Aga1 18 maja 2007, 18:54
Tygrysko , takie zamkniecie w domu z nerwica to wegetacja. Ja gdy podjelam decyzje o leczeniu polozylam wszystko na jedna szale.Musze sprobowac bo inaczej sie nie dowiem czy nerwicy mozna sie poozbyc. Gdy zaczelam brac leki byla chwila zwatpienia bo skutki uboczne mi bardzo dokuczaly. Caly czas powtarzalam sobie ze musze to przetrzymac bo jest jakas szansa, nadzieja ze bedzie lepiej. Udalo sie i dlatego gdy czytam niektore posty , odpisuje. Chce Wam dac te nadzieje bo jestem prawdziwym namacalnym przykladem ze mozna z tego wyjsc. Ja walczylam bez wskazowek i sama .Watpiaca niekiedy ze pojede sama autobusem czy pozalatwiam sprawy np. na poczcie. Jestem teraz bardziej swiadoma jak mozna sobie pomoc. Gdyby nerwica znow dawala mi znaki ze wraca , wiem jak sobie pomoc. Tej wiary i determinacji zycze wam . Jakby co chetnie pomoge.
Offline
Posty
553
Dołączył(a)
20 kwi 2006, 11:33
Lokalizacja
mazowsze

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez Tygryska 18 maja 2007, 19:08
Aga1 ja wierzę i walczę. Dzięki za dodanie optymizmu i sił :D

Myslę że to bardzo dobrze że piszesz o tym jak było i jak jest teraz bo wielu osobom na formum brak jest wiary, dobrze jest przeczytać że ktoś "wyszedł z tego", to dodaje sił.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
589
Dołączył(a)
05 sie 2005, 19:14

przez a2d2 18 maja 2007, 20:14
Ehhh Aga1 takie posty sa strasznie potrzebne na forum. Obecnie na nowo podjalem walke z tym cholerstwem jak czytam twoje posty to jeszcze przede mna daaaleka droga ale jest nadzieja jak widac ze mozna dac rade i za to stokrotne dzieki.
Ludzi znudzonych życiem ,którzy narzekają w życiu na brak adrenaliny
Zapraszam po moją nerwicę, i zakupy do hipermarketu
Wrażenia gwarantuję niezapomniane, i nie jeden dreszczyk emocji :))
Offline
Posty
112
Dołączył(a)
08 kwi 2007, 23:38

Avatar użytkownika
przez lula 18 maja 2007, 21:16
Nn jeśli nie jest Ci życie obojętne, a słyszę, że nie jest, bo źle Ci z tym, to jest nadzieja, że wyjdziesz z tego.

Nie napiszę nic nowego. Musisz iść do psychologa i załatwić temat z lekami. Z mojego doświadczenia wiem, że leki pomagają, ale na dłuższą metę szkodzą. Ich nie powinno się brać po prostu jako panaceum na wszystkie trudności życiowe i w nerwicy, depresji przez długi okres czasu nie łącząc ich z psychoterapią.

Odczuwam podobnie jak Ty, tylko nie w takim nasileniu. Tak bardzo boję doprowadzić się do ostateczności, że mimo, że rzygać mi się chce tą walką, tą wojenką, na którą wychodzę codziennie, to jednak robię to, bo boję się, że jeśli tego nie zrobię to będzie już tylko gorzej.

Wyjście do pracy jest totalną męką. Skończyły mi się już wszystkie wymówki i wiem, że teraz jest moment: wóz, albo przewóz. Albo nerwica mnie zje, albo ja się nie dam.
Zapisałam się ponownie do psychologa. Tabletki mam, ale nie biorę. Pomagają już samą obecnościa w torebce, bo mam świadomość, że mam wybór.

Mam narzeczonego i on mnie bardzo wspiera. Jest wspaniały i nie chcę mu zmarnować życia. Wiem, że ciężko mu jest, jaki jest bezradny, jak cierpi, gdy nie wie jak mi pomóc. Nie chcę by tak się czuł. Chcę pomóc sobie i pomóc jemu tym, że zawalczę o siebie.

Paradoksalnie mimo swoich słąbości widzę, że w zetknięciu z problemami innych znajduję, odzyskuję siłę! Potrzebuję ludzi, a oni potrzebują mnie. Mam kochanego malutkiego siostrzeńca, który chce się bawić z ciocią. Jak mogę mu odmówić? Czy lęki, ataki mają mi to oderać? Więc wyciągam się za ryj i umieram w piaskownicy, ale za chwilę jest dobrze, bo on ma tyle życia w sobie i mnie kocha. I już robi mi się wstyd na samą myśl, że
mogłam mu odmówić. I mówię sobie nigdy więcej nie będę się bać. I boję się i znów biorę się za twarz, bo wiem, że warto i że inaczej nie można.

Mówię Ci: myśl o swoich dzieciach, o żonie, o sobie, którym byłeś przed, o wszystkich tych rzeczach, które nadają sens i wyznaczają cel.
Rób wszystko (albo chociaż próbuj) czego nienawidzi nerwica. Uśmiechnij się nawet przez szczękościsk, wykąp się - na chama, poćwicz - nawet na siłę, wyjdź przed dom - padniesz? najwyżej Cię pozbierają, zadzwoń do żony, mamy, babci, - nie z prośbą o kupno chleba, może oni potrzebują Ciebie, może chcą usłyszeć, że o nich myślisz i kochasz.

Wybacz jeśli przybrałam zbyt mentorski ton - to tylko w dobrej wierze. A na koniec rada dnia od luli. Rano, gdy wychodzę do pracy, gdy jest najgorzej- myślę sobie o innych nerwicowcach, którzy przeżywają to samo, bo w kupie raźniej.

Trzymam kciuki za Ciebie, a Ty proszę trzymaj za mnie.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
68
Dołączył(a)
15 sty 2007, 22:47
Lokalizacja
skądinąd

Avatar użytkownika
przez NnNn 18 maja 2007, 22:01
Czytam i nie moge tego skomentowac :( nie umiem poprostu wzruszam sie tak bardzo ze mam ciarki na ciele :!: Wczoraj wyszedlem na balkon siedzialem chyba dwie godziny i patrzylem jak kundel na ludzi idacych chodnikiem. Dzis nie bylo poranka ten wczorajszy zapal tak mnie oslabil ze w wc bylem kolo 11 juz nie mowie ze jadlem przed chwila dopiero ( tyle sobie obiecywalem wczoraj na tym balkonie) nie mialem ochoty na nic chcialem umrzec :!: Nazywalem was glupcami :!: Przepraszam mowilem ze przez was tak sie dzis czuje :!: Ze slucham jakis palantow z neta :!: PRZEPRASZAM !! Mylilem sie popoludniu przyszla psychiatra jedyne 70zł widziala forum , mnie , poznala was , i chciala skierowac do szpitala :cry: blagalem na sile ze ja musze zostac w domu ! Zadnych szpitali :cry: Wiec znow jestem z wami ale nie na dlugo bo prawdopodobnie czeka mnie odzdzial dzienny :( podobno terapia jakas a co bede dokladnie robil nie wiem :cry: wiem ze wieczorem mam byc w domu :cry: Jak mam wam podziekowac :?: Ona nie mogla uwierzyc ze zrobilem to wszystko wczoraj dzieki wam ! Powiedziala ze normlanie takim jak ja aplikuje sie silne dawki wrecz oglupiajace zatracenie totalne by cos z serotonina ale nie kumam co :( staram sie nie czytac na ten temat :cry: Nowe tabsy tzn nowe te ktore juz przerabialem ale jak sama powiedziala dostawalem male dawki bo jestem mlody i nie widziala po mnie w gabinecie az takiej potrzeby ladowania tabsow :( Powiedziala ze dzis dopiero ujrzala moj obraz choroby wiec mam rexetin najmocniejszy rano i wieczorem i spamilan 3 razy na dobe :!: Nie przezyje ale chyba nie mam wyjscia :!: PRZEPRASZAM RAZ JESZCZE ZA ZLOS POD WASZYM ADRESEM :!: :!: :!: :oops: Obiecuje ze nigdy nie zapomne dnia 17 maja :cry: Poplacze sobie jeszcze i ide spac :cry: DZIEKI ZE JESTESCIE :!: :!:
Najwieksze marzenie to obudzic sie ktoregos dnia zdrowym !!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
152
Dołączył(a)
08 maja 2007, 16:27
Lokalizacja
z epoki romantyzmu

Avatar użytkownika
przez lula 18 maja 2007, 22:05
Do bojuuuu...
Jestem z Tobą!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
68
Dołączył(a)
15 sty 2007, 22:47
Lokalizacja
skądinąd

Avatar użytkownika
przez Róża 18 maja 2007, 22:10
No to ładnie cię zdołowała ta psychiatra,szkoda,że nie wmówiła ci jeszcze choroby psychicznej,na pewno by ci się od razu polepszyło.No ale cóż,mamy fachowców takich,a nie innych.Na ten oddział idź,na pewno trochę się pozbierasz.Trzymaj się.
Bez ludzkiej pamięci przeszłość nie istnieje.
Pech nigdy nie zawiedzie:
przyjdzie w samą porę:)))
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1197
Dołączył(a)
02 gru 2006, 22:18
Lokalizacja
z ogrodu

Avatar użytkownika
przez NnNn 18 maja 2007, 22:18
tak tylko nie bardzo sie tam widze :( zreszta musze tam jechac a ja ciagle jeszcze nie wyszlem ale doktor twierdzi ze po trzech tygodniach brania tabsow jesli bede bral tak jak kazala ze daje glowe ze wyjde z domu ! zobaczymy jesli wyjde to na bank nie przez tabsy :cry: tyle juz tego zjadlem :cry:
Najwieksze marzenie to obudzic sie ktoregos dnia zdrowym !!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
152
Dołączył(a)
08 maja 2007, 16:27
Lokalizacja
z epoki romantyzmu

Avatar użytkownika
przez gusia 19 maja 2007, 07:00
NnNn napisał(a):Wczoraj wyszedlem na balkon siedzialem chyba dwie godziny i patrzylem jak kundel na ludzi idacych chodnikiem.


NnNn Ty na balkonie ,ja rok ponad czasu wystawałam godzinami w oknie ,klęłam na cały świat ,na tych ludzi którzy żyją beztrosko,a ja nieumiem ,niemogę wyjsc,niemogłam ,nieumiałam ,jeśli już to po zmroku ,z kimś ,na 10 min ,jak piesek ,uwierz tak było,o ile chciało się komuś mnie "wyprowadzic".
Depresja ,agorafobia zniszczyła mi życie -to było moje motto przewodnie ,powtarzałam je sobie zaraz po przebudzeniu (o ile spałam) i żyłam z nim cały dzień.
Następny rok zmiana leków,troszkę lepiej (pomijając że przez rok nieleczyłam się wcale),lepiej o tyle że wyszlam (z kims) raz w tygodniu,czasem rzadziej...po zmroku ,a jakże.

NnNn napisał(a):Nazywalem was glupcami

Oj ,rozumiem Cię doskonale ,niejednokrotnie w myślach byłam wściekła na forum ,ale przede wszystkim na siebie że żalę się ludziom z neta,że wiecznie tylko "płaczę" i właściwie nic poza tym nierobię.Kiedyś pewna osoba powiedziała mi "gusia zakończona rozmowa na ten temat,Ty niechcesz pomocy....itd"To był zimny prysznic,wiesz jak się poczułam ? Niechcę tego nawet wspominac.okropnie.Myślałam ,dużo myślałam ,i doszłam do wniosku że ta osoba ma rację ,niechciałam pomocy ,chciałam by ktoś ,by cały świat wiedział jak mi źle ,ale ja nic nierobiłam ,qrde ,głupia byłam :idea:
Właśnie tu ,na forum ,ci ludzie Zywe przykłady uświadomiły mi że można ,tak ,MOŻNA NnNn,tylko trzeba tego bardzo chciec,bardzo bardzo ,poukładac sobie to spokojnie w głowie.
Leki Ci w tym pomogą ,cierpliwości ,ja zmieniałam dwa razy ,dwa razy też odstawiałam ,no tak bywa..ale one są po to by Nam pomóc ,pomóc ,a reszta zależy od NAs samych.
Skorzystaj z oddziału dziennego,nie zastanawiaj się chłopie,poznasz ludzi którzy mają podobne problemy ,zobaczysz ,wyjdziesz z tego szybciej niż Ci się wydaje.
Sama się zastanawiam ,tyle że mi troszkę trudno dojechac ,ale zobacz zmianę ,zastanawiam się ,myślę ,wychodzę ,wstaję rano pełna życia ,chcę wychodzic,poprostu chcę i każde wyjscie to dla mnie wielki sukces i satysfakcja.
Dasz radę ,zobaczysz ,tylko niema co płakac i użalac się nad sobą...Chcesz życ? Prawda? Życ ,nie wegetowac ,i będziesz żył :)
Trzymam mocno kciuki ,do boju NnNn ,i nie na balkon ,na spacerek.
Pozdrawiam ciepło

ps.A forum ,net?Przede wszystkim to pierwszy krok do przyznania się przed sobą -"tak ,jest ze mną źle,chcę pomocy ,oczekuję"Zrobiłeś ten krok ,rób następne...
Płyń mój bluesie,płyń...
Avatar użytkownika
Offline
niebieski kwiat i kolce
Posty
2236
Dołączył(a)
23 cze 2006, 18:41
Lokalizacja
Sosnowiec

Avatar użytkownika
przez NnNn 19 maja 2007, 09:29
gusia napisał(a):
NnNn napisał(a):Wczoraj wyszedlem na balkon siedzialem chyba dwie godziny i patrzylem jak kundel na ludzi idacych chodnikiem.


NnNn Ty na balkonie ,ja rok ponad czasu wystawałam godzinami w oknie ,klęłam na cały świat ,na tych ludzi którzy żyją beztrosko,a ja nieumiem ,niemogę wyjsc,niemogłam ,nieumiałam ,jeśli już to po zmroku ,z kimś ,na 10 min ,jak piesek ,uwierz tak było,o ile chciało się komuś mnie "wyprowadzic".
Depresja ,agorafobia zniszczyła mi życie -to było moje motto przewodnie ,powtarzałam je sobie zaraz po przebudzeniu (o ile spałam) i żyłam z nim cały dzień.
Następny rok zmiana leków,troszkę lepiej (pomijając że przez rok nieleczyłam się wcale),lepiej o tyle że wyszlam (z kims) raz w tygodniu,czasem rzadziej...po zmroku ,a jakże.

NnNn napisał(a):Nazywalem was glupcami

Oj ,rozumiem Cię doskonale ,niejednokrotnie w myślach byłam wściekła na forum ,ale przede wszystkim na siebie że żalę się ludziom z neta,że wiecznie tylko "płaczę" i właściwie nic poza tym nierobię.Kiedyś pewna osoba powiedziała mi "gusia zakończona rozmowa na ten temat,Ty niechcesz pomocy....itd"To był zimny prysznic,wiesz jak się poczułam ? Niechcę tego nawet wspominac.okropnie.Myślałam ,dużo myślałam ,i doszłam do wniosku że ta osoba ma rację ,niechciałam pomocy ,chciałam by ktoś ,by cały świat wiedział jak mi źle ,ale ja nic nierobiłam ,qrde ,głupia byłam :idea:
Właśnie tu ,na forum ,ci ludzie Zywe przykłady uświadomiły mi że można ,tak ,MOŻNA NnNn,tylko trzeba tego bardzo chciec,bardzo bardzo ,poukładac sobie to spokojnie w głowie.
Leki Ci w tym pomogą ,cierpliwości ,ja zmieniałam dwa razy ,dwa razy też odstawiałam ,no tak bywa..ale one są po to by Nam pomóc ,pomóc ,a reszta zależy od NAs samych.
Skorzystaj z oddziału dziennego,nie zastanawiaj się chłopie,poznasz ludzi którzy mają podobne problemy ,zobaczysz ,wyjdziesz z tego szybciej niż Ci się wydaje.
Sama się zastanawiam ,tyle że mi troszkę trudno dojechac ,ale zobacz zmianę ,zastanawiam się ,myślę ,wychodzę ,wstaję rano pełna życia ,chcę wychodzic,poprostu chcę i każde wyjscie to dla mnie wielki sukces i satysfakcja.
Dasz radę ,zobaczysz ,tylko niema co płakac i użalac się nad sobą...Chcesz życ? Prawda? Życ ,nie wegetowac ,i będziesz żył :)
Trzymam mocno kciuki ,do boju NnNn ,i nie na balkon ,na spacerek.
Pozdrawiam ciepło

ps.A forum ,net?Przede wszystkim to pierwszy krok do przyznania się przed sobą -"tak ,jest ze mną źle,chcę pomocy ,oczekuję"Zrobiłeś ten krok ,rób następne...


[ Dodano: Dzisiaj o godz. 9:38 am ]
Rany to ty swietnie rozumiesz :!: Wiesz co czuje :!: w nocy bylem na balkonie tak wstydze sie wyjsc mam wrazenie ze jestem z innej planety doslownie i ze mam na twarzy wymalowany ten smutek :cry: Wiesz caly czas probuje na sile uswiadomic ludzia na tym forum ze przez te wlasnie leki wsluchiwanie sie w siebie moge popasc w depre a to juz nie nerwica lekowa tylko duzo gorzej :cry: pakiet podstawowy plus cos jeszcze ( pustka , apatia , zal , obojetnosc , egoizm, ) Jaka to musi byc straszna choroba jesli wlasnie dzieci mnie nie obchodza zona a interysuje mnie kawalek poduszko do ktorej moglem wlepic twarz posmarkac zasnac wstac wyjsc do wc i znow w poduszke by znow zasnac a w tym czasie to zimno ten strach ze zwariuje (nawet bole olalem wszelkie bole organizm nie ma sily juz sie skupiac na tym ) depresja pomalu wylancza nas mozg :cry: powaznie :!: mam takie wrazenie ze albo chce zebym zwariowal albo zebym sie zabil :!: Ale niech zapomni chodz bym mial cale zycie poswiecic na walke z depresja to wole walczyc bo chce zyc !!!!

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 9:40 am ]
co ja zrobilem :( przepraszam nie mysle juz chyba !
Najwieksze marzenie to obudzic sie ktoregos dnia zdrowym !!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
152
Dołączył(a)
08 maja 2007, 16:27
Lokalizacja
z epoki romantyzmu

Avatar użytkownika
przez Crystalia 19 maja 2007, 10:23
2 godziny na balkonie jak na pierwszy raz to bardzo dużo! Nikt się na Ciebie nie obraził za to że się złościłeś na nas :) jak mi źle to też się wkurzam na innych, denerwują mnie ludzie którzy się śmieją, idą do pracy i są szczęśliwi.No bo jak się nie denerwować, kiedy inni realizują swoje marzenia, a człowiek jest więźniem swego domu. To bardzo wkurzające!Niesprawidliwe, czy to Bóg się na nas uwziął?! ale popatrz są ludzie bardziej upośledzeni od nas i nie tracą radości życia np. ci na wózkach inwalidzkich. Zawsze mi wstyd, gdy widzę kogoś na takim wózku i to jeszcze uśmiechniętego!

miałam kiedyś taki okres w życiu kiedy nie wstawałam prawie z łóżka, byłam osłabiona, ale miałam w domu książkę z ćwiczeniami fizycznymi i ona mnie zmotywowała, żeby wstać zrobić pare ćwiczeń i po nich długo odpoczywać w łóżku i tak codziennie i z czasem nabrałam sił i było lepiej.

Nie wierzę, że nie obchodzą cie dzieci i żona, tylko ta choroba jest tak mocna, że zabiera całą twoją uwagę. Przestań się obwiniać, że jesteś taki i nie myśl o sobie źle,to może banał, ale zdrowienie zaczyna się od zaakceptowania sytuacji w jakiej się jest i od pokochania siebie takiego jakim się jest.Czego Ci życzę z całego serca :)
Odwaga jest podążaniem w nieznane wbrew swoim obawom. Nie oznacza ona braku lęku.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
62
Dołączył(a)
12 maja 2006, 14:09
Lokalizacja
dobre pytanie!

Avatar użytkownika
przez Róża 19 maja 2007, 12:21
NnNn-ja ci powiem,że mechanizm wyjścia z tej choroby jest prosty jak budowa cepa,naprawdę.Jednak trzeba bezustannie poszukiwać dróg porozumienia się samemu ze sobą.Przede wszystkim-definitywnie przestać się użalać nad sobą.Jeśli użalasz się(+ wsłuchujesz we własne dolegliwości) -miej odwagę przyznać się przed sobą,że tak jest.Wtedy to cię wkurzy i zawstydzi i powiesz sobie-o nie,tak dalej być nie może,do boju!!Będziesz się potykał i nieraz zrobisz krok lub kilka do tyłu,ale będziesz coraz silniejszy i odporniejszy i gwarantuję ci,że za pół roku NAJDALEJ,bedziesz już facetem,który trzyma swoje losy we własnych rękach.Serio.
Bez ludzkiej pamięci przeszłość nie istnieje.
Pech nigdy nie zawiedzie:
przyjdzie w samą porę:)))
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1197
Dołączył(a)
02 gru 2006, 22:18
Lokalizacja
z ogrodu

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: matteusz89 i 30 gości

Przeskocz do