Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
didado1

Pomozcie mi wyjsc z domu !

Rekomendowane odpowiedzi

xxx

Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja mam sposób na samotną jazdę tramwajem czy autobusem. Kiedy byłam w złym stanie, zaczęłam wozić ze sobą interesującą dla mnie książkę czy gazetę. Siadałam i zaczynałam czytać, w takich momentach już nie myślałam o lękach.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Ja mam sposób na samotną jazdę tramwajem czy autobusem. Kiedy byłam w złym stanie, zaczęłam wozić ze sobą interesującą dla mnie książkę czy gazetę. Siadałam i zaczynałam czytać, w takich momentach już nie myślałam o lękach.

 

Jak miałam fobię tramwajową, to czytałam Harlekiny - życie mi ratowały. Na niczym ambitniejszym nie mogłam się skupić.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

xxx

Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

xxx

Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja równiez 3mam...Mam nadzieję,ze ci sie uda:) Wszystko w twoich rękach:) Powodzenia

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

nerwusy, jak to jest z tym niewychodzeniem z domu? bo ja nie mam tego problemu.

nie wychodzicie w ogóle? znaczy nie studujecie, nie pracujecie, nie chodzicie do kościoła ani po bułki do sklepu? cały czas w domu?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Trzymam kciuki :) choć wiem, że nie będzie ci łatwo.

Kiełbasa, niestety jest tak jak mówisz, w gorszych przypadkach nie wychodzi się wogóle z domu...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
nerwusy, jak to jest z tym niewychodzeniem z domu? bo ja nie mam tego problemu.

nie wychodzicie w ogóle? znaczy nie studujecie, nie pracujecie, nie chodzicie do kościoła ani po bułki do sklepu? cały czas w domu?

 

Jak nie brałem leków i moje objawy były bardzo nasilone, to faktycznie siedziałem tylko w domu.Lęk był taki silny,że w obecności rodziny czułem się nieswojo,a każdy hałas przyprawiał mnie o dreszcze.Najchętniej to bym wtedy spał.

Z czasem nauczyłem się ścielić łużko i wychodzić z psem wieczorami.Nawet sąsiadów się "bałem".Nikomu tego nie życzę.

Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Amator, rozumiem cię, ja nigdy nie brałem żadnych leków no może poza lekkimi tabletkami w małych ilościach i ogólnie alkoholem... nigdy nie zamierzam się leczyć, a łatwo nie jest... i wiadomo z czasem wszystko wraca

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

didado jestem z Toba ale zmuszasz sie do wyjscia mówisz :chocby sie waliło paliło" a jakby Ci sie nie udało to znów pojawi sie uczucie beznadziejności , przegranej. Nie powinnas tak do siebie mówic. Raczej powiedziec sobie ze spróbujesz a jak sie nie uda to nic sie nie stanie...Ze i tak jestes silna, wyjątkowa ., dzielna

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

xxx

Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

didado ja mam tak jak ty...przechlapane od 3 lat wychodze tylko w promieniu 200 m od dmou, dale gdzies tylko z moim facetem i to najlepiej autem...

ja pracuje w domu... jakbys chciala tez zarabiac w taki sposób tzn. siedzac w domu przy kompie to daj znac zbieram grupe...(żadna akwizycja)

didado jak ty sobie radzisz> bo ja jestem na wykńczeniu, zwłaszcza po ostatnim ataku paniki ledwo łażę... kiepsko śpię, rano nie mogę sie podnieśc, olewam prace, boje sie zostawać sama w domu, mam małe ataki lęku i cągle jestem niespokojna...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Anielko ja szukam pracy, czy moglabys napisac mi cos wiecej?

 

Szukam pracy,a le boje sie, ze ataki moglyby spowodowac, ze nie zawsze bylabym w stanie pracowac, wiec praca w domu bylaby dla mnie na razie wybawieniem.

 

Jesli mozesz, to prosze napisz mi na priv wiecej informacji

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

promyczek napisze ci wieczorkiem bo teraz jade na terapie

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Didado :D Brawo!!Napewno nie "umrzesz"to będzie tylko twoja chora wyobrażnia którą musisz poskromic.Dasz radę tylko w momencie gdy poczujesz lek prosze nie uciekaj chociazby nie wiem co, bo gdy to zrobisz nie będziesz szczesliwa a znowu sie zdołujesz.Jak tylko wytrzymasz poczujesz smak zwycięstwa.Wiem co mówie bo tak pokonywałam lęk przed pójściem do kościoła .I udało sie , tym sposobem doszłam sama do momentu że za niedługo rozpoczynam nowa prace , a jezscze nie dawno nie wysciubiłam nosa z domu.Koniecznie napisz jak ci poszło , trzymam kciuki

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

xxx

Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zauważyłam ,ze powoli tez mam problemy z samodzielnym wyjsciem z domu :( Po ostatniej jezdzie autobusem! Stałam na przystanku i miałąm jechac na zajecia długo nie było busu i sie zaczełam denerwowac ze sie spoznie! Pozniej jak podjechał wsiadłam ale miałam ochote uciekać! ale drzwi sie zamknęły! usiadłam i próbowałam sie uspokoić jednak moja wyobraznia juz działała "a co jak zemdleje? kto mi pomoze? sami obcy tutaj!jeszcze mnie okradną i tyle bedzie!" na 2 przystanku wysiadłam! czułam jakbym sie dusiła!wróciłam do domu!czułam sie okropnie! miałam ochote pobiec do domu jak najszybciej!:(Od tego momentu nie jechałam na uczelnie busem, chłopak mnie wozi jednak nie zawsze moze :( nie chce zawalać studiów :( zbyt duzo mnie kosztowało by na nich byc i w ogole juz mam połowe za sobą :( Powiedzcie mi z czego sie bierze ten lęk??????? Czemu człowiek się sam nakręca? Co mam robic zeby nie dac sie zwariować? Jak pokonać ten lęk? Ide do psychiatry ale boje sie ze mi da jakies leki :( a ja raczej nie chce brac zadnej chemii poza tym boje sie ze bede sie zle czuc po lekach i sama nie wiem czy nie lepsza ta panika od tych lekow. co ja mam robic? [/url]

 

[ Dodano: Czw Mar 09, 2006 12:03 pm ]

Dodam, że troche się nakręciłam tym myśleniem o mdleniu i utracie przytomności po tym jak mi jedna kumpela powiedziała ze taka druga od nas z uczelni na pks-ie zemdlała i ją okradli! pomyslalalam jakie to straszne! ze człowiek człowieka nawet w takim momencie zgnoji zamiast pomóc to okrada! przeraziło mnie to!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ja mam cykora przez nerwicę i sie boje sam gdzieś wychodzić,jak siedze sam w domu to momentami łapie lęk również.Szukam wyjscia z tego,normalnie mnie to wykańcza jak złapie te ataki i pozniej nie mam juz siły na nic.To tak jakby jakies koło się zamykało błędne.W tłumie sie człowiek boi ,ze go lęk złapie i ,że nie poradzi sobie wtedy i takie uczucie jakby zimny pot obleciał i te dusznosci.Jak sobie z tym poradzic normalnie nie mam pojęcia :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Powiem tak.Ja dopiero zaczęłam na nowo funkcjonowac do piero po zazywaniu antydepresantu(seronil).Nigdy nie sięgałam po leki uzależniające ale .Mysle ze bez jakiegos wyciszenia lęku przed lękiem bedzie trudno.Ale obiecuję ze jeśli przełamiecie się do wychodzenia z domu to juz tylko bedzie lepiej a napewno nie gorzej . Obiecuję!!!!!! :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

xxx

Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

mam pytanie do Was, czy ma ktos podobne jazdy jak u mnie, kiedy wracam do domu wszystkie objawy nerwicy nagle ustępują. Bol glowy, napiecie miesni przechodzą i tętno wraca do normy jak tylko przechodze przez drzwi mieszkania albo mam świadomość tego, ze zaraz sie w nim znajde. na swieta wyjechalem do babci jakies 60 km od domu, czulem sie fatalnie, tętno w spoczynku ze 150 /min, dreszcze, osłabienie jak bym nie spał przez tydzień, ale pare minut zanim wsiadlem do samochodu ktorym wraz z rodzina mielismy wracac dostalem power, humor i wszystko sie uspokoiło. to samo kiedy wracam z pracy, pracuje bardzo ciężko, szczególnie jak na osobe z moją chorobą (nerwica organiczna z bardzo czestymi atakami [1/tyg] czestoskurczow i dretwienia calego ciała), nie pracowalbym gdyby pieniadze nie byly mi potrzebne na utrzymanie mojego dosc kosztownego hobby ktore to jedyne trzyma mnie przy życiu :) jak tylko wyjde z domu albo mam swiadomosc tego, ze zaraz (dzisiaj) musze wyjsc to zaraz moj organizm "świruje".

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

haj, ja przez pierwszych kilka lat nerwicy tez tak miałam że w domu nie było mi prawie nic, a nawet wyjście do sklepu 20m obok powodowało ataki, na dzień dzisiejszy jest różnie,człowiek uczy się żyć z tym-funkcjonowac...czasami sobie myślę ze dobra ze mnie aktorka, bo czasami mnie rozpieprza od środka, a umiem się uśmiechać, ale to kwestia wprawy - kilkuletniej

 

zgadzam sie ze stwierdzeniem - mój dom moja twierdza!!!!!

 

buziaki

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×