Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

przez alu 08 sty 2016, 20:20
Psychotropka`89, ale hardcore! Coś takiego nigdy mi do głowy nie przyszło, zupełnie nie wiem jak miałoby to pomóc ... kurde, az nie wiem co napisać po Twoim poście :(
alu
Offline

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

Avatar użytkownika
przez Psychotropka`89 08 sty 2016, 20:30
alu, ja sobie to wszystko tłumaczę... Że to jest kara od tego co nad nami. Ktokolwiek to jest... Dużo złego zrobiłam w życiu i płacę karę. Nie chcę tylko, żeby inni przez to cierpieli.
Jakbym umarła, to pocierpieliby miesiąc, może pół roku ale mieliby spokój ode mnie. Mam dość wysłuchiwania jaka jestem zła... Jestem przepełniona nienawiścią do samej siebie. Boję się odratowania. Tak, tego się boję najbardziej. Boję się też żeby komuś krzywdy nie zrobić, dlatego rzucić się pod pociąg/tira wolę nie. Bo oprócz mnie może ktoś inny ucierpieć. Pocięcie trwa za długo do utraty przytomności musi upłynąć trochę czasu i krwi, a jeśli źle pójdzie i nie rozwalę żył? Leków nie wezmę, bo nie mam nic czym mogłabym się skutecznie załatwić, najwyżej bym płukanie żołądka miała. Też jakoś mnie to zniechęca. Gdyby ktoś położył przede mną pistolet, to nie zawahałabym się. Szybko, skutecznie, bez ryzyka rzygania na końcowym etapie. Niestety takowych dojść nie mam.
Wenlafaksyna 75mg
Relanium 2mg
Mirtazapina 15mg
Lamotriginum 25mg
Zolpidem 10mg
Posty
1785
Dołączył(a)
16 gru 2010, 22:30
Lokalizacja
TaaaaaM...

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

Avatar użytkownika
przez Michal8282. 09 sty 2016, 12:46
Jeszcze miesiąc temu też miałem myśli samobójcze, depresję, myśli że innym będzie lżej bezemnie, byłem totalnie zmęczony mdłościami, lękiem, i podłym nastrojem. Wszystko mnie męczyło i nie widziałem w niczym sensu. Dzisiaj jest lepiej, depresja zniknęła, lęki się wyciszają a wszystko dzięki dobremu lekarzowi i dobrze dobranym lekom. Daj sobie szansę Psychotropka, idz do lekarza, bierz leki, a na pewno będzie lepiej, nie idealnie bo nikt nie ma idealnego życia, ale na pewno lepiej. Narazie patrzysz na wszystko przez zasłonę depresji, ale będzie dobrze.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
168
Dołączył(a)
31 sie 2015, 10:40

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

Avatar użytkownika
przez Psychotropka`89 09 sty 2016, 13:04
Michal8282., dzięki za dobre słowo ale ja już antydepresantów brać nie będę. Mam ich powyżej uszu.

Byłam z prosiakiem u weta. Antybiotyk i stos innych leków przepisany. A ja mam kolejny powód do zamartwiania.

A małżonek pie.rdoli system i pojechał na rower.

Elegancja.
Wenlafaksyna 75mg
Relanium 2mg
Mirtazapina 15mg
Lamotriginum 25mg
Zolpidem 10mg
Posty
1785
Dołączył(a)
16 gru 2010, 22:30
Lokalizacja
TaaaaaM...

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

Avatar użytkownika
przez takatamwariatka 09 sty 2016, 18:45
Cześć,
dołączam do wątku, bo z emeto zmagam się już kilkanaście lat, właściwie od kiedy pamiętam. Przez to mam swoje dziwactwa i większość ludzi myśli, że jestem porąbana. O podłożu - fobii - wiedzą tylko 2 osoby, nawet nie przyznałam się do niej lekarzom, bo mi wstyd jak można się czegoś takiego bać. Ale boję się panicznie.
Kilka lat temu wyczytałam na forum, że nie jestem sama z tym problemem i śledziłam Wasz wątek, ale dopiero teraz odważyłam się do Was odezwać. Bo kolejny raz mam mocne postanowienie pozbyć się cholerstwa. Tylko pytanie - JAK?! Przez jakiś czas nie miałam ataków paniki (nudności i telepawki), ale ostatnio znowu wróciły. I przez to boję się, że przyjdą i mnie to paraliżuje.
A poza atakami zawsze czułam się okropnie widząc albo słysząc jak ktoś TO robi (nawet w TV, nawet czytając w książce). Oczywiście pamiętam wszystkie przypadki, kiedy mi się to przytrafiło i kiedy widziałam/słyszałam/czytałam. Brałam różne leki i doprowadziły do tego, że funkcjonuję w miarę normalnie (już bez nich), ale jednak sama fobia została.
Lęk przychodzi wtedy, co Wam. Nie jeżdżę samochodami i autobusami, prawie nie jem na mieście, obsesyjnie myję ręce, naczynia itp, panicznie boję się ciąży i brzydzę dzieci. Zawsze chciałam mieć psa albo kota, ale ostatnio dotarło do mnie, że im też się to zdarza i nie zniosłabym tego :(

Psychotropka - pomóż sobie lekami, nie warto się tak zadręczać!

Ściskam Was!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
25
Dołączył(a)
06 sty 2016, 00:55
Lokalizacja
Duże miasto

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

Avatar użytkownika
przez Psychotropka`89 09 sty 2016, 18:57
takatamwariatka, witam Cię.
Gdybym znała "lek" na tą fobię, to zaręczam: już dawno bym się tego pozbyła i sprzedała Wam swój patent tutaj. Niestety... nie znam.

Dziękuję za radę ale leczę się od 8-9 lat i wymiękam. Leki trochę pomogły. Tzn. gdy leczyłam się u innych lekarzy, bo mój obecny nie pomógł mi lekami. Wręcz bardzo mnie do nich zniechęcił. Ileż można je łykać? Od ponad 2 lat próbowałam, zmieniałam dawki, leki, uboki, efekty odstawienne, pogorszenia... Nie mam już na to siły!
Wenlafaksyna 75mg
Relanium 2mg
Mirtazapina 15mg
Lamotriginum 25mg
Zolpidem 10mg
Posty
1785
Dołączył(a)
16 gru 2010, 22:30
Lokalizacja
TaaaaaM...

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

przez alu 09 sty 2016, 19:46
Psychotropka`89, czy Twój mąż w jakim stanie realnie jesteś? Depresja, myśli samobójcze, o samej emeto to już nawet nie mówię! Wg mnie potrzebujesz specjalistycznej pomocy lekarskiej i terapii i to szybko! Dzwoniłaś do tego lekarza? Kurcze, egzystencja z dnia na dzień jest bez sensu, wiem co mówię, musimy jakoś z tego wybrnąć :(

takatamwariatka, witaj wśród nas, choć to mało zaszczytne grono i życzę Ci szybkiego zapomnienia o tym wątku :)

Ja wczoraj na wieczór poczułam się dobrze, zjadłam z apetytem (boskie uczucie!) i nawet zapomniałam jak kiepski był cały dzień. W ogóle zauważyłam, że z perspektywy dnia, dwóch na czas miniony patrzę ze stwierdzeniem, że nie było tak źle, mimo, że w danym momencie wydawało mi się wszystko istną tragedią. Dziś od rana było spoko, ale nie miałam ochoty na obiad, zjadłam bo widziałam jak mama prosi mnie wzrokiem i czuję się fatalnie.. ale ok, wiem, że trzeba jeść, a każdy kęs z myślą "o boże, nie mam apetytu, dlaczego, co się dzieje, czy to już TO" raczej nie pomaga.. najchętniej jadłabym 2x dziennie tosty z dżemem i to wszystko, ale wiem, że na dłuższą metę to dziadowskie rozwiązanie.

Michal8282., jak Ty się w ogóle teraz miewasz? Na jakich lekach jesteś? Masz ataki? I czy wcześniej potrafiłeś mieć je codziennie bez względu na miejsce, czy nadal w domu czujesz się OK, a problem zaczyna się przy kontaktach z ludźmi?
alu
Offline

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

Avatar użytkownika
przez takatamwariatka 09 sty 2016, 22:21
Psychotropka`89 Brałam leki 11 lat i jednak pomogły. Chociaż oczywiście nie od razu. Teraz nie czuję się za dobrze, ale jest i tak o niebo lepiej niż na samym początku, kiedy nie wychodziłam z domu, tak panikowałam. Z tego co piszesz, w Twoim stanie to byłoby najlepsze wyjście, niestety. Może spróbuj zmienić lekarza? Trudno znaleźć dobrego specjalistę i zrozumieć się z nim, ale musimy szukać do skutku :(
Avatar użytkownika
Offline
Posty
25
Dołączył(a)
06 sty 2016, 00:55
Lokalizacja
Duże miasto

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

Avatar użytkownika
przez Psychotropka`89 09 sty 2016, 23:32
alu, chyba wie ale nie traktuje tego do końca poważnie. Zapytuje mnie, czy o końca życia mam zamiar wszystko zwalać na depresję. Jaaasne! W końcu to cudowna wymóweczka na wszystko, nieprawdaż? :great:
Mówi, że mi wierzy, że nie mam siły itd. ale ja widzę, że to gówno prawda. Wszystko jest winą mojego lenistwa. A gdy mówię, że nie chcę żyć, itp., to mówi, że trzeba się wziąć w garść, żyć i nie pier.doić głupot. No to sorry ale coraz mniej mu mówię już. Po co?
Do lekarza jeszcze nie dzwoniłam.
Cieszę się, że masz przebłyski normalności... Zawsze to coś.

takatamwariatka, mnie też jest lepiej, niż przykładowo 2,5 roku temu <mówię tu o fobię, bo z depresją było podobnie, z tymże wtedy miałam jeszcze umiejętność płaczu, którą obecnie zatraciłam> ale czuję wewnętrzne przesilenie lekami. Przesyt. Czuję, że mój organizm potrzebuję od nich oddechu. Ja już powoli nie wiem kim jestem... Po mircie przymulona, błogo spokojna, senna, zobojętniała. Po sertralinie nerwowa, niespokojna. Po prozacu nakręcona jak króliczek duracela, podniecona, naspeedowana. To w końcu jaka JA JESTEM?! Taka ja prawdziwa? Bez tych wszystkich sztuczności, dopalaczy, wspomagaczy... Sama już nie wiem jaka... To jest dla mnie już zbyt przerażające... Resztka mojego wewnętrznego ja krzyczy do mnie, żeby nie brać ssri. Bo to głównie one tak mnie "zmieniają". A ja już od tych skoków nastroju zaczynam wariować do reszty.
Wenlafaksyna 75mg
Relanium 2mg
Mirtazapina 15mg
Lamotriginum 25mg
Zolpidem 10mg
Posty
1785
Dołączył(a)
16 gru 2010, 22:30
Lokalizacja
TaaaaaM...

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

przez MonikaMonikaMonika 10 sty 2016, 12:28
U mnie zaczęło się w przedszkolu, tak podejrzewam. Kolega po podwieczorku zwymiotował na stół. Wpadłam w panike i płacz.
Potem pamiętam podstawówkę, lęk na wycieczkach szkolnych, choroby lokomocyjne rówieśników. Miałam jedną koleżankę, która ma jak ja, to swego rodzaju błogosławieństwo było, siedziałyśmy razem w autobusie, i przeżywałyśmy każdy odgłos, zapach... Potem unikałyśmy nawet wycieczek. Lęk pojawiał się też w nosy, podczas chorób, którym towarzyszył kaszel. Zawsze kończyło się wymiotami,czy to moimi, czy siostry z którą miałam pokój. I tak to trwało, niechęć do imprez, na których było stado pijaków, którzy najprawdopodobniej zakończą swoją alkoholizację rzyganiem. Sama nie wymiotowałam 10 lat, powstrzymywałam to jak mogłam. I tak to trwało, podstawówkę, gimnazjum, liceum, studia, w międzyczasie praca. I właśnie w pracy, nagle, niespodziewanie, będąc na ksero, dostałam ataku.
Zimny pot, mdłości, pulsująca głowa, zawroty, ból, gula w gardle, i chęć zarzygania wszystkiego w okół. Brak panowania nad sobą. Zeszłam na dół, zamknęłam się w moim pokoju, koleżanka miała wolne, więc to mnie przyszło obsłużyć klienta, który właśnie wszedł. Koszmar, picie wody, branie tabletek na zgagę, gumy do żucia. Nic nie pomagało, wylądowałam nad kiblem, próbując wydusić z siebie tą gulę, nic nie wyszło. I tak mijały kolejne dni, kończyłam zawsze nad kiblem, zawsze były to tylko odruchy wymiotne, bo właściwie nic nie jadłam. Na szczęście (?!) kończyła mi się umowa, i przepracowałam tak tydzień.
Po nowym roku, siedzeniu w domu, i ciągłych atakach, na uczelni, w sklepie - gdzie chodziłam tylko z konieczności, postanowiłam coś z tym zrobić. Poszłam do lekarza rodzinnego tłumacząc mu, że nie daje sobie rady, skierował mnie to psychiatry. Poszłam tego samego dnia. Ale niestety, nie było już miejsc... Na drugi dzień udało mi się. Pani doktor wypisała mi Nexpram, chyba nie jest to jakiś mega mocny lek. Nie ważne, brałam pół tabletki przez pierwsze 4 dni, potem zwiększyłam dawkę do jednej. Na początku było tylko gorzej, z czasem miałam wrażenie, że pomaga. W kwietniu miałam wesele, na którym byłam świadkiem, cały czas czułam lęk, że w kościele, albo gdzieś dostanę ataku. Zaczęłam brać po półtorej tabletki, dwie. I jakoś przeżyłam ten dzień, aczkolwiek atak pojawił się na samym końcu, i wylądowałam jak zawsze nad kiblem. Nie wspomnę, że po drodze mojej "przygody" zahaczyłam o gastrologa, opowiedziałam mu o guli w gardle, myśląc, że to zgaga. Powiedział mi, że najprawdopodobniej to kula histeryczna. Ale mimo to brałam Controloc 40.
Schudłam 7 kg. Moje życie było ciągłym lękiem i dnem...
Dzisiaj, biorę leki rok. Wróciłam do starej wagi, ba, nawet jest więcej, z czego akurat się nie cieszę.
Mogę powiedzieć, że jest lepiej. Są gorsze dni, ale nie mogę narzekać. Oswoiłam się z myślą swoich problemów psychicznych, taka już jestem. Liczę się z tym, że może nigdy nic się nie zmienić. Ale póki co nie wyobrażam sobie odstawić leki....
Posty
1
Dołączył(a)
10 sty 2016, 03:49

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

przez Ghoust 10 sty 2016, 17:56
Od kilku dni walczę z bólem brzucha po prawej stronie. W piątek byłem u lekarza, powiedział, że ból brzucha bierze się z powodu, że "jestem znerwicowany". No to ja się pytam, czy to wyrostek może być przyczyną i wskazuje na miejsce bólu. Ona odpowiada, że "wyrostek może być WSZĘDZIE" i że mam pójść do psychologa i psychiatry bo są to problemy psychiczne. . Może panikuje, ale co to jest do jasnej k****y. Dzisiaj lekko boli mnie głowa, temperatura 36'9. Czy ktoś z Was tutaj obecnych miał wycinany wyrostek robaczkowy ? Nie mam żadnych objawów (wymioty, nudności), które wskazywały by na wyrostek. Jutro idę na szczęście do psychologa wyżalić się mu na "służbę zdrowia".
Offline
Posty
53
Dołączył(a)
25 lip 2011, 22:31

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

Avatar użytkownika
przez Psychotropka`89 10 sty 2016, 20:29
Ghoust, ja zapalenia wyrostka nie miałam ale mój tata miał, więc co nieco się orientuję.
Temperatura 36,9 to jest guzik, a nie temperatura. Temperatura zaczyna się powyżej 37,5. Na wieczór często się waha/wzrasta. Poza tym mało który człowiek ma idealne, książkowe 36,6. Wartości się wahają w zależności od masy czynników <nie chorobowych>.
Zapewniam, że gdybyś miał zapalenie wyrostka, to byś wiedział. Ból jest bardzo ostry, zlewający, pojawia się GORĄCZKA <zazwyczaj grubo powyżej 38 stopni>, mdłości, czasem wymioty, biegunka.
Istnieje prosty domowy test mogący wskazywać na zapalenie. Należy położyć się na płasko i spróbować podciągnąć prawą nogę zgiętą w kolanie do brzucha. Jeśli jesteś w stanie wykonać ten manewr, to zapalenia wyrostka nie masz.

Tak na przyszłość, nie sugeruj lekarzowi POZ, że masz nerwice, itp. Od razu weźmie Cię za hipochondryka i zleje Cię ciepłym moczem. Przerabiałam to.

Swoją drogą, również uważam, że przesadzasz z tym wyrostkiem. Też mnie przy nerwicy często bolał brzuch, często mocno i nie był to ani rak, ani wyrostek, ani inna candida <a wszystkie wyżej wymienione choroby w moim mniemaniu miałam>. Może to być nerwy jak najbardziej.
Wenlafaksyna 75mg
Relanium 2mg
Mirtazapina 15mg
Lamotriginum 25mg
Zolpidem 10mg
Posty
1785
Dołączył(a)
16 gru 2010, 22:30
Lokalizacja
TaaaaaM...

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

Avatar użytkownika
przez takatamwariatka 10 sty 2016, 20:31
Psychotropka - też się nad tym czasem zastanawiam. Kim bym była, gdybym nie musiała brać tych prochów. Cy miałabym więcej wspomnień? Czy charakter kształtowałby si inaczej? Wiem, że jakbym ich nie brała to nie byłoby mnie już wcale.
Ghoust - też mam czasami ten objaw. Za pierwszym razem panikowałam (boje się samych objawów wyrostkowych i narkozy, bo po niej się TO zdarza) bardzo, potem tłumaczyłam sobie, że to jajnik. Od tego czasu przy większym stresie kłócie w prawym boku wraca. Ale jak dotąd zawsze okazywało się, że to z nerwów i mam nadzieję, że tak zostanie. Przy zapaleniu wyrostka nie da się podnieść prawej nogi i brzuch jest "tkliwy".
Avatar użytkownika
Offline
Posty
25
Dołączył(a)
06 sty 2016, 00:55
Lokalizacja
Duże miasto

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

Avatar użytkownika
przez Psychotropka`89 10 sty 2016, 20:38
takatamwariatka, ja od gówniarza jestem "stymulowana" czymś. Najpierw alkohol, potem narkotyki, potem benzo i ssri... I tak od 11 lat.
Nie umiem chyba żyć na trzeźwo...
Jaka ja jestem beznadziejna. Gdziekolwiek jadę, wszyscy pytają, czmeu taka smutna jestem, itd. A ja czuję od razu gorąco na plecach i mam ochotę powiedzieć "O.dpierdo.lta się ode mnie!". Jak mnie to wk.urwia!!! :evil: Tak wiem... Nie maluję się i wyglądam jak gówno, tak wiem, ubieram się jak wieśniak, tak wiem, włosy mam jak zwykle niedbale upięte. TAK! WIEM! Mam w domu lustro i minimum raz dziennie patrze na swe zjebane oblicze.
Wenlafaksyna 75mg
Relanium 2mg
Mirtazapina 15mg
Lamotriginum 25mg
Zolpidem 10mg
Posty
1785
Dołączył(a)
16 gru 2010, 22:30
Lokalizacja
TaaaaaM...

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 30 gości

Przeskocz do