Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Dorotaa

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

Rekomendowane odpowiedzi

Witajcie,jestem tu nowa. mecze sie z moja nerwicą juz okolo 4 lat,a nigdy nie natrafiłam na to forum. Panicznie boje sie wymiotowac i cale moje zycie koncentruje sie na tym, aby do tego nie doszło. Czy ktos z Was ma podobny problem?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czesc. Szczerze mowiac pierwszy raz spotkalem sie z takim przypadkiem nerwicy natręctw, jedynie co moge powiedziec ze zeby wymiotowac musi byc jakies cialo obce ktorego zoladek nie chce przyjac, wymiotowanie nie moze sobie o tak rozpoczac bez przyczyny.Teraz mam tu pare pytan. Bylas z tym u psychiatry? Bierzesz leki? Chodzisz na terapie?

 

Pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie wymiotuje się bez przyczyny, chyba że jesteś w ciąży, zagładzasz się na śmierć lub przejadasz lub jesz nieświeże pożywienie itd.

 

Czy wmawiasz sobie te wymioty bez powodu czy po prostu czujesz ciągle mdłości spowodowane nerwicą? Tzn. denerwujesz się, zaczyna Cię mdlić i potem wpadasz w panikę że możesz zwymiotować? Bardziej mi to wygląda na nerwicę lękową.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A ja Wam powiem, że można wymiotować z nerwów, bo ja tak miałam :/

Nie byłam w ciąży, nie zatrułam się, a wymiotowałam przez miesiąc dzień w dzień. Dopiero velafax pomógł mi i od lutego nie wymiotuję.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Sprawa sie ma tak, że ja nie wymiotuje,tylko boje si tego,ze to sie stanie. Chodze i do psychiatry i do psychologa. Biore leki. Ostatnio mi sie pogorszyło,bo przez jakis czas nie miałam napadów lęku i natrętnych myśli krążących wokół wymiotów. Mój psychatra ostatnio stwierdził, że to własnie wygląda na natrętcwo bardziej niż na lęki. sama juz nie wiem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Na pewno to jest nartectwo, jest to mysl, ktora krazy w Twojej glowie i nie chce sie odczepic. Natrectwo wywoluje lęk i tak na wzajem sie wspieraja dlatego jest to takie trudne do wyleczenia

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

cierpie na to samo od 4 lat...to jest straszne ze istnieje cos takiego jak nerwica. ja wiem ze ja mam, niedawno skonczylam psychoterapie grupowa (10 tygodni) w szpitalu psychiatrycznym na oddziale nerwic, i nie wiem chyba duzo mi to nie dalo, bo wlasnie przed chwila palakalam ze strachu...boli mnie zoladek mam mdlosci i wszystko mi stoi w gardle... w tym roku zaczynam studia nie wiem jak to wszystko bedzie. przperowadzam sie do innego miasta...ale chociaz dzieki tej terapii zaczelam jesc normalniejsze obiady bo tak to jadlam tylko gotowane mieso z bilaym sosem, nie jem owocow i tylko wybrane warzywa.pieje tylko wode i herbate najczesciej mietowa i imbirowa bo dobre na zoladek.nie mam pojecia jak walczyc z ta fobia (emetofobia - tak sie nazywa) juz tylu rzeczy probowalam: leki, hipnoza, terapia indywidualna i grupowa co jeszcze moge zrobic??!! to tak obezwladnia, zartuwa zycie, zabiera kazda radosc nie daje mi chwili wytchnienia ja caly czas mysle o tym ze moge zwymiotowac. mam wrazenei ze jak to sie stanie to w ogole przestane jesc...!!!!!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ciesze sie że znalazłam kogos z podobnymi lekami. Ja chodze teraz na terapie indywidualna. Ostatnio moja terapeutka powiedziała jak sie lecze leki, wydaje sie to przerażające,ale jak tylko bede miała taka możliwość to tego spróbuje. Chodzi o to,aby tym lękom pozwolic przejść. Przygotować sie na to że możesz zwymiotować (bądz w bezpiecznym miejscu)-podobno gwarantuje ze tego nie zrobisz- wczuj sie w niego, co dzieje sie w Twoim ciele- aż w końcu minie. Podobno potem będzie to trwało coraz krócej i coraz żadziej. Im bardziej próbujesz na nim sie nie skupiać, tym bardziej ten lęk próbuje sie przebić. Może warto?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Niestety u mnie opcja zwymiotowania nie pomogła.

Wogóle zaczęło się od tego, że podobnie jak moje przedmówczynie bałam się wymiotów i wszystkiego co z tym związane (filmy gdzie mogą wymiotować, imprezy z alkoholem, ludzie w autobusach, dzieci itd.) Budziłam się w środku nocy z slinym lękiem, że zaraz wymiotuje, ale nie dochodziło do tego.

Potem jednak stało się. Z tych nerwów zaczełąm w końcu wymiotować ( i nie potrzeba do tego czegoś zepsutego lub ciała obcego w żołądku - wystarczy głowa :roll: ) Po pierwszym ataku, jak już ochłonęłam to nawet się cieszyłam. Że stało się to najgorsze i może wreszcie przestanę się tego bać. Niestety tak się nie stało. Nadal mam mdłości, jest mi niedobrze i czasami wymiotuję. I nadal za każdym razem bardzo się tego boję.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

czesc!myslalam ze jestem jedyna osoba z takim problemem.okazuje sie ze nie.u mnie to wszystko wyglada podobnie panicznie boje sie wymiotowa ten lek powoduje ze powoli odechciewa mi sie zyc.doskonale jednak zdaje sobie sprawe z tego ze to nie jest normalne,chore.moja rodzina wie o wszystkim ale nikt nie umie mi pomoc.wszystkim wydaje sie ze logicznzmi argumentami wybija nam to z glowy.to nie jest takie proste.niestety.

U mnie trwa to kilka lat i w ogole nie ma poprawy choc bralam leki i chodzilam do psychiatry.jest coraz gorzej.jem tylko wybrane rzeczy.nie zjem grzybow czy owocow ze skorka bo zaraz boje sie ze stana mi na zoladku.dokladanie sprawdzam daty waznosci na produktach,a jak gotuje cokolwiek to wszystko wacham czy aby nie jest zepsute.z lekiem przed wymiotami wiaze sie u mnie dodatkowe natrectwo-czeste mycie rak.myje je bo boje sie przeniesienia zarazkow na jedzenie.czesto jest tak ze umyje rece,usiade przy stole ale wydaje mi sie ze sa zle umyte i myje jeszcze raz.zatruwa mi to zycie!

Kiedy tylko zaczynam odczuwac mdlosci serce zaczyna mi walic,poce sie bo wyobrazam sobie ze zaraz bede wymiotowac.nie cierpie nocy.boje sie obudzic z mdlosciami.zdaje sobie sprawe ze te mdlosci czesto moga byc skutkiem tych panicznych lekow,jednak nie zawsz potrafie sobie to wytlumaczyc w ten sposob.

Boje sie zatloczonych miejsc.gdziekolwiek jestem szukam toalety zeby na wszelki wypadek,gdy poczuje mdlosci moc z niej skorzystac.wciaz pije ziola,jem tabletki na zoladek.ostatnio wymiotowalam w sierpniu tego roku bo zjadalm za duzo kalafiora.i jak zwymiotowalam to nie czulam juz strachu.i przez jakis czas wydawalo mi sie ze to przeciez bez sensu tak sie tego bac.niestety nie trwalo to dlugo.teraz wciaz jest we mnie ten lek i wcale nie jest mniejszy.wiec zwymiotowanie nic nie da.przez 2 dwa dni bylo lepiej ale teraz znowu jest to samo.

Wiem ze to glupie bo nikomu nie zycze przezywac czegos takiego ale ciesze sie ze sa ludzie z takim samym problemem.z ta swiadomoscia bedzie troche lzej.zycze sobie i wszystkim ktorych taki lek dreczy aby poradzily sobie nim.wirze ze kiedys stane sie normalna dziewczyna ktorej caly swiat nie bedzie przesloniety wizja wymiotow.pozdrawiam Was.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Też mam lęk przed wymiotami. Ledwie gdzieś wychodzę od razu zaczyna mnie mdlić, zazwyczaj noszę przy sobie foliową torbę, żeby nie zwymiotować na chodnik. Mimo że nigdy nie zdarzyło mi się jeszcze wymiotować poza domem. Wymioty są dla mnie tak nieprzyjemną i intymną sprawą, że po prostu uważam, że byłoby wielkim wstydem zwymiotować w miejscu publicznym. A co do toalety, to znam już chyba miejsca wszystkich koło mojego domu i na drodze na uczelnię, mimo że w większości z nich nigdy nie byłam, ale to ma związek z moją nerwicą żołądka. Bo na wymioty niby wystarczy torebka... Najbardziej boję się wymiotów wśród ludzi, którzy mnie znają. Mam teraz gigantyczny lęk, że zachce mi się wymiotować na kolokwium, wykładowca nie wypuści i będe wymiotować przy grupie znajomych, którzy znają mnie od lat...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mnie taki rodzaj lęku ogarniał zawsze głównie w kościele - albo na różnych akademiach itp. Zawsze się bałam że zwymiotuje jak będzie akurat cisza i wszyscy będą się na mnie gapić. Męczył mnie tez fakt, że zrobię komuś kłopot. Jak tylko sobie pomyslałam o tym że to może się stać od razu czułam się oczywiście gorzej. Ziewanie mi zawsze pomagało na to - nie mam pojęcia czemu. Jak tylko robiło mi sie niedobrze to ziewałam. Nawet było skuteczne.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Maiev-przez ziewanie dotleniałaś organizm,a co za tym idzie-następowało rozluźnienie mięśni.Dobry sposób :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

kurcze, nigdy sie nie zastanawiałam dlaczego akurat ziewanie mi pomagało

ale widać coś w tym jest

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

:oops: Hej! Jestem tu nowa. Mam 13 lat i jestem chyba najmłodsza. Od 3 lat cierpię na tą nerwice. Moi rodzice o tym nie wiedzą. Panicznie boje sie wymiotów, wolałabym już nie wiem co, ale nie wymioty !! :( Nie wiem co mam po prostu robić. Proszę o pomoc !!!

 

(dop*DA)Paulina...postów nie piszemy duża czcionką, ponieważ uznawane to jest jako krzyk....I używaj interpunkcji...trudno sie czyta posty pisane jednym ciągiem...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jezu... a ja myślałam że tylko ja jedyna na świecie zwariowałam i uriłam sobie coś tak głupiego jak lęk przed wymiotami... jest was az tyle... wiecie co? podziele sie z wami tym co mnie dotknelo, jak sobie radze i moimi obserwacjami.

 

co mi było?

obsesyjny strach przez wymiotami. dokładnie to co wy opisujecie z drgawkami z niespaniem po nocach z temperatura i płaczem non stop.

 

co mi pomoglo?

usiadlam i zastanowilam sie ze lek przed wymiotowaniem to nie jest lek przed wymiotowaniem... to tylko moj organizm ma dla mnie wiadomosc...

 

kiedy organizm wymiotuje?

jak cos chce wyrzucić niezdrowego ze środka, tak?

tak!

a co ja chce wyrzucić z siebie?

moze cos z czym nie daje sobie rady?

coś czego nie moge juz strawić... psychicznie.

 

skoro chce z siebie wywalic i bede miala spokoj to czemu budzi to moj lęk?

bo wymiotowanie jest nieprzyjemne, śmierdzi, boli gardło i głowa i w uszach i smak ochydny, tak?

a moze uswiadamianie problemów i wywalanie ich niby jakie jest? miłe?

 

wiec załozyłam sobie ze moj mózg mowi mi ze zalegaja we mnie problemy i on je chce wywalic.

to byl moj pierwszy krok wymyslenie tego.

 

dugi gdy mnie dopadal strach w nocy powiedzialam sobie wcale nie musze dzis spac, ani dzis ani jutro. nie chce to nie bede.

nie bede sie do niczego zmuszac.

wlaczona lampka

właczone cicho radio

psa do łóżka

tel koło łóżka jakby sie cos działo.

 

bede robic co chce. to czego chce moj organizm, posłucham go.

 

boi sie spac to nie bede.

całe noce tuliłam ciepłego psa, zapalona lampka a ja jak mnie mdlilo to go glaskalam i staralam sie mu wypłakiwac. czasem az wymyslalam cos smutnego byle by sie zryczec i zeby mi odpuscilo troche napieccie.

ssałam mietusy, pomaga.

popijalam gorzka herbate bo jest zdrowa a dodatkowo wmawialam sobie ze mnie uspokaja.

i caly czas glaskalam sie po zołądku i mowilam sobie na głos ze nie mam wrzodó czy hopla tylko problemy o ktorych nie wiem.

mowilam sama do siebie ze je znajde w sobie.

szlam spac jak bylo jasno czyli ok. 6.00, 7.00 rano.

jestem pania siebie i moge chodzic spac o ktorej chce.

rzucilam prace i znalazlam taka by w domu dorabiac oczywiscie mialam pomoc rodzicow finansowa.

 

etap 3- co wiedza lekarze?

to kretyni co sprzedaja tabletki jak podpisza umowe z koncernem farmaceutycznym. olałam ich. wszystkie tabletki jakie byly w domu-won

 

psycholodzy? znaja mnie? wiedza co mi jest? czego sie boje? gucio!!! sama sie znam najlepiej.

 

etap 4.

wzielam kartke i napisalam na kartce wszystkie stresujace mnie sytuacje od kad pamietam, rozpisalam je w kolejności datami, latami. wszystko

np. obrona pracy dypl.

wkurzajacy promotor

big kłótnia z ...

zdechła mi ukochana świnka morska itp

oczywiscie to wymyslone przykłady :)

 

i gdy skonczylam ta liste... zdebialam ile tego było.

stwierdzilam patrzac na nia, ty sie ciesz dziewczyno ze nie zwariowalas. tyle problemow to czego sie spodziewalas ze dasz wszystkiemu rade?

 

potem kolejna kartka-toksyczni ludzie. co w kim mi nie pasuje. jakie zachowanie jakie sytuacje itp.

 

dużo...wyszlo

 

potem co chcialabym w sobie zmienic, od wygladu po zachowanie. z czym sobie nie radze itp

ze np. mam za duzy nos czy nie umiem mowic publicznie ....

 

i powiem wam ze gdy pisalam te rozne kartki nie raz bylo mi gorzej a czasami az pojawialy sie ataki podczas pisania. nie przestawalam. najwyzej stawialam sobie obok łóżka miskę. i pisalam i pisalam.

 

wymyslilam sobie ze skoro mam zygac to ok, ale sobie to uprzyjemnie na ile to mozliwe.

 

tj,

nie bede rzygac do kibla bo mi sie to zaraz sam wc kojarzy z rzyganiem i powoduje stres.

bede wymiotowac do zlewu bo tam moge na bierzaco wode lac i wtedy nie slysze wlasnego zygania ani nikt nie slyszy bo woda zagłusza.

dwa ze kupilam sobie zapach w spray i bede od razu jedna reka psiukac zeby pachnialo.

mietusy stoja na pralce zeby je od razu do ust zeby nie czuc smaku.

 

 

słuchajcie potem wzialam czysta kartke i tamte zapisane i po koleji zaczelam myslec co z czym moge zrobic jak co rozwiazac. np.

nos musze zaakceptowac lub operacja ale: operacja boli i kosztuje wiec decyzja-zostawiamy nos-koniec tematu. problem rozwiazany. nad łózkiem powiesilam fote karykature jakiegos krasnoludka z giga kinolem nazwalam go Michas i codziennie wieczorem mowilam mu " no stary ty to masz nochala, jak dobrze ze ja nie mam takiego"

 

[ Dodano: Sro Sty 31, 2007 4:29 am ]

i w ten sposób problem za problemem. kto jest toksyczny jak i na ile moge sie odciąć. jak np. rodzic to na co sie zgadzam a na co nie. wymyslilam sobie jak bede reagowała np.

moj tata jest bardzo "wie najlepiej" wiec postanowilam jak zacznie do mnie gadac ze cos zle robie to bede sobie mowila w tym momencie w myslach wierszych "na tapczanie siedzi len" i zero reakcji tylko sie usmiechnę bo jest stary i nie moge go stresowavc. acha robie po swojemu i tak a po kazdym jego takim gadaniu ( a wczesniej tego typu gadanie to zaraz cos ja tez mowilam dochodzilo do awantury a ja mialam juz dobę z głowy z zyganiem takze) no wiec jeszcze jako zadość uczynienie za kazdym razem jak uda mi sie wyklepac wieszyk i sie nie zdenerwowac to ide sobie kupic cos słodkiego. taka nagroda.

 

wiecie ze w momencie pisania tych rozwiazan nie czulam juz ataków!

 

czym krótsza robila sie lista klopotów i nerwów i wspomnien tym lepiej

 

dziś jest tak ze moge jezdzic metrem.

ze nie mam takich głębokich atakow z wymiotami czy trzesiawkami.

 

jesli robi mi sie ciut leku to nudnosci za zwyczaj nie czuje.

 

biore psa i mowie do niego.

 

nigdy nie zagłuszam swojego leku.

gadam sama ze sobą.

 

ucze sie jak siebie kochac i jak przebywac we wlasnym towarzystwie bez ryku tv w tle

 

ucze sie jak opowiadac sama sobie po cichu wieczorem przed zasnieciem jaki byl dzien

co bylo nie tak a co fajnego

czego juz nie zrobie

 

 

staram sie nie tłamsić w sobie złych emocji.

stałam sie szczera a wprost chamska do idiotów pt 90 letnia emeryta z laską trzyma amstafa który nią wiwija i drze sie na mnie ze ona go nie utrzyma i ja ze swoim 18 letnim ratlerkiem powinnam sie ewakuowac w kosmos bo ona zaraz go pusci i nie utrzyma.

nauczylam sie byc chamką i mieć innych w dupie. mowic co myśle i od razu rozładowywac stres

powiedziałZainteresowane osoby prosimy o przesłanie do 2 lutego2007 r. wyłącznie odręcznie napisanych CV i listu motywacyjnego:

 

• skan dokumentu- piotr.zbiciak@lekkerland.pl

• pocztą – Lekkerland Polska SA p. Piotr Zbiciak

ul. Pożarowa 6, 03-308 Warszawa

 

 

Wskazane jest dołączenie dokumentów potwierdzających posiadane kwalifikacje i doświadczenie zawodowe w przedmiotowej dziedzinie.

 

Na CV prosimy o dopisanie następującego oświadczenia: Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych zawartych w mojej ofercie pracy dla potrzeb niezbędnych do realizacji procesu rekrutacji (zgodnie z ustawą „o ochronie danych osobowych” z 29.08.1997r. Dz.U. 133 poz.883).

 

Jednocześnie informujemy, że skontaktujemy się tylko z wybranymi kandydatami oraz nie zwracamy nadesłanych dokumentów.

j zeby ta laskę to sobie w dup..ę wsadziła i zastukała nią od drugiej strony w głowę to może muzg się jej obudzi.

 

wiecie ze to pomaga?

 

do tej pory by mnie takie sytuacje stresowały,, teraz mam obcych ludzi gdzies.

 

jak sasiadka wali piescia w sciane bo jest godz 13.00 i jej przeszkadza ze ja za sciana z kims rozmawiam to juz sie nie stresuje tylko tez sobie walę :) odpukuję :) fajna zabawa:)

 

jak dzwoni mi do drzwi ze jest sobota godz 15.00 a moj pies zaszczekał 3 razy na balkonie to jej odpowiadam "to ma pani problem " i jebut drzwiami.

 

lepiej mi....

naprawde mi lepiej....

 

do tej pory przepraszalam ze zyje. skonczylo sie. mam jedno zycie i mam je cale spedzic w lęku?

nie!

 

 

teraz moje obserwacje z tego forum

 

[ Dodano: Sro Sty 31, 2007 4:31 am ]

i w ten sposób problem za problemem. kto jest toksyczny jak i na ile moge sie odciąć. jak np. rodzic to na co sie zgadzam a na co nie. wymyslilam sobie jak bede reagowała np.

moj tata jest bardzo "wie najlepiej" wiec postanowilam jak zacznie do mnie gadac ze cos zle robie to bede sobie mowila w tym momencie w myslach wierszych "na tapczanie siedzi len" i zero reakcji tylko sie usmiechnę bo jest stary i nie moge go stresowavc. acha robie po swojemu i tak a po kazdym jego takim gadaniu ( a wczesniej tego typu gadanie to zaraz cos ja tez mowilam dochodzilo do awantury a ja mialam juz dobę z głowy z zyganiem takze) no wiec jeszcze jako zadość uczynienie za kazdym razem jak uda mi sie wyklepac wieszyk i sie nie zdenerwowac to ide sobie kupic cos słodkiego. taka nagroda.

 

wiecie ze w momencie pisania tych rozwiazan nie czulam juz ataków!

 

czym krótsza robila sie lista klopotów i nerwów i wspomnien tym lepiej

 

dziś jest tak ze moge jezdzic metrem.

ze nie mam takich głębokich atakow z wymiotami czy trzesiawkami.

 

jesli robi mi sie ciut leku to nudnosci za zwyczaj nie czuje.

 

biore psa i mowie do niego.

 

nigdy nie zagłuszam swojego leku.

gadam sama ze sobą.

 

ucze sie jak siebie kochac i jak przebywac we wlasnym towarzystwie bez ryku tv w tle

 

ucze sie jak opowiadac sama sobie po cichu wieczorem przed zasnieciem jaki byl dzien

co bylo nie tak a co fajnego

czego juz nie zrobie

 

 

staram sie nie tłamsić w sobie złych emocji.

stałam sie szczera a wprost chamska do idiotów pt 90 letnia emeryta z laską trzyma amstafa który nią wiwija i drze sie na mnie ze ona go nie utrzyma i ja ze swoim 18 letnim ratlerkiem powinnam sie ewakuowac w kosmos bo ona zaraz go pusci i nie utrzyma.

nauczylam sie byc chamką i mieć innych w dupie. mowic co myśle i od razu rozładowywac stres

powiedziałZainteresowane osoby prosimy o przesłanie do 2 lutego2007 r. wyłącznie odręcznie napisanych CV i listu motywacyjnego:

 

• skan dokumentu- piotr.zbiciak@lekkerland.pl

• pocztą – Lekkerland Polska SA p. Piotr Zbiciak

ul. Pożarowa 6, 03-308 Warszawa

 

 

Wskazane jest dołączenie dokumentów potwierdzających posiadane kwalifikacje i doświadczenie zawodowe w przedmiotowej dziedzinie.

 

Na CV prosimy o dopisanie następującego oświadczenia: Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych zawartych w mojej ofercie pracy dla potrzeb niezbędnych do realizacji procesu rekrutacji (zgodnie z ustawą „o ochronie danych osobowych” z 29.08.1997r. Dz.U. 133 poz.883).

 

Jednocześnie informujemy, że skontaktujemy się tylko z wybranymi kandydatami oraz nie zwracamy nadesłanych dokumentów.

j zeby ta laskę to sobie w dup..ę wsadziła i zastukała nią od drugiej strony w głowę to może muzg się jej obudzi.

 

wiecie ze to pomaga?

 

do tej pory by mnie takie sytuacje stresowały,, teraz mam obcych ludzi gdzies.

 

jak sasiadka wali piescia w sciane bo jest godz 13.00 i jej przeszkadza ze ja za sciana z kims rozmawiam to juz sie nie stresuje tylko tez sobie walę :) odpukuję :) fajna zabawa:)

 

jak dzwoni mi do drzwi ze jest sobota godz 15.00 a moj pies zaszczekał 3 razy na balkonie to jej odpowiadam "to ma pani problem " i jebut drzwiami.

 

lepiej mi....

naprawde mi lepiej....

 

do tej pory przepraszalam ze zyje. skonczylo sie. mam jedno zycie i mam je cale spedzic w lęku?

nie!

 

 

teraz moje obserwacje z tego forum

 

[ Dodano: Sro Sty 31, 2007 4:38 am ]

czytam tu na forum ze wszystkie w wymiotowaniu boicie sie ze stanie sie to w miejscu publicznym i ze beda na was patrzec (ja tez sie tego wstydze)

 

zapytalam mojego męża który tańczy na scenie czy problemem było by dla niego puścić pawia publicznie i wiecie co mi powiedział?

" no coś ty! kazdemu sie moze zdarzyć. raz mi sie zdarzyło... poczułem w metrze ze nadlatuje helikopter, był tłok i nie chciałem ludzi pobrudzic to zdjołem czapke i pusciłem pawia do czapki, i tyle"

 

wiecie, dalo mi to do myslenia...

 

osoba publiczna nie mająca kompleksów nie ma z tym problemu wiec chyba chodzi o to ze wy i ja mamy tak naprawde nie kłopot z pawiem tylko ze mamy kompleksy i boimy sie jak wszyscy nas obserwuja. i chyba to teraz wezmę pod nóż. tym sie zajmę. zrbieniem czegos zeby poczuc sie wartosciowa, ładna i mądra. ze moge publicznie zaistbiec i nie czuc skrepowania.

 

koncze bo mi palce odpadaja. kto chce pogadac to piszcie na gg 4496459 bo tu nie wiem kiedy zajrze. pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dobrym pomyslem jest zrobienie sobie gastroskopii. Ja rowniez przez dlugi czas mialem takie objawy ze ciagle mnie mdlilo i nudzilo, a w czasie poddenerwwowania to szczegolnie.

 

Na badaniu wyszedl refluks, ktory powoduje takie dolegliwosci.

 

Od razu mowie, ze badanie nie jest przyjemne, trzeba sie na nie odpowiednio nastawic. Ja np. nie moglem w zaden sposob przelknać tej rury i ogolnie zrobilem sobie straszny obciach przed personelem, ale coz chociaz sie nauczylem, ze nawet z kamerą w żołądku nie jest wcale tak łatwo zwymiotować, a co dopiero ot tak na zawołanie...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

...

Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ja tez boje sie wymiotowac,glownie dlatego ze boje sie ze moglabym sie zadlawic i udusic.Nigdy mi sie nic podobnego nie przytrafilo apo za tym nie wymiotowowalam juz prawie 13 lat.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

U mnie wygląda to tak: podstawowe pokarmy zazwyczaj zjadam (chyba że mi serio niedobrze, to wtedy nic tylko piję herbatę albo melise) ale nie zjem niczego co dla mnie choć odrobinę dziwnie wygląda i przy każdym produkcie do jedzenia sprawdzam datę ważności. Nie zjem niczego co jest o choć jeden dzień przeterminowane. Rodzina sie śmieje że ojciec potrafi zjeść pół bombonierki przeterminowanej o pół roku i absolutnie nic mu nie jest, a rzeczy typu makaron sie nie mogą przeterminować bo co tam sie może przeterminować, ale ja po prostu tego nie ruszę. Jeśli kupuję loda i w drodze do domu sie rozpuści (w opakowaniu) to wolę wyrzucić i stracić 1zł niż zjeść. Jak mamuśka rozmraża lodówkę i moje jogurty stoją pół dnia kolo okna albo na szafce, to też absolutnie nie ruszę. Wszystko musi być dokładnie zamknięte i schowane w lodówce. (żadnego zjadania pół jogurtu i odstawiania "na później" chyba że to pitny w butelce.).

Jak sie czuje możliwie to zjadam trochę chipsów, żelka albo czekoladkę, (a i tak sie potem martwię a co jak zwymiotuję) jak nie, to zjadam tylko to co koniecznie trzeba bo martwię sie że zwymiotuję. Problem w tym że ja mam alergię pokarmową i po niektórych produktach dostaję tylko wysypki i plam, a po niektórych mnie brzuch boli, mam biegunkę albo wymiotuję. Więc w sumie mam dobry powód by żarcie limitować : żadnych orzechów, żadnych ostrych rzeczy, żadnych owoców leśnych, żadnych cytrusów (poza kropelką cytryny do herbaty). Byłam na badaniach żołądka i absolutnie nic nie mam, tylko właśnie tą cholerną alergię i Zespół drażliwego jelita. W sumie jednokrotne wymioty jeszcze nie są takie złe, powaznie boję sie takich co ludzie kilka razy wymiotują (np. grypa jelitowa) bo odrazu kojarzy mi sie to z sepsą. A sepsy sie panicznie boję chociaż wszyscy mówią że to trzeba mieć mocno osłabiony organizm nawet by złapać jakiegoś wirusa który może wywołać sepsę.

W końcu ten sam wirus u jednej osoby wywoła tylko lekkie drapanie gardła, u innej anginę a u innej sepsę. Nic mi to nie pomaga.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kiedyś też to miałam. Nabawiłam się tego w Berlinie, tak trzy lata temu, jeżdżąc metrem. Tak dziwnie mnie kuło w gardle, wyjątkowo wstrętne uczucie - wydawało mi się, że zaraz zwymiotuję. Postanowiłam działać: nie jadłam nic na godzinę przed planowaną jazdą. Nie pomagało. Wtedy tłumaczyłam to sobie tym, że źle znoszę metro. Jakże sie rozczarowałam, kiedy po powrocie do PL, okazało się, że wciąż, jeżdżąc autobusami, tramwajami, spotyka mnie to okropne uczucie. I tak było lepiej, bo przynajmniej w autobusie mogłam poprosić kierowcę, by mnie wysadził, kiedy np. stał w korku, a do domu mogłam wracać pieszo. Wtedy zrozumiałam, że całość kręci się wokół lęku przed zwymiotowaniem w miejscu publicznym. Był taki czas, że zawsze po wejściu do tramwaju, sprawdzałam, czy mam woreczek na ew. wymioty.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

heh, skad ja to znam? tez mam tak, ze boje sie, ze zwymiotuje w miejscu publicznym ( z nerwow oczywiscie) - nigdy mi sie to nie zdarzylo, a z nerwow wymiotowalam moze ze 2 razy. staram sobie zawsze myslec ze kazdemu sie moze zdarzyc i ze nie jest to cos dziwnego. moje leki zdecydowanie sa mniejsze, ale tam w srodku gdzies cly czas jest jakis drobny "lęczek". sluchajcie, gdyby tak wszyscy w kolko rzygali to bysmy nic innego nie widzieli na ulicach... :smile:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja się boję wymiotów, bo myslę, że się zadławię. Ostatni raz jak wymiotowałam to straciłam przytomność. KOSZMAR, ale na szczęście nie myślę obsesyjnie o wymiotach, choć wącham każde jedzenie, sprawdzam daty i wolno gryzę. Bardziej się boję biegunki. Męczyły mnie kiedyś objawy jelita wrażliwego i strach pozostał, jak tylko jestem na nowym terytorium, to muszę się zapoznać z umiejscowieniem toalet :(.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam.

Ja rowniez boje sie wymiotow.Ale to juz u mnie za daleko zaszlo.Gdy chodze do psychiatry przykladowo i dostaje jakies leki, to ze wszystkich dzialan niepozadanych wymienionych w ulotce ja chyba tylko wymiotow sie boje.Kiedy mnie mdli np staram sie sobie wmawiac ze dobrze sie czuje, zajac sie czym byle by tylko nie zwymiotowac.Mowiac szczerze to chyba wolalabym umrzec niz zwymiotowac chociaz raz.Ostatni raz wymiotowalam jak mialam moze 6 lat, teraz mam 23, ale to chyb a tylko dlatego ze zanim cos zjem to 3 razy obejrze, jak tylko cos dziwnie wyglada albo pachnie to nie rusze.No i daty waznosci i inne sprawy, ktore juz niektorzy z Was znaja.Albo jak ktos przy mnie zwymiotuje, zaraz robi mi sie niedobrze i czuje jakbym ja miala zaraz zwrocic.A jak ktos kto wymiotuje jadl wczesniej to co ja...Albo jak ja zjem cos, co pozniej sie okaze ze bylo niedobre, to przez kilka dni czuje jak mi to "lezy" na zoladku.Mimo tego ze od lat juz nie wymiotowalam i wiem ze nie predko mi sie to zdarzy to jednak boje sie tego bardzo.I co najgorsze, wstydze sie powiedziec o tym lekarzowi :(

Pozdrawiam wszystkich, ktorzy mecza sie tak jak ja...A widze ze troche Was jest..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×