Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

przez fromdee 11 paź 2011, 15:03
Tak, myslałam i wiem o tym, że psychiatra nie jest jednym rozwiązaniem i na psychiatrze owym się nie skończy. Ja po prostu chcę z tego wyjść, a uważam, że lepiej jest najpierw pójsc do psychiatry, ktory zaleci (lub i nie) leczenie medyczne niz isc do psychologa, posluchac i zostac odeslanym do psychiatry.

Hooligan, wiem, ze sie nie umiera, ale skoro byłeś w tym samym bagnie to na bank wiesz, jakie jest to ciężkie do przetłumaczenia kiedy to masz.


Dzieki za odpowiedzi, kochani. :)
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
10 paź 2011, 22:15

Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

przez Martysienka 11 paź 2011, 19:14
Ja tam uważam, że nie ma dobrego sposobu na nerwicę... Przynajmniej tak twierdzę dzisiaj. Mi też ciężko stwierdzić co może mi teraz pomóc. Nie dziwię się, że nie każdy chce chodzić do psychologa na terapię gdyż to wymaga czasu a my chorzy często potrzebujemy pomocy OD ZARAZ !!! Ja jednak wierzę, że jakoś z tego wyjdę i nie poddam się tak łatwo. Na terapii byłam dopiero 3 razy.. Po takim czasie wiadomo, że nie widać jeszcze efektów ale czy to powód, żeby się poddawać? Powiem Wam też, że byłam dzisiaj u psychiatry i on bardziej mnie zawiódł niż moja pani psycholog. Do tej pory brałam mianserynę ale moim zdaniem efekt był raczej marny zwłaszcza, że mój lekarz strasznie cacka się u mnie z doborem leków, wydaje mi się, że uważa mnie za osobę zdrową ale z masą problemów na głowie... Teraz przepisał mi mirtazapinę ale znowu za mało bo tylko 15mg na noc! Czy on do licha oszalał??? Mówiłam mu, że nie śpię i ogólnie zaczęłam i tak brać większą dawkę leku niż mi przepisał a on dalej swoje!! Jestem dzisiaj tak zła, że zanim weszłam na forum znowu stwierdziłam, że świat jest do dupy i ogólnie nie ma mi kto pomóc... No cóż ale nie urodziłam się po to by zamartwiać się jakąś nerwicą! Trzeba wziąć się do kupy! Każda metoda jest dobra na walkę z nerwicą! Ja wszystkim radzę nie przebierać w środkach. Psycholog, psychiatra czy akupunktura - wszystko może pomóc ale najbardziej pomaga WIARA W SIEBIE I WYLECZENIE - bez tego ani rusz!!! Głowa do góry! Nerwica jest uleczalna!
Offline
Posty
28
Dołączył(a)
17 wrz 2011, 12:28

Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Avatar użytkownika
przez *Monika* 11 paź 2011, 19:22
fromdee napisał(a):Tak, myslałam i wiem o tym, że psychiatra nie jest jednym rozwiązaniem i na psychiatrze owym się nie skończy. Ja po prostu chcę z tego wyjść, a uważam, że lepiej jest najpierw pójsc do psychiatry, ktory zaleci (lub i nie) leczenie medyczne niz isc do psychologa, posluchac i zostac odeslanym do psychiatry.

Same leki to pójście na łatwiznę. Przeważnie po ich zaprzestaniu dawkowania....lęki wracają, a problemy dalej zostają.
No, ale to Twoje życie, Twoje wybory.
Powodzenia.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

przez Martysienka 11 paź 2011, 19:40
Monika1974 napisał(a):
fromdee napisał(a):Tak, myslałam i wiem o tym, że psychiatra nie jest jednym rozwiązaniem i na psychiatrze owym się nie skończy. Ja po prostu chcę z tego wyjść, a uważam, że lepiej jest najpierw pójsc do psychiatry, ktory zaleci (lub i nie) leczenie medyczne niz isc do psychologa, posluchac i zostac odeslanym do psychiatry.

Same leki to pójście na łatwiznę. Przeważnie po ich zaprzestaniu dawkowania....lęki wracają, a problemy dalej zostają.
No, ale to Twoje życie, Twoje wybory.
Powodzenia.


Dokładnie tak!! Trzeba poukładać swoje życie bo lęki tkwią tak na prawdę głębkoko w nas!!! Należy je wypędzić precz! Leki, przynajmniej ja, traktuję raczej jako wspomagacz przy zasypianiu. Organizm w końcu musi się regenerować i uspokajać podczas snu. W ciągu dnia nie powiem - mam ochotę zarzyć większą dawkę leku i pójść spać ale wiem, że to nie wyjście. Trzeba włożyć w pracę nad sobą troszkę wysiłku i będzie OK. Też jestem w rozsypce ale wiem, że do końca życia przecież nie mogę brać leków bo moja wątroba raczej tego nie wytrzyma :) Powodzenia!!!
Offline
Posty
28
Dołączył(a)
17 wrz 2011, 12:28

Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Avatar użytkownika
przez Hooligan123 11 paź 2011, 22:45
Bylem dzisiaj u psychiatry... Kazal mi brac tylko depakine na zaburzenia nastrojow. Mam wybuchy zlosci i agresji dlatego to musze brac. Bd mial psychoterapie i zobaczymy jak bd. Niemam juz lekow... Wystarczy poprostu sobie powiedziec ze nic z tego nie bd i juz. Normalnie zyc ;] Mam tylko strach zeby nic nikomu nie zrobic , czasem mam wrazenie ze zaraz komus przyłoze i tego tylko sie boje. Mysle ze bd ok. Psychiatra mi powiedzial ze niemam choroby psychicznej. :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
170
Dołączył(a)
19 lut 2011, 23:32
Lokalizacja
...

Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

przez Martysienka 12 paź 2011, 11:08
Jak zwykle nie spałam. Całą noc miałam z tym problem. Teraz nie wiem juz do kogo mam zwrócić się o pomoc. Leki ewidentnie mam źle dobrane. Nie usapakaja mnie już nic. Nie mam w nikim oparcia bo nikt łącznie z moim chłopakiem mnie nie rozumie. Dzisiaj mam kryzys. No ale trzeba jakoś żyć dalej, pytanie tylko jak? Niby całe życie przede mną ale ja widze tylko jego koniec. Dzisiaj mam załamnkę w 100%...
Offline
Posty
28
Dołączył(a)
17 wrz 2011, 12:28

Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

przez Martysienka 12 paź 2011, 12:26
No własnie - tu czujemy się normalnie. Trochę dziwne, że nasze własne otoczenie czasami staje się bezradne, nie? No ale jakoś trzeba sobie radzić. Ja też przestałam sie z kimkolwiek dzielić moimi rozterkami i roblemami od kiedy zauważyłam brak zrozumienia u inych. Mojemu chłopakowi siłą rzeczy musze mówić takie rzeczy, żeby wiedział np. dlaczego nie mogę spać i go budzę albo dlaczego nie mam ochoty pójść z nim w danym momencie w jakieś miejsce. Gdybym mu tego nie mówiła w ogóle bym sobie nie radziła. Dzięki mówieniu o tym co czuję trochę się uspokajam. Na początku mówiłam znajomym, że się źle czuję i czy możemy się spotkać ale to okazało się dla nich ciężarem bo w końcu każdy ma swoje problemy. Został mi więc tyko mój chłopak, psychiatra, psycholog i to forum gdzie mogę w każdej chwili coś napisać bez budzenia nikogo w środku nocy :)
Offline
Posty
28
Dołączył(a)
17 wrz 2011, 12:28

Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

przez PatrycjaM 12 paź 2011, 12:59
Witam,kurcze mam ten sam problem jezeli chodzi o moich znajomych. Nikt nie potrafil zrozumiec co czuje,dlaczego tak czuje i co mi jest. Niby udawali ze chca zrozumiec a tak na prawde tylko udawali a gdy juz ich to przerastało to w wybuchu zlosci dawali do zrozumienia ze jednak tego nie zrozumieja... Jedyna osoba ktora mnie rozumie to moja mama z tego wzgledu ze to samo przezywa... od kilku lat juz choruje nie wychodzi sama z domu i miala takie objawy jak ja... gdyby nie ona to nie wiem jakbym sobie poradzila... tylko przy niej czuje sie bezpiecznie i przy niej objawy ustepuja.. Połtora roku temu jak zachowrowała i prawie ze umarła.lezala 6 dni na oiomie lekarze nie dawali jej zadnych szans,chcialam umrzec razem z nia.. bez niej nie dawalam rady... objawy nasilaly sie a najgorszym objawem jest dusznosc..brak oddechu. na szczescie mieszkałam wetdy z chlopakiem ktory tak naprawde nie rozumial ale mimo wszytsko probowal mnie wspierac,pomagac mi . Dzis niestety juz go nie ma.. po 4 latach rozstalismy sie,zaczelo sie wzytsko walic i moze to utrudnia mi nadal normlane zycie.. na szczescie mama wyzdrowiala i jest ze mna..
Pati
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
12 paź 2011, 12:31
Lokalizacja
Polanica Zdrój

Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

przez Noopii 12 paź 2011, 14:13
Martysieńka i został ci nie tylko,ale aż Twój chłopak!lekarz,terapeuta i forum..i tak masz wiele..
Noopii
Offline

Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

przez Martysienka 12 paź 2011, 18:25
Może rzeczywiście macie rację... i tak mam szczęście... inni może go nie mają. Mój chłopak na początku bardziej się angażował, spędzał każdą chwilę ze mną i zawalał swoje obowiązki... z czasem jednak zaczął się irytować i oddalać. Jest przy mnie ale jakby nieobecny. Nie powinnam go bardzo męczyć ale moja choroba jest bezlitosna i czasami nie ma na nią rady.. zwłaszcza, że mam źle dobrane leki i nie radzę sobie z emocjami. On chce się odprężyć przed telewizorem a ja myślę o tym co by tu zrobić, żeby przestać myśleć i boję się chwili kiedy go przy mnie nie będzie. Cieszę się, że go mam ale czasem potrzebuję trochę więcej zrozumienia. Wiadomo, że przy nerwicy często stajemy się egoistami ale to tylko dlatego, że nie potrafimy sobie sami radzić.
Offline
Posty
28
Dołączył(a)
17 wrz 2011, 12:28

Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Avatar użytkownika
przez Siasia 13 paź 2011, 13:27
Dziękuję za odpowiedź, wsparcie na forum jak nie wiem co.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
305
Dołączył(a)
18 cze 2011, 18:46

Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

przez Martysienka 14 paź 2011, 08:23
Siasia napisał(a):Moi Drodzy, znów zwracam się w tym wątku, ponieważ moja nerwica chce zabrać mi wszystkie plany i marzenia. Może zacznę w miarę od początku..

Rok temu, w grudniu, rzuciłam studia w swoim rodzinnym mieście, na które poszłam z przymusu bądź frustracji. Nie podobało mi się, a że były to studia dzienne, to niczego nie straciłam - prócz czasu. Potem poszłam do pracy i zaplanowałam, że od października wybiorę się na wymarzony kierunek do miasta oddalonego o 30km, na studia zaoczne.
W czerwcu miałam pierwszy atak paniki, od lipca zaczęłam terapię. No i w miarę się poprawiało (terapia psychodynamiczna).
Przyszedł jednak nieszczęsny październik, wczoraj wybrałam się na uczelnie na inaugurację, rano płakałam i lamentowałam, aż w końcu wpakowałam się do tego malutkiego busa i dotarłam.
Dziś taki sam stan jak wczoraj, a trzeba by jakąś decyzję podjąć, czy wpłacić pieniądze za studia i walczyć, męczyć się i tracić zdrowie - przyznam, że wczorajsza walka była dla mnie bardzo ciężka, nie mogę sie na niczym skupić i dłuzej wysiedzieć w jednym miejscu i na wykładzie (2,3 lub 5 godzinnym) pewnie bedzie tak samo. Tylko patrzę, byle uciec do domu.
Lub odpuścić sobie kolejny już rok (2 lata w plecy:(), wyleczyć się i dopiero ponownie zacząć naukę, tak pełną parą.
Czasami sobie myślę, że po prostu nie nadaję się na studia..

W przyszłym tyg. planuje wizytę u psychiatry, bo nie potrafię tak dłużej żyć :(

Proszę o radę.



Wydaje mi się, że to jest czasami tak, że nasza podświadomość mówi nam zupełnie coś innego niż to czego naprawdę chcemy. Ja tak miałam z mieszkaniem. Kiedyś mieszkałam ze swoim obecnym chłopakiem przez 3 lata. Nie były to udane lata. W naszym związku się układało ale mieliśmy masę problemów, z którymi sobie nie radziliśmy. Między innymi były to kwestie pieniężne no i mieszkanie, które wynajmowaliśmy było strasznie przytłaczające... Nie mogliśmy już tam dłużej mieszkać. Podjęliśmy decyzje, że na chwilę wracamy do rodziców (czyli mieszkamy osobno). Sytuacja była na tyle dobra, że mój chłopak ma już swoje mieszkanie po dziadkach ale nie mogliśmy się do niego wtedy wprowadzić bo było wynajmowane przez studentów a po drugie było do remontu i nie mieliśmy na to pieniędzy. Teraz mieszkanie nie jest już wynajmowane a pieniądze są... No i nagle zachorowałam na nerwicę. Wydawało mi się, że bardzo chcę tam zamieszkać i ułożyć sobie życie. Pani psycholog powiedziała mi, że najprawdopodobniej podświadomie boję się tego i nie chcę mieszkać znowu tylko z chłopakiem poza domem... Może jakieś przykre doświadczenia zakodowane w pamięci z poprzedniego mieszkania, może strach przed samodzielnością...??? Wydawało mi się, że tego właśnie chcę na dzień dzisiejszy ale chyba coś mi w tym przeszkadza...
Pamiętaj, że leki to nie wszystko! Ja np. mam bardzo źle dobrane bo mój lekarz chyba twierdzi, że jestem zdrowa albo, że mi przejdzie... Muszę radzić sobie więc sama. Chodzę na psychoterapię ale dopiero zaczynam i nie wiem jak to się skończy. Nie ma co pokładać całe soje nadzieje w lekarzy bo oni często w nawale pracy nie angażują się w nasze problemy jak byśmy chcieli i często tak jak u mnie np. źle dobierają leki. Trzeba więc dużo pracować nad sobą. Z trudem mi to przychodzi więc n ie będę się jakoś wymądrzać ale z pewnością radzę sobie lepiej z moimi myślami niż na początku choroby i jestem w 100% przekonana, że najmniej było w tym zasługi lekarzy. Życzę powodzenia!
Offline
Posty
28
Dołączył(a)
17 wrz 2011, 12:28

Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

przez Noopii 14 paź 2011, 12:04
Martysieńka lekarz ma ci pomoc w dojściu do zdrowia ale największa prace musisz wykonać ty sama....więc masz racje ale bez osoby lekarza terapeuty nie wiedziałabys jak sobie poradzić ze sobą sa od tego by wskazac droge kierunek...Ciebie czeka sporo pracy by ten kierunek odnależć i iśc nim ku wybranym celom :mhm:
Noopii
Offline

Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Avatar użytkownika
przez Siasia 14 paź 2011, 17:28
secretladykkk napisał(a):Siasia, kochana...w natłoku ludzi i tematów. Bardzo łatwo coś przeoczyć. Na początku sama byłam kilka razy zła że nie ma żadnej reakcji. Jakby co zapraszam na priv.

Myślę że powinnaś iść na studia i połączyć leczenie z nauką. Z czasem nauka zastąpi ci te natrętne myśli. Zaprzyjaźnisz się z grupą znajomych i zacznie się czas imprez studenckich. Będzie dobrze, zobaczysz. Zaryzykuj.

Trzymam kciuki ;-) BARDZO

Poniosło mnie, czekałam na odzew w czasie kryzysu, a takowego nie dostałam..

Obawiam się, że leki będą miały skutki uboczne, że nie będę mogła skupić się na nauce i poznawaniu nowych ludzi. Choć kiedy bardzo się boję w sytuacji stresowej dla mnie, to łyknęłabym byle co, byle bym była zdrowa. Choć do leków przekonana nie jestem.

Martysienka napisał(a):Wydaje mi się, że to jest czasami tak, że nasza podświadomość mówi nam zupełnie coś innego niż to czego naprawdę chcemy. Ja tak miałam z mieszkaniem. Kiedyś mieszkałam ze swoim obecnym chłopakiem przez 3 lata. Nie były to udane lata. W naszym związku się układało ale mieliśmy masę problemów, z którymi sobie nie radziliśmy. Między innymi były to kwestie pieniężne no i mieszkanie, które wynajmowaliśmy było strasznie przytłaczające... Nie mogliśmy już tam dłużej mieszkać. Podjęliśmy decyzje, że na chwilę wracamy do rodziców (czyli mieszkamy osobno). Sytuacja była na tyle dobra, że mój chłopak ma już swoje mieszkanie po dziadkach ale nie mogliśmy się do niego wtedy wprowadzić bo było wynajmowane przez studentów a po drugie było do remontu i nie mieliśmy na to pieniędzy. Teraz mieszkanie nie jest już wynajmowane a pieniądze są... No i nagle zachorowałam na nerwicę. Wydawało mi się, że bardzo chcę tam zamieszkać i ułożyć sobie życie. Pani psycholog powiedziała mi, że najprawdopodobniej podświadomie boję się tego i nie chcę mieszkać znowu tylko z chłopakiem poza domem... Może jakieś przykre doświadczenia zakodowane w pamięci z poprzedniego mieszkania, może strach przed samodzielnością...??? Wydawało mi się, że tego właśnie chcę na dzień dzisiejszy ale chyba coś mi w tym przeszkadza...
Pamiętaj, że leki to nie wszystko! Ja np. mam bardzo źle dobrane bo mój lekarz chyba twierdzi, że jestem zdrowa albo, że mi przejdzie... Muszę radzić sobie więc sama. Chodzę na psychoterapię ale dopiero zaczynam i nie wiem jak to się skończy. Nie ma co pokładać całe soje nadzieje w lekarzy bo oni często w nawale pracy nie angażują się w nasze problemy jak byśmy chcieli i często tak jak u mnie np. źle dobierają leki. Trzeba więc dużo pracować nad sobą. Z trudem mi to przychodzi więc n ie będę się jakoś wymądrzać ale z pewnością radzę sobie lepiej z moimi myślami niż na początku choroby i jestem w 100% przekonana, że najmniej było w tym zasługi lekarzy. Życzę powodzenia!


Myślisz, że podświadomość mówi mi - studiuj, a wcale tego nie chce? Chcę, tylko obawiam się tego..

Ja chodzę na terapię prywatnie i do lekarza też zamierzam wybrać się prywatnie, bo nie chcę, żeby ten z NFZ przepisał mi coś na "odwal się". Po lekach pogorszyło Ci się?? Jak długo chodzisz na terapie do psychologa??



Jutro pierwszy zjazd, w kółko o tym myślę, choć mam tylko 2,5h wykładu plus jazda 30km w obie strony.. Postanowiłam, że zawalczę.
Choć wiecie, co najbardziej mnie boli? Że tak bardzo sie staram, a to gówno nadal we mnie siedzi :cry: Ale uważam, że jest lepiej niż na samym początku.

Jutro z pewnością napiszę, jak dałam sobie radę.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
305
Dołączył(a)
18 cze 2011, 18:46

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 12 gości

Przeskocz do