Skocz do zawartości
Nerwica.com

Zaburzenia osobowości (cz.I)


Słowianka

Rekomendowane odpowiedzi

New-Tenuis, też tak myśle. Ania nie możesz winić za wszystko siebie. To nie twoja wina, jakie mialaś dzieciństwo, przeszłość itp. Każdy miał to co miał. Jesteśmy juz na tyle dorośli że możemy wreszcie zacząć z tym walczyć.

Najdłużej kochamy tych właśnie, co nas porzucają. Może dlatego, że czujemy w stosunku do nich coś w rodzaju wdzięczności.

Michał Choromański (1904 - 1972)

Pomocy, pomocy, pomocy !

Czuje zbliżające się życie,

Kiedy wszystko czego teraz pragnę to

...śmierć

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

sunset, a widzisz myszko, coś nas łączy.

Najchętniej bym skoczyła z okna żeby się ukarać. Powinna być kara a nie mam jak jej dokonać. Nie podoba mi się to, niepokoję się.

 

milano3 mylisz się. Powinnam nad tym panować, a nie obarczać tym innych

Edytowane przez Gość

Dzikie zwierzęta na paradzie w cyrku

Co dalej robić postanowimy na naradzie w Szczyrku

 

Nie ma takiego boga, który wybaczyłby Ci Twoje łajdactwo

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

milano3, ja Cię tu chcę.

[videoyoutube=XMSruk9yXIg][/videoyoutube]

 

Zostań, każdy z nas ma problem i ty masz prawo do problemu, żeby zauważyć, że border to ty.

 

Basiu, bardzo Ci współczuję, pamiętam jak płakałem za A., teraz czuję się źle i jest mi smutno, bo pokochałem inną osobę ale bycie z nią jest niemożliwe...

 

Zezłościło mnie to, że mama chce ze mną rozmawiać o terapii, już zapóźno na rozmowy o moim życiu, jeśli nie przyzwyczaiła mnie do tego przez 17 lat.

Oczywiście ojciec mnie ocenia i każe wyłączyć muzykę...

 

Czuję, że będę jeszcze długo chory, trudno myślę że niektórzy po prostu muszą cierpieć, przeznaczenie to kapryśna suka.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

chojrakowa, tak to nie jest fair, ale walczysz z tym. Na wszystko potrzeba czasu i cierpliwości.

Najdłużej kochamy tych właśnie, co nas porzucają. Może dlatego, że czujemy w stosunku do nich coś w rodzaju wdzięczności.

Michał Choromański (1904 - 1972)

Pomocy, pomocy, pomocy !

Czuje zbliżające się życie,

Kiedy wszystko czego teraz pragnę to

...śmierć

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

milano3, sunset, dziewczyny jestescie na mnie złe.? Jezeli chcecie to nie bede włączał sie do dyskusji. Zrozumiem ;)

 

[Dodane po edycji:]

 

zamiast milano3 ma być chojrakowa, oczywiście ;)

Najdłużej kochamy tych właśnie, co nas porzucają. Może dlatego, że czujemy w stosunku do nich coś w rodzaju wdzięczności.

Michał Choromański (1904 - 1972)

Pomocy, pomocy, pomocy !

Czuje zbliżające się życie,

Kiedy wszystko czego teraz pragnę to

...śmierć

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

chojrakowa, tylko czy to dobra cecha, która nas łączy? myślę, że nie. Przecież my takim zachowaniem odpychamy osoby, które kochamy. Chyba nie zdajemy sobie sprawy, że oni kiedyś mogą nie wytrzymać i kopnąć na w dupę... A wtedy to dopiero będzie histeria... Nawet prośby, groźby i płacz nie pomogą.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

paradoksy, witam w klubie i utulam ciepło do serduszka....

sunset, w moim przypadku to oczywiste - nie ma K, nie ma mnie

Edytowane przez Gość

Dzikie zwierzęta na paradzie w cyrku

Co dalej robić postanowimy na naradzie w Szczyrku

 

Nie ma takiego boga, który wybaczyłby Ci Twoje łajdactwo

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Vi., mnie też rodzicie nie rozumieją. Dla nich ta choroba to coś niewyobrażalnego.

Najdłużej kochamy tych właśnie, co nas porzucają. Może dlatego, że czujemy w stosunku do nich coś w rodzaju wdzięczności.

Michał Choromański (1904 - 1972)

Pomocy, pomocy, pomocy !

Czuje zbliżające się życie,

Kiedy wszystko czego teraz pragnę to

...śmierć

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Helvetti, dobre i mądre :P

Najdłużej kochamy tych właśnie, co nas porzucają. Może dlatego, że czujemy w stosunku do nich coś w rodzaju wdzięczności.

Michał Choromański (1904 - 1972)

Pomocy, pomocy, pomocy !

Czuje zbliżające się życie,

Kiedy wszystko czego teraz pragnę to

...śmierć

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Vi., a czy to taka wielka różnica. Ważne że dokucza w zyciu !

Najdłużej kochamy tych właśnie, co nas porzucają. Może dlatego, że czujemy w stosunku do nich coś w rodzaju wdzięczności.

Michał Choromański (1904 - 1972)

Pomocy, pomocy, pomocy !

Czuje zbliżające się życie,

Kiedy wszystko czego teraz pragnę to

...śmierć

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

chojrakowa, nie musisz siebie karać, on popełnił błąd że zachlał i Ci proponował gaz i ty popełniłaś błąd.

Wybacz sobie, proszę Cię.

Każdy popełnia błędy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

paradoksy, trzeba sie postarac to spotkacie sie w niedługim czasie. Jak człowiek czegoś chce to cały wszechświat działa na Ciebie, abyś to osiągnął xD

Najdłużej kochamy tych właśnie, co nas porzucają. Może dlatego, że czujemy w stosunku do nich coś w rodzaju wdzięczności.

Michał Choromański (1904 - 1972)

Pomocy, pomocy, pomocy !

Czuje zbliżające się życie,

Kiedy wszystko czego teraz pragnę to

...śmierć

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Basiu,, ogromne wyrazy współczucia.

Pociesz się myślą, że on jest twój i możesz być z nim, ja kocham kogoś z kim nie będę nigdy, nigdy :( !

Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

chojrakowa, Aniu , fakt jest taki,że gdy tylko Twój K spędza czas przy napojach wyskokowych, od razu nasuwa się Tobie scena z życia wzięta - Twój tata.

Uruchamia się w Tobie mechanizm, myslisz,że zostaniesz odrzucona, myślisz,że będzie źle.

Większość ludzi po alkoholu ma wesołe usposobienie. Mój tato kiedy przychodził wypity do domu z pracy, a zdarzało mu się kiedyś często, pił z kolegami ....kiedyś tak było na stanowiskach kierowniczych,że trzeba było wypić bo odmowa była równoznaczna z tym,ze siię nei trzyma z kolesiami, tato przychodził wypity, nieraz ledwo co udawało mu się wysiąść z samochodu, a jedna był wesoły, śpierwał, opowiadał gdzie był, co robił. Mama zawsze kazała mu zjeść obiad i położyć się bo denerwowało ją ględzenie i bełkot wypitego męża. MI też nie przeszkadzało to,że mój ojciec jest wypity.

Jednak, kiedy picie staje się nałogiem, jest zupełnie inczej.

Czy Ty uważasz,że K jest uzależniony od alkoholu? Bo jeśli nie, to przecież nie musisz odbierać faktu,że on pije dla towarzystwa, dlatego ,że lubi , jako coś złego.

Bo jeśli przeszkadza Ci fakt,że on pije i wydaje się Tobie,że to zaczyna być jego nałogiem....to tu może być problem. Problem w sensie tego,że popadasz w schemat: pijany tato-pijany chłopak (mężczyzna), czyli szukasz podświadomie tego samego wzorca, pomimo tego,że źle wspominasz ojca kiedy byłaś dzieckiem.

Aniu , nie obraź się na mnie.Jeśli się mylę.....to wyprostuj moje podejscie do sprawy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Vi., wiesz, że najlepszym lekarstwem na nieszczęśliwą miłość jest inna ? Wiem, że to moze podłe, ale taka jest prawda. Jest pewnie wokół ciebie masa ludzi, którzy mogą ci ofiarować to uczucie.

Najdłużej kochamy tych właśnie, co nas porzucają. Może dlatego, że czujemy w stosunku do nich coś w rodzaju wdzięczności.

Michał Choromański (1904 - 1972)

Pomocy, pomocy, pomocy !

Czuje zbliżające się życie,

Kiedy wszystko czego teraz pragnę to

...śmierć

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Monika1974, za co miałabym się obrazić? Masz rację...

Tylko że dla mnie istnieje abstynencja (bądź picie w moim towarzystwie ergo jakiś tam podświadomy nadzór) albo nałóg. Boje się, że go stracę. Chcę dla niego jak najlepiej.

Teraz faktycznie, pije rzadko. (no ledwo mi to przez klawiaturę przeszło) Ale opowiadał mi, że kiedyś było inaczej. Było-minęło, niby sobie radzi ale... Ale ja nie.

Dzikie zwierzęta na paradzie w cyrku

Co dalej robić postanowimy na naradzie w Szczyrku

 

Nie ma takiego boga, który wybaczyłby Ci Twoje łajdactwo

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Gość
Ten temat został zamknięty. Brak możliwości dodania odpowiedzi.
×