Mój dzisiejszy dzień

Nic związanego z tematami 'nerwica', 'stres', 'depresja', 'psychologia' itd.
W końcu nie tylko psychologią człowiek żyje. ;)

przez smutna48 02 gru 2007, 20:47
Ja kiedys miałam to samo inni mowili, że jak pomnik siedze i milcze :? :? było mi głupio a to dlatego, że ludzie z ktorymi się widywałam byli duzo starsi ode mnie i nie zawsze nawet miałam odwagę coś mowić ...a przecież moze dlatego ze i ja bylam młodsza duzo młodsza nie wiem. Ale tak ogolnie to nie czułam się jakoś specjalnie wyobcowana... staralam się jakoś nie wyrożniac z tłumu... A teraz mam ochote się wygadać komuś przytulić do kogos a tu kicha... Nigdy nie byłam ze tak powiem wulkanem energii ja raczej do tych spokojnych cichych osob się zaliczam i to chyba wynikało z tego troche z tego ze nie czułam sie pewnie nie wiem sama. Faceci mimo ze starsi nie duzo ale starsi mnie podrywali a ja ich po kątach... taka byłam nie dawałam sobą ani pomitac ani nic z tych rzeczy a otwieralam sie dopiero wtedy jak ktos zdobył moje zaufanie. Jak wiedziałam ze nic złego mi nie zrobi. Potem mam wrażenie ze im starsza tym bardziej naiwna głupia??? nie wiem skąd mi się to wzięło. Nie to ze byłam chamska poprostu uwazałąm na siebie. Nie wiem co się ze mną stalo gdzie się zagubiłam???? nie moge się znaleść.
"Myśl to energia. Możesz stworzyć bądź zniszczyć swój świat swoimi myślami."
Susan Taylor
Offline
Posty
1540
Dołączył(a)
16 kwi 2007, 14:22

przez smutna48 02 gru 2007, 20:47
Ja kiedys miałam to samo inni mowili, że jak pomnik siedze i milcze :? :? było mi głupio a to dlatego, że ludzie z ktorymi się widywałam byli duzo starsi ode mnie i nie zawsze nawet miałam odwagę coś mowić ...a przecież moze dlatego ze i ja bylam młodsza duzo młodsza nie wiem. Ale tak ogolnie to nie czułam się jakoś specjalnie wyobcowana... staralam się jakoś nie wyrożniac z tłumu... A teraz mam ochote się wygadać komuś przytulić do kogos a tu kicha... Nigdy nie byłam ze tak powiem wulkanem energii ja raczej do tych spokojnych cichych osob się zaliczam i to chyba wynikało z tego troche z tego ze nie czułam sie pewnie nie wiem sama. Faceci mimo ze starsi nie duzo ale starsi mnie podrywali a ja ich po kątach... taka byłam nie dawałam sobą ani pomitac ani nic z tych rzeczy a otwieralam sie dopiero wtedy jak ktos zdobył moje zaufanie. Jak wiedziałam ze nic złego mi nie zrobi. Potem mam wrażenie ze im starsza tym bardziej naiwna głupia??? nie wiem skąd mi się to wzięło. Nie to ze byłam chamska poprostu uwazałąm na siebie. Nie wiem co się ze mną stalo gdzie się zagubiłam???? nie moge się znaleść.
"Myśl to energia. Możesz stworzyć bądź zniszczyć swój świat swoimi myślami."
Susan Taylor
Offline
Posty
1540
Dołączył(a)
16 kwi 2007, 14:22

przez yeti 02 gru 2007, 22:21
człowiek nerwica napisał(a):Dlaczego ludzie sami do mnie nie potrafią siędo mnie odezwać??


oni potrafia, tylko jak wczesniej pisalam Ty sie nie odzywasz to oni się poprostu nie narzucaja:/ musisz pokazac im, ze chcesz z nimi gadac, poprostu musisz sie odwazyc... chyba innego wyjscia nie ma... Pozdrawiam:)
Offline
Posty
166
Dołączył(a)
05 kwi 2007, 21:57

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez IceMan 03 gru 2007, 01:49
Dzisiejszy dzień był nad wyraz fajny bo spędzony na bardzo przyjemnym spotkaniu ze znajomymi ;) mimo że nie wszyscy się zjawili (Ci których nie było niech żałują) humory dopisały i było świetnie ;)

No... był fajny poza jednym ekscesem. Pisałem smsy z koleżanką i jakoś tak padła mowa o forum. Powiedziała że w jakąś sektę się wpakowałem. Ja pier***eeeeeeeeeeee!!!!! :twisted: Rozjaśniłem jej sprawę, w ferworze walki nieco pojechałem po niej i teraz ona jest na mnie śmiertelnie obrażona. Na razie się do niej nie odzywam bo czuję że mnie tylko zj**ie i na tym się skończy :roll:
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

Avatar użytkownika
przez Jovita 03 gru 2007, 02:29
IceMan napisał(a):Powiedziała że w jakąś sektę się wpakowałem.


ha ha ha , ja nie moge dobre na prawde :mrgreen:

a moj dzien byl wypelniony okropnymi lękami i myslami samobojczymi-prztrwalam jestem wielka ale boje sie jutra..
A gdy nastaną deszczowe dni , nauczę się przechodzić między kroplami
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
1577
Dołączył(a)
22 lip 2007, 20:57
Lokalizacja
Radom

przez Moniczka 03 gru 2007, 09:04
Powiem wam,ze ja to juz tylko wegetuje jak roslina,wstaje rano jak pijana z bolem karku,zawrotami,waleniem serca, trzesacymi konczynami i niewypowiedzianym lekiem;nie wiem czy mam cos z kregoslupem czy to nerwica daje tak przerazajace objawy.Ida Swieta a ja zamiast odkladac na prezenty znow musze isc do psychiatry :cry:
Moniczka
Offline

przez smutna48 03 gru 2007, 11:07
IceMan
smieszne o rany buhahahahahaha słow mi brak

Moniczka <tule> Moze to ta nasza nadwrażliwość na wszystko i jest tak ze co kolwiek nas zaboli zalamujemy się sama nie wiem ale mam podobne zmartwienia z tym ze ja sie czuje odtętwiala i często boli mnie serce
"Myśl to energia. Możesz stworzyć bądź zniszczyć swój świat swoimi myślami."
Susan Taylor
Offline
Posty
1540
Dołączył(a)
16 kwi 2007, 14:22

Avatar użytkownika
przez Mooni 03 gru 2007, 15:56
IceMan napisał(a):niech żałują


oj, żałują :( Po prostu się nie wyrobiłam.
a tak chciałam znów wziąć udział w rytuałach naszej sekty :twisted:
Jeżeli nie wolno, a bardzo się chce, to można :D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
670
Dołączył(a)
24 sie 2007, 09:13

przez snaefridur 03 gru 2007, 16:22
Zabijacie małe zwierzątka?

A ja jestem wścieła na siebie.Nie chciało mi się pracy zrobić i zerżnełam niecnie i podle od kolegi,który mi ją przysłał dla konsultacji.Zmieniłam co prawda dużo,dla resztek przyzwoitości,ale co z tego.Wymigać się od pracy każdy głupi potrafi,a porządnie ją wykonać-niewielu :/.
snaefridur
Offline

Avatar użytkownika
przez Gosiulka 03 gru 2007, 16:24
No wyrobiłam się :lol: Pierniczki już upieczone i wreszcie mam na jakiś czas spokój ;) A tak wogóle to nawet fajny miałam dzionek (chociaż jeszcze nie koniec dnia) bo pozałatwiałam niektóre sprawy :mrgreen:
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
851
Dołączył(a)
15 wrz 2007, 16:26
Lokalizacja
pomorskie

Avatar użytkownika
przez Mooni 03 gru 2007, 16:39
snaefridur napisał(a):Zabijacie małe zwierzątka?


hehe 8)


Polina napisał(a):skomponował przepiękną pieśń


oda do Poliny? :mrgreen:
Jeżeli nie wolno, a bardzo się chce, to można :D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
670
Dołączył(a)
24 sie 2007, 09:13

przez Andzia 03 gru 2007, 20:07
O boze, dzisiaj podobno rekordowo niskie cisnienie, a mi sie caly dzien w glowie kreci ze mam wrazenie, jakbym sie miala zapasc w sobie1 Juz w nocy mialam potworne leki po straszny wiatr wial, wiedzialam, ze ten dzien bedzie do du.. :(
Wybierz zycie!
Wybierz zdrowie!
wybierz szczescie!
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
12 sie 2007, 14:26
Lokalizacja
Slubice

Avatar użytkownika
przez Zahn 03 gru 2007, 20:55
Witam
Jestem całkiem świeży na forum i chciałbym zgodnie z tematem opisać swój dzień, jak co dzień.
Mój dzisiejszy dzień wprawdzie jeszcze się nie skończył (niewiele zostało), ale nie muszę być wróżką... ehem... wróżkiem, żeby przewidzieć, jak to się do końca potoczy... w końcu większość dni wygląda u mnie podobnie z małymi zmianami, które tak naprawdę nie zależą ode mnie.
Acha... mam nerwicę lękową. Z jakiegoś nieznanego mi jeszcze powodu odczuwam objawy lęku w obecności większej ilości ludzi - zawroty głowy, duszności, mdłości... generalnie mój organizm dostarcza mi wszelkiego rodzaju "rozrywek" bym zrezygnował z tego co właśnie robię... i zawsze ma to jakiś związek z tłokiem, czy zgiełkiem ulicznym. Tak więc "dyskomfort" odczuwam w pociągach, autobusach, dużych, a czasami i w małych sklepach, często nawet na ulicy, czyli w sytuacjach gdzie mam kontakt z dużą ilością ludzi.
A więc mój dzień... niemal każdy wygląda mniej więcej tak.
W pewnym stopniu zapanowałem już nad problemem z bezsennością i chociaż z wyboru kładę się późno spać, rano jestem nawet rześki. Budząc się rzucam jakieś pozytywne hasło w stylu "życie jest piękne". Następnie poranna krzątanina i biegiem na pociąg. Jako, że mam około 25 minut do stacji PKP, zarzucam w odgrywajce mp3 jakieś pozytywne sugestie i powtarzając w myślach jaki to ja jestem "ach" i "ech" gnam przed siebie niczym lodołamacz o napędzie atomowym.
Gdzieś w połowie drogi, dochodząc do bardziej ruchliwej ulicy tracę coś z rosyjskiego cudu techniki i zaczynam się zastanawiać ile jest we mnie z Titanica... na szczęście siłą rozpędu dochodzę do pierwszej przeszkody, jaką są światła i przejście podziemne... tu jest różnie... jeśli jest tłok, to nóżki jak u kaczuszki... trochę tak jakby się potykam... ale na szczęście zazwyczaj jestem spóźniony i nie mam czasu na pierdołu, w tym ataki nerwicy.
Pociąg... brrr... zamknięty sam na sam z mnóstwem ludzi. Na szczęście z jakiegoś powodu jazda do pracy jest cacy, no chyba, że PKP rzuci jeden z tych pseudo nowoczesny składów w stylu "szkło i aluminium" wtedy nie mam się jak odseparować i czuję się na widoku. W najlepszym przypadku przez całą drogę mam sparaliżowane gardło... uczucie duszenia, nudności, w najgorszym uciekam do WC i wysiadam na najbliższej stacji. Zazwyczaj jednak dojeżdżam bez większych problemów. Na miejscu wysiadam z pociągu i zazwyczaj muszę trochę odstać, żeby nie upaść. Do pracy dochodzę już bez większych rewelacji. 8 godzin narzekania na klientów... i żeby była jasność... lubię swoją pracę. Powrót już nie jest taki przyjemny. Zazwyczaj stoję na pomoście o ile przy wsiadaniu pomost jest luźny... jeśli nie, to czekam na następny skład... chociaż przez ostatnie 2 miesiące idę trochę na żywioł i prawie zawsze wsiadam na pomost, ale tylko tam, gdzie jest WC. Dzięki temu uzbrojony jestem w myśl, że zawsze mogę się chociaż na chwilę schować... tyle jeśli chodzi o teorię, bo z praktyką jest różnie... dużo by opowiadać. Z "oszklonym" składem nawet nie próbuję, bo kłopoty murowane. Podróż przebiega w miarę spokojnie... na pierwszej stacji wysiada najwięcej osób, więc najgorszy stres... później 15 minut spokoju... niestety koniec podróży to już farsa... pociąg kończy swój bieg, więc wszyscy pchają się na pomost... więc zanim dojadę muszę przeciwdziałać... opcji jest kilka... zamknąć się w WC i czekać aż wszyscy opuszczą jednostkę, lub gdy pomost zapełni się z lekka szukać wolnego miejsca żeby usiąść i nie widzieć całej tej krzątaniny... oczywiście mogę też zostać na pomoście i przez 2 - 3 minuty przeżywać ostry już atak nerwicy... zdekoncentrowany, na miękkich nogach... niby to tylko 2 minuty, ktoś mógłby powiedzieć, że to nic... chwila... więc ostrzegam... niech nikt mi się tu nie waży powiedzieć, że to nic nie znacząca chwila...
Istnieje jeszcze jedna opcja poradzenia sobie z tą sytuacją... czasami z niej korzystam... rzadko, bo bardzo obniża ona moje morale, jest jednak najskuteczniejsza... wysiąść stację wcześnie i zafundować sobie dodatkowy 50 minutowy spacer wzdłuż torów... jest to wykonalne i przy ładnej pogodzie nawet przyjemne. Po dotarciu do domu i zjedzeniu czas na pierwszego papierosa... potem jest różnie... domowa krzątanina... nic konkretnego, w sumie jest to najgorsza pora dnia... człowiek ma dużo czasu na rozmyślanie i nijak nie można tego opisać...
"Śpiewać... Cieszyć się majem... Niektórzy to mogą..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
180
Dołączył(a)
02 gru 2007, 23:22

Avatar użytkownika
przez pyzia1 03 gru 2007, 21:16
Dziś rano i wczoraj przez cały dzień było ostro. Miałam kilka myśli, których nie umiałam przetrawić ani odsunąć od siebie. Ale udało mi się zmierzyć z nimi i je pokonać, przynajmniej na razie.
Wszelkie przywiązanie jest koniec końców źródłem bólu.Szczęśliwi,którzy obywają się bez niego.Samotny nie opłakuje nikogo,nikt też nie płacze nad nim.Niech ten,kto nie chce cierpieć,kto czuje trwogę przed zgryzotą,uwalnia się od ludzi.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
745
Dołączył(a)
15 paź 2007, 10:28

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do