Mój dzisiejszy dzień

Nic związanego z tematami 'nerwica', 'stres', 'depresja', 'psychologia' itd.
W końcu nie tylko psychologią człowiek żyje. ;)

przez tornados 13 sie 2007, 09:03
Hmm. Miałem dziś jechać na kurs hiszpańskiego. Nie pojechałem, bo jest zła pogoda. Kolejna wymówka, aby nie spotykać się z ludźmi. Jestem okropnie zły na siebie!!!
Offline
Posty
44
Dołączył(a)
21 lip 2007, 22:38
Lokalizacja
Wrocław

przez .Tomek 13 sie 2007, 10:48
tornados napisał(a):Hmm. Miałem dziś jechać na kurs hiszpańskiego. Nie pojechałem, bo jest zła pogoda. Kolejna wymówka, aby nie spotykać się z ludźmi. Jestem okropnie zły na siebie!!!


Kurczę, dzisiaj rano wstaję i patrzę za okno. Leje okrutnie i jeszcze wiatr wieje. Miałem zadzwonić do kolegi umówić się z nim i pogadać jak to tutaj jest z tymi psychiatrami itp. gdzie się załatwia [co prawda chwilę później postanowiłem, że sam pójdę i się dowiem :mrgreen: ] No to pomyślałem, że nie pójdę bo zła pogoda. Po jakiejś półtorej godzinie wylazło słońce i tylko trochę wieje :? Dzisiaj miałem zamiar iść do mojego GP po jakieś skierowanie czy coś. Chyba będę musiał iść jednak. Trochę się boję no ale cóż.

No czyli chciałem się tak samo wykpić jak i Ty.
Offline
ExModerator
Posty
1118
Dołączył(a)
09 sie 2007, 17:16
Lokalizacja
Daleko :)

Avatar użytkownika
przez inez3 13 sie 2007, 11:19
witam kochani! u mnie w porzadku, drugi wyjazd na zupelnym luzie... na prawde niesamowite uczucie kiedy gdzies jedziesz i nic, zadnego stresu, checi powrotu do domu, mdlosci, leku itd. dzis wizyta u pani psycholog, jutro psychiatra.
pozdrawiam wszystkich!!!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1928
Dołączył(a)
06 cze 2007, 10:31

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez tornados 13 sie 2007, 13:40
.Tomek napisał(a):
tornados napisał(a):Hmm. Miałem dziś jechać na kurs hiszpańskiego. Nie pojechałem, bo jest zła pogoda. Kolejna wymówka, aby nie spotykać się z ludźmi. Jestem okropnie zły na siebie!!!


Kurczę, dzisiaj rano wstaję i patrzę za okno. Leje okrutnie i jeszcze wiatr wieje. Miałem zadzwonić do kolegi umówić się z nim i pogadać jak to tutaj jest z tymi psychiatrami itp. gdzie się załatwia [co prawda chwilę później postanowiłem, że sam pójdę i się dowiem :mrgreen: ] No to pomyślałem, że nie pójdę bo zła pogoda. Po jakiejś półtorej godzinie wylazło słońce i tylko trochę wieje :? Dzisiaj miałem zamiar iść do mojego GP po jakieś skierowanie czy coś. Chyba będę musiał iść jednak. Trochę się boję no ale cóż.

No czyli chciałem się tak samo wykpić jak i Ty.

Bo my jesteśmy "rewelacyjni" w szukaniu wymówek, by nierobić tych rzeczy, które budzą w Nas strach. Mam nadzieję, że się przełamałeś Tomku i poszedłeś. Nie jest to nic potwornego, ja przeżyłem i jest lepiej.
"Ludzie pozostają samotni, ponieważ budują raczej ściany, a nie mosty"
John Newton
Offline
Posty
44
Dołączył(a)
21 lip 2007, 22:38
Lokalizacja
Wrocław

przez .Tomek 13 sie 2007, 14:15
tornados napisał(a):Bo my jesteśmy "rewelacyjni" w szukaniu wymówek, by nierobić tych rzeczy, które budzą w Nas strach. Mam nadzieję, że się przełamałeś Tomku i poszedłeś. Nie jest to nic potwornego, ja przeżyłem i jest lepiej.


No za półtorej godziny mam wizytę u lekarza pierwszego kontaktu którego mam zamiar wypytać o wszystkie szczegóły. Czy trzeba tutaj u mnie skierowanie do psychiatry, czy w ogóle JEST tu jakiś w pobliżu itp. Jak umówiłem tą wizytę i wyszedłem z tej przychodni to zlany potem byłem. Się przejąłem :)
Offline
ExModerator
Posty
1118
Dołączył(a)
09 sie 2007, 17:16
Lokalizacja
Daleko :)

przez tornados 13 sie 2007, 14:40
Najtrudniejszy jest pierwszy krok. Później będziej łatwiej, choć nie zawsze łatwo. ;)
Sam fakt, że umówiłeś się na wizytę jest sukcesem. Szacuneczek dla Ciebie. :D
"Ludzie pozostają samotni, ponieważ budują raczej ściany, a nie mosty"
John Newton
Offline
Posty
44
Dołączył(a)
21 lip 2007, 22:38
Lokalizacja
Wrocław

Avatar użytkownika
przez Jaśkowa 13 sie 2007, 15:44
dżejem niezłe fotki :mrgreen:

u mnie dziś do bani nie ma to jak wrócić do domu koszmar znowu to samo właśnie wypiłam łyżkę hydro bo mnie telepało jutro o 16:40 wizyta u psychiatry czekam na nią jak na cud :roll:
Jest taka cierpień granica za którą uśmiech pogodny się zaczyna
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1157
Dołączył(a)
14 mar 2007, 23:13
Lokalizacja
stolyca&ząbki

przez raven 13 sie 2007, 17:58
dżejem super zdjęcia:) Ja już dawno nie byłem na żadnej wycieczce. Troche boje sie wyjeżdźać... Kiedyś bardzo lubiłem jeździć, w podstawówce byłem chyba na każdej wycieczce, w liceum też często i dodatkowo na obozach na wakacje, na których też niezłe jaja były :), a teraz boje sie nawet na jakieś 2-3 dni gdzieś jechać.
Przez te lęki moje życie jest strasznie nudne, ostatnio nawet nie mam sie z kim spotkać i pogadać. Siedze w domu i z nudów (albo dla tego żeby nie dołować sie że nic nie robie) pisze system dodawania, za pomocą przeglądarki, tekstów i komentarzy do tekstów na strone internetową :shock: , a znowu gdy siedze tak nad tym to czuje sie jak jakiś frajer:/ Czasem wyjde tylko do miasta czy na rower albo zrobie sobie mały trening w domu, żeby tylko coś robić i nie myśleć o głupotach...
Offline
Posty
173
Dołączył(a)
09 lut 2007, 20:07

przez .Tomek 13 sie 2007, 18:01
a ja miałem dzisiaj stresujący dzień. No więc wstaję i humor mam tak samo gówniany jak i pogoda była na dworze. Odechciało mi się od razu iść do lekarza no ale potem pogoda się poprawiła i nie było już wymówki na to żeby nie iść. Poszedłem do lekarza umówiłem wizytę. No przyszedłem 2h później, i to był koszmar dzisiejszego dnia. Więcej stresu niż to warte. Jeszcze nie mogłem dokładnie opisać jak się czuję, co przeżywam bo płakałem i się jąkałem [takiej reakcji się nie spodziewałem :shock: ] i ciągle brakowało mi słów na dokładne określenie mojego stanu. No cóż nie ma to jak obcy kraj. Lekarka bardzo miła była, powiedziała, że co pewien czas [nie pamiętam ile, chyba 2 tygodnie czy coś w ten deseń] przyjeżdża do tego miasteczka psychiatra i, że umówi mi z nim spotkanie. To chyba nie był dobry pomysł. Toż ja za h**a mu nie opiszę dokładnie jak się czuję. Tak jak bym to chciał opisać. W dodatku powiedziała, że jestem dość młody jak na leki, ale to już obgadam z psychiatrą. Super, nie mam czasu na terapię a mam tak bez leków ciągnąć. Jak miesiąc jeszcze przeżyję to będzie sukces. To chyba był bardzo, bardzo zły pomysł. Toż on to pewnie po moim opisie zdiagnozuje jako zły humor :? Leków pewnie nie dostanę, bo "za młody jestem". No cóż, zawsze jest alkohol, na niego nie trzeba recepty i jest tańszy. Dzisiejszy dzień to DNO.
Offline
ExModerator
Posty
1118
Dołączył(a)
09 sie 2007, 17:16
Lokalizacja
Daleko :)

Avatar użytkownika
przez IceMan 13 sie 2007, 19:33
Jakiś nieco ... średni ten dzień. Rano do pracy - oczywiście ledwo żywy i niewyspany bo weekendu jeszcze nie miałem czasu odespać :P przestałem te 9 h, potem z wielką radością na jazdę i skończyłem ją z mieszanymi uczuciami, bo byłem tak zmęczony że nie mogłem ogarnąć tego co się dookoła mnie dzieje (2 wymuszenia :/ nie zdarzało mi się to). Żeby się nie dołować to uznam że to wyłącznie zmęczenie. No i teraz siedzę i jak co wieczoru nie wiem co z sobą zrobić. Oczywiście pewnie załapię doła jak zwykle związanego z samotnością - czuję że ani na chwilę nie mogę zostać sam bo jak tak się stanie to od razu dół. Nie mogę sobie z tym poradzić.
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

Avatar użytkownika
przez Jaśkowa 13 sie 2007, 21:23
Tomek od alkoholu trzymaj się z daleka :evil: co umówię się z dzejem i oboje Ci nakopiemy!!!! co do lekarza to nie masz możliwości załatwienia jakiegoś tłumacza? nie wiem jak jest w Szkocji ale w Anglii bez problemu można mieć tłumacza przy wizycie u lekarza, z drugiej strony masz trochę czasu na poszperaniu w słownikach na wynalezienie określeń na Twój stan zawsze to jakieś dodatkowe zajęcie co by czas szybciej do wizyty zlecial ;)
Jest taka cierpień granica za którą uśmiech pogodny się zaczyna
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1157
Dołączył(a)
14 mar 2007, 23:13
Lokalizacja
stolyca&ząbki

Avatar użytkownika
przez Dino 13 sie 2007, 21:30
ja dzisiaj zaliczyłem 20km rowerkiem po okolicznych wioseczkach ,później basen, kondycja coraz lepsza :D ale coś mi taki lęk się czaji w okolicy serducha i ściska,najlepsza terapia na walke z lękiem to rower ,zero leków przy sobie żadnego telefonu i jechać jak najdalej od cywilizacji.
nie ma ludzi zdrowych są tylko nie przebadani.
normalność to zbiorowe szaleństwo
ja jestem odlotowym kierowcą zawodowym
kryzys wieku średniego?-kupiłem sobie YAMAHE XS 400
Avatar użytkownika
Offline
Posty
171
Dołączył(a)
06 sie 2007, 21:11
Lokalizacja
Dolnośląskie

Avatar użytkownika
przez VTEC 13 sie 2007, 21:51
a ja dziś się świetnie bawiłem ...

dostałem takich zawrotów głowy , jak nigdy :shock:

chodziłem jak pijany , od lewej do prawej , przez chwile nawet się przestraszyłem że to guz mózgu czy coś , ale chwile później sam się z tego śmiałem 8)

cóż , trochę strach mi było wsiadać do samochodu , szczególnie że jeżdże dosyć "żwawo" i reflex jest potrzebny , ale bylo OK .

W sumie dzień jak zawsze cudowny :D
Pedź na spotkanie śmierci , nim zajmą Twoje miejsce ....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
179
Dołączył(a)
04 kwi 2007, 10:05
Lokalizacja
Cloud Castle

Avatar użytkownika
przez Zmorek 13 sie 2007, 22:08
Kiedy tak sobie Was czytam, trochę zazdroszczę i częściowo też nie rozumiem. Piszecie o wypadach, o rowerze, o basenie, macie zajęte terminarze. Mój terminarz to jedna wielka pusta głodna dziura, ocean czasu, z którym chciałbym coś zrobić, ale cokolwiek by to nie było, okazuje się ekstremalnie stresujace, bądź nawet paraliżujące. Szczególnie na basen bym nie poszedł, bo bym się bał rozebrać, że źle wyglądam, że głupio, że zbyt wolno płynę :roll:
Jak sobie doraźnie radzicie ze stresem?
Miałem dzisiaj rozmowę kwal. w sprawie pracy. Cud, że z niej nie uciekłem, ale wiedziałem, że jeśli to zrobię, to będę to sobie wyrzucał w nieskończoność. Czekałem przed biurem szefa i biłem się sam ze sobą, żeby stamtąd nie zwiać. Kiedy w końcu wszedłem, byłem tak przerażony, że nie mogłem wykrztusić słowa, coś tam wybąkałem półgłosem, pot lał się ze mnie strumieniami i zmierzałem do jak najszybszego zakończenia rozmowy, chciałem już wyjść, a tu szkodziłem sam sobie, bo nie dałem szansy zbyt wiele się o mnie dowiedzieć przyszłemu pracodawcy. Uciekałem stamtąd jak by mnie chcieli zabić. Niewiele się dowiedziałem, bo byłem skupiony oczywiście na sobie. Aż się podziwiam, że nie zemdlałem...:( Tak się nie da żyć, mam wrażenie, że to jest najgorsza choroba z możliwych, że gorszej już nie ma, to jakieś przekleństwo. O innych dolegliwościach można choć na chwilę zapomnieć...:(
Jak sobie radzicie w takich sytuacjach bezpośrednich? Jak to robicie, że chodzicie na kursy językowe, basen, wycieczki? Że pracujecie, studiujecie, uczycie się? Ja siedzę w domu, gdy mam wyjść nie widzę celu, sensu:(
Jeśli masz do wyboru myśli głupie albo mądre, to dlaczego nie wybierasz tych mądrych?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
141
Dołączył(a)
06 sie 2007, 22:52
Lokalizacja
Z Zagubinowa

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do