Mój dzisiejszy dzień

Nic związanego z tematami 'nerwica', 'stres', 'depresja', 'psychologia' itd.
W końcu nie tylko psychologią człowiek żyje. ;)

Re: Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez Goldielocks 28 kwi 2010, 18:45
Tlenek węgla w kuchence OMG. XD Chyba raczej gaz ziemny albo coś, nie wiem nie znam się. :mrgreen:
" [...] Historia Dziewczynki o Złotych Kędziorach nie ma szczęśliwego zakończenia. Próby odkrycia, co jest dla niej odpowiednie, kończą się tak, jakby przebudziła się ona ze złego snu - po czym dziewczynka ucieka... [...] "

Bruno Bettelheim, Cudowne i pożyteczne...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
680
Dołączył(a)
22 kwi 2010, 13:27
Lokalizacja
Nadpobudliwe Narzecze

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez paradoksy 28 kwi 2010, 18:46
haha, tlenek węgla opanował temat.
wcześniej mówiłam, że to nie to samo ;)
paradoksy
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez fobia 28 kwi 2010, 18:46
Joaśka, mi mama opowiadała jak kiedyś moja śp. prababcia odkręciła cały gaz na maxa i sobie siedziała jakby nigdy nic - gdyby reszta domowników nie wróciła na czas i nie zaczęła wietrzyć mieszkania to też niezłe 'fajerwerki' by były :roll:

ale czad to jest masakra- nie chciałabym tego przeżyć co paradoksy, - na prawdę i współczuję bo dla mnie to jeden z koszmarów- być podtrutą przez czad. I masz szczęście ,że wyszłaś z tego cało :zonk:
Offline
Posty
2243
Dołączył(a)
12 wrz 2008, 01:39

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez Joaśka 28 kwi 2010, 18:47
Shadowmere napisał(a):Joaśka, nie wiem co teraz będzie.mam ogromną ochotę rzucić to w cholerę.terapia przestala sie toczyc tak jak bym tego chciala.frustruje.boję się.


Tzn. jak się toczy? A jak byś chciała? Czego się konkretnie boisz? Wiem - dużo pytań, ale spróbuj na nie odpowiedzieć, jeśli nie chcesz na forum to chociaż sama sobie. Wyobraź sobie sytuację, że rezygnujesz z terapii. I co dalej..? Chcesz w tym tkwić,spędzać każdy dzień tak samo, męczyć się ze swoimi wspomnieniami?

[Dodane po edycji:]

fobia napisał(a):Joaśka, mi mama opowiadała jak kiedyś moja śp. prababcia odkręciła cały gaz na maxa i sobie siedziała jakby nigdy nic - gdyby reszta domowników nie wróciła na czas i nie zaczęła wietrzyć mieszkania to też niezłe 'fajerwerki' by były :roll:


O matko :shock: Te nasze babcie to trzeba pilnować, żeby czegoś nie zmajstrowały. ;) A tak całkiem na serio to bardzo niebezpieczne, ja ogólnie rzecz biorąc boję się gazu. :roll:

Shadowmere, ja też mam ciągle zapędy, żeby zrezygnować z terapii, bo ja się z kolei boję odtrącenia i cały czas mi się wydaje, że terapeutka powie mi „pa pa”, a ja nie wiem kiedy to nastąpi. To mnie przeraża. No ale trzeba walczyć ze swoimi myślami, zwątpieniem, zrezygnowaniem.
Właśnie o to chodzi – terapia nie zawsze ma się toczyć tak jak Ty byś tego chciała... Chociaż rozumiem, bo ja wciąż z terapeutką próbuję „wojny toczyć” o przebieg terapii.
Ostatnio edytowano 28 kwi 2010, 18:52 przez Joaśka, łącznie edytowano 1 raz
Joaśka
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez Shadowmere 28 kwi 2010, 18:50
Joaśka, i tak się męczę,a niewiadomo czy kiedyś pojawi się jakiś promyczek.Chcialabym by terapeutka mnie uspokajała,łagodziła moje lęki.a nie robi tego.jestem z tym wszystkim i tak sama.zastanawiam się co robić.leczenie nie przynosi satysfakcjonujących rezultatów,czuję sie znów poza życiem,a nie w życiu.
Shadowmere
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez yans 28 kwi 2010, 18:53
Jak miałem może z 15 lat moja mam zatruła się czadem z takiego gazowego podgrzewacza wody w łazience, podczas kąpieli. Zadzwoniłem na pogotowie. Straciła przytomność, zaczęła się dusić. Pamiętam że lekarz z pogotowia rozmawiał tylko z moją roztrzęsioną babcią i podejrzewał kłopoty z sercem i inne takie. Kompletnie ignorowali mnie, a mówiłem że mama brała kąpiel, że nam się psuje ostatnio junkers i że mogła się zatruć. Oczywiście wozili ją potem taką nieprzytomną po dwóch szpitalach zanim wreszcie jakiś lekarz nie wsadził jej na wózek i nie poleciał z nią na oddział zatruć. Na szczęście nie skończyło się niczym poważnym, wróciła do domu po paru dniach.
"Rząd jest wielką fikcją, za pośrednictwem której każdy usiłuje żyć na koszt wszystkich innych."
Frederic Bastiat
Mądry chłopak lub dziewczyna - Prostą ma taktykę: - W pierwszej turze na Korwina - W drugiej wygra Mikke!
Offline
Posty
454
Dołączył(a)
21 kwi 2010, 01:18

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez fobia 28 kwi 2010, 18:56
yans, junkers jest na taki sam gaz jak w kuchence, ale jeśli nie działa prawidłowo to może własnie wydzielać czad .
Offline
Posty
2243
Dołączył(a)
12 wrz 2008, 01:39

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez magdalenabmw 28 kwi 2010, 19:00
To Wy nie macie w swoich kuchenkach tak, że jest zabezpieczenie przed ulatnianiem się gazu? Ja jak chcę gaz odpalić to muszę wcisnąć kurek i trzymać, a jak trzymam to podpalam ogniem i dopiero się pali. Natomiast jak puszczę kurek to automatycznie dopływ gazu jest odcinany. U Was tak nie ma? :?
A Junkersa to ja nie mam. Natomiast nie mogę się już doczekać aż znowu będę w domku mieszkać, a nie w tym śmierdzącym wieżowcu z tymi wszystkimi debilami za ścianą, już rzygam tym miastem syfiastym.
magdalenabmw
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez Joaśka 28 kwi 2010, 19:02
Shadowmere napisał(a):Joaśka, i tak się męczę,a niewiadomo czy kiedyś pojawi się jakiś promyczek.Chcialabym by terapeutka mnie uspokajała,łagodziła moje lęki.a nie robi tego.jestem z tym wszystkim i tak sama.zastanawiam się co robić.leczenie nie przynosi satysfakcjonujących rezultatów,czuję sie znów poza życiem,a nie w życiu.


Warto chodzić nawet dla samej nadziei tego jednego promyczka. Bo bez fachowej pomocy w naszym przypadku, wybacz brutalną szczerość, on się najprawdopodobniej w ogóle nigdy nie pojawi.
Ja też na początku myślałam, że terapeutka będzie mnie uspokajać, pocieszać, a tu zaskoczenie... Bo nie... Nawet mi nigdy nie powie, że dam sobie radę, że wierzy we mnie, czasem wręcz poddaje to w wątpliwość, podpuszcza mnie, chce, żebym sama doszła do pewnych wniosków, i często wychodzę od niej o wiele bardziej załamana niż wchodziłam. I też się czuję ze wszystkim sama, z rozgrzebanymi problemami co mnie wkur**a czasami straszliwie zwłaszcza teraz, gdy nie mogę do niej pisać, i myślę, że już nie wytrzymam. Ale wytrzymam. Ty też. Nie zabieraj sobie szansy na normalne życie. Trzeba się nacierpieć, żeby było lepiej, ale nie rezygnuj!
Terapeutka nie może Cię pocieszać, „głaskać po główce”, bo w ten sposób utwierdzałaby Cię cały czas w przekonaniu, jaka jesteś słaba, biedna, pokrzywdzona... To nie miałoby sensu, wręcz pogrążyłoby Cię na dłuższą metę, nigdy byś nie zrobiła kroku do przodu. A musimy się przecież nauczyć normalnego życia.

Porozmawiaj następnym razem z terapeutką, powiedz o swoich wątpliwościach, że nie czujesz, że terapia Ci pomaga, jakie mogą być tego przyczyny, czy tak ma być...
Ostatnio edytowano 28 kwi 2010, 19:05 przez Joaśka, łącznie edytowano 1 raz
Joaśka
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez wovacuum 28 kwi 2010, 19:02
Ha haha,to widzè ,ze mamy dziisaj temat i dzien testow??ja mialam dzisiaj test na policji ze znajomosci niderlandzkiego(skladalismy zeznania)-poszlo mi beznadziejnie,wièc zaczèlismy rozmawiac po angielsku,i tu juz od razu lepiej-mimo,ze nigdy nie mialam angielskiego w szokle;Panowie policjanci beznadziejnie rutynowi-ogolnie zadnych wrazen 8)
Natomiast po poludniu bylam w sprawie nowej pracy w agencji pracy i tam kolejny test-okazalo sie ,ze fabryka w ktorej chcialabym parcowac to nie zadne warzywka itp.ale microelectronic integrated systems "Melexis".Praca na tasmie produkcyjnej.Tak wièc polozono przede mnà takà planszè na ktorej musialam ukladac jakies male elemenciki o grubosci szpilki,làczyc je w gotowe wièksze elementy, itp.wszystko na czas.Trwalo to godzinkè.test zdalam na 82% co wcale nie jest dobrym wynikiem,aczkolwiek tez nie jest zlym.Praca 8 godzin dziennie,placà 11 euro za godzinkè.Bylam bardzo zestresowana,trzèsly mi siè rèce okropnie i mialam futro na jèzyku :roll: .Kuzwa zalezy mi na tej pracy baaaaaaaaaaaardzo bardzo mocno.Do konca tygodnia mam miec odpowiedz.Acha i jeszcze jeden test w razie czego.Przyjezdzam wtedy do fabryki,stawiajà mnie przy tasmie na 3 godziny i wlasciwie wtedy zaczyna siè prawdziwy test sprawnosciowo-zrècznosciowy.Jest jakas tam dopuszczcalna granica blèdow...Gra warta swieczki a wièc kochani trzymajcie kciuki za mnie zeby mi siè udalo!!
Ostatnio edytowano 28 kwi 2010, 19:09 przez wovacuum, łącznie edytowano 1 raz
wovacuum
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez yans 28 kwi 2010, 19:03
Fobia, ale ja to wiem, użyłem skrótu myślowego że "czad z junkersa". Tlenek węgla to efekt spalania gazu, sam nie jest palny. W naszym przypadku źle zrobiona była instalacja i silny wiatr wdmuchiwał spaliny do łazienki. Chyba źle zrozumiałaś mój ostatni post stąd małe zamieszanie :great:

Magda: My też od tamtego czasu nie mieliśmy junkersa, tylko bojler.
"Rząd jest wielką fikcją, za pośrednictwem której każdy usiłuje żyć na koszt wszystkich innych."
Frederic Bastiat
Mądry chłopak lub dziewczyna - Prostą ma taktykę: - W pierwszej turze na Korwina - W drugiej wygra Mikke!
Offline
Posty
454
Dołączył(a)
21 kwi 2010, 01:18

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez magdalenabmw 28 kwi 2010, 19:07
wovacuum napisał(a):Praca 8 godzin dziennie,placà 11 euro za godzinkè.


Wow, żeby w Polsce były takie średnie stawki godzinowe w pracy 'u kogoś'... :shock: U nas 11zł to jest dużo, a na taśmie to zarobić można 6zł- przy dobrym wietrze :lol: I właśnie z tego prostego powodu nie mam zamiaru pracować dla kogoś, bo mój czas jest wart więcej niż 6zł netto za godzinę.
Trzymam mocno kciuki Wovka, mocno mocno ! :zonk:

Yans- ja z bojlerami, Junkersami itd to nie miałam wyboru, po prostu w moim bloku ciepła woda jest z sieci i już :P
magdalenabmw
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez Shadowmere 28 kwi 2010, 19:08
Joaśka, Asiulka masz racje.To by bylo bez sensu,gdybym caly czas slyszala:będzie dobrze kochanie,wszystko się uda.Pewnie to nie tak ma wyglądać.Pewnie powinnam być silniejsza i lepiej sobie radzić..Ale wiesz,ja strasznie potrzebuję by ktoś caly czas mowil:to minie,wyjdziesz z tego,będzie normalnie,będziesz szcześliwa.Bo jakoś sama nie potrafię w to uwierzyć.;(
magdalenabmw, ja też rzygam już mieszkaniem w bloku.chcę z powrotem do mojej pięknej dwurodzinnej kamieniczki.wieżowce mają tylko jedną zaletę-zawsze można rzucic sie z okna-o ile mieszkasz na odpowiednim piętrze.Co ciekawe zawsze sadzilam,ze Szczecin to bardzo piękne miasto.
Shadowmere
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez magdalenabmw 28 kwi 2010, 19:12
Shadowmere napisał(a): magdalenabmw, ja też rzygam już mieszkaniem w bloku.chcę z powrotem do mojej pięknej dwurodzinnej kamieniczki.wieżowce mają tylko jedną zaletę-zawsze można rzucic sie z okna-o ile mieszkasz na odpowiednim piętrze.Co ciekawe zawsze sadzilam,ze Szczecin to bardzo piękne miasto.


Ty chociaż masz morze :why: Co do rzucania się z okna- z moim lękiem wysokości to nie przejdzie i tak ;) A mieszkam na trzecim, które jest jak czwarte-piąte, bo mam blok na górce. Dla mnie to i tak za wysoko. Wieżowce wg mnie nie mają żadnych plusów- obszczane drzwi wejściowe, pomazana klatka, śmierdząca winda, menele śpiący na klatce, awantury za ścianą, przeciągi, szczekające psiury, syf... Po prostu dość mam tego, i jedyne co mnie tu trzyma to to, że kocham moje mieszkanie i nie stać mnie teraz na inne :?
Natomiast w Szczecinie nie ma kompletnie nic pięknego. Nooo, może panorama miasta w nocy jak się mostem jedzie... Poza tym kompletnie nic. Jeśli chcesz się sama o tym przekonać to zapraszam :smile: A leczenia nie przerywaj :!: Będzie lepiej.
magdalenabmw
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google [Bot] i 11 gości

Przeskocz do