Depresja a związki/miłość/rozstanie

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Avatar użytkownika
przez monikaaa 10 lis 2007, 22:10
musisz mu pomóc, spróbować go zaciągnąć do psychologa.. być może potrzebne są jakieś leki, terapia? Mój 'znajomy':) na szczęście zdaje sobie z wszystkiego sprawę i chce wyjść z tego. Oby jedno dobrze.
Jeżeli nie zrobisz kroku to będzie tkwić cały czas w tym samym punkcie wyjścia.. nawet jeśli będziesz blisko. On potrzebuje specjalisty.

ano tak- wymiana zdań. Najgorsze w depresji są chyba wahania nastroju. Jednego dnia myślisz sobie "jest dobrze, już mu lepiej" tymczasem to tylko pozory. Rzeczywistość jest inna. Dobrze, że umiesz kontrolować emocje, bo to strasznie ważne.

dziękuję i także 3mam kciuki za Was :D

będzie dobrze. - oby
Avatar użytkownika
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
06 paź 2007, 17:05

Avatar użytkownika
przez slitzikin 10 lis 2007, 23:20
mm_marysia - nie wiem czy po takim wielkim rozczarowaniu jest się mądrzejszym, ale wiem jak się czujesz. To może potrwać, nie oczekuj, że za tydzień czy dwa zapomnisz, w ogóle nie myśl o tym w ten sposób. Nie zamykaj się też na wspomnienia, na myślenie o nim, a pewnie poświęcasz na to masę czasu i tak. Jak to blokujesz to one się nasilają. Daj tym myślom ulecieć.

Teraz myślisz, że nie możesz się związać z nikim nowym, to też minie. Potrzebujesz teraz czasu, jak każdy z nas kto przeżyje tak poważny zawód miłosny. Ja zerwałem 3 miesiące temu a ciągle o tym myślę, choć coraz słabiej.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
258
Dołączył(a)
10 kwi 2007, 00:25
Lokalizacja
Gdańsk

Depresja a związki

Avatar użytkownika
przez Monty 11 lis 2007, 22:55
Monikaaa!
Tak w ramach doszkalania się w niesieniu pomocy znalazłam fajną amerykańską stronkę poświęconą depresji:

http://www.hypericum.com/

Co mnie tam zaskoczyło to porady typu:
- będąc z kimś z depresją, dbaj też o siebie.
- wykonuj codzienne obowiązki, i nie rezygnuj z przyjemności;
- znajdź kogoś, kto pomoże Tobie pozbyć się negatywnych emocji;

To tyle w bardzo skróconej wersji. Strona jest niestety po angielsku, ale w razie czego służę pomocą ;)

A tak na marginesie! Ale dziś był fajny dzień, :P i nawet przyszłość była bardzo świetlista... Co prawda tylko do zapadnięcia zmroku, ale jednak :))) :D

Pozdrawiam!
A miracle is simply a do-it-yourself project.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
17 paź 2007, 23:43
Lokalizacja
z domu

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez monikaaa 13 lis 2007, 16:26
hmm.. to rzeczywiście ciekawe rady :o
zagłębię się w tą stronkę bardziej jak będę mieć więcej czasu, teraz zresztą nie chcą mi sie otwierać bo ' nie można znaleźć serwera' -spróbuję później ;)

Przyszłość świetlistą możemy widzieć każdego dnia, zależy od naszego nastawienia. Tego Ci życzę :smile:
3maj się i trwaj.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
06 paź 2007, 17:05

rozstanie - boję się każdego dnia, nie wiem co robić...

przez Złamana 12 gru 2007, 13:49
Witam. Nie tak dawno przeszłam drastyczne rozstanie z chłopakiem. Oszukiwał mnie, już ma inną. Zabrał mi wszytsko - miłość, znajomych i godność. Straciłam poczucie sensu, ciągle płaczę, zawalam uczelnię. Nie mogę pogodzić się z samotnościa, obwiniam się. Boję się każdeo dnia. Mówili, że czas leczy rany - nieprawda. Każdy dzień jest gorszy. Nie wiem gdzie szukać pomocy. Nie wiem jak mam pogodzić się z tym, że to koniec. Żyłam dla niego, a teraz utraciłam sens i nie wiem za co mam się wziąć. Wykańczam się powoli. Proszę o pomoc.
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
12 gru 2007, 13:38
Lokalizacja
Wawa

przez Pstryk 12 gru 2007, 20:47
Złamana, a może zacznij żyć dla siebie?
Pstryk
Offline

Avatar użytkownika
przez slitzikin 12 gru 2007, 23:45
Załamana - troszkę wiem, jak się czujesz. Pewnie byliście dłużej ze sobą, ja z obiektem westchnień byłem raczej krótko, kilka miesięcy. Ale też się tak wkręciłem, że żyłem dla niej. Napisałaś, że nie tak dawno się rozstaliście. Nie szybko Ci to minie. Ale minie. Naprawdę. Ja prawie tyle samo co byliśmy razem zachodziłem w głowę, czemu się rozstaliśmy, może wrócimy, itd. itp.
Przede wszystkim czas leczy rany. Nie minie Ci jutro, ale w końcu minie.
Oszukiwał Cię, ma inną - to świnia i skur.wiel. :) Znielub go. Będzie Ci łatwiej. Poza tym chciałabyś żyć tak naprawdę z oszustem i świenią, zdrajcą? Dobrze, że się rozstaliście pewnie. Znajdziesz kogoś innego, uwierz mi. Kogoś kto Cię nie zdradzi, będzie fer.
Trzymam za Ciebie kciuki. Za siebie też :-).
Avatar użytkownika
Offline
Posty
258
Dołączył(a)
10 kwi 2007, 00:25
Lokalizacja
Gdańsk

Avatar użytkownika
przez dlugi 18 gru 2007, 22:07
Czas leczy rany ale jeżeli staje się wiecznością?Najlepszym lekarstwem jest zakochać się ponownie.Należało mu obciąć jaja i włożyć sobie do słoika,postawić na telewizorze.Im bardziej będziesz cierpieć ty ten sk..wiel będzie się cieszył. Olej go i żadnych powrotów a jak będzie przechodził obok ciebie to napluj mu w twarz.Zyj dla Siebie a na pewno poznasz kogoś wartościowego.
Trudno powiedzieć sobie samemu prawdę, gdy się ją zna.Kto wisiał nad przepaścią, powinien już umieć się huśtać.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
159
Dołączył(a)
10 gru 2007, 00:34
Lokalizacja
Warszawa

Związek z osobą chorą.

przez Hikari 20 gru 2007, 19:49
Witam wszystkich :)
Jestem osobą, która nie choruje na depresję. Mam 17 lat i niedawno (pod koniec wakacji) związałam się z trochę starszym chłopakiem. Zależy mi na nim, nawet bardzo. Niestety, są dwa zasadnicze problemy:
1. jest to zwiazek na odległość (dzieli nas ok. 200 km, widzimy się góra dwa razy w miesiącu)
2. on choruje na depresję, od kilku lat.
Oczywiście, byłam świadoma tych przeszkód, gdy zaczynaliśmy... jak pisałam wyżej, zależy mi na nim. Poza tym, depresja to (chyba) nie choroba śmiertelna, da się z niej wyjść. Chciałabym bardzo mu w tym pomóc... Ale nie wiem, jak. Związek na odległość = kontakt głównie przez gg. A gdy on jest smutny, po prostu nie wiem, co napisać...
Poza tym, zauważam niepokojące zobojętnienie i podchodzenie do tych dołów jako do naturalnego stanu rzeczy (z jego strony). Nie potrafię tego zaakceptować. Próbowałam rozmawiać, w końcu zagroziłam (wbrew sobie) tym, że zerwę jeśli on nie zmusi się do zmian... i doszliśmy do wniosku, że byc może da sie robić coś jeszcze (bo jego leczenie, z mojego punktu widzenia, opiera się od kilku miesięcy na braniu leków wyłącznie :/ ). I co z tego, skoro kilka dni później jakby zupełnie zapomniał o złożonej mi obietnicy zmian?
Boję się o niego, bo naprawdę mi na nim zależy i naprawdę bardzo, bardzo chcę pomóc. Tylko czasem nie mam pojęcia, co mogę zrobić. Może ktoś znalazł sie kiedyś w takiej sytuacji, ma jakiś pomysł, radę, cokolwiek...
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
20 gru 2007, 19:33

przez Goplaneczka 20 gru 2007, 21:17
Hikari...
Jakby to powiedzieć, z tą odległością i z jego depresją będzie bardzo, bardzo trudno.
Fakt, to nie jest śmiertelna choroba, ale bardzo utrudnia normalne funkcjonowanie. Będziesz dla niego miła-będzie mu to przeszkadzać, bo wolałby być sam, zostawisz go samego, będzie sobie zarzucał znieczulicę i uważał się za potwora.
Wypchać koniecznie do psychologa, same leki nie pomagają. Nie poddawać się jego nastrojom, zadbać o samą siebie, bo takie rzeczy się udzielają. Podtrzymywać na duchu, dać się czasami wyżalić, ale też nie dopuścić do tego, by traktował Cię jak konfesjonał i chusteczkę w jednym.
Podobne wątki już były na tym forum, warto poszperać.
Goplaneczka
Offline

Avatar użytkownika
przez dlugi 20 gru 2007, 22:35
Goplaneczka masz całkowitą racje.
Trudno powiedzieć sobie samemu prawdę, gdy się ją zna.Kto wisiał nad przepaścią, powinien już umieć się huśtać.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
159
Dołączył(a)
10 gru 2007, 00:34
Lokalizacja
Warszawa

przez Hikari 20 gru 2007, 23:04
Rzeczywiście, głupia ja ;) Nie przeszukałam dokładnie forum. Przepraszam :)
Z psychologiem jest taki problem, że był na (parafrazując, bo ja naprawdę się na tym nie znam) tej samej terapii 3 razy, aż w końcu jego psycholog uznał, że jest zdrowy. Choć nie jest :/
Teraz leci na samych lekach/rzadkich rozmowach z psychiatrą.

Dziękuję, Goplaneczka :*
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
20 gru 2007, 19:33

Avatar użytkownika
przez scrat 21 gru 2007, 01:32
To trzeba zmienić psychiatrę i typ terapii...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
2093
Dołączył(a)
17 lip 2007, 16:44
Lokalizacja
Warszawa

Depresja i związek z dziewczyną...

przez ziomek 21 gru 2007, 23:34
pomyłka
Ostatnio edytowano 27 gru 2007, 14:50 przez ziomek, łącznie edytowano 1 raz
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
21 gru 2007, 23:16

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości

Przeskocz do