Pomóżcie czekam na odpowiedz

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Avatar użytkownika
przez IceMan 21 mar 2007, 17:15
Smutasku... może psycholog pomoże, oby. 3mamy za ciebie kciuki :)
smutasek43 napisał(a):czy jest możliwe że to nerwica

hmmm... trzęsące się ręce to objaw nerwicy. Ale jak idziesz do psychologa, to pomoże i powie na 100% co to jest.

Wiaterku czemu nic nie piszesz? Jesteś optymistką, która jak widać więcej pomaga innym, a sobie nie zawsze. Z twojego postu coś się domyślam o co chodzi. Oby się to ułożyło dobrze. Musi sie udać. Jesteśmy z Tobą, 3mamy kciuki za Ciebie i Twoją Mamę. Będzie wszystko dobrze Wiaterku. Pozdrawiam!
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

Avatar użytkownika
przez Róża 21 mar 2007, 19:21
Wiaterku kochany,co się dzieje??Zobacz jak brzmi tytuł:Nie umiem sobie sama z tym poradzić.Masz nas,pamiętaj o tym.
Bez ludzkiej pamięci przeszłość nie istnieje.
Pech nigdy nie zawiedzie:
przyjdzie w samą porę:)))
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1197
Dołączył(a)
02 gru 2006, 22:18
Lokalizacja
z ogrodu

przez wiatr 22 mar 2007, 23:45
Bardzo Wam dziękuję, jest mi już lepiej. Boże, jak dobrze że Was poznałam. Sory. że dopiero teraz w tym temacie się odezwałam, ale wcześniej nie miałam na tyle sił.Natomiast jutro napiszę z czym nie mogę sobie dać rady. Co mnie przerasta. Wzięłam urlop, psychicznie jest mi już lepiej. Ale dopiero jutro będę miała siłę napisać. Wiem, wiem, dziękuję za wyrozumiałość.dzięki Wam daję radę jakoś się pozbierać. Dziękuję.

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 12:54 am ]
Nie mogę zasnąć, cały czas myślę i nie mogę tak naprawdę na niczym się skupić.Tylko cały czas jedno i to samo.Dzisiaj już minęły mi zawroty głowy. Ma do napisania pracę dyplomową, rozpoczęłam, ale tylko rozpoczęłam a dalej nie mogę ruszyć z miejsca. W pracy również narzucałam sobie obowiązki , myślałam że dam radę zapomnieć . Nie pomogło.Nie wykonałam wszystkiego , nie byłam w stanie się skoncentrować.
Sama już nie wiem co mam robić, co tak naprawdę mnie czeka? Jaki to będzie cios, o jakiej mocy on będzie? I czy dam radę?
Niedawno temu moja mama powiedziała mi że mój tata zmarł i to jest moja wina. ( zmarł 2 lata temu), mam więcej nie przyjeżdżać. Nie dzwonię,nie jadę. Wiem natomiast ,że cokolwiek bym nie zrobiła i tak będzie żle. A już nie daj Boże ona zachoruje, to na pewno nie da mi znać.
Tak naprawdę moi rodzice przez cale życie żyli opinią innych ludzi.To było dla nich najważniejsze. A mnie nigdy nie było.Wiem też , że przez cały czas miałam uczucie,że jestem sierotą. Dzisiaj wiem ,że to uczucie to prawda,pomimo że mam mamę która wydała mnie na świat. Nie mam do niej żalu. już nie. Natomiast bardzo boję się momentu gdy jej się coś stanie, Boga proszę by ta ogromna wina wisząca nad moją głową nie trafiła we mnie. Bo nie mam pojęcia jak to zniosę. To tyle.
Muszę się jakoś przygotować dopóki mam czas. No tak, ale ............
"mój przyjaciel wiatr"
Offline
Posty
607
Dołączył(a)
29 sty 2007, 00:04
Lokalizacja
krakow

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez Róża 23 mar 2007, 08:55
Wiaterku,czytam to i oczom nie wierzę!!Jak można zrzucić winę za śmierć ojca na dziecko??!!To jakiś koszmar.To jakaś pomyłka,musicie to z mamą wyjaśnić.Może ona to powiedziała w gniewie,może ty źle zrozumiałaś.Nie możecie tak się od siebie oddalać.Musisz koniecznie zdobyć się na odwagę i powiedzieć mamie co czujesz.Nie jesteś sierotą,czasami ludzie najbliżsi ranią się najboleśniej,ale bardzo często nie zdając sobie z tego sprawy.Ale to można zmienić,co ja mówię -można,nawet trzeba.Trzymaj się cieplutko.
Bez ludzkiej pamięci przeszłość nie istnieje.
Pech nigdy nie zawiedzie:
przyjdzie w samą porę:)))
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1197
Dołączył(a)
02 gru 2006, 22:18
Lokalizacja
z ogrodu

przez wiatr 23 mar 2007, 11:08
Dziękuję Różo, dziękuję wam wszystkim za to że zawsze jesteście przy mnie jak mi jest zawsze bardzo Ciężko.
Proszę Was tylko byście się nie zadręczali tym co mnie dręcz już od wielu lat. Wiem, muszę sobie jakoś pomóc póki mam czas. Muszę się jakoś przygotować psychicznie.
W moim życiu zawsze się coś złego się kłębilo, pierwszy cios którego nie potrafiłam już znieść sama znalazłam psychoterapeutę. Mogłam jakoś funkcjonować. Drugi cios znalazłam to forum. Zawsze się kontrolowałam, ale jedno co najważniejsze postanowiłam sobie całkowicie w sobie posprzątać wszystko to co nie daje mi żyć wyrzucić, by to już nigdy nie bolało.Rzeczywiście , przez ten okres czasu kawał roboty zrobiłam, dostrzelam siebie, przestałam bezustannie przepraszać, za wszystko i za wszystkich, nie trzęsę się, dręczące mnie myśli znikły.
Lecz jedna myśl pozostała, tak wyrazista, i czuję że się chce zadomowić we mnie. Dlatego ja już wiem rże na pewno muszę coś zrobić z tym by z czasem wszystkie trzy ciosy nie połączyły się z sobą. I to moja największa tragedia gdzie zawsze wiedziałam że wcześniej czy później nastąpi taki moment że będę musiała się z tym zmierzyć. Bo mama i tak nigdy mnie nie słuchała a moje uczucia powiedziała mi czego ja od niej chcę. O co mi chodzi.
Wiem że to niełatowe by ten gruz wyrzucić, i powiedzieć sobie już jest czyto :cry:
"mój przyjaciel wiatr"
Offline
Posty
607
Dołączył(a)
29 sty 2007, 00:04
Lokalizacja
krakow

Avatar użytkownika
przez Róża 23 mar 2007, 11:25
Wiaterku,ja chwilowo zamilknę,bo muszę trochę zająć się tym i owym,ale będę tu wpadać i czytać jak się trzymasz.Tak,że nie myśl,że mnie nie ma przy tobie.
Bez ludzkiej pamięci przeszłość nie istnieje.
Pech nigdy nie zawiedzie:
przyjdzie w samą porę:)))
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1197
Dołączył(a)
02 gru 2006, 22:18
Lokalizacja
z ogrodu

przez wiatr 23 mar 2007, 12:09
Jesteś naprawdę kochana. Pomimo,że czasami się zdarza że ktoś nie pisze, to wcale nie nie odbieram że nikogo nie ma. Ja bardzo często w myślach z wami rozmawiam i już robi mi się lżej. Zadaje wam pytania a wy mi natychmiast w moich myślach odpowiadacie, słucham wasze sugestie , spostrzeżenia, jakbyście wy postąpili. Jak byście się zachowali. A potem wyciągam średnią dla siebie. Myślami cały czas jestem z wami. Różo w tej chwili i nie tylko w tej wyobrażam sobie naszą rozmowę tak spokojną przy kawie, jak radzisz mi , daje wtedy radę. I uśmiecham się do Ciebie i po tej rozmowie obie zabieramy się do obowiązków. Bo jak mi powiedziałaś w moich myślach, wiatr spróbuj się przełamać dasz radę wykonać wiele rzeczy dzisiaj.Myśli na jakiś czas odejdą
Róża napisał(a):bo muszę trochę zająć się tym i owym,
Dobrze, masz racje to dobre lekarstwo.Rozpiszę sobie na kartce od czego mam zacząć. Co wykonam to skreślę. Dobra umowa stoi ;) . Pa. Kochana
Kilka głębokich oddechów i do pracusi...........
"mój przyjaciel wiatr"
Offline
Posty
607
Dołączył(a)
29 sty 2007, 00:04
Lokalizacja
krakow

Avatar użytkownika
przez BEHEMOT 23 mar 2007, 12:36
Witajcie kochane:)Masz rację wiaterku-dobrze że są takie miejsca jak to.Pomimo że nie rozmawiamy na żywo to mam wrażenie że was lepiej znam niż tych wszystkich prawdziwych,namacalnych którzy sa wokół:( Fajne jest to że tu nikt nie przybiera masek ani nie zachowuje pozorów...
Wiem jak wiaterku musi być ci ciężko-najbardziej boli gdy okrutni są ci którzy są dla nas najbliźsi.Moja matka wczoraj znów powiedziała że jestem głupia i zastanawia się dlaczego tak jest skoro wszystko miałam?:( staram się już tym nie przejmować-przyzwyczaiłam się do tego że mają ,mnie za tępą,pustą panne!Szkoda,ale teraz wiem że niezależnie jak wysoki bym miała poziom IQ i jaki zasób wiedzy i tak będę głupia.
wydaje mi się że twoja mama czuję się bezsilna i może sama ma wyrzuty sumienia dlatego łatwiej jej jest zwalić winę na ciebie...Przykro mi że tak cierpisz-gdybym mogła zdiąć ten ciężar z ciebie zrobiłabym to-ale wierzę że będzie coraz lepiej:)pozdrawiam cieplutko
,,Myte dusze pragną snu..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
181
Dołączył(a)
31 paź 2006, 11:55
Lokalizacja
Bielsko-Biała

Avatar użytkownika
przez IceMan 23 mar 2007, 17:59
Wiaterku, szok. Nie wierzyłem, że matka może obwiniać swoją córkę o śmierć własnego męża. Może po prostu Twoja matka jest rozżalona obecną sytuacją. W rozpaczy, frustracji, gniewie czasem można powiedzieć wiele nieprzyjemnych rzeczy, których się potem żałuje. Także nie bierz tych słów do serca, bo po pierwsze nie wierzę, żebyś Ty mogła mieć choć ziarno winy w śmierci swojego ojca. Po prostu to nie do wiary. Nie martw się tymi słowami. Zaręczam, że to nieprawda. Staraj się, żeby ta wpajana wina nie dotarła do Ciebie, bo jest jedną wielką brednią. Może Twoja matka potrzebuje teraz pomocy i w całej tej sytuacji tak się zachowuje? Starałaś się z nią porozmawiać szczerze, czy może jest jedną z tych osób, do których ciężko dotrzeć? I jeszcze jedno. Nawet, jeśli jeszcze raz usłyszysz te słowa od swojej matki wiedz, że człowiek w trakcie ciężkich przeżyć - niezależnie, czy to stres, czy rozpacz, czy ból - stara się znaleźć sobie kozła ofiarnego. Wtedy czuje się lżej i lepiej. Więc nawet jeśli usłyszysz że jesteś winna - wiedz, że to tak wygląda. I nie daj się obrzucić tą winą. Nikt - nawet matka - nie ma prawa do takich oskarżeń. Trzymaj się mocno, pozdrawiam cieplutko. Jesteśmy z Tobą Wiaterku. Nie daj się!
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

przez wiatr 23 mar 2007, 18:27
Wiele mi dały wasze słowa, Głęboko się nad nimi zastanawiałam. Przeanalizowałam każdy szczegół. Jak już wyżej wspomniałam nie mam do niej żalu. W czasie mojej wędrówki przez moje życie nauczyłam się wybaczać. Kiedyś nie rozumiałam jak można wybaczyć komuś i sobie za wyrządzane krzywdy. Wiem również że słowa potrafią nawet zabić, a gdy ktoś kogoś uderzy to,, siniak" się zagoi, a słowa długa nie można zaleczyć. I tylko dlatego musiałam nauczyć się wybaczać, nie walczyć bo walka donikąd nie prowadzi, jedynie bardziej można się stoczyć.
Dokonałam analizy samej siebie co do dnia dzisiejszego osiągnęłam, kim jestem, czy mogę spojrzeć sama sobie w oczy do lustra. Tak, jestem człowiekiem, wrażliwym, nadal się rozwijam, i nie dam - tak postanowiłam satysfakcji nikomu na świecie a szczególności mojej mamie że zawsze miała rację przypominając mi przy bele okazji jesteś nikim, zerem. Otóż nie. Od tej chwil;i to ja będę oceniała moje życie i całkowicie będę za nie odpowiedzialna. Jeśli popełnię błąd to będę umiała go naprawić .
A jak z czymś sobie nie będę mogła poradzić sama, przecież mam was moi kochani, najserdeczniejsi moi przyjaciele. Kocham was za to, nawet nie zdajecie sobie sprawy jak bardzo.
Odczuwam , głaz się przesuwa, zaczyna się oddalać , ale nie przygniata Pa.
"mój przyjaciel wiatr"
Offline
Posty
607
Dołączył(a)
29 sty 2007, 00:04
Lokalizacja
krakow

Avatar użytkownika
przez Róża 23 mar 2007, 19:59
Wiaterku,nawet nie wiesz,czego ja dzisiaj dokonałam dzięki tobie.byłam u rodziców i...Uwaga,uwaga!!Widząc jak zwykle minę mamy niestety jak zwykle złą i złośliwą(tak na nią dzialam przez całe życie),roześmiałam się,przytuliłam ją i ze śmiechem zapytałam,dlaczego tak rzadko się śmieje.Moja mama zbaraniała.Najbardziej z tego powodu pewnie,że odważyłam się ją skrytykować,choć z humorem,bez cienia lęku przed jej reakcją :D .
Wiaterku,rozumiem twoje obawy,ale może właśnie dlatego,że łatwo się poddajemy humorom naszych mam,że bardziej niż one boimy się je zranić,że tak rozpaczliwie wciąż potrzebujemy ich miłości,której było o wiele za mało-może dlatego one przyzwyczaiły się,że mogą na nas odreagowywać niepowodzenia,bo zniesiemy wiele.Przestańmy wreszcie czuć się winne wszystkiemu!!
No widzę,że jest nas tu więcej tak traktowanych.Żeby tylko ktoś mi wytłumaczył o co tu chodzi,dlaczego rodzic potrafi tak zranić dziecko,że przekreśla tym właściwie jego zycie na wiele lat albo na zawsze?Oj,zaczęłam smucić,sory,trzeba się śmiać z byle czego i z niczego,bo śmiech to najskuteczniejsze lekarstwo na bóle ;)
Bez ludzkiej pamięci przeszłość nie istnieje.
Pech nigdy nie zawiedzie:
przyjdzie w samą porę:)))
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1197
Dołączył(a)
02 gru 2006, 22:18
Lokalizacja
z ogrodu

Avatar użytkownika
przez IceMan 23 mar 2007, 20:21
Róża napisał(a):No widzę,że jest nas tu więcej tak traktowanych.

Z tego, co ja naliczyłem, to będzie co najmniej 6 osób, które w ostatnim tygodniu o tym napisały. A ile jeszcze nie napisało? Widać z tymi mamami to spory problem :? . Czy ktoś je rozumie? O co im tak naprawdę chodzi?
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

przez smutasek43 23 mar 2007, 23:09
Zdecydowałam się na wizyte u psychologa, moje próby poradzenia sobie samej z tym problemem skończyły się na tym że było coraz gorzej.Teraz jestem na etapie czekania na wizytę, chciałam pójść wczoraj ale niestety nie było takiej możliwości (brak wolnego terminu u psychologa) mówili żeby czekać a ile to nie wiadomo. Nie wiedziałam że to będzie takie trudne samo załatwienie skierowania było dla mnie ciężkie, powiedzenie lekarzowi że potrzebuje skierowanie do psychologa było trudne dobrze że o nic nie pytał bo pewnie bym się rozkleiła :(
Teraz czekam na telefon i umówienie się na wizytę i trochę się boje tego jak to będzie.

Gorące pozdrowionka i buziaczki
Offline
Posty
36
Dołączył(a)
04 lut 2007, 20:13

Avatar użytkownika
przez Róża 23 mar 2007, 23:10
Wiem,że traktowałabym swoje dziecko w ten sposób wtedy,gdybym go nie kochała albo zbyt mocno kochała siebie.Ale to jest zbyt okrutne stwierdzenie.Może życie je przerasta,może bardziej potrzebują pomocy niż my?Ja już dawno wybaczyłam swojej mamie,został jeszcze żal do niej przez pewien czas,teraz jest mi żal jej.

Smutasek-trzymaj się.
Bez ludzkiej pamięci przeszłość nie istnieje.
Pech nigdy nie zawiedzie:
przyjdzie w samą porę:)))
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1197
Dołączył(a)
02 gru 2006, 22:18
Lokalizacja
z ogrodu

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do