Depresja wśród bliskich....

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

do redorchid

przez jasmina 30 mar 2007, 20:05
redorchid, jak tam, cos sie wyjasnilo? wiesz, mialam do niedawna identyczna sytuacje, ale teraz on juz w ogole przestal sie odzywac. i twierdz, ze juz nie chce byc ze mna (jeszcze mi o tym nie powiedzial, powiedzial znajomemu). Ale obawiam sie, ze to ni musi miec wcale zwiazku z jego samopoczuciem, kiepskim od dlugiego czasu, tylko po prostu, juz mnie nie kocha, kropka. Mam nadzieje, ze u Ciebie jakos lepiej...
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
30 mar 2007, 20:00

przez X 13 kwi 2007, 00:17
Witam wszystkich serdecznie.
Zarejestrowalem sie tutaj by poprosic Was o pomoc i pewne wskazowki...i nie chodzi tu o mnie, natomiast moja ukochana ostatnio dziwnie sie zachowuje od jakiegos czasu. Ma zaledwie 17 lat...jest wspaniala dziewczyna, lecz z zasady dosc skryta w sobie, a jednoczesnie silna psychicznie, lecz od jakiegos miesiaca cos sie zaczelo z nia dziac nie tak.....jej przewazajace humory to albo rozdraznienie polaczone z milczeniem (z natury nie jest gadatliwa), oraz "olewaniem' mej osoby...drugi rodzaj to wymuszony 'dobry humor;' przesycony czesto sarkazmem, docinkami etc...przeprowadzilem z nia rozmowe 2 razy. Pierwsza przed miesiacem, gdy powiedziala ze taki stan jaki ona odczuwa kiedys juz miala w gimnazjum, ale wtedy kontakt z ludzmi jakos ja z tego wyleczyl....mowila ,ze czuje pustke, smutek, ze mimo iz ja z nia jestem czuje sie samotna, a racja jest , ze ze znajomymi zadnymi sie nie spotyka , tyle co w szkole...ostatnia rozmowa przyniosla jeszcze jeden powod-fakt, ze sie nie potrafi w niczym spelnic odnalezc....chyba chodzi o poczucie wlasnej wrtosci...nie wiem...wlasciwie jestem z nia zaledwie pol roku, ale wielce chcialbym jej pomoc, sprawic , by znow poczula radosc z zycia, zeby znow zaczela spontanicznie wyrazac swe uczucie doi mnie, zeby nie byla smutna.....pomozcie prosze...
X
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
13 kwi 2007, 00:01

Avatar użytkownika
przez GRACJA 13 kwi 2007, 22:48
Myślę, że trzeba jednak rozmawiać o tym co boli, o uczuciach. Ważne jest zrozumienie drugiej osoby. Piszesz, że twoja dziewczyna jest skryta i to może powodować jej stan. Tłumi w sobie emocje, a to się nie ulatnia ale zbiera, a potem manifestuje się złym samopoczuciem psychicznym. Jeżeli kiedyś kontakt z ludźmi pomógł to trzeba spróbować jeszcze raz tego lekarstwa. Wspólne spotkania ze znajomymi, spacery, kino itp. Jeśli to będzie się utrzymywało dłużej to można iść do psychologa. Wspieraj ją nadal i dużo rozmawiaj o jej problemach żeby mogła z siebie wyrzucić to co ją gnębi. Pozdrawiam
"Budząc się rano, pomyśl jaki to wspaniały skarb żyć, oddychać i móc się radować."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
462
Dołączył(a)
03 mar 2007, 04:21

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez X 14 kwi 2007, 00:48
mhm...no sprobuje, na ile to bedzie mozliwe, dzieki za pomoc....jakby co to sie odezwe raz jeszcze...

Bo ja potrafie wiele zdzialac i chce...tylko ze ona przy tym wszystkim nie potrafi okazywac prawie w ogole jakos uczuc, nawet minimalnej wdziecznosci w postaci durnej emotikony na gadu czy cos...a mi sa potrzebne takie rzeczy, zeby czuc sie potrzebny, jesli chodzi o te pomoc..zebyc czuc sie zmobilizowanym...
X
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
13 kwi 2007, 00:01

Avatar użytkownika
przez GRACJA 14 kwi 2007, 23:08
Nie okazuje uczuć bo coś się z nią dzieje. Muszisz to zrozumieć jeśli chcesz jej pomóc. Czy z powodu
X napisał(a):durnej emotikony na gadu
trzeba być aż wdzięcznym? Dziewczyna coś przeżywa, nie umie sobie poradzić ze sobą no to trudno wymagać od niej żeby umiała w takim stanie zadbać o kogoś. Jeśli chcesz jej pomóc to przede wszystkim musisz być cierpliwy i wyrozumiały. Można zaproponować jej wizytę u psychologa. Powodzenia. Pozdrawiam
"Budząc się rano, pomyśl jaki to wspaniały skarb żyć, oddychać i móc się radować."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
462
Dołączył(a)
03 mar 2007, 04:21

przez X 15 kwi 2007, 12:41
Jest scepotycznie nastawiona...ale poki co postaram sie sam jej pomoc...dzieki w sumie za rade i zaiste uzbroje sie w cierpliwosc.Napisze kiedystam jak postep u mnie, pozdrawiam.
X
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
13 kwi 2007, 00:01

Avatar użytkownika
przez 331ania 15 kwi 2007, 17:23
Jeśli to ona ma problemy to może zaproponuj jej to forum-bo jeśli ona ma naprawdę początki depresji to nie poradzi sobie sama a ty bedziesz coraz więcej cierpial:(bo nie będziesz miał pojęcia jak jej pomóc. Już masz problem a co będzie gdy choroba się rozwinie :cry: ?I musisz wiedzieć że depresja o ile oczywiście to jest przyczyną u twojej dziewczyny-odbiera całkowicie zdolność jakichkolwiek uczuć-dlatego też to ona potrzebuje teraz pomocy z twojej strony i nie wie o tym że odczuwasz brak choćby tej "emotikony"-myślę że brak między wami rozmowy-bo to jest najprostszym i najszybszym rozwiązaniem problemu:)pozdrawiam i życzę powodzenia:)
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
610
Dołączył(a)
29 lis 2006, 22:38

przez Pstryk 20 kwi 2007, 22:56
Mam takie jedno pytanie.... trochę nietypowe.
Od 3 miesięcy jestem na forum. W międzyczasie wprowadził sie do mnie chłopak. Mieszkamy razem i tu mam problem, bo korzystamy z tego samego kompa, a tak głupio mi czyścić co dzień historię (wiecie o co chodzi) bo mi na przykład od razu wydało by się podejrzane i zdaję sobie sprawę, że i jego prędzej czy później zacznie to gryź ale przejdę do setna bo owijam w bawełnę....
Czy powinnam powiedzieć mu, że jestem na forum związanym z moją chorobą???????????????????????????????????????????????????????????
Historia mojej choroby nie jest mu obca. Jest świetnie zorientowany bo żył 4 lata z nią i ze mną.
Mam dylemat. Z jednej strony wolałabym żeby nie wiedział. Obawiam się chyba, że mógłby mieć do mnie pretensje, że o naszych prywatnych sprawach czyta wiele nieznajomych. Z drugiej strony, jest wiele tematów, o których nie potrafię z min rozmawiać lub obawiam się niezrozumienia mnie i chciałabym oszczędzić mu martwienia się o mnie a sobie wiele pytań, na które właściwie ja sama nie znam odpowiedzi (typu jak mi pomóc, co dla mnie może zrobić itp itd) oraz nadopiekuńczości. Bardzo się kochamy i czuję się źle z faktem, że on nie wie.
Nie miałabym dylematu, gdyby nie świadomość, że gdybym mu powiedziała, mógłby skorzystać z Waszego wsparcia, pomocy i rad. Zdaję sobie sprawę, że ciężko mu często mnie zrozumieć. A Wy moglibyście mu w tym pomóc. Tym bardziej, że z powodu nawrotu mojej choroby przeżył kryzys i wydaje mi się, że łapie depresję. Jemu zresztą chyba też, bo umówił sobie wizytę u psychologa. Idzie na początku maja.
Targana skrajnymi odczuciami i nie będąc w stanie rozwiązać mojego dylematu samodzielnie proszę Was o pomoc!
CO ROBIć????????????????
Pstryk
Offline

Avatar użytkownika
przez GRACJA 22 kwi 2007, 09:41
Trudno tu co kolwiek doradzać. Nie znam człowieka i nie wiadomo jak on zareaguje. Możesz porozmawiać z nim delikatnie naprowadzająć na temat ale jeszcze nie mówić wszystkiego. Wybadaj co myśli o takich forach, o ludziach i o tym co piszą. Piszesz że wolalabyś żeby nie wiedział i dlatego trzeba być ostrożnym. Musisz sama zadecydować co zrobić. Napewno jego obecność na forum pomogłaby mu, ale jak on do tego podejdzie? Sprawdź to wcześniej. Pozdrawiam
"Budząc się rano, pomyśl jaki to wspaniały skarb żyć, oddychać i móc się radować."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
462
Dołączył(a)
03 mar 2007, 04:21

przez Pstryk 01 maja 2007, 19:38
no i powiedziałam mojemu chłopakowi... na początku nie miał nic przeciwko, ale z czasem wszystko sie zmieniło. Wczoraj przeczytał moje archiwum na gg z prywatnej rozmowy z kolega z forum. Zrobił mi potworną jazdę... Nie mam pojęcia dlaczego. Nie miał żadnych podstaw....
Ludzie, ja sobie już nie radzę. Bardzo go kocham, ale żyję w toksycznym związku.
Zastanawiałam się nad tym, co się z nami stało, kiedy... Jesteśmy razem od 4 lat. Poznaliśmy się gdy byłam bardzo chora - końcowe stadium anoreksji, nieustanne próby samobójcze, to był koszmar...
Dzięki niemu zaczęłam się leczyć. Ale tak poważnie i udało mi się. I od momentu mojego wyjścia z szpitala psychiatrycznego, wiem że bardzo się zmieniłam, ale od tego momentu wszystko zaczęło się sypać. Stawałam się coraz bardziej niezależna. Wcześniej wszystko robiłam z nim. Nie dlatego że chciałam - byłam kompletnie niezdolna do funkcjonowania, bałam się ludzi jak ognia, nie potrafiłam nawet wyjść z łóżka. Teraz jestem bardziej samodzielna. Odnawiam kontakty ze znajomymi, znalazłam pracę, rozwijam się... A pomiędzy nami jest coraz gorzej... Nie wiem jak nam pomóc. Próbowałam wszystkiego. A wszystko swoim kosztem.. czuję się coraz gorzej.
Pstryk
Offline

przez wiatr 01 maja 2007, 20:19
bethi -
bethi napisał(a):Wcześniej wszystko robiłam z nim.


bethi napisał(a):byłam kompletnie niezdolna do funkcjonowania, bałam się ludzi jak ognia


bethi napisał(a):Teraz jestem bardziej samodzielna. Odnawiam kontakty ze znajomymi, znalazłam pracę, rozwijam się


bethi napisał(a):A pomiędzy nami jest coraz gorzej.
a tylko dlatego że jesteś silną osobą stałaś się niezależna. Stałaś się wolną osobą, która potrafi decydować o sobie , dokonywać wyboru. Moje gratulacje. I nic nie zmieniaj we własnej osobie. Tylko jak najbardziej rozwijaj się, kształć do to Twoje życie. Sory U ciebie minęły czasy feudalizmu, wygrałaś wolność.A związek polega na wyrozumiałości, zaufaniu, a nie na kontrolowaniu drugiej osoby. Sory. Wydaje mi się,że dobrze by było z partnerem szczerze porozmawiać , jak ma wyglądać wasza przyszłość........ wydaje mi się że on to powinien się Cieszyć razem z Tobą, że masz plany, rozwijasz się , odnawiasz kontakty, a nie siedzisz w konteczku i czekasz jak poda ci dłoń by zrobić krok do światła. To nie życie. To jest smutne życie, ale Twoje. I nigdy, przenigdy nie wracaj do tamtego życia. Zasługujesz na szczęście, bo wygrałaś z Samą sobą.Pa
"mój przyjaciel wiatr"
Offline
Posty
607
Dołączył(a)
29 sty 2007, 00:04
Lokalizacja
krakow

przez Pstryk 01 maja 2007, 23:35
Wszystko pięknie brzmi ale mam wrażenie że nie mnie dotyczy...
Zastanawiam się, ile jeszcze muszę znieść, żeby Bóg zechciał zabrać i mnie do siebie....
Pstryk
Offline

Avatar użytkownika
przez GRACJA 02 maja 2007, 21:31
Myślę że zrobił Ci "potworną jazdę" bo jest o Ciebie zazdrosny. Piszesz że jesteś bardziej samodzielna i to dobrze, tak powinno być. Może on czuje się odsunięty, zagrożony. Porozmawiaj z nim na ten temat. Wyjaśnijcie sobie wszystko. Niech on Ci powie czego od Ciebie oczekuje. A co do rozmów na gg czy w innym komunikatorze - to poprostu nie archiwizuj wiadomości -patrz -ustawienia-komunikator . Może po rozmowie z psychologiem wasze relacje poprawią się. Ja uważam że nie ma jak szczera rozmowa. Oboje macie problemy i żeby móć się wzajemnie wspierać to musicie znać swoje troski, pragnienia a przede wszystkim związane z nimi emocje. Powodzenia. Pozdrawiam.
"Budząc się rano, pomyśl jaki to wspaniały skarb żyć, oddychać i móc się radować."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
462
Dołączył(a)
03 mar 2007, 04:21

przez Pstryk 03 maja 2007, 18:49
Macie rację Laseczki, jednak w głowie mi się nie mieści, że będę musiała czyścić historię swoich rozmów na gg czy że będę musiała się pilnować we własnym domu!
To nie jest normalne!

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 5:49 pm ]
chyba...
Pstryk
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 11 gości

Przeskocz do