Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
magdasz

Depresja wśród bliskich....

Rekomendowane odpowiedzi

choruje na depresje jakies 10 lat lecze sie od 3 miesiecy wlasciwie dzieki niej. poznalysmy sie gdy zaczynal sie kolejny rzut mojej choroby. ona akurat leczyla sie wtedy od kilku miesiecy. przezylysmy ciezkie chwile, ciagle wachania nastrojow byly wrecz nie do zniesienia. jednego dnia nadzieja-damy sobie razem rade z tym gownem , nastepnego totalny dol i proba samobojcza...mam pytanie. czy ktos jest mi w stanie powiedziec jak powinnam sie zachowywac, co robic by przetrwac najgorsze bo nie chce zeby ta choroba zniszczyla to co jest miedzy nami. dodam jeszcze ze moja dziewczyna ma problem z uzaleznieniem od lekow uspokajajacych a ja mam urojenia - ciagle mi sie wydaje ze wszyscy mnie nienawidza i ze niszcze eff (moja kochana dziewczyne).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witaj magdasz.

moim zdaniem pomoże przede wszystkim szczerość(!)

Kiedy powiecie sobie wszystko, nie będzie między Wami nieporozumień.

Niby to oczywiste, ale chodzi mi o mówienie sobie co przeszkadza,a co Wam pomaga.

Nie da się dobrze zrozumieć drugiego człowieka, gdy ten milczy.Mam z tym problem, niestety.Ale wiem, ze byłoby łatwiej gdybym umiała to z siebie wyrzucić i dobrze wyjaśnić mojemu facetowi o co mi chodzi.Staram się.

Druga osoba będzie wiedziała na czym stoi i czego się podejmuje.Wtedy wszystko będzie jasne i nie powinno być źle.

 

Macie terapię?Dobrego psychologa, psychiatrę?

 

Życze pozytywnych skutków leczenia i udanego związku.

 

Pozdrawiam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
ona akurat leczyla sie wtedy od kilku miesiecy. przezylysmy ciezkie chwile, ciagle wachania nastrojow byly wrecz nie do zniesienia. jednego dnia nadzieja-damy sobie razem rade z tym gownem , nastepnego totalny dol i proba samobojcza...

 

Wydaje mnie się, że powinnaś wrócić do korzeni... Sama szczerze przed sobą, pomyśl co mogło być powodem depresji. Twoja partnerką niech uczni to samo i jeśli macie do siebie prawdziwe zaufanie powiedzcie sobie o tych rzeczach.

 

Rozmawiajcie o tym, a najlepiej daleko za miastem, gdzie mozna się wykrzyczeć, wypłakać, swobodnie przytulić.. odreagować.. Nie patrz wtedy na ludzi, a na samą przyrodę, zobacz jaka jest piekna, weź głęboki oddech i idź dalej, trzymając przyjaciółkę za rękę.. uśmiechaj się do niej... uśmiech pomaga!

 

Róbcie to często...

 

dodam jeszcze ze moja dziewczyna ma problem z uzaleznieniem od lekow uspokajajacych a ja mam urojenia - ciagle mi sie wydaje ze wszyscy mnie nienawidza i ze niszcze eff (moja kochana dziewczyne).

 

Nie rezygnujcie z porad i pomocy specjalisty. Dbajcie o siebie. Pamietaj, spacery i rozmowy. Uśmiechajcie się ciepło do siebie!

 

Pozdrawiam,

W.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dzięki! Szczerość i uśmiech na pewno pomagają, czasem tylko ciężko na nie się zdobyć. Obydwie się leczymy i chodzimy na psychoterapię. Chwilami brakuje nam cierpliwości ale na pewno się nie poddamy!! Uparte z nas dziewuchy i mamy swoje plany, które chcemy zrealizować. Po prostu jak każdy mamy gorsze dni i wtedy bywa ciężko, bo chce się pomóc, tylko tak trudno znależć w sobie siłę.

Pozdrawiam. :)

 

[ Dodano: Wto Sie 15, 2006 9:11 pm ]

nie nawidze szczerosci...nie nawidze siebie, nie nawidze swojej naiwnosci , nie nawidze nadziei, nie ma sensu juz nic nie ma sensu. moja kochana dziewczyna juz mnie nie chce

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

magdasz

BARDZO MI PRZYKRO.

Wiem jak to potrafi boleć i jak bardzo człowiek opada z sił.

Traci nadzieję.

Wiem też, że nie wszystko skończone.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

magdasz moze to nie jest tak dokonca ze ona cie nie chce moze to poprostu chwila zwatpienia z jej strony jak sam mowisz ona tez ma problemy Ja jesli bylbym na twoim miejscu to bym sie tak szybko nie poddal i walczyl bym o milosc swojego zycia BO coz bedzie kiedy pozniej zadasz sobie pytanie< czemu tak naprawde nie probowalem a moze ona tego wlasnie oczekiwala abys o nia zawalczyl> takze stary trzym sie mocno i porozmawiaj z nia (moze zrob cos spontanicznego)reszte zostawiam tobie SPROBOJ OSTATNI RAZ, ZAWALCZ niz pozniej pluc sobie w brode graba mlody ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

to bardzo mozliwe ze nic jeszcze nie jest stracone. przeprowadzilysmy szczera rozmowe i jest przed nami przyszlosc :D jest tak jak mowisz pawcio chwila zwatpienia po prostu. zwiazek 2 osob chorych na depresje bywa trudny i skomplikowany. z jednej strony czuje sie w pelni rozumianA (dziewczyna jestem) a z drugiej boje sie ze nie dam rady walczyc z choroba moja i jeszcze do tego jej. te same obawy i strach czuje ona. i do tego jeszcze te moje urojonka...mozna mi 100 razy powtarzac ze sie mnie kocha a ja i tak nie moge w to uwierzyc. chyba ciezko ze mna wytrzymac.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wiesz co Madzia ja myśle, że jest Wam dużo ciężej niż innym, bo obie jesteście dzewczynami, a wiadomo jak u nas ludzie traktują osoby w związkach homo. Ale nie przejmujcie się. Ważne, że jesteście razem szczęśliwe i możecie się wspierać nawzajem. Skoro obie macie depresję to lepiej się rozumiecie i żadna z Was nie bagatelizuje dolegliwości drugiej. Według mnie jesteście bardzo odważne dziewczyny i trzymam za Was kciuki. Powodzenia :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

hej magdasz nie wiedzialem ze jestes dziewczyna heeeheee :lol: ale sie ciesze ze jest troche inaczej pozdrawiam ciebie oraz twoja dziewuszke :lol:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

dzieki za pozdrowienia i cieple slowa :D

 

Wiesz co Madzia ja myśle, że jest Wam dużo ciężej niż innym, bo obie jesteście dzewczynami, a wiadomo jak u nas ludzie traktują osoby w związkach homo.

 

Niestety :cry: ale to prawda. nie mamy co marzyc o tym zeby isc po ulicy za reke i sie moc do siebie przytulic (no chyba ze chcemy doprowadzic jakas babcie do zawalu, spowodowac wypadek samochodowy bo kierowcy sie na nas zagapia lub dostac jakims "ziemniakiem") pewnie nasluchalybysmy sie mnostwa epitetow przy okazji...Ale i tak czasem probujemy :P a co

 

pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

I tak trzymaj Madzia. Nie przejmujcie się ludźmi, bo niektórzy potrafią być bardzo okrutni i oceniają ludzi niesprawiedliwie. Przytulajcie się ile się da, najwyżej jakaś babcia padnie z wrażenia :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mam problem zwiazany z moim znajomym. Ma depresje, a ja nie wiem jak mu pomoc. Sytuacja jest tym gorsza, ze nie ma go w Polsce. Jedyny kontakt jaki moge z nim miec jest przez internet, ewentualnie moge m list wyslac. Bardzo mi na nim zalezy i chcialabym mu pomoc, ale nie bardzo wiem jak...Bardzo prosze o pomoc...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To trudne pytanie - przede wszystkim dlatego że wszelkie wsparcie na odległość jest trudne (wiem z doświadczenia) a po drugie nie napisałaś czy znasz powody jego depresji. Jeżeli je znasz byłoby mi łatwiej coś doradzić.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Staraj się utrzymywać z nim jakikolwiek kontakt.

Kiedyś pisano listy (jak jeszcze nie było telefonów) i to kilka dziennie. Dziś jest skype, gg, emajl. Bądź przy nim chociaz w tej formie. To pomaga naprawdę. Kilka ciepłych słów, nic na siłę. To działa. Spróbuj :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kilka lat temu moja siostra zachorowała na depresję , póżniej anoreksję , zdjagnozowano u niej zaburzenia osobowości. Ja byłam jej opiekunką. Nie ważna była szkoła matura, tylko to żeby ona żyła no i żyje. Minęło już 6 lat a ona wciąż potrzebuje pomocy fachowców, lecz nie zdaje sobie z tego sprawy, wciąż wzywa mnie do pomocy , ale ja już nie mam siły. Wypaliłam się nie czuję już radości istnienia, chce zacząć życ własnym życiem ale jestem jakby sparaliżowana.... Nie czuję że żyję..........

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A czytałaś to ?

http://www.nerwica.com/forum/jak-obudzi-w-sobie-motywacj-vt3494.html

 

Na mnie osobiście zaczyna działać robienie "czegokolwiek", byle nie myśleć o tym, co mnie gnębi. Dziś było sprzątanie, jutro jak się uda, to taki mały powrót do nie całkiem złego dzieciństwa - spróbuję upiec sernik, jako malec to lubiłem, więc powinno się udać.

I samo czytanie tematów na forum mnie podbudowało. Jednego się już nauczyłem: to ja wygram, bo nie chcę przegrać z depresją.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Moze ktos to przeczyta...Czuje sie zle,wszystko mnie juz przeroslo.Poprzedni tydzien byl koszmarny ale dzisiejszy dzien,zawsze sie go balam.Moze to o czym myslimy to czego sie boimy nas sciga.

Od dwoch tygodni matwil mnie stan zdrowia mojego najmlodszego synka.Zaczelo sie od przeziebienia,niewinnego kataru i kaszlu i tak go trzymalo,skonczyl jeden antybiotyk potem drugi i dwa dni byl spokuj.Potem zaczelo sie od nowa ,doszly jeszcze obrzeki twarzy.bylam z nim na wizycie kontrolnej.Lekarz rodzinny stwierdzil,ze kaszle od alergii i przepisal tylko srodki przeciwhistaminowe.Cos mnie natchnelo i poszlam z nim prywatnie do lekarza.Okazalo sie ze jest chory od nowa,dodatkowo pani doktor skierowala Konradka na badania,odrazu prosila o kontakt z nim kiedy tylko beda wyniki.Rano zrobilam badania a popoludniu odebralam wyniki.Dowiedzialam sie,ze maly ma bialko w moczu.Skontaktowalam sie z lekarzem i odrazu pojechalam do niej.To czego sie domyslalam okazalo sie prawda,moj synek ma uszkodzone nerki.Jutro robimy kolejne badania,potwierdzajace opinie lekarska.Kompletnie niewiem co mam zrobic i jak sie zachowac.Wyplakalam juz wszystkie lzy,nie mam juz sily,znowu spadam na dno ,nie mam sily sie wziasc w garsc udawac przed dziecmi ,ze wszystko jest w porzadku.Konradus mnie spytal:mamusiu czemu placzesz i poryczalam sie jeszcze bardziej.Czemu to ja nie moge byc chora...jak mam przez to wszystko przejsc.Jestem sama z ty problemem.

Jesli ktos to przeczytal,bardzo dziekuje.

Pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

witaj, bardzo Ci współczuję. Choroba dziecka może naprawdę przytłoczyć, ale pomyśl z drugiej strony - Twoje dziecko jest zdane na Ciebie, na Was - dorosłych i teraz właśnie, kiedy jest chore, potrzebuje pewności mamy, żeby móc spokojnie zdrowieć. Spróbuj wykrzesać w sobie siłę, wiem, że łatwo napisać, trudniej zastosować, ale pogrążanie się w czarnej rozpaczy jest chyba najgorszym wyjściem. Zrób powtórne badania, może okaże się, że nastąpiły jakieś przekłamania w wyniku.

 

Życzę Ci siły, pozdrawiam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

tak to jest, że czasem problem spada jak grom z jasnego nieba...

Wiem, że teraz opadły Ci ręce i byc może jeszcze to poczucie bezsilności.

Jednak jesteś wspaniałą mamą.

 

Spróbuj skontaktować się z jeszcze jakims innym lekarzem -

bo to różnie jest z tymi wynikami - jak z resztą Kawa sugeruje.

 

Trzymaj się.

Będzie dobrze.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

wiesz dlamnie to jestes dzielna my faceci tak dokonca nierozumiemy wszych problemow // was mam na mysli kobiety// masz wielko troske o swojego synka zycze ci azeby wszystko sie udalo i napewno sie uda bedzie zdrowy a ty sie niepodawaj nie jestes sama pozdrawiam :smile::D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

badania drugie zrób. i przed dzieciokiem swym nie płacz, przecież równie dobrze może być to przelotna infekcja nerek, może czego innego (choć gówno się znam), ale jest pokaźna tablica chorób, nie musiał trafić na te najgorsze

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Chcialam Wam wszystkim serdecznie podziekowac,za wysluchanie.

W poniedzialek mam juz trzecie badania miec robione,zobacze co wyjdzie.Teraz postaram sie zrobic je w innym gabinecie ambulatoryjnym i zobacze co wyjdzie.Przemyslalam wszystko,ze jak to przezyje to wszystko inne bedzie dla mnie pesta.Kocham moje dzieci i dla nich przeciez zyje.

Pozdrawiam Was wszystkich

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pół roku temu rozstałem się z dziewczyną, na której mi zależało. Nasz związek nie był długi, trwał sześć miesięcy, ale znaliśmy się wcześniej jakies półtora roku.

 

Wiedziałem, że M ma jakieś problemy emocjonalne, ale dopiero kiedy się z nią rozstałem uswiadomiłem sobie, że tak naprawdę nie robiłem nic, żeby jej w jakis sposob pomoc.

 

Zaczalem walkowac temat dopiero po rozstaniu z nia i doszedlem do wniosku, ze jest ona neurotykiem.

Teraz po pol roku, umówiłem się z nią na kawę i wiem, że chcę jej pomóc. Boję się tylko żeby czegoś nie spieprzyć, bo wiem, że czasami potrafi mnie wyprowadzic z równowagi i wtedy mogę powiedziec cos czego będe żałował.

 

Otóż chodzi mi głównie o to, żeby ktoś z Was udzielił mi wskazówek, poradził jak powinienem z M rozmawiać. Jak powinienem się zachowywac kiedy słysze z Jej ust teorie, koncepcje i spostrzeżenia, z którymi sie nie zgadzam i wiem, że są tylko one jej neurotyczną wizją (nie wiem czy dobrze to nazwałem).

 

Boję się Ją nieświadomie zranić moimi słowami i chcę się nauczyć rozmawiać z nią.

Mam wiedzę na temat neurotyków głównie z teorii i prac Karen Horney, ale brakuje mi własnie tego wyczucia rozmowy.

 

Odnowilem kontakt z M i prosze o pomoc, o Wasze rady i sugestje.

 

Jezeli ktos z Was bedzie mi chcial pomoc podam swoj numer gadu-gadu.

 

Z gory dziekuje.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tak będzie najlepiej... najlepiej sprawdzić jeszcze raz, dopóki będzie się miało pewność. Bycie matką to piękny dar, choć nie wszystko zależy od nas. Teraz musisz być silna i nie bać się, musisz starać się wytrwać. Zawsze mówi się w takich sytuacjach, że wszystko będzie dobrze, choć nie zawsze się w to wierzy. Ważne jest więc by uwierzyć!!!! Wszystko co się dzieje wokół nas niekoniecznie jest dziełem przypadku. Może to jakis impuls do tego, by walczyć? Więc głowa do góry!!! Trzymam kciuki !!!!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×