"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Avatar użytkownika
przez Sasanka 24 kwi 2007, 20:41
ashley cięszę się, że znowu jesteś :smile: i na dodatek w dobrej formie :D Tak trzymać! Bardzo podnosi mnie na duchu to,że wierzysz w pozbycie sie problemów. Ja też się staram pozbyć swoich własnych. Ale nie wiem czy to jest możliwe, ja mam chyba za mało wiary i uporu. Powinnam wychodzić z domu jak normalny człowiek, a tego nie robię, bo ciągle się boję, że spotkam kogos "niechcianego" i będę miała dzień z glowy na głupie interpretacje, że może ktoś ze mnie drwi czy coś takiego. Realistycznie patrząc, wiem, że nie maja podstaw żeby mnie wysmiewać, bo raczej wtapiam się w tłum, ale może to przez ten mój perfekcjonizm.Nie wiem, nie potrafię chyba, to juz u mnie za długo trwa, może to nieodwracalne...Wiem, głupoty piszę, ale tu trzeba tak dużo siły, nie wiem skąd ją wziąć. Ciągle zamierzam "zacząć żyć" naprawdę i to dla siebie a nie dla innych, a nie wychodzi:( Ale trzymam kciuki za Ciebie, idziesz do przodu, a przede wszystkim wierzysz, to super:) Zdawaj relację z tej drogi, bo bardzo fajnie piszesz. Ja tez przytulam :smile:
"Gdy spoglądasz w otchłań, ona również spogląda w ciebie..." Nietzsche
Avatar użytkownika
Offline
Posty
51
Dołączył(a)
20 kwi 2007, 18:40

Avatar użytkownika
przez Estreva 25 kwi 2007, 00:17
BELINDA to juz mnie wszystko przygnotlo do samej ziemi ... :cry: Latwo sie stoczyc na samo dno gorzej jest podniesc ten ciezar :cry: Zdaje Ci sie jak by wazyl z kilka dobrych ton :( Ludzie nie wiedza jak mi pomoc,ja sama tez nie potrafie... :cry: Powinnam chodzic do szkoly...Ja jednak tak bardzo boje sie ludzi i tak szybko spisalam sie na straty ze od tamtego piatku przestalam wychodzic w ogole z domu :( :( Obijam sie z kata do kata ni wiedzac co mam ze soba zrobic..Zycie przestalo byc dawno kolorowe odkad zorietowalam sie ze jestem chora,dla mnie przestalo miec wartosc,ja przestalam miec w sobie wartosc..Utracilam najpiekniejsze cechy przez depresje :cry: Wydaje sie z urody taka mloda,a jednak taka stara i zepsuta od srodka :(
Chodźcie do mnie chmury...
Wstańcie jako złowrogi sztorm by rozedrzeć ich na strzępy
Niech osłona nocy zrodzi świadków i zniszczy tych
którzy się oprą, by mnie nie skrzywdzili...
Pozwól krwi, we mnie wezbrać
zapewniając wieczne piękno.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
105
Dołączył(a)
11 kwi 2007, 18:37
Lokalizacja
z Farbryki Uszkodzonych Ludzi

Avatar użytkownika
przez ashley 25 kwi 2007, 15:32
Sasanka napisał(a):Ale nie wiem czy to jest możliwe, ja mam chyba za mało wiary i uporu.

Rozumiem to, czasem trudno jest wierzyć jak próbowaliśmy już setki razy. Ale wiesz co? Trzeba próbować dalej ;) W końcu musi się udać. Ja sobie nie wyobrażam żeby moje życie caly czas mialo tak wyglądać, poprostu nie wyobrażam sobie tego. Strasznie tego nie chcę.
Sasanka napisał(a):Nie wiem, nie potrafię chyba, to juz u mnie za długo trwa, może to nieodwracalne..

To też rozumiem, bo jak coś trwa ponad 3 lata to dzień w dzień to jak to zmienić? Trudno jest. Ale da się zrobić. Wyjdziemy z tego "więzienia" zobaczysz. Musimy być cierpliwe. Pozdrowionka
Estrewa ja też niedawno calkiem bylam na dnie i ciężko bylo się podnieść, ale się udalo. Tobie też się uda. Dobra jest wtedy taktyka, malymi kroczkami do przodu.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
786
Dołączył(a)
06 lut 2007, 18:04

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez Estreva 25 kwi 2007, 18:10
ashley dziekuje ze garstka ludzi z tego forum wierzy we mnie :( Bliscy tez sie staraja ale wciaz te piekne slowa do mnie nie docieraja :( od czego mam zaczac? raz juz bylam u psychaitry i zalecono mi tabletki "Fluoxetin" ale moj stan jeszcze bardziej sie pogorszyl :( Do kogo powinnam isc? Na jakies terapie? Psycholog czy Psychiatra? albo szpital?
Chodźcie do mnie chmury...
Wstańcie jako złowrogi sztorm by rozedrzeć ich na strzępy
Niech osłona nocy zrodzi świadków i zniszczy tych
którzy się oprą, by mnie nie skrzywdzili...
Pozwól krwi, we mnie wezbrać
zapewniając wieczne piękno.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
105
Dołączył(a)
11 kwi 2007, 18:37
Lokalizacja
z Farbryki Uszkodzonych Ludzi

przez Pstryk 25 kwi 2007, 18:38
Cześć.
Estreva, daj sobie czas. To co chcesz osiągnąć - zdrowie - jest naprawdę realne. Leczenie trwa czasem dłużej niż cała choroba. Jeśli lekarz, u którego byłaś przepisał Ci leki, po których czujesz się gorzej powinnaś porozmawiać z nim na temat zmiany leków. Jeżeli lekarz Ci nie pasuje, powinnaś pójść do innego. I tak w kółko, aż znajdziesz swój sposób na powrót do zdrowia. Z zaburzeniami psychicznymi nie jest tak łatwo jak z chorymi migdałkami czy złamana ręką. Najważniejsze, żebyś się nie poddawała. 3mam za Ciebie kciuki!
Pstryk
Offline

Avatar użytkownika
przez Sasanka 25 kwi 2007, 19:11
ashley napisał(a):Wyjdziemy z tego "więzienia" zobaczysz. Musimy być cierpliwe

Dzięki:)Tak, dzisiaj np. ja tez w to wierzę, jakos tak jakby dziś nerwica dała sobie wolne i może dlatego. Trzeba walczyc do skutku, cos w końcu musi sie udać!
Estreva napisał(a):zalecono mi tabletki "Fluoxetin" ale moj stan jeszcze bardziej sie pogorszy

Wiesz bo z tymi tabletkami to czasem bardzo długo schodzi. Tzn. najpierw trzeba dobrac odpowiednie, a potem jeszcze czekać aż zacznie działać (nawet ok. miesiaca). Więc może po prostu nie trafiłas na właściwy, a może po prostu potrzebujesz raczej rozmowy niz tabletek. Popytaj może gdzie w Twojej okolicy jest jakis dobry psychoterapeuta, on ewentualnie może Ci doradzic co dalej (leki/terapia). bethi ma rację, trzeba szukać wyjścia az do skutku. Ktos musi przeciez w końcu pomóc.
"Gdy spoglądasz w otchłań, ona również spogląda w ciebie..." Nietzsche
Avatar użytkownika
Offline
Posty
51
Dołączył(a)
20 kwi 2007, 18:40

przez belinda 25 kwi 2007, 21:25
bethi napisał(a):nie uwierzysz może ile człowiek potrafi wybaczyć...

Bethi
Moge tylko sobie wyobrazac ile bolu i cierpienia przezylas i przezywasz :( . Na to nie ma slow. Podziwiam Cie za to, ze mimo tego wszystkiego masz sile, zeby walczyc i nie poddajesz sie. Cierpienie jest chyba przeznaczeniem czlowieka, ale to oznacza, ze jest nia takze walka i wygrana, jaka jest godne i szczesliwe zycie. Wierze, ze Ci sie uda, ze zwyciezysz;). Sciskam mocno:)


Estreva
Rozumiem Cie, wiem jak Ci ciezko, ale nie trac nadziei. Pamietaj o tym, ze bedzie lepiej, czujesz sie jak w potrzasku, ale nie upadaj na duchu. To depresja dyktuje Tobie wszystko co najgorsze. Jestes bardzo wrazliwa i wartosciowa osobka, bardzo dojrzala jak na swoj wiek. Prosze poszukaj pomocy, zwroc sie o nia do najblizszych, poszukaj takze psychologa, on pomoze zmierzyc Ci sie z Twoimi problemami. Skorzystaj tez z rad powyzej i popros lekarza, zeby zmienil lek na jakis inny.
Powoli, jesli tylko bedziesz tego chciec, wszystko zacznie sie ukladac, uwierz mi. Nie poddawaj sie ;) wierze w Ciebie :smile:
Offline
Posty
43
Dołączył(a)
09 wrz 2006, 17:33

Avatar użytkownika
przez C(c)złowiek 25 kwi 2007, 22:14
Sasanka napisał(a):No wiesz, to są aż 2, w porywach 3 osoby raz na ruski rok więc nie jest tak dobrze...


Wiesz, myśle że właśnie jest dobrze - zapewne te osoby są Ci najbliższe i możesz na nie liczyć... mimo, że teraz zapewne każde z was ma swoje sprawy i swoje życie.


Sasanka napisał(a):Myslę, że też masz jakiegoś jednego kumpla czy kogoś z rodziny, z kim czasem mozna gdzies wyjść...


Hm... teraz? Niestety nie mam... urwałem kontakt ze wszystkimi...
"Żyjemy w świecie przyjemności pozbawionych radości" ;) Erich Fromm
GG: 5365347
Avatar użytkownika
Offline
Posty
493
Dołączył(a)
10 lut 2007, 23:46
Lokalizacja
Warszawa

Avatar użytkownika
przez Sasanka 25 kwi 2007, 22:38
C(c)złowiek wiesz, faktycznie, mogę chyba liczyć na te osoby (choc do końca nie wiem, bo w poważniejszych sprawach nigdy się z niczym do nich nie zwracałam tylko chowałam w sobie). Chodziło mi o to, że nie mam jakiegos większego grona do towarzystwa.

C(c)złowiek napisał(a):urwałem kontakt ze wszystkimi...

napisałeś, że urwałeś, więc to nie oni się od Ciebie odsunęli jak rozumiem. Nie chciałeś kontynuować znajomości?
"Gdy spoglądasz w otchłań, ona również spogląda w ciebie..." Nietzsche
Avatar użytkownika
Offline
Posty
51
Dołączył(a)
20 kwi 2007, 18:40

Avatar użytkownika
przez C(c)złowiek 26 kwi 2007, 08:27
Sasanka napisał(a):że nie mam jakiegos większego grona do towarzystwa.


Hm... ale myśle, że do szczęście nie jest ono potrzebne. Najważniejsze to mieć właśnie owe 2, 3 osoby, na których można liczyć. A Ty myśle, że je masz.


Sasanka napisał(a):Nie chciałeś kontynuować znajomości?


Chciałem, nawet nie wiesz jak bardzo chciałem. Nie odsunąłem się od nich z własnej woli. :(
"Żyjemy w świecie przyjemności pozbawionych radości" ;) Erich Fromm
GG: 5365347
Avatar użytkownika
Offline
Posty
493
Dołączył(a)
10 lut 2007, 23:46
Lokalizacja
Warszawa

Avatar użytkownika
przez Sasanka 26 kwi 2007, 10:49
C(c)złowiek napisał(a):Chciałem, nawet nie wiesz jak bardzo chciałem. Nie odsunąłem się od nich z własnej woli.

Nie wiem czemu w takim razie zerwałes kontakty, być może nie byli tego warci, albo nie potrafili Cię zrozumieć. Ja np. często udawałam dobry humor przy znajomych w obawie przed odrzuceniem i właściwie nikt nie wie, że mam jakiekolwiek problemy, ukrywam to. Nie wiem jak by było gdyby wiedzieli i czy wtedy kontakty wyglądałyby tak samo - nie sądzę.
W Twoim profilu wyczytałam,że studiujesz, więc może jest okazja znaleźć jakąś bratnią duszę? Może nie zaraz do wielkiej przyjaźni ale choć do zwykłej rozmowy, która może poprowadzić do jakiejś większej zażyłości...
"Gdy spoglądasz w otchłań, ona również spogląda w ciebie..." Nietzsche
Avatar użytkownika
Offline
Posty
51
Dołączył(a)
20 kwi 2007, 18:40

Avatar użytkownika
przez C(c)złowiek 26 kwi 2007, 11:32
Sasanka napisał(a):Nie wiem czemu w takim razie zerwałes kontakty, być może nie byli tego warci


Więc powiem Ci czemu: zakochałem się w jednej osobie z tamtych moich najbliższych znajomych. Dlatego zerwałem z nimi kontakt. I co najgorsze z Nią... :(

Tak, studiuje... kto wie może jeszcze znajdę jakąś osobę w którą będę mógł PRAWDZIWIE porozmawiać "o niczym" a tak naprawdę o wielu tylko z pozoru błahych sprawach... ;)

P.S. W każdym razie NARESZCIE wiem jakie błędy popełniłem. Przez to przez ostatnie 2 lata w ogóle zatrzymałem się w życiu. Teraz odżywam, lecz zawsze będę Ją kochał. Zawsze - tego jednego jestem pewien. Kasiu - bądź więc szczęśliwa! - a ja przeżyje całe życie sam, nigdy już nie spoglądając na żadną dziewczynę. Żebyś tylko wiedziała dlaczego tak się zachowywałem... może wtedy byś zrozumiała, co przeżywałem... każdego dnia, patrząc na Ciebie. Zacznę żyć. I będę zdążał do coraz to nowych celów.
"Żyjemy w świecie przyjemności pozbawionych radości" ;) Erich Fromm
GG: 5365347
Avatar użytkownika
Offline
Posty
493
Dołączył(a)
10 lut 2007, 23:46
Lokalizacja
Warszawa

przez Pstryk 26 kwi 2007, 16:56
Spytam nieśmiało co narozrabiałeś?
Wielce szlachetne z Twojej strony że nie spojrzysz na żadną inną kobietę, ale wydaje mi się jakbyś wyjaśnił co trzeba z kim trzeba to było by wszystkim lżej a i dowiedziałbyś się, że "Kasie"(?) wcale nie życzy Ci źle ani nie wymaga od Ciebie abyś był samotny do końca świata.
A to, że nigdy nie przestaniesz jej kochać, to świadczy o tym, że jesteś dobrym i uczciwym człowiekiem. To, że znowu się zakochasz nie oznacza że zdradzisz "Kasi" i że przestaniesz ją kochać. Jedno drugiemu nie przeszkadza. Nie zdradzisz w takiej sytuacji nikogo. Nawet siebie. W naszych sercach jest wieeeeeeeeeeeeeele miejsca. Każdy się w nim zmieści.
Jeśli wiesz o co mi chodzi...
Pstryk
Offline

Avatar użytkownika
przez C(c)złowiek 26 kwi 2007, 22:25
Pytasz się co narozrabiałem? Hm... wiesz... ze skrajnej mojej nieśmiałości do niej, po prostu wyszło na to że gdy poczułem, że ją kocham i nawet był dzień w którym wszystko miałem jej powiedzieć... to po prostu przestałem przebywać obok niej, jak to w zwyczaju zwykle robiłem. Odizolowałem się od niej. I jakby to powiedzieć: opuściłem (nie było żadnego powodu. Po prostu przestałem się do niej odzywać). Chyba przeraziłem się tego co do niej poczułem. Było to coś wielkiego. Niewyobrażalnego, co mnie aż zwaliło z nóg...

Tak... chyba najważniejsze to wyjaśnić pare spraw... tylko uwierz mi że to wcale nie jest takie proste...

I chyba wiem o co Ci chodzi kiedy piszesz że w sercach jest wieeeeeeele miejsca. Tak... chyba spróbuje moje serduszko trochę otworzyć na ludzi... już zbyt długo było zamknięte dla innych ludzi prócz Niej. Chyba czas otworzyć się ogólnie pisząc na życie i cele, do których zamierzam teraz dążyć...

Kurczę, aż mi teraz trochę głupio że tak tu się otwieram... :oops:

P.S. W kazdym razie teraz będę na tym forum znacznie rzadziej. Dziękuje wszystkim za rady, wsparcie i pomoc. Dobrze że jest takie miejsce w Sieci. Myśle że z znacznym stopniu wyszedłem z chwilowego bezsensu i teraz wszystko nabralo żywych barw :)
Trzymajcie się wszyscy! I nie poddawajcie! :)
"Żyjemy w świecie przyjemności pozbawionych radości" ;) Erich Fromm
GG: 5365347
Avatar użytkownika
Offline
Posty
493
Dołączył(a)
10 lut 2007, 23:46
Lokalizacja
Warszawa

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do