"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Jak ja już mam dość.

Avatar użytkownika
przez niqqa 06 lut 2008, 23:53
Mam dość. Tak bardzo mam dość. Chodzę i mówię, że jest ze mna w porzadku, gdy tak naprawde nie jest :(

Boje sie. Niedługo zaczynam prace. Byłam dzis na takiej wstepnej rozmowie bo dopiero się uczę. Ciesze sie z tej pracy a jednoczesnie boje. Boje sie, ze sobie nie poradze, ze wyjde na idiotke. I w koncu mnie wywala juz po tygodniu.
Jutro znów jade do mojej przyszlej pracy a obawy nie ustaja.

I teraz.
Dowiedzialam sie od bliskiej mi osoby (z rodziny), że zdjecia, które umiesciłam na pewnej stronie internetowej sa ochydne. Zdjecia moje, przedstawiajace moja osobe. Ze az sie wzdrygnela jak je zobaczyla, ze mam na nich krzywa morde,(tak powiedziala) ze mam zeza...... Że mnie na nich nie poznaje.

O dziwo mi i moim znajomym te zdjecia sie podobaja. Slyszalam pozytywne wypowiedzi. ze ladnie na nich wyszlam, ze mam duze ladne oczy.

Boli mnie to bo tak przykre slowa uslyszalam od osoby na której zawsze moglam liczyc i która powtarzala mi ze jest moja przyjaciolka.

Jak jej sie nie podobaja to do diabla moglaby to powiedziec delikatniej. A nie dzwonic do mnie prawie o 23 (nigdy tak pozno nie dzwoni) tylko po to, zebym je usunela.

Powiedziaalm, ze usune. Tak naprawde nie mam na to ochoty.

I jak tu mozna wytrzymac, kiedy nawet rodzina Ci "dowala" kolejnych sresów???

I zamiast sie uczyc bo sesja niebawem to wciaz sie na cos denerwuje. Efekt?? Jest mi smutno, nie mam na nic ochoty.

Mysle, ze jestem brzydka idiotka, która do niczego sie nie nadaje.
By tak raz na zawsze zamknac oczy, bo czasem wydaje mi sie, ze naprawde to wszystko nie ma najmniejszego sensu. :cry:
Niebo jest na wyciągnięcie ręki,tylko ciągle nie wiemy jak tam dojść....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
77
Dołączył(a)
17 sty 2006, 22:32

Wysłuchajcie. Więcej mi nie trzeba.

Avatar użytkownika
przez karola8912 07 lut 2008, 15:39
Nie chce, żeby to zabrzmiało jak "wyłzawianie" się małolaty, która narzeka, chociaż nawet nie ma prawdziwych problemów.
Nie jestem kaleką, mam 18 lat, życie przed sobą. Tak przynajmniej mówią. Właściwie to nawet nie wiem, co i jak pisać, jak tu poukładać myśli i to wszystko z czym nie daje rady. Spróbuję. Muszę to w końcu zrobić.
Zawsze miałam jakieś takie skłonności do smutku i poczucia, że jestem odmieńcem. Zawsze siebie co najmniej nie lubiłam, a przez większość czasu nienawidziłam. Miałam kilka takich okresów, kiedy głupie myśli przychodziły do głowy.
Kiedyś... kiedyś w zamierzchłej przeszłości sytuacja się trochę unormowała. W rodzinie znowu było dobrze po ciężkich katastrofach, miałam przyjaciół, miałam chłopaka, miałam plany związane ze studiami i przyszłym życiem.
Teraz jestem sama. Na własne życzenie, bo źle zaczęłam się czuć wśród ludzi. Chłopak odszedł pozostawiając po sobie tylko obietnice, których-byłam pewna-nigdy nie spełni. Z przyjaźni zrezygnowałam, bo... bo nie wiem. Nie chciałam mieć przyjaźni, nie chciałam mieć miłości. Wiedziałam, że to przynosi tylko cierpienie.
Schudłam i chudnę dalej. Nie lubię jeść. Każdy posiłek to wojna, to zmuszanie się do kolejnego kęsa. A potem potworny ból żołądka, który już się odzwyczaił. Pewnie mam anoreksję. Piszę pewnie, bo nigdy żaden lekarz tego nie stwierdził. Nie pytałam. Zbliżam się do kościstego ideału wielu młodych panienek i niespecjalnie mnie to cieszy, ale już nie umiem jeść normalnie. Jedzenie to tortura.
Zaniedbałam się. Ta dziewczyna, która wcześniej chodziła "zrobiona" ustąpiła miejsca tej, której nie chce się choćby umyć, przebrać. Zresztą po co, jeśli jedynym celem jest leżenie i gapienie się w sufit? Nie pamiętam nawet, czym się kiedyś interesowałam. Teraz już nie mam żadnych zainteresowań.
Co do planów... nie mam już planów. Właśnie się dowiedziałam, że ojciec rzucił pracę. Znowu nie będzie pieniędzy. Nie pójdę pewnie na studia. Ale już nawet nie wiem, czy chcę. Do mojej nienawiści do rodziców mogłabym napisać wiele. O łzach. O upokorzeniu. I o wielu innych. Ale daruje sobie.
Do tego pojawiły się dziwne lęki, bezsenność i myśli, które są jakby niemoje. Lęk przed śmiercią. Lęk przed ludźmi. To uczucie, że wszyscy się ze mnie śmieją. Nie wychodzę z domu jak nie muszę.
W tym roku matura. Boje się, że nie zdam, a z drugiej strony nie mam siły wziąść książki do ręki. Setki razy pytam siebie: po co? po co? po co? I odpowiedź zawsze brzmi: po nic.
Jak patrzę na siebie z przeszłości, to nie wierzę, że ta dziewczyna (zakochana, uśmiechnięta, z planami na przyszłość, zadbana, świetna uczennica, z wiarą) i ja teraz (czupiradło zaniedbane, bez motywacji, bez siły, kościste, blade, z sińcami od niewyspania, bez planów, egzystujące tylko i marnujące tlen) to jedna osoba. Coraz częściej pojawia się myśl, żeby skończyć z tym bezsensem...
Zróbcie z tym, co przeczytaliście (jeśli przeczytaliście) co chcecie, tylko nie udzielajcie mi kretyńskich rad (w stylu wydź do ludzi, znajdź sobie hobby-myślicie, że nie próbowałam?!) i nie wyśmiewajcie mnie. Zdaje sobie sprawę, że jestem żałosna.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
07 lut 2008, 15:08

Avatar użytkownika
przez NatłokMyśli 07 lut 2008, 15:53
Cześć Karolino.
Nie chcesz rad, więc nie bede ich udzielał. Zresztą mi tez zawsze radzono, a nie potrafiłem z nich skorzystać... bo znam ten ból i uczucie bezradności tak jak Ty
Masz 18 lat i całe życie przed Tobą. Chcesz życ z tymi przemyśleniami dalej w wieku 28, 38 lat???

Im prędzej to sobie uświadomisz(i będziesz chciała działać) tym szybciej będziesz taka jak dawniej.
Pozdrawiam i trzymaj sie mocno.
Dzisiaj jest pierwszym dniem reszty mojego życia.
Iść za marzeniem i znowu iść za marzeniem, i tak zawsze aż do końca.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
42
Dołączył(a)
23 sty 2008, 12:17
Lokalizacja
łódzkie

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez xCarmen 07 lut 2008, 16:30
..... :-| czuje sie taka oszukana .. odcieta od swiata...
proponowalam znajomym spotkanie to odmowili a teraz sie okazuje ze jednak gdzies sie wybieraja ale z innymi,
no normqalnie jestem sama... :-/ zaraz sie rozplacze
Zbudź się, motylu -
Późno, całe mile
Są przed nami.

Basho Matsuo
Avatar użytkownika
Offline
Posty
487
Dołączył(a)
10 sty 2008, 00:20

Avatar użytkownika
przez Jaśkowa 07 lut 2008, 16:30
po pierwsze Witaj :) Karolino
po drugie .... śmigaj do lekarza bo od nawet najlepszych rad tu na forum lepiej Ci się nie zrobi zresztą i tak ich nie chcesz ;)
Ostatnio edytowano 07 lut 2008, 16:47 przez Jaśkowa, łącznie edytowano 2 razy
Jest taka cierpień granica za którą uśmiech pogodny się zaczyna
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1157
Dołączył(a)
14 mar 2007, 23:13
Lokalizacja
stolyca&ząbki

Avatar użytkownika
przez Jaśkowa 07 lut 2008, 16:35
niqqa
a czy przypadkiem to nie jest zazdrość? może ta osoba skręca się z zazdrości i dlatego tak Ci powiedziała ??? hm... no nie widziałam tych fotek więc ciężko mi coś powiedzieć, ale skoro ktoś w tak brutalny sposób o czymś Cię informuje to jest to jakiś "krzyk" rozpaczy pytanie tylko czy złośliwy czy życzliwy a dana osoba nie bardzo umie w inny sposób wyrazić emocji...
ale skoro wszystkim innym się te fotki podobają to ja bym się nie przejmowała....
Jest taka cierpień granica za którą uśmiech pogodny się zaczyna
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1157
Dołączył(a)
14 mar 2007, 23:13
Lokalizacja
stolyca&ząbki

Avatar użytkownika
przez julie 07 lut 2008, 17:57
xCarmen napisał(a):..... :-| czuje sie taka oszukana .. odcieta od swiata...
proponowalam znajomym spotkanie to odmowili a teraz sie okazuje ze jednak gdzies sie wybieraja ale z innymi,

Ci znajomi to faktycznie fajfusy...A czy przez te 2.5 roku nie udało nawiązac Ci się przyjaźni? Mam na myśli jakąś przyjaciółkę, z którą szło pogadać o wszystkim, lub choćby o wielu rzeczach?
Coś wspominałaś, że zapisujesz się na kursy maturalne ;) Świetny pomysł-tam powinno udać Ci się znaleźć kogoś wartościowego, nowych znajomych, a pewnie nawet przyjaciół ;)
Ostatnio edytowano 07 lut 2008, 20:59 przez julie, łącznie edytowano 1 raz
Can as well die if cannot fly
Avatar użytkownika
Offline
Posty
348
Dołączył(a)
25 sty 2008, 22:37

Avatar użytkownika
przez Zahn 07 lut 2008, 18:30
niqqa napisał(a):Mam dość. Tak bardzo mam dość. Chodzę i mówię, że jest ze mna w porzadku, gdy tak naprawde nie jest


Podobnie jest ze mną... każdemu, kto się mnie pyta jak leci, odpowiadam z uśmiechem, że wszystko w porządeczku :D Ale tak naprawdę to jest źle... jeszcze niedawno wydawało mi się, że nerwica powoli odstępuje, a dziś okazuje się, że dopada mnie deprecha... po prostu rewelka :cry:
Zastanawiam się skąd wziął się ten podły nastrój... te silne pesymistyczne myśli... poczucie bezradności, przecież za stary jestem na to wszystko ;)
Czy samotność może powodować takie stany?
"Śpiewać... Cieszyć się majem... Niektórzy to mogą..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
180
Dołączył(a)
02 gru 2007, 23:22

przez smutna48 07 lut 2008, 18:34
Zahn uwierz, że może powodowac nie tylko samotność ale te wszystkie przejścia w zyciu. Szkoda że to tak jest że nie spływa po człowieku jak po kaczce tylko dusi i męczy
"Myśl to energia. Możesz stworzyć bądź zniszczyć swój świat swoimi myślami."
Susan Taylor
Offline
Posty
1540
Dołączył(a)
16 kwi 2007, 14:22

Avatar użytkownika
przez Zahn 07 lut 2008, 18:46
To prawda Smutna... ja już sam nie wiem dlaczego tak się dzieje... w jednej chwili jest OK, a zaraz przyplątuje się coś takiego, że żyć się odechciewa i kompletnie nic się nie chce... Dopadają człowieka myśli w stylu: "chciałbym... ale się boję..." po czym znowu nie chce... jak w kiepskim filmie ;)
"Śpiewać... Cieszyć się majem... Niektórzy to mogą..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
180
Dołączył(a)
02 gru 2007, 23:22

Avatar użytkownika
przez K. 07 lut 2008, 21:22
karola8912, myślisz, że to forum na którym ludzie udzielają rad dla świętego spokoju ?
Takie miałam odczucie kiedy przeczytałam ostatnie zdanie.
Jeśli chociaż każdy kto pojawił się na forum miał styczność z depresją, to chyba wie, że takie rady nie pomagają.

Z kolei to właśnie wspomniane ostatnie zdanie daje mi wiele do myślenia. Ty chyba nie wierzysz w to, że jeszcze ktoś może Tobie pomóc, że coś w Twoim życiu się odmieni, prawda ?

To przyszłaś tu, na forum z nadzieją, czy raczej z myślą, że będziesz tupać nogami, jeśli ktoś powie, że może być lepiej ?

xCarmen, dobrze byłoby gdybyś sobie znalazła innych znajomych. Najwidoczniej Twoi są z innego świata, albo po prostu mają jakieś głupie inne wytłumaczenie dla swojego zachowania.

Jednak powiedz mi : czy banda kretynów którzy oceniają człowieka (nawet nie wiadomo do końca według jakich kryteriów ) mają mieć wpływ na Twoje samopoczucie ?
“I'm tough, ambitious, and I know exactly what I want. If that makes me a bit*ch, okay.”
Avatar użytkownika
K.
Offline
Posty
443
Dołączył(a)
03 sty 2008, 22:37

Avatar użytkownika
przez xCarmen 07 lut 2008, 21:46
julie napisał(a):Ci znajomi to faktycznie fajfusy...A czy przez te 2.5 roku nie udało nawiązac Ci się przyjaźni? Mam na myśli jakąś przyjaciółkę, z którą szło pogadać o wszystkim, lub choćby o wielu rzeczach?

znalazlam ... ona byla cicha osoba a ja dusza towarzystwa... a kiedy sie "nauczyla" byc odwana i przebojowa ( czyt. zamienilysmy sie rolami) ja stalam sie szara myszka . zostawila mnie i rzadko kiedy pamieta... coz w pogoni za dobrymi ocenami i wynikiemmatury zrobi sie wszystko

pamietam jak obiecalysmy sobie ze zawsze bedziemy razem i bedziemy sie wspierac widocznie to juz nieaktualne nikt nie chce brac na siebie choroby innych....


K. napisał(a):xCarmen, dobrze byłoby gdybyś sobie znalazła innych znajomych. Najwidoczniej Twoi są z innego świata, albo po prostu mają jakieś głupie inne wytłumaczenie dla swojego zachowania.

Jednak powiedz mi : czy banda kretynów którzy oceniają człowieka (nawet nie wiadomo do końca według jakich kryteriów ) mają mieć wpływ na Twoje samopoczucie ?

wiem ze powinnam zmienci towarzystwo ale nie mam mozliosci , ktokolwiek sie dowie o mojej chorobie ucieka... zaeby znalezc sobie prawdziwa przyjaciolke musialabym spotkac jakas rzeczywiscie samotna osobe bo wiekszac juz sie polaczyla w grupki.. znaja sie od dawna i nie wpuszcza nowej osoby do swojej ekipy...
wiem oni nie powinni miec wplywu na moje samopoczucie ale sama czuje sie tez zle jestem opuszczona od miesiecy nie rozmawialam z nikim dluzej na zywo i na powaznie o moich problemach a nawet o glupich bzdetach...
a czlowiek samotny nie moze czuc sie szczesliwy nawet jesli tego chce ...
nawet jesli mowie ze jest ok tak nie jest, siedze calymi dniami sama w pokoju i albo czytam albo sie ucze a tak naprawde tesknie za towarzystwem....


zaprosilam przyjaciela ktory wydawal sie przyjacielem na herbate a on powiedzial ze juz sie z kolega umowil na piow ( imo iz wiedzial ze jak wroci to bede chciala sie z nim zobaczyc) a na koncu dodal ze " chyba troche szczerosci w tym zabraklo" , mial na mysli szczerosci moich checi ...

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 9:36 pm ]
coz wlasnie dostalam takiego kopa w tylek od kogos ze jedyne co moge zrobic to obiecac sobie ze przetrzymam te pol roku samotnosci ... spedze je z rodzina.. polepsze stosunki a pozniej porozgladam sie za wartosciowymi ludzmi...

przyjaciel napisal mi ze tak dlugo sie ze mna nie widzial ze boi sie ze nie bedzie mial o czym rozmawiac ... a reszty juz mi sie nawet nie chce pisac ...

wiec wracam do nauki ... heh :?
Zbudź się, motylu -
Późno, całe mile
Są przed nami.

Basho Matsuo
Avatar użytkownika
Offline
Posty
487
Dołączył(a)
10 sty 2008, 00:20

Avatar użytkownika
przez pfompfel 07 lut 2008, 23:24
Dobrze, że jest tutazj jęczarnia... Przynajmniej nie musze zakładać własnego wątpku"

"... słaba tak bardzo, że milczeniem złamać mnie łatwo..."

Rok temu KUMULACJA... kilka miesięcy szukania powodów, pomocy... wkońcu przepisano mi "różowe pigułki na uspokojenie" które miały oddalić wszystki problemy, zmienić moje życie na tyle bym dostrzegała pozytywne aspekty świata ale i potrafiła "podnieść" się z każdej następnej porażki...

Boże, jaka ja byłam szczęśliwa przez te ostatnie kilka miesięcy.... SZCZĘŚLIWA.... ;(

W grudniu się zareczyłam, cholera, wszystko miało być takie PIĘKNE!!! A teraz zamiast się cieszyć, to musze użerać się z rodzinką która nie ma najwidoczniej ochoty widzieć tego SZCZĘŚCIA! .... zniszczyli ...

Matka sama ostatnio powiedziała wprost, że musze chyba wrócić do tabletek bo jestem zbyt nerwowa... że sie ze mna dogadać nie można....

dlaczego ja i mój narzeczony widzimy to inaczej?! Najgorsze jest to, że im dłużej o tym myśle to w tym większe LĘKI wpadam...... Paniczny lęk... znów boje się spać w nocy.... znów w moim domu czuje za sobą KOGOŚ... na zmiane zimno i ciepło...

Coś się w życiu nieudaje i od razu jest problem...........
Czy ja nigdy się "nie wylecze"? A może to tylko moje PRZEwrażliwienie a problem tkwi w rodzinie?

Może warto zmienić otoczenie? Chce wyjść za mąż, bo kocham mojego ukochanego! Chce z nim być do końca życia, i nie widze powodu by dłużej czekać. Teraz czuje, że rodzina tak mnie przerasta...

Musze to napisać: problemem dla mojej rodziny nie jest to, że chce wyjść za mąż za tego człowieka, ale to GDZIE były zaręczyny, JAKIE były, GDZIE wesele, U KOGO co było i te "POSTAW SIĘ i ZASTAW SIĘ"...

Przeczytałam też książki: "Toksyczni ludzie" i "Życie bez lęku"... Pierwsza ksiązka ukazała pewne moje wady i na tym przede wszystkim skupiałam swoją uwagę. Niestety nie da się zaprzeczyć, że moja rodzina to również przykład takiej TOKSYCZNOŚCI... Zazdrość matki... nikt wyobrazić sobie nie może jak ja chciałam to zmienić..!! nie mam jednak cierpliwości i nie moge znieść tego co ona mówi...

Druga książka pozwoliła mi wyodrębnić swoje LĘKI... ich rodzaje...
Paniczny lęk - podobno czasem jest boleśniejszy od porodu ...

Ilu z was chciałoby się pozbyć już tych leków?! Ilu??? Kto by chciał nimi rzucić w kąt i powiedzieć " NIE POTRZEBUJE TEGO WSZYSTKIEGO, BO SAM(A) DAJĘ SOBIE Z TYM WSZYSTKIM RADE!"

- tak samo ja teraz nie chce zaczynać... nie chce żeby to wróciło...

te dreszcze... te napady... ten lęk... - na to nie pomoże MIŁOŚĆ ...

Jak ja bym chciała się cieszyć ślubem.........
"boże na wysokości...może to pierwsza i ostatnia modlitwa,w ciemności niewypowiedzianego słowa,braku wiary. Niech się dzieje co się ma dziać i oto właśnie się modlę, skoro nie ja tworzę swój dzień i noc..."
A.Czekanowicz
Avatar użytkownika
Offline
Posty
74
Dołączył(a)
30 kwi 2007, 00:20
Lokalizacja
Opole // śląsk

Avatar użytkownika
przez julie 07 lut 2008, 23:53
Hey pfrompfel: ;)

Przykro słyszeć, że Twoja rodzina to ludzie toksyczni, nic gorszego niż wojny czy niesnaski w familii (wiem coś o tym :cry: )
Miło jednak słyszeć, że jesteś na dobrej drodze do stworzenia własnej i szczęśliwej rodziny z ukochanym facetem ;)
Wybacz, ale nie mogę zrozumieć, jak Twoja rodzina może mieć do Ciebie pretensje co do formy ślubu ("postaw się a zastaw się") -> w końcu ślub będzie świętem Twoim i Twoj 2nd połówki, więc to jak ma wyglądać powinien zależeć tylko od Was, bo to wasze święto...


greets
Can as well die if cannot fly
Avatar użytkownika
Offline
Posty
348
Dołączył(a)
25 sty 2008, 22:37

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 16 gości

Przeskocz do