Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez unlucky_girl 08 sie 2011, 13:33
A jeszcze jedno , czy porównujecie Wasze związki do innych par, chocby kiedy widzicie je na miescie? Czy znajdujecie wady w wygladzie waszych partnerów? Czy przypominaja Wam się mysli, pokazuja sie tak jakby hasłami w głowie, tzn nie analizujecie ich ale wiecie że w danej sytuacji kilka miesiecy temu miałyscie daną mysl..? Czy nie macie tak że myślicie że nie bawią Was rozmowy z Waszymi partnerami, że nie słuchacie ich już z taką pasja, że nie smiesza Was ich kawały itd.. bo ja mam non stop że mój K. jest dziecinny, w ogóle nie jest zabawny:/:/
wiecie co? ja kiedy mówie 'kocham Cie' automatycznie zaprzeczam'nie kocham' i to jest juz wyuoczone nie umiem nad tym zapanowac..ale mam jeszcze tak że jak powiem mojej mamie że ją lubię czy siostrzę to też zaprzecze;/ to jest jakies wyuoczne, automatyczne;/[/quote]

Hmm to moze tak odpowiem na kazde pytanie;) Nie porownuje do innych par ale na widok jakiejs pary nasuwa mi sie mysl ze oni sie pewnie bardziej kochaja niz ja ze swoim i w takim razie chyba nie powinnismy byc razem...:/ Rowniez zastanawiam sie czy slucham mojego z takim samym zainteresowaniem, czy jest mi juz obojetny...A najwazniejsze, poki co mam blokade na mowienie kocham Cie...to znaczy jak juz powiem to za chwile mysle ze to nie jest prawda i mowie to tylko automatycznie...:(

Co do mojego samopoczucia to jest takie sobie...Zeszlam sie ze swoim ale mysli nie ustepuja...Zaczynam sie troche martwic bo wrocilam do lekow a tu nic poprawy nie widac:( Czy to moze oznaczac ze ja go naprawde nie kocham i nie jest to z choroby? Czasami mysle ze lepiej sie czuje jak moj jest w domu( mieszka 50 km ode mnie, ale studiuje w jego miescie) i utrzymujemy kontakt na gg, skype, telefoniczny bo wtedy zaczynam nawet troche tesknic..
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
27 lut 2010, 21:08

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez zagubiona13 08 sie 2011, 14:12
unlucky_girl napisał(a):Hmm to moze tak odpowiem na kazde pytanie;) Nie porownuje do innych par ale na widok jakiejs pary nasuwa mi sie mysl ze oni sie pewnie bardziej kochaja niz ja ze swoim i w takim razie chyba nie powinnismy byc razem...:/ Rowniez zastanawiam sie czy slucham mojego z takim samym zainteresowaniem, czy jest mi juz obojetny...A najwazniejsze, poki co mam blokade na mowienie kocham Cie...to znaczy jak juz powiem to za chwile mysle ze to nie jest prawda i mowie to tylko automatycznie...


dokładnie...czasem mam wrażenie, że kie ma mnie tu i teraz jestem gdzies ponad tym.Nie możemy się jakby zjednać:(
Życie depcze wyobraźnie.Zrozum.Uwierz.
Offline
Posty
98
Dołączył(a)
28 kwi 2011, 14:11

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez greenbook 08 sie 2011, 19:01
zagubiona13, dokładnie też mam takie wrażenie jakby to wszystko działo się obok mnie, jakbym patrzyła na nas z góry... z tego co mówi moja terapeutka to to jest derealizacja a ona jest ucieczką od problemów, naszym kolejnym mechanizmem obronnym na problemy, które się dzieją... Dla mnie to chyba najbardziej uciążliwy objaw czucia się jakby pod kloszem!!

Co to myśli na temat ślubów, dzieci, wyprowadzki z domu i zamieszkania sam na sam z moim X to jest jakaś masakra!! Nie chce Was straszyć ale przez NL i NN odwołałam już ślub z moim X i teraz panicznie się go boje, bo co będzie jak kiedyś jednak nie będziemy chcieli być razem albo nie będzie nam dobrze razem albo mój X zacznie pić i stanie się dla mnie potworem co wtedy jak będziemy już po ślubie. Co do dzieci to marze o nich od dawna ale chyba jeszcze nie jestem gotowa na dzieci, na razie mam za dużo problemów sama ze sobą, żeby opiekować się jeszcze dzieckiem. Co do wyprowadzi to dla mnie kolejny temat rzeka. Jestem bardzo negatywnie nastawiona na wszelakie zmiany, jakieś kroki które mają mnie prowadzić w nieznane takie jak ślub, wyprowadzka.
Jejku jak ja bym chciała żyć bez lęków, nie martwić się niczym, nie bać się własnego cienia i żyć tak jak inni ludzie... którzy nie zastanawiają się tak jak my nad wszystkim i zaśmiecamy nasz umysł wszystkimi lękami jakie tylko są możliwe:( ;( aż się płakać chce, jak sobie pomyśle że może mnie to nigdy nie czeka...

Chodzę na terapie już 2 czy 3 miesiąc, myślałam że jak pójdę to raz dwa się wyleczę i powiedzmy już w grudniu 2011 będę szczęśliwą mężatką, a ostatnio terapeutka mnie sprowadziła na ziemię mówiąc to nie tak szybko, na to potrzeba nawet kilku lat regularnej terapii... A ja mam takie wrażenie że nie mam czasu że muszę to zrobić szybko bo mój X nie będzie na mnie wiecznie czekał i w końcu znajdzie sobie kogoś bez problemów... Na razie jednak twierdzi, że nie wyobraża sobie życia bezemnie miło to słyszeć ale jak on długo jeszcze będzie czekał:(:(:(

Ale się wygadałam, aż mi troszkę lżej na sercu... A co tam u Was?? zagubiona13, chyba jutro na terapię co?? Czekam na relację:)

-- 08 sie 2011, 18:04 --

unlucky_girl, cieszę się, że zeszliście się ze swoim chłopakiem... zobacz gdybyś go nie kochała miałabyś to gdzieś czy się zejdziecie czy nie, po zerwaniu czułabyś się wolna jak ptak, a tak chyba nie było skoro jesteście już razem, to chyba najlepszy powód że go kochasz...

sqnik, jak Twój facet dogaduje się z Twoją mamą, nie ma nieporozumień, jakiś wzajemnych żalów, problemów związanych z tym że mieszkacie pod jednym dachem??
Wszyscy Ci których dotknie Miłość stają się nieśmiertelni, żyją w sercach tych, którzy tą miłością ich obdarzyli:*
Offline
Posty
159
Dołączył(a)
16 sty 2010, 18:29

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez sqnik 08 sie 2011, 19:34
inka87,kochana, mój K. dogaduje się na prawdę świetnie z moją mamą, moja mama strasznie Go lubi, traktuje Go jak syna. Mielismy sytuacje kiedy sie rozstalismy i moja mama nie mogła sie odnaleźc bez Niego w domu, mówiła, ze tak jakoś pusto, że strasznie przywykła do Jego obecności. Powiedz mi, czy Ty masz czasem wyobrażenia ze swoimi kolegami albo coś? a potem jak ich widzisz to pamiętasz o tym?
Ehh, mam tyle pytań do Was wszystkich, ale najpierw to chyba zapisze je na kartce.. bo zapomne, tyle niestety tego jest;/;/

-- 08 sie 2011, 19:42 --

A czy często wspominacie przeszłosc?;>
Offline
Posty
48
Dołączył(a)
30 mar 2011, 13:11

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez greenbook 08 sie 2011, 21:33
sqnik, mojego faceta też moi rodzice bardzo lubią:) Czasami mam wrażenie że lepiej się z nim dogadują niż ze mną, to bardzo budujące. Jeśli chodzi o moich kolegów to nie mam z nimi żadnych wyobrażeń.... tfu tfu:)

Bardzo często wspominamy z moim przeszłość, jak się poznaliśmy (tzn w jakich okolicznościach)... zawsze stwierdzamy przeznaczenie, inaczej być nie mogło. Bardzo lubię wspominać bo jak tak się patrzy z perspektywy lat to wiele razem przeszliśmy dobrych i złych rzeczy i mam nadzieję, że skoro jeszcze się nie rozstaliśmy mimo wielu zakrętów to już zawsze będziemy razem...

Dzisiaj mam jakiś podły dzień, wiele myśli, jeden temat... ech:( może jutro będzie lepiej...
Wszyscy Ci których dotknie Miłość stają się nieśmiertelni, żyją w sercach tych, którzy tą miłością ich obdarzyli:*
Offline
Posty
159
Dołączył(a)
16 sty 2010, 18:29

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez Dariusz_wawa 08 sie 2011, 21:37
Nic by nie było i tyle w tym temacie :evil:
Każda uratowana dusza jest powodem do wielkiej radości
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6098
Dołączył(a)
04 lut 2011, 11:10
Lokalizacja
Bliżej ziemi

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 09 sie 2011, 01:16
Dariusz ja tak napisałem,i potem było kilka stron dyskusji na mój temat :mrgreen:
A tak w ogóle,miło widzieć imiennika
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez sqnik 09 sie 2011, 10:58
inka87, ale czy często sama podczas choroby wspominasz przeszłośc, wasze początki i ubolewasz nad tym, że teraz jest tak jak jest? Bo ja tak mam często, i czasem czuję chęc powtórki, a nie raz nawet wyobrażam sobie nasze rozstanie i potem wielki powrót :P trochę to głupie i męczące ale skoro wiem, że nawet jeśli byśmy sie rozstali chciałabym wrócic to chyba kocham...
Offline
Posty
48
Dołączył(a)
30 mar 2011, 13:11

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez greenbook 09 sie 2011, 11:52
sqnik, dokładnie tak jak piszesz. Moja terapeutka twierdzi, że mam bardzo wybujały obraz miłości i związków. Nie miałam dobrego wzorca z rodzinnego domu, ale za to czytałam bardzo dużo romansów i obejrzałam chyba wszystkie komedie romantyczne jakie wyszły!! Jak wiadomo obraz miłości i związków jest grubo przesadzony i w normalnym życiu raczej się to nie zdarza. A moja podświadomość szuka chyba takiej idealnej miłości jak w "Pamiętniku" czy też "Jesiennej miłości" N. Sparksa. Z czasem gdy z mojej miłości spadły różowe okulary zaczął się okres analizowania... Dlatego tez często wspominam to co działo się gdy się poznawaliśmy, gdy potrafiliśmy siedzieć po 12 godzin razem i patrzeć sobie w oczy, po czym rozmawialiśmy jeszcze 3 kolejne godziny przez telefon, gdy rozeszliśmy się do domu. Niestety teraz takiego czegoś nie ma i nie będzie bo widzimy swoje wady, czasami się na siebie wkurzamy, razem mieszkamy wiec brudne skarpetki walają się po domu, a szklanka od herbaty czy kubek po jogurcie stoją całe dwa dni na szafce w kuchni... Takie jest życie!!

Czy Wy też macie taki zaburzony obraz miłości?? Bo domyślam się że skoro większość z nas jest DDA to pewnie nie mieliście dobrych wzorców związków w domu??
Wszyscy Ci których dotknie Miłość stają się nieśmiertelni, żyją w sercach tych, którzy tą miłością ich obdarzyli:*
Offline
Posty
159
Dołączył(a)
16 sty 2010, 18:29

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez szukasia 09 sie 2011, 12:06
proszę niech ktoś sie zlituje i napisze cokolwiek na moim wątku
post617833.html#p617833
wiem,ze to reklamowanie mojego linku,ale jestem całkiem sama ze swoim problem,nikt mi nie odpisuje,do psychoterapeuty narazie nie ide ,dopiero za kilka dni,a wy tez macie nerwice i widze,ze jestescie aktywni
Ostatnio edytowano 09 sie 2011, 12:22 przez *Monika*, łącznie edytowano 1 raz
Powód: zmieniono link w związku z połączeniem poprzedniego Twojego wątku z wątkiem o zbliżonej tematyce
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
09 sie 2011, 10:15

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez *Monika* 09 sie 2011, 12:19
szukasia, Nie ma potrzeby kopiowania linków do wątków czy postów. Użytkownicy z pewnością się odniosą do tego co napisałaś. Chwilka cierpliwości!
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez matilda 09 sie 2011, 13:04
Hej !

Trochę ustąpiły mi te myśli, że nie kocham swojego chłopaka. Ale to chyba dlatego, że zastąpiły je inne lęki - że on mnie zostawi, bo ja jestem do niczego. Mam masę wyrzutów sumienia, wolne dni spędzam na myśleniu i analizowaniu. 24h/24h. ;/ Czasami nie daję już rady, a od ciągłego myślenia boli mnie wszystko. Najgorsze jest to uczucie, że coś 'leży' nieprzemyślane w głowie, chociaż dopiero co o tym myślałam. To uczucie mam na każdym kroku. ;(

Wczoraj mama wyzwała mnie od najgorszych, choć bardzo się starać zasługiwać na jej szacunek. Już nie oczekuję czułości czy słów takich jak "kocham Cię". Nigdy tego nie robiła i chyba już jest za późno. Po tej kłótni czułam się tragicznie i napisałam X. że powinien mnie zostawić. Wręcz nakłaniałam go do odejścia (bo ja nie umiem), bo ze mną zmarnuje sobie życie.

Nie można dzielić się miłością, jeśli nie kocha się siebie. ;(

Ciężko.
matilda
Offline

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez zagubiona13 09 sie 2011, 14:31
Matilda

czy Ty chodzisz na jakąś terapię?bo widzisz mnie terapeutka zapytała czy ja kiedys dostałam coś od mamy, czy pamiętam jakieś wspólne zabawy itp.Nie, absolutnie nie pamiętam.Nie było tego.Rodzice NIGDY nie powiedzieli mi, że mnie kochają.Zawsze to ja im to mówiłam.No i mam teraz problem z dawaniem tej miłości.Nie mam zasobów - dokładnie doszukuje się wad bo mam wyidealizowany obraz związku.Szukam czegoś co nie istnieje.Najgorsze jest to,że ja o tym wiem a mimo to nie umiem się powstrzymać od tych myśli.Nie umiem docenić tego co mam bo ciągle to mało wrażeń. Nie obwiniam taty o to co z nami zrobił.Jak nas traktował...Dlaczego? Bo tatuś dostarczał mi źródła napięcia, emocji, którego potrzebuje.Coś się działo i to była jazdeczka, której ja potrzebuję...ja to wszystko wiem...ale nie umiem sobie z tym poradzić.zachowuje sie jak rozkapryszona gówniara, która powróciła.Nie było jej jakiś czas i nie tęskniłam za nią...ale szmata wróciła...
Życie depcze wyobraźnie.Zrozum.Uwierz.
Offline
Posty
98
Dołączył(a)
28 kwi 2011, 14:11

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez sqnik 09 sie 2011, 14:46
ehhh, ja dziś też mam dziwny dzień.. mam myśli,że jestem ze swoim bo jestem, bo tak mi wygodnie, ale nie jestem pewna czy chcę byc z nim na zawsze..:(( patrze na te wszystkie pary na mieście jak chodzą za rękę, ciumkają się.. a my rzadko z moim chodzimy na spacery i mam taki żal ze nie mam już takiego związku pełnego takiego romantyzmu, że juz całe zycie tak będzie..:( ja nawet kiedy wychodzę i trzymam mojego za rękę to non stop przypomina mi się myśl, że pare miesięcy temu uważałam że to głupie, że tak chodzą tylko zakochani, a ja w ten sposób okłamuję mojego K.:(
Offline
Posty
48
Dołączył(a)
30 mar 2011, 13:11

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do