Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
pikpokis

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Rekomendowane odpowiedzi

Spokojnie księżycowa ja miałam tak same natrectwa co ty. Im bardziej kochasz tym bardziej męczy nn. Nn i lęk którym reagujemy samo w sobie oznacza że nie chcesz tych myśli bo kochasz swojego partnera. Wiem jak jest ciężko sama przez to przechodziłam. Ale warto abyś walczyła. Ta psycholog u której byłaś moim zdaniem jakąś niekompetentna idiotka. Nie powinnaś się zrazac tylko dalej szukać psychologa. Ja Się liczę od roku i są postępy l. Są natrectwa ale mogę funkcjonować normalnie. Nn to nieprawda. Gdy analizujemy wpadasz w błędne koło nerwicowe. Staraj się ciężkie momenty przeczekać. Kochasz zapewnia. Cie na milion procent i więcej :-) to okropne zaburzenie ale w terapii można dostrzec jak bardzo się jest wartościowa osoba a to czego się niby boimy to brzydzimy się tym. :-)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Lena.lena, bardzo dziękuję za odpowiedź. ;) Wiem, że miałaś baardzo podobne natręty do tych moich... Powiedz czy też często zastanawiałaś się w tych myślach, że może jesteś zakochana w kimś innym, ale tak, że aż czułaś ten stan? To jest dla mnie najbardziej dołujące. Ten inny człowiek naprawdę mi się podoba i to dla mnie przyjemne, że ja jemu też. Tylko, że ja nie chcę aby to oznaczało, że muszę z tym kimś od razu być, bo nie chcę! Dodam, że też miałam natrętny jakby przymus napisania do niego, że tego naprawdę chcę, który jakoś minął. Przecież mogłabym zostawić K. i być z tamtym (strasznie się zapętlam, ale to tak właśnie się dzieje w mojej głowie!), tylko że nie chcę tego. Błędne koło, strasznie dokuczliwe... Ja jak tego kogoś widzę, to aż drętwieję, nie mogę sobie ze sobą poradzić i płakać się chce z nerwów. Być może oszukuję samą siebie, dlaczego więc tak bardzo chcę kochać mojego mężczyznę i tak bardzo nie chcę odejść? Miałaś tak?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie chcesz odejść i chcesz kochać bo naprawdę kochasz swojego partnera:-) Miałam takie natrectwa że zastanawiałam się czy kocham swojego i kazali mi myśleć że kocham tamtego aż bolało miałam wrażenie że to prawda ale towarzyszył temu ogromny lek i nerwy. To tylko nn nic więcej. Kochasz swojego.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hej! Ku pokrzepieniu wstawiam cytat z mojej ulubionej książki - "Biegnącej z wilkami".

>>Kochać znaczy wytrwać i zostać. Kochać znaczy opuścić świat fantazji i wejść w świat, w którym możliwa jest trwała, realna miłość. Twarz w twarz, kość w kość, miłość pełna oddania. Kochać znaczy zostać, kiedy każda komórka woła "uciekaj!".<<

Według mnie to wcale nie oznacza, aby trwać np. w wyniszczających, pełnych przemocy związkach, wbrew sobie, z przymusu, ale żeby miłości się nie bać. Że kiedy ulatnia się stan zakochania, co prędzej czy później się dzieje, nie czytać tego jako końca związku. Że kiedy mamy w sobie ten promyk nadziei, mamy w partnerze najlepszego przyjaciela, kiedy lubimy troszczyć się o siebie nawzajem, kiedy tęsknimy - że wtedy MIMO WSZYSTKO po prostu warto próbować. Tak to odczytuję i dopiero to wydaje mi się jest szansą na odnalezienie prawdziwej miłości. Ten cytat, podkreślony w mojej książce, czytałam wiele razy w trudnych chwilach. Może pomoże komuś, kto tu zagląda.

Dla nas, nerwicowców to zadanie odczucia miłości jest o wiele trudniejsze, bo związek to jedna wielka wątpliwość. Nieustające myśli, które odsuwają na dalszy plan codzienne normalne życie nie pozwalają tęsknić, zabiegać o drugą połowę, cieszyć się ze wspólnych chwil, nawet wspomnienia z czasów przed nerwicą, wydają się kłamliwe.

Mimo że nawet teraz nie jest ze mną najlepiej, ciągle trwam w myślowym amoku, dzielę się tymi pozytywnymi przemyśleniami. Nie mam pojęcia jak długo wytrzymam tak jeszcze i czy to minie. Ja nawet nie wiem czy w moim przypadku to serio nerwica (nikt jej jasno u mnie nie zdiagnozował). Póki co jednak nie tracę nadziei!

 

Lena.lena, chciałabym bardzo żebyś miała rację, ale bywa bardzo ciężko. Zauważyłam, że mam problem z mówieniem "kocham" i zapewnianiu o miłości. Każda taka sytuacja wzbudza we mnie lęk, bo po prostu nie czuję tego, że kocham, ale obawy o szczerość moich uczuć. Czy ktoś też tak miewał? Obawiam się, że to świadczy o tym, że serio sobie wmawiam. Ale trwam. Mimo wszystko. Pozdrowienia "powalentynkowe"...!! :) ksiezycowa

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Księżycowa, nie jestem lekarzem ale ja sądzę że masz nn. Ja też miewalam problem z mowieniem kocham bo nagle w głowie przychodziły natrectwa co jak to nieprawda że wolę innego że męża nie kocham. I tak się zdarza przy nn bądź spokojna. Staraj się olewac i odprezac przy ataku. Trzeba takie momenty przeczekać.

Pozdrawiam lena.lena :-)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hej ! u mnie te pytanie też często się pojawia, ale sprawa jest trochę bardziej skomplikowana, jest więcej natrętnych myśli, które się pojawiają, nie tylko te pytanie.

2 lata temu rozstalam się z pewnym chłopakiem, nazwijmy go Y. Po prostu nie układalo nam się, przeżyłam rozstanie mocno, ale potem już było dobrze, żylam swoim życiem, on swoim, nie myślałam o nim wcale, po prostu wszystkie uczucia do niego minęły. Spotykałam się z kilkoma chłopakami, ale nigdy nie było z tego jakichś poważniejszych związków, bo to nie było to.

We wrześniu w końcu poznałam X. Początki były cudowne, ciągłe rozmowy przez telefon, skype, sms, często się spotykaliśmy. Niespodzianki, no po prostu wszystko układało się cudownie. Nasz związek się rozwijał, jakoś w listopadzie poczułam, że na prawdę go kocham, Wszystko rozwijało się dobrze, dużo dla mnie robił, ja dla niego też, wysłuchiwał mnie, ja jego, potrafiliśmy rozmawiać o wszystkim, śmiać się z niczego. Był tym jedynym i nie myślałam wcale o bylym. Byl X i inni nie mieli dla mnie znaczenia.

Aż jakoś w połowie stycznia koleżanka powiedziała mi, że były mnie nadal kocha, że komuś to powiedział i inne takie pierdoły, że chce mojego dobra itp i jakoś dwa tygodnie po tym się zaczęło. Wszystko zaczęło mi przypominać o byłym! Zaraz po tym pojawiły się głupie myśli, że pewnie nie kocham obecnego, skoro myślę o byłym, chociaż do tej pory byl moim największym skarbem. Miałam straszne wyrzuty sumienia, więc powiedziałam mu o tym, że ciągle myśle o byłym itp. On mi strasznie pomagał, wspieral non stop. Płakałam mu w rękaw, a on ciągle wspierał. I z czasem zamiast być lepiej to jest coraz gorzej. Bo przez te myśli odsuwam się od obecnego, oddalamy się od siebie, bo jak on mi mowi, że mnie kocha, to ja mam wyrzuty sumienia, zrobi dla mnie coś miłego, ja ciągle myślę, że nie zasługuje itp.

Teraz doszło jeszcze coś takiego, że analizuje każdy jego ruch, każde słowo jego muszę skomentować tak jakby w myślach, nie ma tak, że rozmawiamy na luzie, ja ciągle w myślach coś analizuje, sprawdzam swoją reakcje itp. Czasem patrze na niego i myślę 'Y byłby lepszy' chociaż wcale to nie prawda! Albo patrzę na niego i myślę, że gdyby coś mu się stało, to bym miała to gdzieś, że nie przejmowałabym się, to też nie jest prawda. Ciągle go porównuje w głowie do Y, ale to są głupoty wymyślone przeze mnie. Np gdy zapalimy myślę sobie ' z Y też tak paliliśmy' a gdy bylam z Y, nigdy nawet nie miałam papierosa w ustach! I ciągle takie głupie myśli, wlaśnie w większości nawet nie prawdziwe. Albo jak myślę o moim obecnym np 'ale jestem z nim szcześliwa' to w jednej chwili myśl 'ale nie tak jak z Y'. Lub myślę o mamie mojego, a z tyłu imie mamy byłego w jednej chwili. Myslę o jego siostrze, a z tyłu glowy imie siostry byłego. Myslę o jego miejscu zamieszkania, dacie naszej, cokolwiek a z tylu to samo z byłym ! To nie jest normalne, takie ciągłe porównywanie i te głupie myśli, sprzeczne w jednym momencie.. Myślę 'X' a w jednej chwili w głowie 'Y'. Już nie wiem jak sobie z tym wszystkim radzić, powoli tracę siłę, myślę o rozstaniu, chociaż wcale tego nie chce ! Jest mi przy nim tak dobrze. W głowie mam myśl 'nienawidzę jak on mnie tuli' a tak na prawdę całą sobą chcę, żeby mnie przytulił.. i tak w kółko, jakby były we mnie jakieś dwie osoby.

Doradźcie mi coś, pomożcie, bo nie wiem co mam robić.. :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hej wszystkim. Czy ktoś tu jeszcze zagląda? 

Pisałam w tym wątku kilka lat temu. Wtedy udało mi się po kilku miesiącach pokonać ten stan. Byliśmy w związku szczęśliwi i byłam potem pewna, że kocham i wszystko wróciło do normy.

Po dwóch latach rozstaliśmy się z tamtym partnerem jednakże nie z powodu niekochania, z zupełnie innych przyczyn. Mamy 2019 rok, jestem od 1,5 roku  w związku z cudownym mężczyzna, wszystko było pięknie i byłam najszczęśliwsza na świecie. Do czasu. Pod koniec maja przyśnił mi się kilka razy moj poprzedni partner co napawało mnie małym lękiem i niesmakiem,ale zbagatelizowałam to. Po kilku dniach na Facebooku przeczytałam post o miłości etc. I rozpętało się piekło. Kolejny raz.

Czy kocham,czy nie. Jednego dnia, że Kocham,rano już nie wiem. Wymioty,biegunki, bóle głowy, nie mogę spać. W snach sni mi się, że nie kocham, że muszę zerwać. Układam sobie w głowie jak to zrobić,po czym on przyjezdza a ja wcale nie chcę odchodzić. Znów czuję się zakochana i jest cudownie. Na drugi dzień jednak ten stan powraca. To jakiś koszmar. Teraz czuję, że go nie chcę, że muszę się rozstać,mam do niego jakaś niechęć a ponadto wszystko wydaję się być tak realne, że mam wrażenie, że to nie moje myśli, tylko ja. Błagam pomóżcie mi, o co chodzi? Ja nie wyobrażam sobie życia bez niego. Nie wiem co się dzieje. Czy moja podświadomość sugeruje, że mam się rozstać? To jakaś paranoja! Nawet gdybyśmy się rozstali,to jaka mam pewność, że w kolejnym związku pewnego dnia nie obudzę się i znów nie powtórzy się to samo?? Tylko,że ja nie wyobrażam sobie być w innym związku, być bez niego, żyć!!!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To tylko nawrót nerwicy. Poradziłaś sobie z tym raz, więc tym razem znowu sobie poradzisz. A jeśli nie, są leki, które pomogą.

 

W dniu 7.07.2019 o 12:20, kama21 napisał:

Teraz czuję, że go nie chcę, że muszę się rozstać,mam do niego jakaś niechęć a ponadto wszystko wydaję się być tak realne, że mam wrażenie, że to nie moje myśli, tylko ja.

 

W nerwicy natręctw występuje stan autosugestii - pod wpływem lęku wydaje się komuś, że myśli/czuje właśnie to, czego się obawia myśleć/czuć. Źródłem tego jest sam lęk. (A także "potwierdzeniem" prawdziwości myśli staje się lęk).  Można np. wyolbrzymiać jakiś drobiazg czy ulegać sugestii, że chwilowe wrażenie, emocje to coś trwałego i prawdziwego lub po prostu wyobrażać sobie, że się coś czuje.

 

W dniu 7.07.2019 o 12:20, kama21 napisał:

Czy moja podświadomość sugeruje, że mam się rozstać?

 

To tylko lęk, przed jakąś "ukrytą prawdą", której nie ma.

 

W dniu 7.07.2019 o 12:20, kama21 napisał:

Ja nie wyobrażam sobie życia bez niego

 

 W tym momencie będąc ze swoim chłopakiem jesteś w zgodzie sama z sobą. Takie są Twoje uczucia, przekonania. Kiedy chcesz je pogwałcić pojawia się rozpacz, przygnębienie. Brak harmonii.

Wolnego, zdrowego człowieka żadna dziwna siła nie zmusza, by zrobił coś sprzecznego ze swoją wolą, przekonaniami, uczuciami. Wyleczyć się, to wrócić do tego stanu. Stan utraty wolności, robienia czegoś pod przymusem lęku, to stan zaburzony. Dlatego wszystkie myśli, by robić coś, czego nie chcesz, traktuj jak zaburzenie i czekaj aż przejdą.

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×