Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

refren

Użytkownik
  • Zawartość

    3725
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Ostatnie wizyty

Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.

  1. refren

    religia a seks

    W Japonii zdaje się jest kult pracy i dyscypliny, ludzie poświęcają się pracy całkowicie, poza tym stają się sami jakby produktem -robotem, który ma być jak najbardziej wydajny. Mam wrażenie, że wszystkie dziedziny życia podlegają tam nadmiernej racjonalizacji, pragmatyzmowi i ludzie tracą swoją ludzką naturę, kobiety przestają być kobietami, a mężczyźni mężczyznami. Być może też istotnie z powodu przeludnienia dzieci nie są miło widziane. Co do infantylności - ponoć w ogóle wrażliwość wschodnia jest zupełnie inna niż nasza.
  2. refren

    Ateiści i osoby wierzące - problem dialogu ze sobą?

    Według mnie problem w tym, że ateiści, którzy się angażują w dyskusje, są często przepełnieni negatywnymi emocjami względem Kościoła i religii, mają jakiś uraz i szukają miejsca, żeby wyładować swoje frustracje. Są to często osoby, które uważają "normy katolickie" za zbyt restrykcyjne, a jednocześnie czują pewną wewnętrzną opresję w związku z np. katolickim wychowaniem czy wiarą w Boga, której próbują się pozbyć. Występują też często ze stanowiska pogardy, stosując określenie typu "ciemnogród", 'zabobon", "średniowiecze", lokują się po stronie ludzi oświeconych i obeznanych z nauką, choć często nie mają o niej pojęcia. Ateiści, którym sprawy religii są obojętne czy mają bardziej neutralne emocje, rzadziej się angażują w takie dyskusje, bo interesują ich inne tematy. Znam również ateistów, z którymi mogę się doskonale porozumieć i którzy dyskutują zupełnie inaczej. Wydaje mi się też, że bardziej dialogowe i akceptujące podejście ma się w relacjach osobistych, internet działa na innych prawach. Przynajmniej u mnie tak jest, bo z prawdziwymi znajomymi, z którymi się spotykam osobiście, nie toczę żadnych dyskusji, kłótni. Chyba że bardzo chcą i prowokują, ale i tak niespecjalnie mi się chce i raczej nie mam ochoty rozwijać takich relacji. W relacjach osobistych widzi się człowieka jako całość, a każdy człowiek ma raczej jakieś zalety i dobro w sobie, więc nie ma trudności, aby się nawzajem akceptować. W internecie widzi się tylko wypowiedzi na wyrywkowe tematy i przeciwników w wojnie kulturowej, która się toczy poza nami, czy tego chcemy czy nie i nakręca toksyczne emocje.
  3. refren

    Akatyzja

    Kurcze, u mnie było podobnie. Fajnie, że znalazłeś coś, co na to pomaga. Jak wraca z mniejszą siłą, to może z czasem ustanie. U mnie pomaga kwetiapina, a w stanach skrajnych pomagała kwetiapina + perazinum (ale na stałe nie brałam nigdy tej drugiej, bo strasznie zamula, tylko jako antidotum), poza tym raz mi pomógł chyba coaxil. Natomiast leki, które to powodowały: na pierwszym miejscu rispoltept (najgorszy), poza tym sulpiryd, olaznapina. Również miałam akatyzję na początku brania sertaliny, ale słabszą i przeszła po jakichś dwóch tygodniach. Niestety mam lekką, jeśli zwiększam dawkę sertaliny, przechodzi po kilku dniach.
  4. refren

    Nowy stary związek

    Widocznie ona by się nie starała, nie dostając nic w zamian.
  5. refren

    religia a seks

    Podejście Kościoła się zmieniło, ale sytuacja osób samotnych jest faktycznie trudna. O ile w małżeństwie można raczej normalnie realizować swoją seksualność, to jeśli ktoś samotny chce żyć bezgrzesznie, musi w dużym stopniu wyciszyć potrzeby seksualne, z kolei jeśli to zrobi zbyt skutecznie, to może przy okazji zablokować sobie zdolność do bliskości lub wyrobić sobie niezdrowy strach przed odczuwaniem przyjemności seksualnej. Pytanie jeszcze, czy taki ktoś chce być całe życie samotny z założenia (ksiądz, zakonnica lub po prostu) czy tego nie che i ma jeszcze szansę na życie z kimś. Nie jest jednak tak, że Kościół zostawia ludzi z tym samych, są rekolekcje, wspólnoty dla osób samotnych, poza tym religijność trzeba brać w pakiecie, założenie jest takie, że człowiek nie czerpie siły sam z siebie, ale choćby z praktyk religijnych (codziennej modlitwy, czytania Pisma Św), a także z sakramentów. Poza tym jest spowiedź, a katolicyzm ma realną ocenę natury ludzkiej: wszyscy jesteśmy grzesznikami. Patrząc po ludzku, to życie zgodnie z nauką Kościoła jest prawie niemożliwe, z drugiej strony podważenie fundamentów zdrowia moralnego bez szkody dla człowieka również. Może wymagania są nierealne, a może jesteśmy cywilizacją ludzi uzależnionych od seksu? Jakby nie było, kiedyś ludzie nie byli wszędzie bombardowani bodźcami seksualnymi i temat ten nie był w centrum Wszechświata, jak dzisiaj. W dodatku wcale nie jest w centrum, aby nas wszystkich uszczęśliwić, ale raczej za pomocą seksu każdy producent próbuje coś nam sprzedać. Niektórzy też sprzedają siebie samych, głównie medialnie.
  6. refren

    religia a seks

    Są dwa wyjścia, albo jednak nie muszą albo Kościół się myli w kwestii wolnej woli. Rozumiem, że uśmiercanie ciała i walka z grzechem nie każdemu się podoba (a raczej prawie nikomu), rozumiem że można nie lubić pojęcia grzechu i je kwestionować, ale co jest w masturbacji normalnego i zdrowego, to nie wiem. Zdrowy seks jest relacyjny. I interaktywny. Tak mi się coś wydaje. 🙂
  7. refren

    religia a seks

    take, ja Cię robaczku dobrze znam, masz skrajnie opresyjne podejście do seksualności i jesteś szczelny na argumenty, Taka Twoja natura lub zaburzenie i nieszczęście, że ciężko Cię wyrwać z Twoich fiksacji. Podziwiam Twoją konsekwencję i moralny upór i sądzę, że Bóg ma dla Ciebie wspaniałe miejsce w niebie i jesteś Jego ukochanym dzieckiem, bardziej niż my wszyscy. Ale nie pisz może o "katolickim" poglądzie na seksualność albo przynajmniej wyjdź ze średniowiecza.
  8. refren

    religia a seks

    "Rozród" prowadzi do napływu nowych podatników i płatników Twojej przyszłej emerytury. A na leczenie każdy ubezpieczony płaci składki. Nie, antykoncepcja nie jest leczeniem. Poza tym jeśli chcesz robić deal, to przestaję natychmiast finansować aborcję, in vitro, wszelkie organizacje "równościowe", programy "antydyskryminacyjne", instytuty do "badań nad uprzedzeniami" i inne tego typu nowotwory. A teraz porozmawiajmy o reszcie.
  9. refren

    religia a seks

  10. refren

    religia a seks

    A z jakiego powodu jedni ludzie mają sponsorować antykoncepcję innych? Dlaczego mam płacić za czyjś seks i niechęć do prokreacji? Postępowcy ciągle powtarzają, że seks i dzietność to prywatna sprawa człowieka, więc niech się łaskawie odczepią z tym od społecznych pieniędzy. Pro kurde choice.
  11. refren

    religia a seks

    O właśnie przeczytałam. Tak więc nie martwcie się, jako osoby z zaburzeniami psychicznymi pierwsi podpadniemy pod takie prawo, jeśli wreszcie uda się wprowadzić racjonalny porządek na miejsce zabobonów. I będziecie mieli antykoncepcję za darmo. A nawet sterylizację.
  12. refren

    religia a seks

    Liber8 księża nie nauczają nikogo, jak ma wyglądać jego życie seksualne, tylko tego, aby we wszystkim pozostać człowiekiem i szanować godność drugiego człowieka. Nie ma sfery życia, w której można to odpuścić, a życie seksualna jest związane z relacją, rodziną (lub jej brakiem), uczuciami (lub ich brakiem), poczuciem własnej wartości itd. - to nie jest tylko samo (wstaw sobie określenie). Również dotyczy tego tematu problem dobra, zła i bycia chrześcijaninem. Jezus się wypowiadał na temat grzechu cudzołóstwa, małżeństwa czy miłości. Nie wiem czemu ludzie myślą, że jeśli księża będą uprawiać seks, to będą się super "znali" na temacie i staną się liberalni. Równie dobrze mogą zawęzić spojrzenie do swojego podwórka, mogą uznać swój związek i życie seksualne za wzór i innych próbować uszczęśliwiać na swoje podobieństwo. Jeśli ktoś ma problemy stricte seksualne, to idzie do seksuologa lub szuka literatury fachowej, raczej nie pyta się księdza o leki na impotencję albo jak rozbudzić partnerkę. Ksiądz nie jest od tego, co nie znaczy, że nie może się wypowiadać w ramach swoich kompetencji na temat sfery seksualnej. Osobiście chodziłam na rozmowy do księdza, który miał wykształcenie psychologiczne i pracował w poradni małżeńskiej, wysłuchiwał ludzi, stykał się z życiowymi problemami i jak najbardziej miał o nich pojęcie. Każdemu bym poleciła.
  13. refren

    religia a seks

    Jest "surowa", ale też najbardziej spójna i konsekwentna. Nie wiem zresztą dokładnie, jaka jest etyka świadków Jehowy, poza tym, że seks jest dozwolony tylko w małżeństwie. Z opowieści wiem, że dzieci są raczej niemiło widziane, ponieważ ludzie, którzy mają dzieci są mniej dyspozycyjni dla swoich przywódców i mniej chętni, by oddawać wspólnocie swoje pieniądze. Z kolei za wykroczenia moralne, w tym seksualne, staje się przed "sądem" i można zostać wykluczonym ze wspólnoty w ogóle. Wtedy pozostali świadkowie mają zakaz kontaktu z taką osobą, nie podchodzą do niej na ulicy, udają, że jej nie znają. Tako to tolerancyjna religia. Myślę, że przesadzasz, zwłaszcza z tym rokiem, ale nie będę wnikać w szczegóły. Poza tym w trakcie ciąży akurat najpierw nie trzeba się hamować, więc nie jest źle. Nieporozumienie wynika też z tego, że współcześnie ludzie uważają, że nawet w małżeństwie się nie chce dzieci poza wyjątkowymi momentami, natomiast nauka Kościoła zakładała, że się cały czas chce mieć dzieci, poza wyjątkowymi momentami (więc z założenia nie miało być dużo ograniczeń). Z tym że katolicy zaczęli stosować metody naturalne jako po prostu odpowiednik sztucznej antykoncepcji, z kolei naciski i zmiany społeczne powodują, że ciężko jest być wielodzietną rodziną, bo na każde dziecko wypada ogromna presja, aby zapewnić mu odpowiednie warunki i ogromne wydatki. Jak na moją wątłą wiedzę, to sądzę, że mocno przesadzasz co do tych kilku dni, ale nie jestem specjalistką od naturalnych metod. Moim zdaniem jednak ochota się bierze też z abstynencji, więc jakby to było faktycznie tylko kilka dni w miesiącu, to bez względu na moment cyklu by się chciało - przez wyposzczenie, poza tym kobieta ma dwa przesilenia hormonalne, które sprawiają, że ma zwiększoną ochotę na seks, drugie w trakcie okresu, co czyniłoby sprawę beznadziejną, ale hormony działają już na wysokich obrotach zanim się zacznie okres. Poza tym nie tylko czynniki hormonalne decydują o tym, czy się chce. Z kolei sztuczne metody mogą zaburzać spontaniczność i naturalność w trakcie seksu. Stosowanie naturalnych metod nie jest sensem małżeństwa, te metody mają wzmacniać małżeństwo, ale dobro małżeństwa jest od nich istotniejsze. Jeśli ludzie nie dają rady, to powinni być wobec siebie wyrozumiali. Analogicznie, jeśli czasem zjesz fastfooda, to nie umrzesz, ale nie ma się co okłamywać, że to zdrowe jedzenie. Sensem małżeństwa nie jest też odgradzanie się od siebie przez sztuczne blokady, rozwalanie sobie cyklu hormonalnego, obawa przed dzieckiem czy wielka dyskusyjność tego, czy je w ogóle mieć. Chęć posiadania dziecka jest naturalnym dążeniem człowieka i efektem miłości i nie powinno się ograniczać w tym męża/żony w imię "zdroworozsądkowych" racji, które mogą być bezduszne (najpierw się doróbmy, zróbmy doktorat, karierę, a potem może dziecko). Druga osoba może z pozoru ulec tym racjom czy z braku pewności siebie ulec obawom przed dzieckiem, a jednak w głębi duszy czuć się niespełniona czy stracić szansę, by rozwinąć w sobie powołanie do bycia rodzicem. Jeśli się kogoś kocha, pożąda, akceptuje, to kocha się, pożąda i akceptuje się też wspólnie poczęte dziecko.
  14. refren

    religia a seks

    LostStar, sorry, zlały mi się dwa wątki, Twój osobisty z tym, to znaczy już mi się pomieszało, że to Twój osobisty, a to jest ogólny "religia a seks". Odniosłam takie wrażenie, bo pisałaś o tym, że rodzice hamowali w Tobie wszelkie pozytywne emocje związane z seksem i w ogóle myśleniem o miłości, jeśli dobrze pamiętam, to masz problem z zaakceptowaniem fantazji, uczucia podniecenia i chyba też masz niestabilną potrzebę jakiejkolwiek bliskości. Jeśli się mylę, to sorry.
  15. refren

    religia a seks

    Tylko że Ty sobie dokładasz rygoryzmu do tego co mówi nauka Kościoła i identyfikujesz własne blokady z jego zakazami. W tym przypadku rzeczywiście jest to szkodliwe. Katolickie podejście do seksu to nie jest asceza czy aseksualizm, seks tylko dla prokreacji ani wyłącznie zakazy, raczej Ty tak to postrzegasz. Opychanie się słodyczami nie jest zdrowe, ale jeśli anorektyk zje ciasto, to jest w jego wypadku sukces. Ty pod względem seksualności jesteś niczym anorektyk, który obwinia dietetyków, że mówią o negatywnej stronie jedzenia słodyczy. To faktycznie nie jest dla Ciebie w tym momencie budujące, ale dla innych ludzi może być. W liberalnym świecie jakoś też dużo cierpienia, samotności i samobójstw.
×