Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

refren

Użytkownik
  • Zawartość

    3677
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

1 obserwujący

Ostatnie wizyty

Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.

  1. refren

    Obsesja na punkcie uczciwości i dokładności

    Poza tym nie da się już tej pracy poprawić, więc męczenie się tym jest neurotyczne.
  2. refren

    Obsesja na punkcie uczciwości i dokładności

    Myślę też, że nie walczymy tu o standardy polskiej nauki i podwyższenie jakości prac, tylko o czyjś brak przesady w oskarżaniu się, przynajmniej ja. Ta straszna "splagiatowana" praca jest już w archiwum i kurz zbiera, a ja nie znam nikogo, kto by nie parafrazował opracowań, żeby antyplagiat nie wykrył. Jak dla mnie to nie jest nawet oszustwo, bo to wymusza przeczytanie ze zrozumieniem tekstu, z którego się korzysta oraz uniemożliwia zrzynanie wielkich kawałów na zasadzie kopiuj wklej, tylko przetwarzasz, a jeśli dajesz przypis informujący na podstawie czego piszesz, to nie jest to plagiat, a zainteresowany promotor czy recenzent ma podany numer strony i może sobie sprawdzić, czy ktoś przekroczył granice czy nie, tylko że jakoś w tym przypadku (zapewne niewyjątkowym) im się nie chciało, więc przyklepali to, że praca spełnia standardy. Osobiście nie czuję się w obowiązku być bardziej wymagająca od nich. Uważam też, że tytuł magistra czy licencjata sam w sobie ani trochę nie jest wyznacznikiem jakiejkolwiek wiedzy, a między poziomem dwóch uczelni może być przepaść jak Wielki Kanion, mimo że tytuł ten sam. I raczej wszyscy są tego świadomi.
  3. refren

    Obsesja na punkcie uczciwości i dokładności

    No i? U mnie to się nazywało literatura przedmiotowa i podmiotowa. W przypadku pisania pracy z literatury, literaturą podmiotową jest tekst literacki, o którym się pisze, inne związane z nim teksty literackie - ewentualnie jakieś listy autora, jeśli temat nawiązuje do biografii czy jakieś manifesty, artykuły w ówczesnej prasie. Całą reszta, to historia literatury czyli dotychczasowe opracowania, które trzeba było znać. Przykładowy rozkład: podmiotowa - 4 teksty, przedmiotowa - 40. Zapewne na różnych kierunkach jest różnie, ale na moich dwóch humanistycznych "opracowania" to podstawa.
  4. refren

    Rozstanie po 7 latach.

    Niekoniecznie, a taka perspektywa może być dołująca. Według mnie jest ileś etapów i można poczuć się dobrze znacznie szybciej, pełny proces regeneracji i osiągnięcie gotowości na coś nowego może trwać długo, ale różnie bywa. Ale zanim zajdzie pełne zdrowienie jakoś się już żyje. U każdego zresztą może wyglądać to inaczej. Najgorsze są u mnie pierwsze dwa miesiące. Ale ze wszystkiego się wychodzi, ja miałam objawy stresu traumatycznego (narzeczony odwołał ślub), powracające koszmary senne, codzienne płacze, nagłe doły. Przez pierwsze dni nie mogłam wstać z łóżka, nie miałam siły i byłam w kompletnym szoku. I jakoś żyję, choć na samo przypomnienie sobie tego wszystkiego mi gorzej. Ale czasem normalność przychodzi szybciej niż ktoś się spodziewa, różne rzeczy widziałam. Jeśli kogoś spotyka takie coś pierwszy raz, to ma jeszcze siłę, żeby odnaleźć sens i nadzieję na przyszłość, i słusznie, bo przyjdzie nowa miłość.
  5. refren

    Obsesja na punkcie uczciwości i dokładności

    Tosia j, jak dla mnie to piszesz jakieś duby smalone, bo literatura naukowa jest podstawą pisania pracy, może zależy na jakim kierunku, ale na pewno na większości. Student piszący pracę dyplomową nie ma żadnych własnych osiągnięć i ma udowodnić, że ma wiedzę czyli przedstawić aktualny stan badań na dany temat, co jest podstawą każdej pracy i niezrobienie tego jest dyletanctwem. Trzeba udowodnić, że się zapoznało z pracami innych na dany temat, ewentualnie odnieść do nich krytycznie (czego zwykle się nie robi na tym poziomie, a przynajmniej nie radykalnie), ale nie można pominąć stanu wiedzy i badań w danym temacie czyli opracowań, oczywiście na poziomie wyższej uczelni czyli opracowań pisanych przez pracowników naukowych i uznanych przez innych jako naukowe. To są właśnie źródła. Pisanie pracy z zasady ma udowodnić, że student umie napisać coś, co spełnia standardy pracy naukowej. Tylko tyle. Przeprowadzenie spójnego i logicznego wywodu jest jednym z tych standardów, ale nie zasadniczym. Umiejętność logicznego myślenia może sprawdzać test z logiki czy egzamin czy życie, natomiast pisanie pracy dyplomowej to umiejętność korzystania z literatury przedmiotu, znajomość konstrukcji pracy, przeprowadzenie wywodu lub badań, umiejętność postawienia tezy, hipotez, problemu badawczego (no tu jest potrzebne logiczne myślenie), umiejętność właściwego opisu i interpretacji badań *tu też), umiejętność zrobienia bibliografii i przypisów. Z zasady praca jest odtwórcza (do poziomu doktoratu) i jest potrzebna tylko studentowi, a potem jest całkowicie bezużyteczna. Zdobycie wyższego wykształcenia polega na spełnieniu standardów uczelni, a jeśli uczelnia ma niskie standardy, to student ich nie przeskoczy, przynajmniej niewybitny student. Jakie kształcenie, takie prace. Naprawdę mnie zadziwiacie i zadziwilibyście moich promotorów.
  6. refren

    Rozstanie po 7 latach.

    WrażliwyP, współczuję bardzo całego przeżycia. Ale jesteś silny, postawiłeś takie ultimatum, to znaczy że umiesz walczyć o miłość, teraz ją straciłeś, ale długofalowo to Ci przyniesie korzyść, bo znajdziesz kogoś, kto będzie Cię kochał w pełni. A jeśli była narzeczona jednak Cię kocha, to zerwanie jest ostatnią szansą, żeby sobie to uświadomiła. Bycie obok niej i staranie się nie przyniosło efektów, pomóc może tylko Twój brak, kiedy go odczuje. A jeśli to nie pomoże, to znaczy że już nic nie pomoże. Decyzja była słuszna, wytrzymaj i się nie łam. Ból się zmniejsza z każdym dniem. Zmuszaj się do wyjścia z domu, do spotykania z przyjaciółmi. Nie będzie super i łatwo, ale każda nowa rzecz, która się wydarzy, będzie Cię oddalać od poprzedniej. Musisz odwracać swoją uwagę od cierpienia. Na razie nie ma szans na dobrą relację, bo spotkania będą rozgrzebywać Twoje cierpienie, poza tym jeśli jest jakakolwiek możliwość, że dziewczyna będzie chciała znów z Tobą być, to takie spotkania ją ostatecznie pogrzebią. Nie możesz już być na wyciągnięcie ręki, bo nie odczuje Twojego braku i się tym nie zaniepokoi, musisz żyć bez niej, a ona musi mieć świadomość, że sobie radzisz bez niej i możesz się związać z kimś innym. Nie możesz być ciągle w rezerwie.
  7. refren

    Obsesja na punkcie uczciwości i dokładności

    "Plagiat (łac. plagium, kradzież) – pojęcie z zakresu prawa autorskiego oznaczające skopiowanie cudzego utworu (lub jego części) wraz z przypisaniem sobie prawa do autorstwa poprzez ukrycie pochodzenia splagiatowanego utworu." Myślę, że pisanie na podstawie 6 książek w ogóle, a głównie jednej, to ewentualnie kwestia poziomu pracy a nie uczciwości. Tu jest przykładowy opis, jaki jest cel pisania pracy i jakie powinna mieć cechy, nie ma nic o tym, z ilu źródeł trzeba korzystać. https://www.inibi.umk.pl/panel/wp-content/uploads/tutorial.pdf Uczciwie próbowałeś przekonać, że jesteś nieuczciwy. Ale, kurcze, olali. Czyli praca jest samodzielna.
  8. refren

    Obsesja na punkcie uczciwości i dokładności

    Napisałeś pracę sam, własnym wysiłkiem, korzystając ze źródeł, które wskazałeś w przypisach. To znaczy że uczciwie. Jakbyś kupił gotową pracę albo przetworzył gotową z internetu, to nie byłoby by uczciwe. To że Ci się udało ją napisać głównie z jednego źródła jest chwalebne, bo świadczy o Twojej inteligencji oraz o tym, że zmarnowałeś mniej czasu na bezużyteczną czynność napisania pracy dyplomowej niż byś mógł. Praca licencjacka i magisterska z założenia są odtwórcze i polegają na przetwarzaniu istniejącej literatury, a w jaki sposób się ją przetwarza, to nie ma znaczenia dla Twojego rozwoju, poza tym, że trzeba ominąć system anty-plagiatowy, co rozwija zasób słownictwa i zdolność parafrazowania. Nie ma sensu w to wkładać niczego więcej. Gdyby to miało znaczenie, uczelnia analizowałaby Twoją pracę, promotor zwróciłby Ci uwagę i kazał poprawić. Ale jak widać spełniasz standardy swojej uczelni, która ma na to ..., więc zasługujesz na wyższe wykształcenie. Wszystko w ramach obowiązującego systemu.
  9. refren

    Nie moge z tym wytrzymac :(

    Tak próbuję znaleźć określenie na Twój sposób myślenia i nazwałabym to wiarą w fatum. http://www.edupedia.pl/words/index/show/284096_slownik_wyrazow_obcych-fatum.html Jedna ze skuteczniejszych metod wpędzania się w nerwicę.
  10. refren

    Nie moge z tym wytrzymac :(

    ktos96, to o czym piszesz, to magiczne myślenie i zabobon, nie ma to nic wspólnego z wiarą i Jezusem, a raczej jest wikłaniem się w zło. Bóg nie działa przez magiczne sztuczki i ręczne sterowanie. Człowiek ma być wolny, posługiwać się rozumem i sercem, masz się zastanawiać, czytać swoje wnętrze, interpretować świat, snuć plany, mieć marzenia, szanować swoje uczucia, tworzyć, szukać szczęścia, harmonii, a nie czekać na jakieś sygnały. Odmaszerować i starczy tych wkrętek.
  11. refren

    [Warszawa] Nasza Stolica

    Ma ktoś może niepotrzebne salami leptkie?
  12. refren

    Upadłam już na same dno

    Masz jakieś iluzje, że wszyscy wszystkich szanują bo tak. W kontaktach opartych na samym seksie ludzie też stawiają granice, uzgadniają swoje oczekiwania, a poza tym skąd wiesz czy się szanują czy nie? Znasz takich? I czemu nazywasz to związkiem? Normalny związek się nie opiera na samym seksie. To, że są różne odchyły nie oznacza, żeby nie dążyć do norm. Normy są bezpieczniejsze, zwłaszcza że nie bardzo rozumiesz ludzkie relacje. Jeśli wszyscy się szanują, to skąd tyle patologii, tyle awantur wszędzie, skąd tylu kolesi, którzy przedmiotowo traktują kobiety i się tym przechwalają? Jeśli jesteś uległa, nie wierzysz w swoją wartość, nie wiesz czego chcesz, dodajesz do tego alkohol i zadajesz się z byle kim, to się nie dziw. I zastanów się, na czym Ci naprawdę zależy.
  13. refren

    Upadłam już na same dno

    Bo ludzie to nie są dobre istoty, atmosfera powszechnej miłości i akceptacji panuje tylko w sektach. Masz wybór z kim się zadajesz i na co temu komuś pozwalasz. Z tego korzystaj. Sama siebie szanuj.
  14. Rozdziel sobie zakochanie i powinność, to dwie różne rzeczy. Uczucie to splot różnych czynników, też nieświadomych i nie można sobie go zamówić na życzenie. Nie bez powodu w mitologii greckiej za zakochanie odpowiadał Eros, który strzelał z łuku w swoje ofiary - nie miały one wpływu na to, że trafił je strzał miłości. Nie można przeceniać irracjonalnej strony miłości, rozum ma znaczenie w wyborze partnera, ale raczej weryfikuje on sens uczuć, bo na uczucia nie mamy wpływu. Mówi się "serce nie sługa", mnie to denerwuje, jeśli chodzi na przykład o uzasadnianie zdrady czy rozwodu, ale wyraża to pewien aspekt miłości powszechnie znany - nie mamy wpływu na to, czy się w kimś zakochamy czy nie. To znaczy można unikać okazji, żeby się w kimś zakochać lub przeciwnie, dać sobie szansę i tworzyć okoliczności sprzyjające, ale to nie znaczy, że można się zakochać z rozsądku czy samego docenienia czyichś zalet. Wielu ludziom się to zdarza, że spotykają kogoś, kto teoretycznie byłby dobrym kandydatem, jest porządnym mężczyzną/kobietą, ma różne zalety, jest zainteresowany, ale, kurcze, nie ma uczucia. No i się nie da.
  15. Coś Ci się pomyliło nvm, nie każę Ci nic sobie wmawiać. Mi też się może coś pomyliło, wydawało mi się, że jesteś osobą wierzącą, a w moim odczuciu jeśli ktoś wierzący pod wpływem nerwicy idzie na całościową walkę z wiarą i Bogiem, to tylko pogłębia swoje rozdarcie, bo wiary nie można się wyzbyć na zawołanie. Jeśli wiara jest dla Ciebie tylko "infantylnym przylgnięciem", to może jednak nie jesteś wierzący. Na siłę nie można również wiary nabyć. Uważam, że trzeba być w zgodzie z sobą, bo zmuszanie się do czegokolwiek jest niszczące i nie daje poczucia sensu. Tylko nie wiem czemu utożsamiasz wiarę w ogóle z presją i kompulsywnością, zdrowa wiara tak nie wygląda ani nawet przeciętna. I czemu robisz ze mnie ośrodek jakiejś presji. Nie piszę, żeby kogoś nawrócić, po prostu siedzi we mnie takie licho, które każe mi czasem prowokować ludzi. I nie jestem na wystarczającym poziomie rozwoju empatii, żeby mieć cierpliwość do ludzi twierdzących, że świat jest dziełem przypadku. Gdybym naprawdę chciała kogoś nawrócić, to może bym wykazywała więcej empatii, delikatności i dialogowości. Tylko że do wiary nie można nikogo przekonać, bo to kwestia przeżyć egzystencjalnych, a nie argumentów. Można dyskutować o powstaniu świata czy światopoglądach, ale to są kwestie racjonalne, natomiast wiara jest też przeżyciem. Mam taki styl prowadzenia dyskusji, że występuję z pozycji racji, bo uważam, że jeśli się nie wierzy, że ma się rację, to nie warto w ogóle zaczynać dyskusji. Tak samo uważam, że jeśli się nie wierzy w powodzenie jakiejś sprawy, nie warto jej zaczynać i wychodzić z domu. To może być irytujące zachowanie.
×